Technokracja i wdrożenia systemów – modelowanie

[foru­mo­wicz] Nauki ści­słe to przede wszyst­kim wie­dza o funk­cjo­no­wa­niu świa­ta oraz nauko­wa meto­da ana­li­zo­wa­nia zja­wisk opar­ta o dowód.

Przysłuchuje się tej dys­ku­sji (doty­czy­ła pew­nej tezy zwią­za­nej z ana­li­zą wyma­gań) i nasu­nę­ła mi się pew­na myśl. Padają [w dys­ku­sjach] czę­sto powyż­sze sło­wa opar­ta o dowód”. Jest to sku­pie­nie się na mate­ma­tycz­nej defi­ni­cji dowo­du. Jest jed­nak na świe­cie wie­le zja­wisk nie pod­da­ją­cych się deta­licz­ne­mu bada­niu bo ich zło­żo­ność jest czymś nie dają­cym się opi­sać w roz­sąd­nym cza­sie” – to myśl z książ­ki Sommervill’a. To mię­dzy inny­mi dzię­ki temu odrzu­co­no for­mal­ne (opar­te na wzo­rach) meto­dy pro­jek­to­wa­nia opro­gra­mo­wa­nia. Drugim powo­dem jest to, że nie ist­nie­je obec­nie spo­sób jed­no­znacz­ne­go i odwra­cal­ne­go prze­kształ­ce­nia sfor­ma­li­zo­wa­nych wyma­gań” w dzia­ła­ją­cy kod.

Naukowa meto­da to deduk­cja, to prze­pro­wa­dze­nie badań, wypro­wa­dze­nie wnio­sków i uję­cie ich w posta­ci mode­lu bada­ne­go zja­wi­ska twier­dząc, że tak wła­śnie jest”. Tu nie wystę­pu­ję poję­cie dowo­du, zna­ne z mate­ma­ty­ki ale uzna­je się, że dopó­ki model w odpo­wie­dzi na rze­czy­wi­ste bodź­ce daje zgod­ne z rze­czy­wi­sty­mi (obser­wo­wa­ne w rze­czy­wi­sto­ści) odpo­wie­dzi, jest uzna­wa­ny za pra­wi­dło­wy. W takim przy­pad­ku to nie autor posta­wio­nej i popar­tej fak­ta­mi i mode­lem hipo­te­zy, musi udo­wad­niać jej pra­wi­dło­wość, ale opo­nen­ci muszą wska­zać bodziec dają­cy inny niż rze­czy­wi­sty sku­tek, by tę tezę obalić.

Tak się postę­pu­je w sytu­acji gdy zło­żo­ność bada­ne­go przed­mio­tu jest nie do ogar­nię­cia”, a do takiej kate­go­rii nale­żą nie tyl­ko wie­dza huma­ni­stycz­na, ale tak­że rynek, zarzą­dza­nie i pro­jek­to­wa­nie opro­gra­mo­wa­nia wspo­ma­ga­ją­ce­go to zarzadzanie.

Oczekiwanie więc, że coś w pro­jek­cie (mode­lu pro­duk­tu) nale­ży udo­wod­nić jest moim zda­niem błę­dem. Proszę zwró­cić uwa­gę np. na psy­cho­lo­gię. Stawia się hipo­te­zy dot. dzia­ła­nia ludz­kie­go mózgu, budu­je się jego mode­le kon­tek­sto­we (inne dla zja­wi­ska pamię­ci, inne dla wzro­ku czy słu­chu). Modele te są uzna­wa­ne jako praw­da tak dłu­go jak tłu­ma­czą mecha­nizm obser­wo­wa­ne­go zjawiska.

Skupienie się więc na mate­ma­tycz­nym dąże­niu do dowo­dze­nia, w sen­sie jakie­goś wzo­ru, jest moim zda­niem błę­dem. Prosty przy­kład, mnie szcze­gól­nie iry­tu­ją­cy a tu nie raz oma­wia­ny. Podpis czło­wie­ka łatwo pod­ro­bić, pod­pis elek­tro­nicz­ny prak­tycz­nie nie. Dlaczego? Bo inży­nier­ski umysł uznał, że zamien­ni­kiem pod­pi­su odręcz­ne­go będzie nie­da­ją­ca szan­sy pod­ro­bie­nia tech­no­lo­gia – typo­wy przy­kład lep­sze wro­giem gor­sze­go”. Osiągnięty obec­nie efekt ryn­ko­wy to zigno­ro­wa­nie pod­pi­su elek­tro­nicz­ne­go i to nie dla­te­go, że nie daje szan­sy” pod­ró­by ale dla­te­go, że jest za dobry i przy tym zbyt kosztowny.

Tak więc nie praw­dą jest moim zda­niem, że nale­ży udo­wod­nić cze­goś, by to uznać za dobre”. Są rze­czy, któ­rych nie da się dowieść, co nie zna­czy, że (te mode­le) są złe i nie nale­ży ich uży­wać. W samej mate­ma­ty­ce mamy np. twier­dze­nie Fermata, nie ma mate­ma­tycz­ne­go dowo­du ale nadal nie zosta­ło obalone…

Inny przy­kład, z moje­go podwór­ka i przy oka­zji będą­cy czę­sto przed­mio­tem spo­ru i z pro­gra­mi­sta­mi i z pra­cow­ni­ka­mi ich klien­tów. Jeżeli two­rzę model pro­ce­so­wy orga­ni­za­cji i wypro­wa­dzam z nie­go wyma­ga­nia na opro­gra­mo­wa­nie nie muszę niko­mu udo­wad­niać, że to dobry model (model pro­ce­sów, któ­ry tak na praw­dę opi­su­je jak zacho­wa się mode­lo­wa­na orga­ni­za­cja w odpo­wie­dzi na zada­ne zda­rze­nie np. gospo­dar­cze). Osoba uwa­ża­ją­ca, że ten model jest zły musi wska­zać sytu­ację (zda­rze­nie), w któ­rej ten model da nie­praw­dzi­wy wynik (efekt, zda­rze­nie) by zane­go­wać go jako model tegoż zja­wi­ska (tu orga­ni­za­cji). I tak wyglą­da obro­na” wyni­ków ana­li­zy: albo jest nie­pod­wa­żal­na albo jest zła.

W jed­nej z ksią­żek z obsza­ru psy­cho­lo­gi (PODSTAWY KOMUNIKACJI SPOŁECZNEJ Griffin Em) zawar­ta jest cie­ka­wa teza: bada­nia i naukow­ców moż­na podzie­lić na dwie grupy:

1. inte­pre­ta­cjo­ni­ści (induk­cja),

2. bada­cze sys­te­mo­wi (deduk­cja).

Ci pierw­si to ludzie, któ­rzy bada­jąc zja­wi­sko wyko­nu­ją dzie­siąt­ki, set­ki a nie raz i tysią­ce pomia­rów (ankiet) twier­dząc, że to one (te bada­nia) potwier­dza­ją, swą duża ilo­ścią praw­dzi­wość twierdzenia”.

Ci dru­dzy to ludzie, któ­rzy bada­ją (obser­wu­ją) zja­wi­sko tyl­ko tyle razy, by móc posta­wić tezę wyja­śnia­ją­cą w posta­ci mode­lu tego zja­wi­ska. Model jest uzna­wa­ny za popraw­ny tak dłu­go, jak dłu­go zacho­wu­je się” tak jak bada­ny przedmiot.

Różnica pole­ga na tym, że inte­pre­ta­cjo­nizm to tyl­ko bada­nie histo­rii, na pyta­nie o coś nie­zna­ne­go z histo­rii a co będzie gdy” inter­pre­ta­cjo­ni­sta odpo­wie to trze­ba zba­dać”. Jest tak dla­te­go, że inte­pre­ta­cjo­nizm pozwa­la co naj­wy­żej odpo­wie­dzieć na pyta­nie z jakim praw­do­po­do­bień­stwem histo­ria się może powtórzyć.

Na to samo pyta­nie badacz sys­te­mo­wy (meto­da nauko­wa) odpo­wie pro­gno­zą pole­ga­ją­cą na tym, że potrak­tu­je stwo­rzo­ny model tym czymś” z pyta­nia i powie jak zare­ago­wał model i jaką da odpo­wiedź nawet wte­dy gdy będzie to nowy bodziec nie zna­ny z histo­rii (co jest prze­wa­gą deduk­cji nad indukcją).

Jaka jest tu róż­ni­ca? Ci pierw­si zawsze zada­ją pyta­nie kto prze­pro­wa­dził bada­nie potwier­dza­ją­ce to co mówisz” (moim zda­niem nie zawsze mają­ce sens bo np. jak fir­ma wdra­ża jakieś opro­gra­mo­wa­nie to robi to pierw­szy raz i tyl­ko mode­le dają szan­se odpo­wie­dzi co będzie gdy…) Ci dru­dzy zaś, ana­li­ty­cy sys­te­mo­wi, sto­su­ją­cy nauko­we meto­dy, potra­fią z dużym praw­do­po­do­bień­stwem przewidywać.

Są np. takie dzie­dzi­ny jak kur­sy akcji i tu jest moim zda­niem przy­kład poraż­ki inter­pre­ta­cjio­ni­stów: ana­li­za tech­nicz­na (typo­we bada­nia inte­pre­ta­cyj­ne) nie uczy­ni­ła z niko­go boga­cza. O czym to świad­czy? O tym, że sys­te­my gospo­dar­cze są zbyt zło­żo­ne by tak je badać, tak­że o tym że dłu­go jesz­cze będzie to lote­ria (w kate­go­riach ryn­ku spe­ku­la­cji czy­li krót­kich inwe­sty­cji). Można jed­nak rozu­mie­jąc mecha­nizm zja­wi­ska spo­łecz­ne­go i makro­eko­no­micz­ne­go prze­wi­dy­wać pew­ne zacho­wa­nia, i tu dosko­na­łym przy­kła­dem jest np. pra­wo (mecha­nizm) popy­tu i podaży.

Użytkownicy rów­nań, wzo­rów, regu­łek i algo­ryt­mów mają inkli­na­cję do wyobra­ża­nia sobie tak­że życia spo­łecz­ne­go jako pod­le­ga­ją­ce­go koniecz­nym pra­wom, mecha­ni­zmom i tech­ni­kom, co czy­ni ich ? zda­niem Marthy Nussbaum – nie­bez­piecz­ny­mi dla demo­kra­cji oraz plu­ra­li­stycz­ne­go, otwar­te­go spo­łe­czeń­stwa wol­nych oby­wa­te­li. Kształcenie nasta­wio­ne na tech­ni­kę i biz­nes pro­du­ku­je ludzi, któ­rzy są kon­for­mi­stycz­ni, pokor­ni wobec wła­dzy i nie myślą kry­tycz­nie o pro­pa­gan­dzie, któ­rą im pod­su­wa­ją poli­ty­cy. Nie potra­fią też zro­zu­mieć cier­pie­nia i uczuć ludzi, któ­rzy się od nich różnią”.

Inne artykuły na podobny temat

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany

Komentuj i zadawaj pytania autorowi.

Identyfikator *
E-mail *
Witryna internetowa

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.