na drugą lepszą stronę rzeki

Jak skonstruować umowę Agile?

Na jed­nym z forów LinkedIn poja­wi­ła się nie­daw­no pro­po­zy­cja”, jak pisać tak zwa­ne umo­wy Agile”. Uznałem, że kil­ka komen­ta­rzy war­to tu dla Państwa umieścić.

Nie będę komen­to­wał całej tej pro­po­zy­cji, odnio­sę się jedy­nie do tego co wzbu­dzi­ło moje zain­te­re­so­wa­nie”, a mia­no­wi­cie to w jaki spo­sób usłu­go­daw­cy, sto­su­ją­cy tak zwa­ne zwin­ne meto­dy, pod­cho­dzą do reali­za­cji swo­ich projektów.

4. Przedmiot umo­wy. Odwołując się bez­po­śred­nio do meto­do­lo­gii Agile, powin­ni­śmy w tym miej­scu umie­ścić CEL jaki sta­wia sobie klient, a pomóc w jego reali­za­cji chce dostaw­ca. Namawiam, aby poświę­cić wystar­cza­ją­cą ilość cza­su i mak­sy­mal­nie w kil­ku zda­niach zde­fi­no­wać i opi­sać rze­czy­wi­sty cel. Jest to o tyle waż­ne, że pomo­że nie zgu­bić się w trak­cie reali­za­cji pro­jek­tu. W momen­cie kie­dy zakoń­czy­my pro­jekt będzie­my mogli wró­cić do nie­go i zwe­ry­fi­ko­wać czy został osiągnięty. […]

Pierwszy pro­blem to ter­min meto­do­lo­gia Agile”, któ­ra, oba­wiam się, że nie ist­nie­je. Jedyne co znaj­dzie­my (szukaj w Google) to strzę­py prób defi­ni­cji oraz słyn­ny” Manifest Agile”, któ­ry to tekst nie jest żad­ną meto­do­lo­gią (sł. j.polskiego: meto­do­lo­gia – nauka o meto­dach badań nauko­wych sto­so­wa­nych w danej dzie­dzi­nie wie­dzy). Ten Manifest nie jest nawet opi­sem meto­dy (sł. j.polskiego: meto­da – świa­do­mie sto­so­wa­ny spo­sób postę­po­wa­nia mają­cy pro­wa­dzić do osią­gnię­cia zamie­rzo­ne­go celu). Manifest nie mówi co i jak zro­bić by…”, nie jest meto­dą, to raczej tyl­ko pryn­cy­pia (sł. j.polskiego PWN: pryn­cy­pium – naj­waż­niej­sza dla kogoś lub dla cze­goś zasa­da albo wartość).

Jeżeli uznać, że celem umo­wy jest CEL jaki sta­wia sobie klient” to pyta­nie brzmi: kto i co reali­zu­je? Bo jeże­li Ktoś ma cel, to reali­zu­je go ten Ktoś” kto go ma, a nie ktoś inny. Ale CEL jak naj­bar­dziej jest waż­ny. Jednak jeże­li moim celem jest np. zamiesz­ka­nie w domu, to jest to Mój cel. Celem eki­py budow­la­nej jest posta­wie­nie dla mnie domu (zle­ce­nie) a nie zamiesz­ka­nie w nim. Mój CEL (cel Klienta) raczej nie jest ani celem umo­wy z deve­lo­pe­rem, ani celem deve­lo­pe­ra (celem deve­lo­pe­ra jest posta­wić dom i otrzy­mać za to wynagrodzenie).

most, agile, projektowanie, planowanie

Czytamy dalej.

8. Warunki wyna­gro­dze­nia i ter­mi­ny płat­no­ści. To bodaj naj­bar­dziej istot­ny z punk­tów umo­wy, któ­ry róż­ni się od dotych­czas spo­ty­ka­nych w ?sta­rych? umo­wach. Jego treść w peł­ni odwo­łu­je się do war­to­ści i prawd meto­do­lo­gii Agile.

Tu dla porząd­ku przy­po­mnę tak zwa­ny Manifest Agile (źr. http://​agi​le​ma​ni​fe​sto​.org/):

(1) Ludzi i inte­rak­cje ponad pro­ce­sy i narzę­dzia, (2) Działające opro­gra­mo­wa­nie ponad obszer­ną doku­men­ta­cję, (3) Współpracę z klien­tem ponad for­mal­ne usta­le­nia, (4) Reagowanie na zmia­ny ponad podą­ża­nie za planem.

Tak więc są to nie­ste­ty fak­tycz­nie jedy­nie pew­ne pryn­cy­pia czy war­to­ści ale nie metoda.

Najważniejsza zmia­na pole­ga na tym, że dostaw­ca cyklicz­nie, w krót­kich okre­sach cza­su 1 – 2 tygo­dni, dostar­cza dzia­ła­ją­ce roz­wią­za­nie, a odbior­ca na bie­żą­co odbie­ra i pła­ci za nie. Dla uła­twie­nia, roz­li­cze­nia finan­so­we nastę­pu­ją na koniec każ­de­go mie­sią­ca, kie­dy to wysta­wia się fak­tu­rę zbior­czą za czte­ry ite­ra­cje, (w przy­pad­ku sprin­tów tygo­dnio­wych). W przy­pad­ku reali­za­cji krót­szych pro­jek­tów oczy­wi­ście robi się to szybciej.

Zgadzając się na takie roz­li­cze­nia, stro­ny umo­wy akcep­tu­ją part­ner­skie podej­ście do pro­jek­tu. Dostawca szyb­ko dostar­cza skoń­czo­ne, prze­te­sto­wa­ne i dzia­ła­ją­ce roz­wią­za­nie, a odbior­ca na bie­żą­co pła­ci za nie. Ważne jest aby okres roz­li­cze­nio­wy nie był dłuż­szy niż 1 mie­siąc. Pozwala to obu stro­nom umo­wy na bie­żą­cą, (mie­sięcz­ną), wery­fi­ka­cję i potwier­dze­nie chę­ci dal­szej współpracy. 

(źr. cyta­tów: Jak skon­stru­ować umo­wę Agile?).

Powyższy tekst (opis reali­za­cji umo­wy) to nic inne­go jak jed­nak sta­ra Umowa Zlecenia zna­na z Kodeksu Cywilnego (Art. 750 [Umowy o świad­cze­nie usług] Do umów o świad­cze­nie usług, któ­re nie są ure­gu­lo­wa­ne inny­mi prze­pi­sa­mi, sto­su­je się odpo­wied­nio prze­pi­sy o zle­ce­niu.). Jest to tak zwa­na umo­wa sta­ran­ne­go dzia­ła­nia. Generalnie, umo­wa taka nie daje Nabywcy (Klient) żad­ne­go zabez­pie­cze­nia jako­ści i efek­tu, gdyż to on wybie­ra i anga­żu­je Zleceniobiorcę, któ­ry obie­cu­je, że docho­wa sta­ran­no­ści. Cechą umo­wy Zlecenia jest moż­li­wość jej wypo­wie­dze­nia w dowol­nym momen­cie (i tu autor fak­tycz­nie ma rację).

Czy Klient ma jakąś moż­li­wość obro­ny przed nie­rze­tel­nym wyko­naw­ca usłu­gi? Na szczę­ście ma (KC):

Art. 740 [Obowiązki zle­ce­nio­bior­cy] Przyjmujący zle­ce­nie powi­nien udzie­lać dają­ce­mu zle­ce­nie potrzeb­nych wia­do­mo­ści o prze­bie­gu spra­wy, a po wyko­na­niu zle­ce­nia lub po wcze­śniej­szym roz­wią­za­niu umo­wy zło­żyć mu spra­woz­da­nie. Powinien mu wydać wszyst­ko, co przy wyko­na­niu zle­ce­nia dla nie­go uzy­skał, cho­ciaż­by w imie­niu własnym.

Tu jed­nak war­to zwró­cić uwa­gę na to, że w przy­pad­ku spo­ru war­tość będą mia­ły jed­nie pisem­ne wia­do­mo­ści” i spra­woz­da­nia”. Czy się to komuś podo­ba czy nie, jak na razie, nie ma żad­nych zwin­nych umów”, są umo­wy zle­ce­nia (umo­wa sta­ran­ne­go dzia­ła­nia) i o dzie­ło (umo­wa efek­tu). Zaś w kwe­stii zakwa­li­fi­ko­wa­nia danej umo­wy do jed­nej z powyż­szych, decy­du­je jej treść a nie tytuł. Umowa Zlecenia, co cie­ka­we, nie zawie­ra poję­cia licen­cji” czy praw”, te zawie­ra umo­wa o dzie­ło (tak zwa­na umo­wa efek­tu). Tak więc pole­cam Państwu krót­kie kon­sul­ta­cje z praw­ni­kiem, przed zawar­ciem zwin­nej umo­wy”, by oce­nić jakie ryzy­ko podej­mu­je­cie, bo w umo­wie zle­ce­niu, wyko­naw­ca – pra­cu­jąc i pobie­ra­jąc wyna­gro­dze­nie – nie podej­mu­je żad­ne­go ryzy­ka, nie licząc, moż­li­wo­ści zerwa­nia trwa­ją­cej umo­wy z wyko­naw­cą (co nie­ste­ty bar­dzo czę­sto ma miej­sce w przy­pad­ku pro­jek­tów pro­gra­mi­stycz­nych). W takich umo­wach 100% ryzy­ka bie­rze na sie­bie Klient. Pewien cynizm tej umo­wy pole­ga a tym, że to, co Klient odbie­ra i pła­ci” np. co dwa tygo­dnie, to nie roz­wią­za­nie” któ­re jest Jego Celem a jakiś bie­żą­cy frag­ment prac… goto­wy pro­dukt jest celem pro­jek­tu, on będzie dostar­czo­ny” na zakończenie.

Inne artykuły na podobny temat

Komentarze

  1. Rafał D 30 grudnia 2013 at 13:10

    Panie Jarosławie,

    Zgadzam się z nakre­ślo­ny­mi ryzy­ka­mi. Zgadzam się rów­nież, że te ryzy­ka są tym więk­sze im pro­jekt ma cha­rak­ter bac­kof­fi­ce­owy (zwięk­sza fir­ma, zło­żo­na logi­ka biz­ne­so­wa, roz­bu­do­wa­ne pro­ce­sy biz­ne­so­we). W świe­tle tego cią­gle pozo­sta­je jed­nak pyta­nie jak for­mal­nie naj­le­piej ukła­dać rela­cje z dostaw­cą w przy­pad­ku np. roz­wo­ju nowe­go pro­duk­tu inter­ne­to­we­go. Niezmiernie trud­no tu zde­fi­nio­wać zakres pro­duk­tu, któ­ry na pew­no przy­nie­sie suk­ces, suk­ces takie­go pro­duk­tu czę­sto wypra­co­wu­je się ite­ra­cyj­nie, za każ­dym razem oce­nia­jąc głos odbior­ców i sta­wia­jąc kolej­ne hipo­te­zy co to tego jak powi­nien wyglą­dać pro­dukt w kolej­nej ite­ra­cji. Stąd idea MVP i przy­ro­sto­we­go budo­wa­nia pro­duk­tów inter­ne­to­wych star­tu­pów. I teraz mamy z jed­nej stro­ny umo­wę zle­ce­nie, któ­ra sła­bo zabez­pie­cza inte­re­sy zle­ce­nio­daw­cy, ale daje dużo ela­stycz­ność na zmia­ny w zało­że­niach pro­duk­to­wych, z dru­giej umo­wę o dzie­ło, któ­ra zde­cy­do­wa­nie lepiej zabez­pie­cza inte­re­sy zle­ce­nio­daw­cy, ale przy zało­że­niu dobrze okre­ślo­ne­go / zde­fi­nio­wa­ne­go dzie­ła. Natomiast okre­śle­nie z góry, tyl­ko na bazie hipo­tez twór­ców, dzie­ła inter­ne­to­we­go (jesz­cze przed jego zbu­do­wa­niem i roz­po­czę­ciem wali­da­cji tych­że hipo­tez w ryn­ku), któ­re na pew­no będzie suk­ce­sem jest mało moż­li­we. Oczywiście pozo­sta­je podzie­le­nie pro­jek­tu na wie­le małych ite­ra­cji, gdzie w ska­li powiedz­my 4 – 8 tygo­dni, moż­na efekt w mia­rę dobrze zde­fi­nio­wać, i pod­pi­sy­wać kolej­ne umo­wy o dzie­ło, ale to też ozna­cza spo­rą pra­co­chłon­ność i zwięk­szo­ne kosz­ty trans­ak­cyj­ne (praw­ni­cze). Może spo­tkał się Pan kie­dyś z kon­struk­cją umo­wy ramo­wej, gdzie efekt był­by defi­nio­wa­ny i wyce­nia­ny w for­mie zle­ceń do umo­wy ramowej?

    • Jaroslaw Zelinski 30 grudnia 2013 at 13:26

      Mnie oso­bi­ście nasu­wa się jed­na odpo­wiedź: nowy pro­dukt albo jest opra­co­wa­ny i wyma­ga imple­men­ta­cji albo jest dopie­ro opra­co­wy­wa­ny. W tym dru­gim przy­pad­ku mamy R&D i umo­wę T&M. W tym pierw­szym pro­jekt do reali­za­cji (umo­wa o dzie­ło – imple­men­ta­cja). Dodał bym jesz­cze dru­gi ele­ment pro­jek­tów T&M i start-up’ów: owszem, mogę nie mieć poję­cia jaki będzie sam pro­dukt ale zaczy­na­nie tej pra­cy jest efek­tem (powin­no być) zało­żo­nej stra­te­gii. ta ostat­nia wyzna­cza kie­ru­nek (kon­kret­ny pro­dukt to taktyka). 

      Kwestie umo­wy ramo­wej, te z jaki­mi mie­wam do czy­nie­nia i pole­cam, to raczej SLA zespo­łu (fir­my) reali­zu­ją­cej pro­jekt pro­gra­mi­stycz­ny. To umo­wa mówią­ca o zasa­dach zawie­ra­nia umów kon­kret­nych. Cechą umo­wy ramo­wej jest (z regu­ły) to, że nie rodzi zobo­wią­zać finan­so­wych. Jej kolej­ną cechą jest to, że zawie­ra (odno­si się) do meto­dy (pro­ce­du­ry) reali­zo­wa­nia umów kon­kret­nych. Jeżeli więc uzna­my, że umo­wy z zespo­łem pro­gra­mi­stów to będą jed­nak umo­wy zle­ce­nia (kolej­ne umo­wy kon­kret­ne), to umo­wa ramo­wa powin­na zawie­rać opis tego co nazwie­my sta­ran­nym dzia­ła­niem” i jak to spraw­dzić. Wtedy Zamawiający będzie miał moż­li­wość oce­ny, czy Wykonawca wywią­zu­je się z umo­wy. Nie zawsze moż­li­we jest dostar­cze­nie roz­wią­za­nia” po 2 tygo­dniach czy po mie­sią­cu, po dru­gie dobra umo­wa z wyko­naw­cą powin­na zawie­rać meto­dę (opis lub odwo­ła­nie) pozwa­la­ją­cą stwier­dzić, że usłu­go­daw­ca się z niej wywią­zu­je (np. meto­dę audy­tu, a naj­le­piej odwo­ła­nie do stan­dar­dów bran­żo­wych). Bardzo zła jest sytu­acja, w któ­rej tyl­ko wyko­naw­ca jest w sta­nie oce­nić jakość swo­jej pra­cy, a z racji tego tak na praw­dę nie ist­nie­je meto­da Agile”, war­to to jakoś jed­nak opisać.

      Innym podej­ściem jest Architektura Korporacyjna: zawie­ra odnie­sie­nie do stra­te­gii fir­my, zawie­ra szkie­let archi­tek­tu­ry IT w tym klu­czo­we wyma­ga­nia na opro­gra­mo­wa­nie. Problem jaki widzę: wie­le firm nie ma stra­te­gii a dzia­ła ad-hoc, jak zawie­je na ryn­ku. To fir­my, któ­re nazy­wam ryn­ko­we LOTTO 🙂

  2. jacek2v 30 grudnia 2013 at 14:06

    Panie Jarosławie zga­dam się w 100% ze stwier­dze­niem, że nie ma zwin­nych umów”, są umo­wy zle­ce­nia (na pra­cę) i umo­wy o dzieło.
    Dorzucę do tego, że są TYLKO takie umo­wy – wszel­kie inne umo­wy zawie­ra­ją się w jed­nym z tych dwóch typów umów.
    Co do tego kto jak duże pono­si ryzy­ko (klient czy dostaw­ca), to nie ma zna­cze­nia typ umo­wy, tyl­ko jak kon­kret­nie zosta­ły opi­sa­ne pro­duk­ty umowy”.
    Jak już miał­bym na siłę defi­nio­wać umo­wy zwin­ne” to wyszedł­bym od umo­wy o dzie­ło (nasta­wio­ne na produkt/efekt).
    Przykład total­nie eks­tre­mal­nej umo­wy (aby lepiej zobra­zo­wać moje podej­ście): jeśli klient potrze­bu­je apli­ka­cji, któ­ra zmniej­szy mu kosz­ty o 20% to umo­wa powin­na zawie­rać zapis Celu: zmniej­sze­nie kosz­tów o 20% 🙂

    • Jaroslaw Zelinski 30 grudnia 2013 at 14:42

      No jest to pomysł… ale rozu­miem, że wypła­ta dopie­ro po reali­za­cji tego celu :), a jak cel nie wyj­dzie to kto komu pła­ci (czy­li kto ile ryzykuje )?

      Moje dru­gie pyta­nie, i to bar­dzo poważ­ne bo to sło­wa Klienta: jakim cudem jakiś pro­gra­mi­sta ofe­ru­je mi usłu­gi kon­sul­tin­gu stra­te­gicz­ne­go w obsza­rze zarzą­dza­nia fir­ma (zmniej­sze­nie kosztów)?

      Ale jeże­li jed­nak ktoś wcze­śniej pod­jął decy­zję, że te kosz­ty obni­ży wdra­ża­jąc jakieś opro­gra­mo­wa­nie” to zna­czy, że ma na to opro­gra­mo­wa­nie jakiś pomysł, opis tego pomy­słu to umo­wa o dzie­ło: popro­szę mi dostar­czyć TAKIE opro­gra­mo­wa­nie”, więc tu są jed­nak wymagania…

  3. jacek2v 30 grudnia 2013 at 15:27

    Chyba zaszło nie­po­ro­zu­mie­nie – ja zro­zu­mia­łem, że cho­dzi tu o pod­pi­sy­wa­nie umów przez poważ­nie trak­tu­ją­cych swo­je zobo­wią­za­nia firmy/osoby fizycz­ne. Jeśli zaś cho­dzi­ło Panu o wynaj­mo­wa­nie pro­gra­mi­stów” – to prze­pra­szam za nieporozumienie 🙂

    Co do stra­te­gii to każ­da stro­na umo­wy musi pod­pi­sy­wać świa­do­mie na co się zoo­bo­wią­zu­je – jeśli na okre­śle­nie stra­te­gii to na okre­śle­nie stra­te­gii, jeśli na wyko­na­nie modu­łu to … .

    Uprzejmie przy­po­mi­nam, że mój przy­kład z poprzed­nie­go postu był spe­cjal­nie extre­mal­ny, aby pod­kre­ślić DZIEŁO 🙂

    • Jaroslaw Zelinski 30 grudnia 2013 at 17:22

      Uściślę: cho­dzi o fir­my ofe­ru­ją­ce usłu­gi wytwo­rze­nia, dostar­cze­nia i wdro­że­nia opro­gra­mo­wa­nie. To czy są poważ­ne czy nie to inna spra­wa :). Co do świa­do­mo­ści pod­pi­sy­wa­nych umów to nie przy­pad­kiem powstał UOKiK.

  4. jacek2v 4 stycznia 2014 at 13:07

    Ok. W zakre­sie wytwo­rze­ni, dostar­cze­nia i wdro­że­nia opro­gra­mo­wa­nia na pew­no nie ma przy­go­to­wa­nia stra­te­gii. Co do np. ana­li­zy to już spra­wa do doszczegółowienia.
    Co do UOKiK to jego głów­ną dome­ną dzia­łal­no­ści są pra­wa kon­su­men­tów (B2C), zaś jeśli cho­dzi umo­wy mię­dzu fir­ma­mi (B2B) to jego zada­niem ogra­ni­cza się do pil­no­wa­nia uczci­wej kon­ku­ren­cji i dzia­łań antymonopolowych.
    Organem wła­ści­wym co do świa­do­mo­ści” pod­pi­sy­wa­nia umów jest sto­sow­ny Sąd 🙂

    • Jaroslaw Zelinski 9 stycznia 2014 at 07:52

      To fakt, ale to nie zmie­nia tego co napisałem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany

Komentuj i zadawaj pytania autorowi.

Identyfikator *
E-mail *
Witryna internetowa

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.