Wczoraj mia­ła miej­sce, zapo­wia­da­na na blo­gu, kon­fe­ren­cja na temat Cloud Computing (CC). Nie będę tu powta­rzał całe­go refe­ra­tu, więc zyska­li Ci któ­rzy byli na kon­fe­ren­cji :). Tu napi­sze kil­ka słów o CC w kon­tek­ście tego co było głów­nym prze­sła­niem moje­go referatu:

Cloud Computing to prak­ty­ka reali­za­cji kom­po­nen­to­wej archi­tek­tu­ry sys­te­mu a nie kolej­na odsło­na dzier­ża­wy oprogramowania

O CC czę­sto mówi się jako o cudzych apli­ka­cjach dostęp­nych w sie­ci. Mówi się o Saleforce, Zoho i innych podob­nych, ale to są sys­te­my dostęp­ne zdal­nie i licen­cjo­no­wa­ne (nie ma tu zna­cze­nia to, czy licen­cje są płat­ne czy nie). To jest sta­re i zna­ne [[ASP]] czy [[SaaS]].

Od lat mówi się o SOA, jako o meto­dzie budo­wy i inte­gra­cji sys­te­mów (tu już mamy inte­gra­cję a nie tyl­ko zdal­ne uży­cie). Jednak poja­wia się tu potrze­ba two­rze­nia pośred­ni­czą­ce­go, kosz­tow­ne­go, ele­men­tu archi­tek­tu­ry ([[ESB]]) co sku­tecz­nie ogra­ni­czy­ło zasto­so­wa­nie tej meto­dy (a raczej tech­no­lo­gii) inte­gra­cji systemów.

CC to zupeł­nie inne podej­ście. To kom­po­nen­to­wa archi­tek­tu­ra zna­na od lat. Dlaczego nie uży­wa­na od lat? Otóż na prze­szko­dzie sta­ły: brak doświad­czeń w budo­wie sys­te­mów obiek­to­wych, brak wydaj­nych i bez­piecz­nych pro­to­ko­łów sie­cio­wych (teraz mamy np. webser­wi­sy) oraz brak stan­da­ry­za­cji danych (a raczej refe­ren­cyj­nych struk­tur infor­ma­cji). Tak więc CC to spo­sób doda­wa­nia nowych kom­po­nen­tów do posia­da­ne­go systemu.

Prawnik, jeden z pre­le­gen­tów na tej kon­fe­ren­cji, słusz­nie zauwa­żył: CC to sytu­acja gdy umo­wa okre­śla, że pła­ci­my za prze­twa­rza­nie danych a nie za korzy­sta­nie z oprogramowania.

Skoro CC to jed­nak archi­tek­tu­ra, pro­po­nu­ję taką kolej­ność dzia­łań w pro­jek­tach tego typu:

  • ana­li­za biz­ne­so­wa (cel projektu),
  • ana­li­za wymagań,
  • pro­jekt archi­tek­tu­ry systemu,
  • decy­zja, któ­re kom­po­nen­ty sys­te­mu moż­li­we są do kupie­nia, a któ­re nale­ży potrak­to­wać jako zasób zewnętrz­ny (cudzy).

Osobiście nie pole­cam podej­ścia pole­ga­ją­ce­go na zna­le­zie­niu faj­ne­go” kom­po­nen­tu i zasta­na­wia­niu się gdzie go u sie­bie upchać. To czę­sto spo­ty­ka­ny przy­pa­dek, w któ­rym coś nam sprze­da­no”. Polecam rze­tel­ne, prag­ma­tycz­ne spoj­rze­nie biz­ne­so­we, koń­czą­ce się tym, że znaj­dzie­my i kupi­my od kogoś coś, co jest nam potrzeb­ne i przy­nie­sie korzy­ści, tak­że finansowe.

Jarosław Żeliński

BIO: Od roku 1991 roku, nieprzerwanie, realizuję projekty z zakresu analiz i projektowania systemów, dla urzędów, firm i organizacji. Od 1998 roku prowadzę także samodzielne studia i prace badawcze z obszaru analizy systemowej i modelowania (modele jako przedmiot badań: ORCID). Od 2005 roku, jako nieetatowy wykładowca akademicki, prowadzę wykłady i laboratoria (ontologie i modelowanie systemów informacyjnych, aktualnie w Wyższej Szkole Informatyki Stosowanej i Zarządzania pod auspicjami Polskiej Akademii Nauk w Warszawie. Oświadczenia: moje badania i publikacje nie mają finansowania z zewnątrz, jako ich autor deklaruję brak konfliktu interesów.

Ten post ma 3 komentarzy

  1. Mateusz Kurleto

    Gdyby tyl­ko zmie­nić nazwę tej kon­cep­cji zgo­dził­bym się w całej roz­cią­gło­ści. Cloud Computing to ory­gi­nal­nie nie wzo­rzec archi­tek­tu­ry, ani żad­na jego imple­men­ta­cja – to pro­sty model biz­ne­so­wy pole­ga­ją­cy na roz­li­cza­niu się z klien­ta­mi za ilo­czyn dostar­czo­nej mocy obli­cze­nio­wej i cza­su jej wyko­rzy­sta­nia z tym zastrze­że­niem, że ta moc obli­cze­nio­wa może być dostar­cza­na przez bar­dzo róż­ne maszy­ny (stąd cloud).
    Historia się­ga pierw­szych kom­pu­te­rów typu main­fra­me i ofer­ty IBM‑a z 2 poło­wy lat 60-tych.
    Natomiast zga­dzam się, że dzi­siaj CC to okre­śle­nie doty­czą­ce archi­tek­tu­ry opro­gra­mo­wa­nia – wca­le nie trze­ba kupo­wać opro­gra­mo­wa­nia jako usłu­gi aby z tej całej chmu­ro­wo­ści” korzy­stać. Trend może oka­zać się bar­dzo korzyst­ny, bo pierw­szy raz pro­wa­dzi do pew­nej stan­da­ry­za­cji toż­sa­mo­ści, któ­rą pró­bo­wał kie­dyś wpro­wa­dzić Microsoft ze swo­im pasz­por­tem. Dziś coraz wię­cej sys­te­mów pozwa­la na uwie­rzy­tel­nia­nie poprzez OpenID, Google Account, czy FB Account – i to jest dobrze.
    Czekam na więk­szą stan­da­ry­za­cję API i zej­ście z nim niżej w archi­tek­tu­rze sys­te­mu – tak aby inte­gra­cja mię­dzy apli­ka­cja­mi dostęp­ny­mi w chmu­rze nie pole­ga­ła na umie­jęt­no­ści impor­tu czy syn­chro­ni­za­cji danych, ale abym mógł uży­wać jej obiek­tów jak swoich.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.