Pytanie to wra­ca jak bume­rang. Z regu­ły, gdy sły­szę sło­wo ana­li­tyk” w kon­tek­ście pro­jek­tów zwią­za­nych z two­rze­niem opro­gra­mo­wa­nia poja­wia się ktoś, kto zbie­ra wyma­ga­nia”. Z regu­ły ana­li­ty­ka” wypusz­cza się do przy­szłych użyt­kow­ni­ków, któ­rzy prze­ści­ga­ją się w pomy­słach na temat tego jakie to opro­gra­mo­wa­nie ma być. Niestety to spon­sor pro­jek­tu, pierw­sze co robi naj­czę­ściej, to wska­zu­je kogoś z przy­szłych użyt­kow­ni­ków (a z regu­ły cały ich zespół) jako źró­dło infor­ma­cji o wyma­ga­niach”. Takie podej­ście zale­ca­ją tak­że, w swo­im inte­re­sie, dostaw­cy opro­gra­mo­wa­nia. Użytkownicy, nie mając (z regu­ły) poję­cia jaki cel ma pro­jekt (poza tym, że to dla nich to opro­gra­mo­wa­nie), nie tyl­ko pusz­cza­ją wodze wyobraź­ni zmie­sza­ne ze swo­imi dotych­cza­so­wy­mi doświad­cze­nia­mi, ale tak­że ucie­le­śnia­ją swo­je pomy­sły by jed­no­cze­śnie stro­nić od odpo­wie­dzial­no­ści. Nie będąc spe­cja­li­sta­mi ani w dzie­dzi­nie inży­nie­rii opro­gra­mo­wa­nia ani zarzą­dza­nia, nie są w sta­nie wery­fi­ko­wać pro­po­zy­cji dostaw­cy, przyj­mu­ją więc bezkrytycznie.

Formę eks­tre­mal­na przy­bie­ra to zja­wi­sko admi­ni­stra­cji publicz­nej, a co gor­sza idzie w jesz­cze gor­sza stro­nę. Spójrzmy na argu­men­ty za zmia­na­mi w usta­wie PZP:

Przeprowadzenie jed­ne­go postę­po­wa­nia [pro­jek­to­wa­nie i wyko­na­nie, przyp. mój] jest dużym uła­twie­niem dla zama­wia­ją­cych, ale jego skut­ki mogą się oka­zać niezadowalające.

Możliwość obję­cia jed­nym zamó­wie­niem prac pro­jek­to­wych i budow­la­nych, a tym samym unik­nię­cie koniecz­no­ści prze­pro­wa­dza­nia dwóch odręb­nych postę­po­wań o udzie­le­nie zamó­wie­nia, jest dużą zale­tą dla zama­wia­ją­cych. Tym zapew­ne nale­ży tłu­ma­czyć popu­lar­ność zamó­wień typu ?zapro­jek­tuj i buduj?.

Również opra­co­wa­nie pro­gra­mu funk­cjo­nal­no-użyt­ko­we­go nie­wąt­pli­wie wyma­ga mniej­sze­go nakła­du sił, środ­ków i cza­su niż stwo­rze­nie doku­men­ta­cji pro­jek­to­wej oraz spe­cy­fi­ka­cji tech­nicz­nej wyko­na­nia i odbio­ru robót budow­la­nych potrzeb­nych w przy­pad­ku udzie­la­nia zamó­wień typu ?wybu­duj?. Zamawiającym wygod­niej jest prze­rzu­cić na wyko­naw­ców obo­wią­zek opra­co­wa­nia pro­jek­tu i innych potrzeb­nych doku­men­tów. (Zamówienia typu ?zapro­jek­tuj i buduj? według nowych zasad -.…)

W zasa­dzie cała ta argu­men­ta­cja spro­wa­dza się do: zama­wia­ją­cy nie chce nicze­go robić ani brać jakiej­kol­wiek odpo­wie­dzial­no­ści”. Z uwa­gi na to, że taka for­ma jest tak­że bar­dzo korzyst­na dla wyko­naw­ców (sami sobie sta­wia­ją wyma­ga­nia) otrzy­mu­je­my kon­struk­cję: urząd wyda­je nie swo­je pie­nią­dze, całość prac mery­to­rycz­nych (poza opra­co­wa­niem SIWZ) prze­rzu­ca na dostaw­cę, któ­ry tym samym pro­jek­tu­je sam dla sie­bie i przyj­mu­je potem za to pie­nią­dze. W zasa­dzie nie było by pro­ble­mu gdy­by nie to, że my – oby­wa­te­le – za to wszyst­ko płacimy:

Rozmowa z Jarosławem Żelińskim: Sami wymy­ślą, sami zro­bią i sami oce­nią. Skąd tak duże róż­ni­ce mię­dzy efek­ta­mi infor­ma­ty­za­cji pry­wat­nych firm a infor­ma­ty­za­cją urzę­dów? (Informatyzacja admi­ni­stra­cji, czy­li naj­lep­szy spo­sób na total­ną klę­skę | Forsal​.pl – Giełda, Waluty, Finanse).

Jak widać pro­blem jest zna­ny nie od dziś, a mimo to powsta­ją usta­wo­we pomy­sły zmie­rza­ją­ce w tę gor­szą stronę.

W tym kon­tek­ście przy­to­czę pewien urzę­do­wy wątek. Ostatnio gło­śno się zro­bi­ło o nad­uży­wa­niu dostę­pu do infor­ma­cji publicz­nej”. Ciekawa dys­ku­sja na temat roz­go­rza­ła na stro­nach VaGla​.pl (frag­men­ty):

inco­gni­tus: Pozostaje zatem pyta­nie dla­cze­go wszel­kie urzę­dy wszyst­kie­go auto­ma­tycz­nie nie publi­ku­ją w BIP? Jak by to było robio­ne z auto­ma­tu to praw­do­po­dob­nie takie czyn­no­ści tech­nicz­ne były­by łatwiej­sze i szyb­sze dla urzę­du, niż publi­ko­wa­nie wybior­cze, a póź­niej odpo­wia­da­nie na set­ki wnio­sków o udostępnienie. […]

xpert17: Odpowiedź wyni­ka­ją­ca z teo­rii zarzą­dza­nia jest pro­sta – urząd nie ma żad­ne­go inte­re­su, żeby wyko­ny­wać coś łatwiej i szyb­ciej. Wręcz prze­ciw­nie, sta­ty­stycz­ny urzęd­nik (może nawet pod­świa­do­mie) będzie tak reali­zo­wał swo­je zada­nia, żeby wszyst­ko odby­wa­ło się jak naj­dłu­żej i anga­żo­wa­ło jak naj­wię­cej ludzi – dzię­ki temu uza­sad­nia sens ist­nie­nia swo­je­go miej­sca pra­cy. Gdyby wszyst­ko z auto­ma­tu” tra­fia­ło do BIP, mogło­by się oka­zać, że w dzia­le zaj­mu­ją­cym się wymy­śla­niem przy­czyn odmo­wy udzie­la­nia infor­ma­cji publicz­nej jest prze­rost zatrudnienia. […]

Nieco sar­ka­stycz­na powyż­sza odpo­wiedź nie­ste­ty nie­sie pew­ne wyja­śnie­nie tej sytu­acji. Tak więc patrząc na powyż­sze: czy ma sens by wyma­ga­nia na opro­gra­mo­wa­nie dla urzę­du pisa­li urzęd­ni­cy? Czy da się zro­bić opro­gra­mo­wa­nie lep­sze? Zapewniam, że da się:

Jarek Żeliński: wystar­czy dobrze opi­sać wyma­ga­nia” na sys­tem elek­tro­nicz­ne­go obie­gu doku­men­tów z wła­ści­wą” obsłu­ga meta­da­nych i publi­ka­cja w BIP będzie auto­ma­tycz­na”, pro­blem w tym, że (powo­łu­jąc się na przed­mów­cę) żaden urzęd­nik nie napi­sze takich wyma­gań – i to jest jeden z powo­dów moje­go zda­nia: nie ma żad­ne­go sen­su, żeby wyma­ga­nia na opro­gra­mo­wa­nie pisał/dyktował (i wszel­kie inne idio­tycz­ne meto­dy zbie­ra­nia wyma­gań bazu­ją­ce na tym co powie user) jego przy­szły użyt­kow­nik! A jest to stan­dard” nie tyl­ko w urzę­dach. (Umowa mię­dzy KPRM a brandADDICTED na wspar­cie komu­ni­ka­cyj­ne | pra­wo | VaGla​.pl Prawo i Internet).

Bo cóż może powstać w Urzędzie, jeże­li będzie­my sto­so­wa­li zasa­dę: użyt­kow­nik sta­wia wyma­ga­nia? A na przy­kład może­my zoba­czyć frag­ment prze­pi­su kuli­nar­ne­go w Centralnej Bazie Orzeczeń Sadów Administracyjnych (pole­cam lek­tu­rę całe­go arty­ku­ły na VaGla​.pl), tu tyl­ko moje zda­nie na ten temat:

Te powyż­sze ośmie­sza­ją­ce tre­ści to moim zda­niem efekt złe­go pro­jek­tu opro­gra­mo­wa­nia słu­żą­ce­go do ano­ni­mi­za­cji, gdzie nie tyl­ko ope­ra­cja copy-paste powin­na być zablo­ko­wa­na, ale sam pro­ces powi­nien być tak zapro­jek­to­wa­ny by, z natu­ry mylą­cy się czło­wiek, miał jak naj­mniej oka­zji by się mylić. Po trze­cie, sys­tem ano­ni­mi­za­cji dopusz­cza­ją­cy inge­ren­cję w treść orze­czeń po ich upra­wo­moc­nie­niu to masa­kra, to mega­bu­bel, auto­ra tego opro­gra­mo­wa­nia. (Centralna Baza Orzeczeń Sądów Administracyjnych +1 ząbek czosn­ku | pra­wo | VaGla​.pl Prawo i Internet).

Ale nie­ste­ty, to są skut­ki sto­so­wa­nia meto­dy pole­ga­ją­cej na pro­wa­dze­niu ana­liz wyma­gań meto­dą zbie­ra­nia wyma­gań od przy­szłych użyt­kow­ni­ków”, nie wyobra­żam sobie by tą meto­dą powstał inny sys­tem ano­ni­mi­za­cji niż ten, któ­ry powstał.

A jak to robić?

Wpadła mi nie­daw­no w oko rewe­la­cyj­na w swo­jej pro­sto­cie defi­ni­cja roli ana­li­ty­ka, poja­wi­ła się na jed­nej z wie­lu dys­ku­sji o wyma­ga­niach w ser­wi­sie LinkedIn (źr. http://www.its-all-design.com/a‑graphical-functional-specification-part‑1/):

defincija roli analityka

(ana­li­tyk, współ­pra­cu­jąc z oso­ba­mi zain­te­re­so­wa­ny­mi reali­za­cją celów pro­jek­tu – inte­re­sa­riu­sze – two­rzy spe­cy­fi­ka­cję wymagań/rozwiązania, któ­ra inte­re­sa­riusz wdro­ży do reali­za­cji swo­ich celów).

Warto zwró­cić uwa­gę na to, że tu tak­że nie ma mitycz­ne­go use­ra”. Cel biz­ne­so­wy pro­jek­tu ma ktoś uza­leż­nio­ny od wyni­ków pro­jek­tu. Skoro więc urząd nie ma żad­ne­go inte­re­su, żeby wyko­ny­wać coś łatwiej i szyb­ciej. Wręcz prze­ciw­nie…” nasu­wa się pyta­nie: jaki ma więc sens by urzęd­ni­cy, któ­rzy poten­cjal­nie nie mają żad­ne­go inte­re­su w tym, by uspraw­niać swo­ją pra­cę, two­rzy­li wyma­ga­nia na opro­gra­mo­wa­nie, któ­re powin­no im uspraw­nić pracę?

Analizy wyma­gań nie tyl­ko w admi­ni­stra­cji są pro­wa­dzo­ne, jako wywia­dy i spis życzeń przy­szłych użyt­kow­ni­ków. Czasami te pseu­do ana­li­zy wyma­gań” to beł­kot będą­cy spi­sem żądań pra­cow­ni­ków a ich inte­re­sie. Osobiście byłem kie­dyś świad­kiem, jak tak zwa­ny ana­li­tyk wyma­gań” (dla mnie czło­wiek dyk­ta­fon a nie ana­li­tyk) pew­ne­go lide­ra IT w tym kra­ju, zapi­sał w doku­men­ta­cji wyma­gań, pod dyk­tan­do sze­fo­wej sekre­ta­ria­tu: sys­tem powi­nien pozwa­lać na pod­pi­sy­wa­nie w sekre­ta­ria­cie doku­men­tów decy­zji admi­ni­stra­cyj­nych z pomo­cą prze­ter­mi­no­wa­ne­go pod­pi­su elek­tro­nicz­ne­go” (cho­dzi­ło o wygo­dę tej pani), masa­kra. Zrobiłem raban, obra­żo­na pani z sekre­ta­ria­tu stwier­dzi­ła, że ona jest w tym pro­jek­cie eks­per­tem dzie­dzi­no­wym i ona dyk­tu­je nie ja. Ten zapis jed­nak wyle­ciał (pola­złem do jej sze­fa), na mnie była skar­ga bo nie potra­fię pra­co­wać w zespole”.

Być może więc za spe­cy­fi­ko­wa­nie wyma­gań na opro­gra­mo­wa­nie powin­ny odpo­wia­dać urzę­dy cen­tral­ne od razu po tym, jak nało­żą jakiś usta­wo­wy obo­wią­zek na pod­le­głe im urzę­dy? Wtedy mamy oso­bę” ana­li­ty­ka, któ­ry wyko­na ana­li­zę nowej usta­wy i opra­cu­je wyma­ga­nia na opro­gra­mo­wa­nie. Firma, któ­ra wygra prze­targ, zapew­ne w ramach swo­jej ana­li­zy i opra­co­wa­nia kon­cep­cji roz­wią­za­nia, popy­ta urzęd­ni­ków o jakieś szcze­gó­ły w rodza­ju wewnętrz­na orga­ni­za­cja pra­cy urzę­du, struk­tu­ry obo­wiąz­ków i kom­pe­ten­cji itp. ale nie o to co urzęd­nik ma robić a cze­go nie!

I dokład­nie takie samo podej­ście pole­cam fir­mom: sza­now­ni człon­ko­wie zarzą­dów i rad nad­zor­czych, zanim wybie­rze­cie pro­dukt lub wyko­naw­ce opro­gra­mo­wa­nia, jako inte­re­sa­riu­sze wła­snych pro­jek­tów, zleć­cie ana­li­zę i opra­co­wa­nie spe­cy­fi­ka­cji i dopie­ro potem pozwa­laj­cie wła­snym Waszym pra­cow­ni­kom decy­do­wać o Waszych fir­mach, jeże­li już, to niech to będą przy­naj­mniej Wasze wyż­sze kadry kierownicze.

Jarosław Żeliński

BIO: Od roku 1991 roku, nieprzerwanie, realizuję projekty z zakresu analiz i projektowania systemów, dla urzędów, firm i organizacji. Od 1998 roku prowadzę także samodzielne studia i prace badawcze z obszaru analizy systemowej i modelowania (modele jako przedmiot badań: ORCID). Od 2005 roku, jako nieetatowy wykładowca akademicki, prowadzę wykłady i laboratoria (ontologie i modelowanie systemów informacyjnych, aktualnie w Wyższej Szkole Informatyki Stosowanej i Zarządzania pod auspicjami Polskiej Akademii Nauk w Warszawie. Oświadczenia: moje badania i publikacje nie mają finansowania z zewnątrz, jako ich autor deklaruję brak konfliktu interesów.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.