Właśnie, jak to jest? Regularnie sły­szę z ust zwo­len­ni­ków sto­so­wa­nia meto­dy, któ­rą nazy­wa­ją zwin­ną”, że nie da się opi­sać wyma­gań przed roz­po­czę­ciem pro­jek­tu, należy/można je [wyma­ga­nia] odkry­wać w toku pro­jek­tu, bo klient zna tyl­ko cel i razem do nie­go dąży­my, pro­to­ty­py – tak wła­śnie radzi­my sobie z nie­prze­wi­dy­wal­no­ścią wymagań”.

Przypomnę: wyma­ga­nia to warun­ki jakie coś musi speł­nić aby było przy­dat­ne” (sł. j.polskiego PWN), jak mam tu rozu­mieć brak wyma­gań na począt­ku pro­jek­tu”, sko­ro jego – pro­jek­tu – celem jest wytwo­rze­nie cze­goś przy­dat­ne­go? Co to zna­czy wyma­ga­nia dzi­siaj są nie­prze­wi­dy­wal­ne”? To zna­czy chy­ba tyl­ko to, że zama­wia­ją­cy kom­plet­nie nie ma poję­cia po co roz­po­czy­na pro­jekt! (Co nie raz nie­ste­ty bywa prawdą).

Niedawno mia­łem kolej­ne spo­tka­niu z pew­ny­mi deve­lo­pe­ra­mi” i co mogę po nim powie­dzieć? Otóż war­to się uczyć i czy­tać, bo wte­dy Ci ludzie, wie­dzie­li by, że nie nale­ży mylić wyma­gań z cecha­mi roz­wią­za­nia (doty­czy to tak­że zama­wia­ją­cych i nama­wiam ich do korzy­sta­nia z usług pro­fe­sjo­na­li­stów) i źle jest, gdy ktoś taki (nie dostrze­ga­ją­cy tych róż­nic) robi wodę z mózgu nabyw­com opro­gra­mo­wa­nia. Prawdą jest, że sko­ro nie powsta­ło roz­wią­za­nie, to nie zna­my wszyst­kich jego cech i odkry­je­my je (powsta­ną) w toku prac nad jego two­rze­niem. Nie praw­dą jest jed­nak, że nie zna­my wyma­gań na począt­ku pro­jek­tu z powo­dów jak powy­żej, a jeże­li fak­tycz­nie ich nie zna­my, to co i po co robi­my?! (i to jest pyta­nie do tych, któ­rzy zama­wia­ją oprogramowanie!).

Warto więc poznać trosz­kę tej wstręt­nej, nie mają­cej nic wspól­ne­go z prak­ty­ką”, teo­rii co pozwo­li lepiej się komu­ni­ko­wać i nie wci­skać niko­mu kitu, zaś w kwe­stii pro­ste­go słow­nic­twa typy, wyma­ga­nie czy cecha, gorą­co pole­cam po pro­stu pozna­nie ojczy­ste­go języka… 😉

Requirements Engineering ActivitiesGeneralnie wyma­ga­niem (nazy­wam je biz­ne­so­wym”) jest pomysł lub ocze­ki­wa­nie biz­ne­su”, np. sys­tem ma uspraw­nić obsłu­gę zapy­tań ofer­to­wych”, sys­tem ma pozwa­lać na archi­wi­zo­wa­nie wszyst­kich zapy­tań i ofert w spo­sób pozwa­la­ją­cy na łatwe dotar­cie do każ­de­go doku­men­tu”, itp. (to praw­dzi­we zapi­sy z pew­ne­go pro­jek­tu). Są wyma­ga­nia? Są! Co teraz? Popatrzmy na kla­sycz­ny” tok ana­li­zy spe­cy­fi­ko­wa­nia wyma­gań po pra­wej stro­nie. taki dia­gram moż­na zoba­czyć na nie­mal­że każ­dym szko­le­niu z tego zakre­su, jed­nak na mało któ­rym, usły­szy­cie jak prze­pro­wa­dzić ową wali­da­cję” (sł j.polskiego: wali­da­cja ?ogół czyn­no­ści mają­cych na celu zba­da­nie odpo­wied­nio­ści, traf­no­ści lub dokład­no­ści czegoś?). 

Sam prze­gląd wyma­gań nic nie daje, one mają być spój­ne, kom­plet­ne i nie­sprzecz­ne. Sam prze­gląd pozwo­li co naj­wy­żej spraw­dzić spój­ność i nie­sprzecz­ność, a kom­plet­ność? Właśnie po to się robi ana­li­zę pro­ce­sów: two­rzy­my model dzia­ła­nia fir­my, by po pierw­sze upew­nić się, że wie­my i rozu­mie­my jak ona dzia­ła, a potem na tej pod­sta­wie oce­nić, czy wyma­ga­nia są kom­plet­ne (zakres pro­jek­tu, czy­li wyma­ga­nia, fak­tycz­nie obej­mu­ją wszyst­kie te dzia­ła­nia fir­my, któ­re chce­my by były nim objęte).

Tak więc moż­na nie znać szcze­gó­łów przy­szłe­go pro­duk­tu i pro­jek­tu zara­zem, w koń­cu powsta­je on – jego kolej­ne cechy – np. ite­ra­cyj­nie, ale całość, jako pro­jekt, powin­na być zna­na w kwe­stii do cze­go ma to słu­żyć i jak”. Nikt roz­sąd­ny nie podej­mie się budo­wy wie­żow­ca, nie mając poję­cia ile doce­lo­wo ma mieć pie­ter i do cze­go posłu­ży każ­de z nich… na pałę to zbi­ja­my raczej budę dla psa lub sto­do­łę (cyt. E.Yourdon ;)), ale fak­tycz­nie nie ma sen­su szcze­gó­ło­we pla­no­wa­nie wystro­ju wnętrz przed zakoń­cze­niem budo­wy całej konstrukcji.

Tu więc tak­że rada dla zama­wia­ją­cych opro­gra­mo­wa­nie: kom­plet­nie pozba­wio­ne sen­su jest pisa­nie na począt­ko­wym eta­pie ana­li­zy wyma­gań cze­goś w rodza­ju sys­tem, pod­czas wysta­wia­nia fak­tu­ry, powi­nien pozwa­lać na wybór, z roz­wi­ja­nej listy uru­cha­mia­nej pra­wym kla­wi­szem myszy, listy kon­tra­hen­tów i pro­duk­tów” (to tak­że cytat z pew­nej spe­cy­fi­ka­cji). Jest to zupeł­nie nie­upraw­nio­na i przed­wcze­sna pró­ba pro­jek­to­wa­nia roz­wią­za­nia. Po pierw­sze są inne meto­dy pod­po­wia­da­nia na ekra­nie, po dru­gie, kon­tra­hent i pro­duk­ty mogą się np. pod­po­wia­dać z tre­ści, wcze­śniej wpro­wa­dzo­ne­go, zamó­wie­nia. po trze­cie jest jesz­cze masa innych moż­li­wych roz­wią­zań i wybór naj­lep­sze­go to rola pro­jek­tan­ta developera.

W tym momen­cie, na zakoń­cze­nie, pole­cam arty­kuł z ubie­głe­go roku, gdzie opi­sa­łem tak­so­no­mię wyma­gań: Produkty w pro­ce­sie ana­li­zy wyma­gań.

____

(doda­ne po pyta­niu czytelnika)

[czy­tel­nik] Jak radzić sobie z wyma­ga­nia­mi, któ­re poja­wia­ją się w trak­cie reali­za­cji projektu?

[autor] Po dobrze prze­pro­wa­dzo­nej ana­li­zie jest ich na praw­dę mało. Z racji tego, że mogą się jed­nak poja­wić, war­to przed roz­po­czę­ciem reali­za­cji pro­jek­tu opi­sać i zatwier­dzić z klien­tem, pro­ce­du­rę zarzą­dza­nia zmia­ną zakre­su pro­jek­tu (któ­ry bywa nie raz załącz­ni­kiem do umo­wy), klient powi­nien czuć cię­żar takich zmian. Dobrą prak­ty­ką jest tak­że, by zakre­sem pro­jek­tu (wpro­wa­dza­niem zmian do spe­cy­fi­ka­cji wyma­gań) zarzą­dzał ktoś trze­ci, nie będą­cy ani zama­wia­ją­cym ani wyko­naw­cą, z uwa­gi na kon­flik­ty inte­re­sów (zama­wia­ją­cy ma ten­den­cje do posze­rza­nia zakre­su bez zwięk­sza­nia budże­tu a wyko­naw­ca dokład­nie odwrot­nie), pole­cam by autor wyma­gań był oso­bą z zewnątrz, i jako trze­cia stro­na, spra­wo­wał tak zwa­ny nad­zór autor­ski, wte­dy sta­je się przy oka­zji media­to­rem przy pró­bach wpro­wa­dza­nia zmian (to spraw­dzo­na meto­da w bran­ży budow­la­nej i nie tylko).

Jeżeli jed­nak zakres pro­jek­tu nie ist­nie­je, to oba­wiam się, że nie ma na to: odkry­wa­nie wyma­gań w toku pro­jek­tu, sposobu.

Jarosław Żeliński

BIO: Od roku 1991 roku, nieprzerwanie, realizuję projekty z zakresu analiz i projektowania systemów, dla urzędów, firm i organizacji. Od 1998 roku prowadzę także samodzielne studia i prace badawcze z obszaru analizy systemowej i modelowania (modele jako przedmiot badań: ORCID). Od 2005 roku, jako nieetatowy wykładowca akademicki, prowadzę wykłady i laboratoria (ontologie i modelowanie systemów informacyjnych, aktualnie w Wyższej Szkole Informatyki Stosowanej i Zarządzania pod auspicjami Polskiej Akademii Nauk w Warszawie. Oświadczenia: moje badania i publikacje nie mają finansowania z zewnątrz, jako ich autor deklaruję brak konfliktu interesów.

Ten post ma 2 komentarzy

  1. Bartek R

    Witam,

    Czytając tytuł liczy­łem na tro­chę inną zawar­tość wpi­su, a mia­no­wi­cie jak radzić sobie z wyma­ga­nia­mi, któ­re poja­wia­ją się w trak­cie reali­za­cji projektu. 

    Wracając jed­nak do wpi­su. Jak naj­bar­dziej się zga­dzam. Zawsze jakieś wyma­ga­nia są. Nawet jeśli klient nie potra­fi się okre­ślić co chce, to dobry analityk/projektant zada odpo­wied­nie pyta­nia i zmu­si klien­ta do wydu­sze­nia choć­by takich zdań jak we wpi­sie. To już jest począ­tek, a jak dobrze wie­my naj­go­rzej jest zacząć, a potem powin­no już ruszyć.

    1. Jaroslaw Zelinski

      Odpowiadając więc na pyta­nie jak radzić sobie z wyma­ga­nia­mi, któ­re poja­wia­ją się w trak­cie reali­za­cji projektu”:
      – po dobrej ana­li­zie jest ich na praw­dę mało (a nawet nie ma) 🙂
      – z racji tego, że jed­nak mogą się poja­wić ;), war­to przed roz­po­czę­ciem reali­za­cji pro­jek­tu opi­sać i zatwier­dzić z klien­tem, pro­ce­du­rę zarzą­dza­nia zmia­ną zakre­su pro­jek­tu (któ­ry bywa z regu­ły załącz­ni­kiem do umo­wy); klient tak­że musi czuć cię­żar takich zmian,
      – dobrą prak­ty­ką jest, by zakre­sem pro­jek­tu (wpro­wa­dza­niem zmian do spe­cy­fi­ka­cji wyma­gań) zarzą­dzał ktoś trze­ci, nie będą­cy ani zama­wia­ją­cym ani wyko­naw­cą, z uwa­gi na kon­flik­ty inte­re­sów (zama­wia­ją­cy ma ten­den­cje do posze­rza­nia zakre­su bez zwięk­sza­nia budże­tu a wyko­naw­ca dokład­nie odwrot­nie), pole­cam by autor wyma­gań, jako oso­ba z zewnątrz” (trze­cia stro­na), spra­wo­wał tak zwa­ny nad­zór autor­ski, sta­je się przy oka­zji media­to­rem przy pró­bach wpro­wa­dza­nia zmian (to spraw­dzo­na meto­da w bran­ży budow­la­nej i nie tylko). 

      Jeżeli jed­nak zakres pro­jek­tu nie ist­nie­je, to oba­wiam się, że nie ma na to sposobu.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.