Wymagania to nie­wy­czer­pa­ny temat dys­ku­sji, blo­gów i spo­rów w pro­jek­tach. Ich śla­do­wa­nie już rza­dziej jest takim tema­tem, bo mało kto to robi, a to wła­śnie mię­dzy inny­mi brak śla­do­wa­nia pro­wa­dzi do pro­ble­mów w pro­jek­cie. Typowy pro­blem to utra­ta pano­wa­nia nad zakre­sem pro­jek­tu, utra­ta pano­wa­nia nad zło­żo­no­ścią doku­men­ta­cji i ilo­ści wyma­gań” (cudzy­słów celo­wo, póź­niej o powo­dach). W kon­se­kwen­cji jakość całe­go pro­jek­tu upa­da, zado­wo­le­nie spon­so­rów tak­że (pole­cam krót­ki wpis: Why is requ­ire­ments tra­ce­abi­li­ty impor­tant on a pro­ject?). Dlaczego? Bo sko­ro wyma­ga­nia mają być FURPS i SMART, to jak to osią­gnąć i jak skon­tro­lo­wać? Jak skon­tro­lo­wać w mie­rzal­ny spo­sób np. kompletność?

O wyma­ga­niach pisa­łem nie raz, dzi­siaj z per­spek­ty­wy ich śla­do­wa­nia i celu tego pro­ce­de­ru. Bardzo czę­sto spo­ty­ka się w doku­men­tach pro­jek­to­wych wyma­ga­nia funk­cjo­nal­ne i poza­funk­cjo­nal­ne, ale mało któ­ry z tych doku­men­tów zawie­ra defi­ni­cje tych pojęć, a wyma­gań tych są set­ki a nie raz tysią­ce. Są – te wyma­ga­nia” – zbie­ra­ne” naj­czę­ściej pod­czas wywia­dów, sesji burz mózgów, sesji warsz­ta­tów wyma­gań”. Ilość wyma­gań jest naj­czę­ściej pro­por­cjo­nal­na do cza­su trwa­nia tych sesji a ana­li­za wyma­gań” jest prze­ry­wa­na gdy wyma­gań jest wystar­cza­ją­co dużo” (widy­wa­łem doku­men­ty z ponad czte­re­ma tysią­ca­mi wymagań!).

W języ­ku pol­skim sło­wo wyma­ga­nie ma bar­dzo ści­słą i bar­dzo przy­dat­na definicję:

wyma­ga­nie ?waru­nek lub zespół warun­ków, któ­rym ktoś lub coś musi odpowiadać?

Popatrzmy co na to BABOK

PMBookRequirementDefiniction

Jest to defi­ni­cja bar­dzo bli­ska tej słow­ni­ko­wej: waru­nek lub moż­li­wość pro­duk­tu lub usłu­gi, speł­nia­ją­cy ocze­ki­wa­nia” (dość wol­ne tłumaczenie ;)).

A jak są kla­sy­fi­ko­wa­ne wyma­ga­nia? Tu jest bytów” jest więcej:

PMBookRequirementDefiniction2

Tu moim zda­niem zaczy­na się mała masa­kra, bo konia z rzę­dem temu, kto jed­no­znacz­nie podzie­li dłu­gą listę cech pro­duk­tu na powyż­sze sześć kuwe­tek”. Przypomnę, że popraw­ny słow­nik pojęć to poję­cia wza­jem­nie się wyklu­cza­ją­ce, czy­li jeże­li coś jest np. wyma­ga­niem, przej­ścio­wym to nie jest żad­nym innym. Dlatego ten (taki) podział jest moim zda­niem przy­czy­ną wie­lu pro­ble­mow w projektach.

Wymagania biznesowe

Rzadko spo­ty­ka­ne a wręcz koniecz­ne do popraw­nej kon­tro­li pro­jek­tu i zarzą­dza­nia jego zakre­sem. Inna defi­ni­cja, moim zda­niem lep­sza niż ta z BABOK’a:

Business Requirements

The pur­po­se of busi­ness requ­ire­ments is to defi­ne a project?s busi­ness need, as well as the cri­te­ria of its suc­cess. Business requ­ire­ments descri­be why a pro­ject is needed, whom it will bene­fit, when and whe­re it will take pla­ce, and what stan­dards will be used to eva­lu­ate it. Business requ­ire­ment gene­ral­ly do not defi­ne how a pro­ject is to be imple­men­ted; the requ­ire­ments of the busi­ness need do not encom­pass a project?s imple­men­ta­tion deta­ils. (Business Requirements – Requirements​.com).

To rza­dziej spo­ty­ka­na defi­ni­cja wyma­gań biz­ne­so­wych. W skró­cie: wyma­ga­nia biz­ne­so­we defi­ni­cją biz­ne­so­wy cel pro­jek­tu, kry­te­ria suk­ce­su (pomy­słu); wyma­ga­nia biz­ne­so­we opi­su­ją po co pro­jekt jest uru­cha­mia­ny; wyma­ga­nia biz­ne­so­we nie mówią nic o ich imple­men­ta­cji. I to jest pro­sta i bar­dzo sku­tecz­na w uży­ciu definicja.

Schody zaczy­na­ją się przy innych wyma­ga­niach, kolej­na wersja:

Functional requ­ire­ments are a type of solu­tion requ­ire­ments. According to BABOK, the­se descri­be the beha­vior and infor­ma­tion that the solu­tion will mana­ge.” Continuing with our far­ming illu­stra­tion, an exam­ple of a func­tio­nal requ­ire­ment would be: This sys­tem will deli­ver pro­du­ce from farms in our coope­ra­ti­ve and deli­ver it to par­ti­ci­pa­ting custo­mers.” (Requirements – Requirements​.com).

Wymagania funk­cjo­nal­ne. Najczęściej poda­je się jako wyma­ga­nia wobec roz­wią­za­nia” (i słusz­nie), jed­nak nie­ste­ty, defi­nio­wa­ne są poprzez przy­kład, np. stwier­dze­nie, że funk­cjo­nal­ność to zacho­wa­nie sys­te­mu i infor­ma­cje, któ­ry­mi sys­tem zarzą­dza” jest bar­dzo nie­for­tun­ne bo nie­zwy­kle pojem­ne, pro­wa­dzi wie­lu ana­li­ty­ków to wnio­sku, że sko­ro wysta­wie­nie fak­tu­ry wyma­ga nastu klik­nięć i wpro­wa­dze­nie nastu infor­ma­cji” to wyma­gań funk­cjo­nal­nych jest też naście”. Pojęcie funk­cjo­nal­ny” jest tak sze­ro­kie, że w zasa­dzie każ­da cecha pro­duk­tu do cze­goś słu­ży i jest jakąś funk­cjo­nal­no­ścią. Przeciętny samo­chód m ich set­ki a tak na praw­dę słu­ży do prze­miesz­cza­nia się.

Poszukajmy porząd­ku i spo­so­bu śladowania.

Wymagania biz­ne­so­we to cele uru­cha­mia­nia pro­jek­tu, to są cele orga­ni­za­cji (jej kadr kie­row­ni­czych). A resz­ta? Bardzo nie­pre­cy­zyj­ne defi­ni­cje wyma­gań pro­wa­dzą do setek ich inter­pre­ta­cji. Sam fakt, że te same wyma­ga­nia (jako nazwa i opis) są, przez róż­ne oso­by tego same­go zespo­łu pro­jek­to­we­go, róż­nie kla­sy­fi­ko­wa­ne, świad­czy o tym, że jest problem.

Z pomo­cą przy­cho­dzi śla­do­wa­nie, wymu­sza dopre­cy­zo­wa­nie defi­ni­cji. Dlaczego? Bo śla­do­wa­nie, by było moż­li­we do prze­pro­wa­dze­nia, wyma­ga prze­cho­dze­nia od jed­ne­go do dru­gie­go” w cało­ści (jeden do jed­ne­go lub jeden do wie­lu ale w cało­ści), nie moż­na przejść od jed­ne­go wyma­ga­nia np. biz­ne­so­we­go do dwóch i pół wyma­gań funk­cjo­nal­nych. To muszą być cał­ko­wi­te i jed­no­znacz­ne licz­by wymagań.

Jak widać wyma­ga­nia biz­ne­so­we to cele, cele lokal­ne (dzia­ły, pio­ny), więc będzie ich kil­ka­na­ście, kil­ka­dzie­siąt przy dużych pro­jek­tach, obej­mu­ją­cych cała orga­ni­za­cję. Jeden cel biz­ne­so­wy to jed­na lub kil­ka (rzad­ko wię­cej) usług jakich ocze­ku­je­my od nowe­go roz­wią­za­nia. Tak więc nale­ża­ło­by się spo­dzie­wać kil­ku­dzie­się­ciu usług roz­wią­za­nia a nie kil­ku tysię­cy wyma­gań”. Pomijając dłu­gie dywa­ga­cje o defi­ni­cjach (były już na tym blo­gu) poniż­szy sche­mat (model poję­cio­wy) poka­zu­je związ­ki pomię­dzy spo­ty­ka­ny­mi w lite­ra­tu­rze, wyma­ga­nia­mi i ich repre­zen­ta­cja­mi (tu przy­pad­ki uży­cia w UML).

Wymagania

Na dia­gra­mie zazna­czy­łem z pomo­cą tak zwa­ne­go dzie­dzi­cze­nia” (strzał­ka z nie­wy­peł­nio­nym gro­tem wska­zu­je uogól­nio­ne poję­cie, jej dru­gi zaś koniec poję­cie szcze­gó­ło­we). Zwykła linia to powią­za­nie pomię­dzy poję­cia­mi (fakt łączą­cy róż­ne poję­cia). Tak więc wyma­ga­nia wobec roz­wią­za­nia to pewien pod­zbiór wyma­gań biz­ne­so­wych (nie wszyst­kie cele biz­ne­so­we muszą wią­zać się z kon­kret­nym roz­wią­za­niem). Wymagania wobec roz­wią­za­nia to wła­śnie spor­ne, nie­jed­no­znacz­ne, poję­cia spo­ty­ka­ne w lite­ra­tu­rze. To co moż­na potwier­dzić, to podział wszyst­kich wyma­gań” wobec roz­wią­za­nia na funk­cjo­nal­ne i nie­funk­cjo­nal­ne. Mimo bra­ku ich ści­słych defi­ni­cji (czym jest moż­li­wość łatwe­go doda­wa­nia danych kon­tra­hen­ta z listy??) wie­my, że są tyl­ko te dwa. Wymagania nie­funk­cjo­nal­ne dzie­li się (mię­dzy inny­mi) na jako­ścio­we i dzie­dzi­no­we, te dru­gie to logi­ka biz­ne­so­wa i algo­ryt­my. Mamy jed­nak pre­cy­zyj­ną defi­ni­cję poję­cia przy­pa­dek uży­cia (mam na myśli defi­ni­cję w spe­cy­fi­ka­cji nota­cji UML), jest to usłu­ga sys­te­mu, świad­czo­na akto­ro­wi (na jego żąda­nie, a wiec ini­cjo­wa­na przez akto­ra), któ­rej pro­dukt ma war­tość dla akto­ra bo jest celem korzy­sta­nia z sys­te­mu przez tego akto­ra. Tak więc przy­pad­kiem uży­cia jest to, że sys­tem pozwa­la na wytwo­rze­nie fak­tu­ry VAT” a nie to, że pozwa­la wybrać kon­tra­hen­ta z listy po klik­nię­ciu myszą”. Każda usłu­ga sys­te­mu, jego przy­pa­dek uży­cia, zwią­za­ny jest ze kon­kret­ną logi­ką jego zre­ali­zo­wa­nia (wyko­na­nia) czy­li wyma­ga­niem dziedzinowym.

Śladowanie. Jak pomaga? 

Mając listę celów pro­jek­tu, okre­śla­my, któ­re pla­nu­je­my zre­ali­zo­wać z pomo­cą nowe­go opro­gra­mo­wa­nia – to wyma­ga­nia wobec roz­wią­za­nia. Wymagania wobec roz­wią­za­nia opi­su­je­my skoń­czo­ną licz­bą wyma­ga­nych usług sys­te­mu, do któ­rych jed­no­znacz­nie przy­po­rząd­ko­wu­je­my wyma­ga­nia jako­ścio­we (np. dostęp­ność) i dzie­dzi­no­we (np. wzór na war­tość podat­ku). Całość mode­lu­je­my jako przy­pad­ki uży­cia i model dzie­dzi­ny (przy­pad­ki uży­cia – usłu­gi sys­te­mu – są reali­zo­wa­ne ele­men­ta­mi mode­lu dzie­dzi­ny, kla­sa­mi lub kom­po­nen­ta­mi reali­zu­ją­cy­mi okre­ślo­ną logi­kę). Skąd brać przy­pad­ki uży­cia? Z warsz­ta­tów? Sesji burzy mózgów? Kiepski pomysł, co napi­sa­łem na począt­ku. Jeżeli już jed­nak to robi­my to śla­do­wa­nie pozwa­la pano­wać nad zakre­sem pro­jek­tu i zło­żo­no­ścią całej doku­men­ta­cji wyma­gań: po zatwier­dze­niu wyma­gań biz­ne­so­wych, odrzu­ca­my wszyst­kie zgła­sza­ne wyma­ga­nia funk­cjo­nal­ne i nie­funk­cjo­nal­ne, któ­re nie wspie­ra­ją (nie dają się zaadre­so­wać – śla­do­wać) wyma­gań biz­ne­so­wych. Skąd brać przy­pad­ku uży­cia? Najlepiej z mode­li pro­ce­sów, bo te są zwe­ry­fi­ko­wa­nym (tu śla­do­wa­nie aktyw­ność – przy­pa­dek uży­cia) mode­lem dzia­ła­nia orga­ni­za­cji. Śladowanie wyma­ga jed­nak ści­słych – jed­no­znacz­nych, defi­ni­cji. Skoro nie da się jed­no­znacz­nie zde­fi­nio­wać funk­cjo­nal­no­ści sys­te­mu”, nie sto­suj­my tego poję­cia. Pojęcie usłu­ga sys­te­mu jest dobrze zde­fi­nio­wa­ne, w UML jest to przy­pa­dek uży­cia, w SOA i archi­tek­tu­rze kor­po­ra­cyj­nej, usłu­ga apli­ka­cyj­na koja­rzo­na jest (mapo­wa­na, śla­do­wa­na) z ele­men­tar­ny­mi (ato­mo­wy­mi) pro­ce­sa­mi biz­ne­so­wy­mi (aktyw­no­ścia­mi). 

Tak więc wyma­gań biz­ne­so­wych może być kil­ka­dzie­siąt. Wymaganych usług sys­te­mu (przy­pad­ków uży­cia) w dużym pro­jek­cie tak­że może być kil­ka­dzie­siąt. Ale set­ki, czy tysią­ce wyma­gań” to wyraz utra­ty pano­wa­nia nad zakre­sem pro­jek­tu… Tu zwró­cę uwa­gę, że wyma­ga­niem (usłu­ga sys­te­mu) może być np. wytwo­rzo­na fak­tu­ra VAT zgod­na z prze­pi­sa­mi. Cechy tej fak­tu­ry (lista pól) to nie osob­ne wyma­ga­nia, to cechy (para­me­try, atry­bu­ty) jed­ne­go wyma­ga­nia. Żadna cecha fak­tu­ry VAT nie ma sama w poje­dyn­kę żad­nej war­to­ści, nie może więc być oddziel­nym przy­pad­kiem uży­cia, tak samo jak wyma­ga­niem naszym może być samo­chód, ale jego kolor czy auto­ma­tycz­na skrzy­nia bie­gów, to cechy samo­cho­du, nie ma sen­su wyma­gać czer­wo­ne­go kolo­ru” nie ocze­ku­jąc samo­cho­du (i jak uza­sad­nić, to że ten kolor wspie­ra cel biz­ne­so­wy). Przypadkiem uży­cia samo­cho­du jest podróż a nie wło­że­nie klu­czy­ka do sta­cyj­ki, bo to jest tyl­ko jeden z ele­men­tów sce­na­riu­sza roz­po­czę­cia podró­ży samochodem.

Czemu tak czę­sto jed­nak powsta­ją nie­we­ry­fi­ko­wal­ne spe­cy­fi­ka­cje na set­ki pozy­cji? Najczęściej sły­szę – z ust ana­li­ty­ka – głu­pie tłu­ma­cze­nie: bo tak mi poka­za­no na szko­le­niu (tak czy­ta­łem w jed­nej książ­ce, tak było napi­sa­ne na blo­gu XXX, tak robi się u mnie w fir­mie itp…). Warto sobie same­mu udo­wod­nić popraw­ność wytwo­rze­nia efek­tów swo­jej pra­cy, a dobra doku­men­ta­cja ana­li­tycz­na jest sama dla sie­bie dowo­dem popraw­no­ści. Tak, mój blog tak­że nale­ży weryfikować.

Jarosław Żeliński

BIO: Od roku 1991 roku, nieprzerwanie, realizuję projekty z zakresu analiz i projektowania systemów, dla urzędów, firm i organizacji. Od 1998 roku prowadzę także samodzielne studia i prace badawcze z obszaru analizy systemowej i modelowania (modele jako przedmiot badań: ORCID). Od 2005 roku, jako nieetatowy wykładowca akademicki, prowadzę wykłady i laboratoria (ontologie i modelowanie systemów informacyjnych, aktualnie w Wyższej Szkole Informatyki Stosowanej i Zarządzania pod auspicjami Polskiej Akademii Nauk w Warszawie. Oświadczenia: moje badania i publikacje nie mają finansowania z zewnątrz, jako ich autor deklaruję brak konfliktu interesów.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.