Jeden z moich ulu­bio­nych auto­rów, [[Ronald G. Ross]], w arty­ku­le Business Vocabulary: The Most Basic Requirement of All napisał:

Ask mana­gers and wor­kers in the busi­ness what they mean by requ­ire­ments for deve­lo­ping softwa­re sys­tems, and typi­cal­ly you get answers cen­te­red on featu­res and func­tions, or on the look-and-feel of user inter­fa­ces. The answer busi­ness voca­bu­la­ry” (or sha­red busi­ness voca­bu­la­ry”) is almost never among the respon­ses. Nonetheless, a sha­red, well-struc­tu­red busi­ness voca­bu­la­ry is inde­ed a kind of requ­ire­ment. (Business Vocabulary: The Most Basic Requirement of All).

Zapytaj mene­dże­rów i ich pod­wład­nych co rozu­mie­ją pod poję­ciem wyma­gań na opro­gra­mo­wa­nie, z regu­ły dosta­niesz odpo­wiedź sku­pia­ją­ca się na jego cechach i funk­cjo­nal­no­ściach lub na tym jak ma wyglą­dać inter­fejs użyt­kow­ni­ka. Odpowiedź słow­nik pojęć biz­ne­so­wych” w zasa­dzie nigdy nie pada. Pomimo tego, dobrze ustruk­tu­ry­zo­wa­ny słow­nik pojęć biz­ne­so­wych jest tak­że wymaganiem.”

Ale o co cho­dzi z tym słow­ni­kiem? Słownik to lista pojęć i ich zna­cze­nia, a co mówi słow­nik (j.polskiego) o słowniku:

słow­nik ?indy­wi­du­al­ny zasób wyrazów?

zna­cze­nie ?treść, któ­rej zna­kiem jest wyraz lub wyrażenie?

vocabulary analiza slowDlaczego słow­nik miał­by być wyma­ga­niem? Przypomnę, że wyma­ga­nie to waru­nek jaki coś musi speł­niać, by było przy­dat­nym do okre­ślo­ne­go celu”. Jeżeli np. opro­gra­mo­wa­nie ma być przy­dat­ne do cze­goś”, to poję­cia (sło­wo i jego zna­cze­nie) zasto­so­wa­ne” w tym opro­gra­mo­wa­niu muszą speł­niać wyma­ga­nie zgod­no­ści z tymi uży­wa­ny­mi” w dzie­dzi­nie w jakiej opro­gra­mo­wa­nie będzie sto­so­wa­ne. Ta zgod­ność to nie tyl­ko uży­wa­ne sło­wa, to sta­now­czo za mało. Znaczenie to treść”. Tak więc, np. fak­tu­ra to nie tyl­ko papier z dany­mi, powin­na być czymś co zaświad­cza o doko­na­niu trans­ak­cji kup­na-sprze­da­ży” a np. towar” to coś co jest przed­mio­tem tej transakcji.

Pierwszym eta­pem ana­li­zy (pro­wa­dzo­nej opi­sy­wa­ną meto­dą), bar­dzo trud­nym, jest opra­co­wa­nie mode­lu poję­cio­we­go. Celem budo­wy tego mode­lu jest zro­zu­mie­nie na pozio­mie komu­ni­ka­cji (tak zwa­ny biz­nes z deve­lo­pe­rem -> zagwa­ran­to­wa­nie jed­no­znacz­no­ści) oraz zro­zu­mie­nie tego, co jest przed­mio­tem pro­jek­tu (mode­lu­jąc maga­zyn raczej pla­nu­je­my opro­gra­mo­wa­nie symu­lu­ją­ce kar­to­te­ki maga­zy­no­we a nie pro­duk­ty w maga­zy­nie). Ważne jest by na opro­gra­mo­wa­nie patrzeć jak na narzę­dzie, bo ono nim jest. Oprogramowanie wspo­ma­ga­ją­ce zarzą­dza­nie maga­zy­nem, nie zastę­pu­je tego maga­zy­nu i towa­rów w nim…

Tak więc opro­gra­mo­wa­nie, nazwy w nim uży­wa­ne, muszą speł­nić waru­nek zgod­no­ści ze słow­ni­kiem biz­ne­so­wym”: biz­ne­so­wy słow­nik pojęć (zgod­ność z nim) to jest wymaganie.

Pierwszy etap ana­li­zy biz­ne­so­wej to mię­dzy inny­mi opra­co­wa­nie biz­ne­so­we­go słow­ni­ka pojęć (model poję­cio­wy), kolej­ny etap to opra­co­wa­nie mode­lu dzie­dzi­ny i listy usług sys­te­mu” (wyma­ga­nia funk­cjo­nal­ne – przy­pad­ki uży­cia). Potem sce­na­riu­sze przy­pad­ków uży­cia, ope­ra­cje klas… o tym nie raz było ale pew­nie nie raz będzie… z róż­nych perspektyw.

Jarosław Żeliński

BIO: Od roku 1991 roku, nieprzerwanie, realizuję projekty z zakresu analiz i projektowania systemów, dla urzędów, firm i organizacji. Od 1998 roku prowadzę także samodzielne studia i prace badawcze z obszaru analizy systemowej i modelowania (modele jako przedmiot badań: ORCID). Od 2005 roku, jako nieetatowy wykładowca akademicki, prowadzę wykłady i laboratoria (ontologie i modelowanie systemów informacyjnych, aktualnie w Wyższej Szkole Informatyki Stosowanej i Zarządzania pod auspicjami Polskiej Akademii Nauk w Warszawie. Oświadczenia: moje badania i publikacje nie mają finansowania z zewnątrz, jako ich autor deklaruję brak konfliktu interesów.

Ten post ma 4 komentarzy

  1. Sławomir Ryszkowski

    Potwierdzam, że opra­co­wa­nie dobrze ustruk­tu­ry­zo­wa­ne­go słow­ni­ka pojęć bin­ze­so­wych jest zada­niem bar­dzo trud­no. Główne trud­no­ści jakie aktu­al­nie dostrze­gam to:
    – licz­ba pojęć biz­ne­so­wych – zale­ca się, aby słow­nik zawie­ra listę klu­czo­nyw dla orga­ni­za­cji pojęć. Często jako ana­li­ty­cy jeste­śmy zale­wa­mi dzie­siąt­ka­mi pojęć (z ist­nie­ją­cych doku­men­tów, od inte­re­sa­riu­szy). Próbując je upo­rząd­ko­wać np. w posta­ci dia­gra­mu fak­tów, robi sie z tego skom­pli­ko­wa­ny model;
    – uzgod­nie­nie słow­ni­ka odpo­wia­da­ję­ce­go róż­nym inte­re­sa­riu­szom. Często mamy do czy­nie­nia z sytu­acją, kie­dy jakieś poję­cie bizne­owe posia­da inne zna­cze­nie dla róż­nych ite­re­sa­riu­szy. Zniwelowanie tego pro­ble­my wyma­ga nie­kie­dy wpro­wa­dze­nie nowych, dość szczut­nych” (dla dane­go inte­re­sa­riu­sza) pojęć, co nie zawsze spo­ty­ka się ze zro­zu­mie­niem i akceptacją;
    – poziom ogól­no­ści poję­cia. Opracowując słow­nik pra­wie zawsze moż­na się odwo­łać do słow­ni­ka języ­ka pol­skie­go i wyko­rzy­stać zapi­sa­ne tam defi­ni­cje. Zauwazyłem jed­nak, że defi­ni­cje słow­ni­ko­we czę­sto budzą u inte­re­sta­iu­szy nie­chęć a wręcz sprze­ciw. Z dru­giej stor­ny defi­ni­cja poję­cia nie może abs­tra­ho­wać od rdze­nia jakim są defi­ni­cje sło­ni­ko­we. Większość defi­ni­cja pojęć biz­ne­so­wych, któ­re widzia­łem była albo zbyt słow­ni­ka albo za bar­dzo od tego słow­ni­ka (rdzie­nia) oddalona;
    – akcep­ta­cja słow­ni­ka. Tu mam pyta­nie do auto­ra – kto powi­nien akceptować/uzgadniać słow­nik pojęć biznesowych?

    1. Jarek Żeliński

      - co do licz­by pojęć to bywa to licz­ba duża ale raczej kil­ka­dzie­siąt niż kil­ka set, meto­dą zale­ca­ną w książ­ce Rossa jest uzna­nie, że to fakt” (ist­nie­nie tako­we­go) decy­du­je o tym czy dane poję­cie ma się zna­leźć w słow­ni­ku czy nie,
      – róż­ni inte­re­sa­riu­sze: potra­fią to skom­pli­ko­wać, dla­te­go bywa, ze robię słow­ni­ki osob­ne dla każ­de­go inte­re­sa­riusz, tłu­ma­czem” jest sys­tem aliasów
      – oso­bi­ście jestem za tym by defi­ni­cje biz­ne­so­we mie­ści­ły się a nie koli­do­wa­ły ze sł. j.polskiego, opo­ry bywa­ją, trze­ba negocjować 🙂
      – oso­bi­ście sto­su­je zasa­dę, że spon­sor (inte­re­sa­riusz) sta­wia­ją­cy wyma­ga­nia biz­ne­so­we akcep­tu­je biz­ne­so­wy słow­nik pojęć (jego rola jest usu­wa­nie nie­jed­no­znacz­no­ści) , IT nie ma tu nic do gada­nia (mimo, że nie raz próbuje)

  2. Jędrzej Polaczek

    Rozumiem, że napi­sa­nie ogól­ne­go słow­ni­ka, do wyko­rzy­sta­nia w pro­jek­tach jest nie­moż­li­we, ale czy nie jest w naszym zasię­gu napi­sa­nie pew­ne­go rodza­ju pod­sta­wy słow­ni­ko­wej zawie­ra­ją­cej poję­cia wystę­pu­ją­ce zawsze oraz zasa­dy budo­wy i doda­wa­nia nowych pojęć?

    1. Jarek Żeliński

      Myślę, że słow­ni­ka powie­lal­ne­go napi­sać się nie da, ale pew­na pod­sta­wa jest moż­li­wa: ja uży­wam – jako szkie­le­tu – słow­ni­ka zawie­ra­ją­ce­go klu­czo­we poję­cia z zakre­su zarzą­dza­nia, typu Proces biz­ne­so­wy, Wymaganie, Przypadek uży­cia, wła­ści­ciel pro­ce­su, rola, itp. Zasady budo­wy są w pew­nym sen­sie opi­sa­ne w SBVR, lepiej w książ­ce Business Rules Concept. Generalnie narzę­dziem jest budo­wa­nie słow­ni­ka w ten spo­sób, że doda­je­my (tyl­ko) te poję­cia, któ­re są powią­za­ne z zakre­sem pro­jek­tu jakimś fak­tem (zda­rze­niem).

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.