Model biznesowy Adblock Plus i prawo autorskie

Prawo autor­skie to temat wie­lu debat ale też i wie­lu, nie tyl­ko lob­by­stycz­nych, prze­py­cha­nek”. Prawo autor­skie ma dwa aspek­ty: autor­skie pra­wo oso­bi­ste (ochro­na tre­ści i jej auto­ra) i autor­skie pra­wo mająt­ko­we (pra­wo dys­po­no­wa­nia dzie­łem), a z ochro­ną praw auto­ra wią­że się w szcze­gól­no­ści poję­cie inte­gral­no­ści dzie­ła. To ostat­nie ozna­cza, że poza samym auto­rem, nikt nie może inge­ro­wać w treść, nawet posia­dacz praw mająt­ko­wych. Ten ostat­ni (posia­dacz praw mająt­ko­wych) ma pra­wo swo­bod­ne­go dys­po­no­wa­nia dzie­łem, ale nie ma pra­wa inge­ren­cji w dzie­ło jako takie (jest to ochro­na autor­skich praw oso­bi­stych: dzie­ło musi być pod­pi­sa­ne nazwi­skiem auto­ra, i nikt poza auto­rem nie może wpro­wa­dzać w nim zmian). Posiadacz praw mająt­ko­wych ma za to pra­wo czer­pa­nia zysków z jego udo­stęp­nia­nia (pra­wa mająt­ko­we są zby­wal­ne, oso­bi­ste nie). Do tego docho­dzi poję­cie zwie­lo­krot­nia­nia, posta­ci mate­rial­nej i nie­ma­te­rial­nej tre­ści. Więcej o tym napi­sa­łem tu:

Prawo korzy­sta­nia z dzie­ła w jakiej­kol­wiek fir­mie i zakre­sie (muszą być one okre­ślo­ne) to licen­cja. Licencja (w zasa­dzie umo­wa dzier­ża­wy) nie daje licen­cjo­bior­cy żad­nych praw do dzie­ła nie licząc pra­wa do korzy­sta­nia (przy czym samo korzy­sta­nie nie daje żad­ne­go inne­go pra­wa, w szcze­gól­no­ści do two­rze­nia kopii lub egzem­pla­rzy). Tu nale­ży zwró­cić uwa­gę, że posia­da­nie nośni­ka z egzem­pla­rzem utwo­ru nie daje żad­nych praw do same­go utwo­ru, w tym pra­wa do jego rozpowszechniania.Warto też pod­kre­ślić, że czę­sto mylo­ne jest naby­cie i posia­da­nie egzem­pla­rza (nośni­ka z utwo­rem), z naby­ciem praw do same­go utwo­ru. (Źródło: Prawo autor­skie i war­to­ści nie­ma­te­rial­ne ? ana­li­za sys­te­mo­wa)

Tyle pra­wo i logi­ka poję­cia dzie­ła, auto­ra dzie­ła i posia­da­cza dzie­ła. A teraz jak ta logi­ka jest sto­so­wa­na”. Popatrzmy na tę wiadomość:

Przedstawiciele Adblock Plus pochwa­li­li się na swo­im blo­gu kolej­ną wygra­ną bata­lią sądo­wą prze­ciw­ko Axel Springer. Wydawca odwo­ły­wał się od wcze­śniej­sze­go wyro­ku (tak­że wyda­ne­go na korzyść Adblock Plus), twier­dząc, że posia­da kon­sty­tu­cyj­ne pra­wa do ser­wo­wa­nia swo­im użyt­kow­ni­kom reklam i żad­ne narzę­dzie nie może tego blo­ko­wać. Niemiecki sąd zlo­ka­li­zo­wa­ny w Kolonii orzekł jed­nak, że blo­ko­wa­nie reklam jest cał­ko­wi­cie legal­ne. (Źródło: Niemiecki sąd pod­wa­ża model biz­ne­so­wy Adblock Plus – Instalki​.pl)

Popatrzmy na tak zwa­ne popu­lar­ne” postrze­ga­nie pra­wa autorskiego:

Internauci podzie­le­ni są na dwie frak­cje. Jedni blo­ku­ją rekla­my, bo ich nie cier­pią, a dru­dzy też nie lubią reklam, ale ich nie blo­ku­ją. Ci dru­dzy twier­dzą, podob­nie jak wydaw­cy inter­ne­to­wi, że to dzię­ki rekla­mom zara­bia­ją i mogą udo­stęp­niać tre­ści za dar­mo. Na nie­daw­nej kon­fe­ren­cji Związku Pracodawców Internetowych IAB, Randall Rothenberg użył moc­nych słów ? stwier­dził, że twór­cy pro­gra­mów ad-block krad­ną. (Źródło: AdBlock a pra­wo. Czy twór­cy pro­gra­mów typu AdBlock krad­ną?)

Ja bym dodał trze­cią gru­pę inter­nau­tów: nie blo­ku­ją bo wie­dzą, że to nie legal­ne i nie­uczci­we (np. ja ;)).

Analiza pojęcia treści i praw do niej

Popatrzmy na model dostę­pu do tre­ści w sie­ci internet:

Korzystanie z treści w sieci WWW
Korzystanie z tre­ści w sie­ci WWW (model kon­tek­sto­wy, dia­gram przy­pad­ków uży­cia, nota­cja UML)

Przeglądanie ser­wi­sów WWW to jed­na z usług tak zwa­nej Przeglądarki inter­ne­to­wej. Z usłu­gi tej korzy­sta Internauta, użyt­kow­nik Przeglądarki (na swo­im kom­pu­te­rze). Internauta jest zwią­za­ny umo­wą licen­cyj­ną z pro­du­cen­tem Przeglądarki (jak każ­da insta­la­cja opro­gra­mo­wa­nia, wyma­ga akcep­ta­cji tre­ści licen­cji). Jest tak­że zwią­za­ny umo­wą z Dostawca tre­ści, któ­rą prze­glą­da (prak­tycz­nie każ­dy ser­wis w Internecie ma swój regu­la­min akcep­to­wa­ny wraz z roz­po­czę­ciem korzy­sta­nia z ser­wi­su, do tego pra­wo autor­skie jest domnie­ma­ne i nie wyma­ga zawar­cia umo­wy pomię­dzy auto­rem a korzy­sta­ją­cym z dzie­ła). AdBlok dostar­cza kom­po­nent blo­ku­ją­cy rekla­my w oknie Przeglądarki (za zgo­dą pro­du­cen­ta prze­glą­dar­ki). Komponent ten jest świa­do­mie insta­lo­wa­ny na żąda­nie Internauty, AdBlok, jako pro­du­cent takie­go kom­po­nen­tu, dodat­ku (plug-in) do Przeglądarki musi prze­strze­gać umo­wy z pro­du­cen­tem Przeglądarki.

System przekazu treści w Internecie
System prze­ka­zu tre­ści w Internecie (dia­gram roz­lo­ko­wa­nia, nota­cja UML)

Teraz pora na pra­wo autor­skie i dzie­ło, w szcze­gól­no­ści poję­cie inte­gral­no­ści dzie­ła. Powyżej model publi­ka­cji (i prze­pły­wu) tre­ści od wydaw­cy do Internauty.

Od lewej: Dostawca tre­ści na swo­im ser­we­rze WWW, umiesz­cza publi­ko­wa­ną treść (plik sta­no­wią­cy przed­miot pra­wa autor­skie­go). Internauta (po pra­wej), korzy­sta­jąc z narzę­dzia jakim jest Przeglądarka, pobie­ra za pośred­nic­twem sie­ci Internet Plik. Plik ten jest inter­pre­to­wa­ny (prze­kształ­ca­ny) przez prze­glą­dar­kę (taka jest jej rola) i wyświe­tla­ny Internaucie w posta­ci dla nie przy­stęp­nej. Plik ten (Dzieło) może zawie­rać zarów­no treść głów­ną (arty­kuł pra­so­wy) jak i inne tre­ści (np. rekla­my). Nie zmie­nia to fak­tu, że sta­no­wi jed­ną inte­gral­ną i chro­nio­ną pra­wem całość (Treść + Reklama).

Wniosek pierw­szy: nie­wąt­pli­wie usu­wa­nie reklam z tre­ści publi­ko­wa­nej, to naru­sza­nie praw autor­skich. Tu autor­skich praw oso­bi­stych: naru­sze­nie inte­gral­no­ści dzie­ła (to czy są czy­ta­ne to inna kwe­stia, do tego nikt nasz zmu­sić nie może).

Wniosek dru­gi: pra­wo (umo­wa pomię­dzy dostaw­cą tre­ści i korzy­sta­ją­cym z niej) łamie Internauta, któ­ry świa­do­mie insta­lu­je narzę­dzie słu­żą­ce do łama­nia pra­wa i korzy­sta z tego narzę­dzia (tu peł­na ana­lo­gia to pro­du­cen­tów bro­ni, za zabój­stwa są oskar­ża­ni zabój­cy a nie pro­du­cen­ci broni).

[dzień po publi­ka­cji] Z uwa­gi na to, że arty­kuł wzbu­dził wie­le kon­tro­wer­sji a z tre­ści dys­ku­sji wyni­ka jasno, że mie­sza­ne są kwe­stie tech­nicz­ne (moż­li­wo­ści tech­no­lo­gii) i praw­ne (ochro­na praw auto­ra) opra­co­wa­łem bar­dziej abs­trak­cyj­ny model prze­sy­ła­nia tre­ści w sie­ci Internet:

Prawo autorskie - utwór a kanał przekazu
Prawo autor­skie – utwór a kanał prze­ka­zu (dia­gram roz­lo­ko­wa­nia UML)

W roz­wa­ża­niach takich nale­ży bez­względ­nie oddzie­lić tech­no­lo­gię, któ­ra pośred­ni­czy w prze­ka­zie tre­ści, od tre­ści prze­ka­zy­wa­nej jako takiej.

Tak więc uwa­żam, że dostar­cza­nie narzę­dzia (opro­gra­mo­wa­nie Adblock Plus) jest legal­ne, to jed­nak samo blo­ko­wa­nie reklam wbu­do­wa­nych w stro­ny WWW przez Internautę jest już nie­le­gal­ne, rekla­my blo­ku­je Internauta a nie pod­miot dostar­cza­ją­cy narzę­dzia do blokowania. 

Procesy sądo­we, jak ten wska­za­ny na począt­ku, mają głów­nie aspekt z jed­nej stro­ny moral­ny a dru­giej amo­ral­ny. Dostawca bro­ni” czu­je się czy­sty” mimo posia­da­nia peł­nej świa­do­mo­ści tego, do cze­go jest wyko­rzy­sty­wa­ny jego pro­dukt (do łama­nia pra­wa). Kolejna rzecz: pra­wo autor­skie to ele­ment pra­wa cywil­ne­go, więc to poszko­do­wa­ny musi wska­zać i pozwać win­ne­go szko­dy (tu szko­dą jest fakt naru­sza­nia praw auto­ra). Formalnie więc o swo­je pra­wa musi dbać poszko­do­wa­ny i to on może wystę­po­wać prze­ciw­ko oso­bie, któ­ra mu szko­dę wyrzą­dzi­ła (naru­szy­ła jego pra­wa). Tu jed­nak mamy milio­ny Internautów, wiec takie dzia­ła­nie – pozy­wa­nie imien­ne inter­nau­tów – jest prak­tycz­nie nie­wy­ko­nal­ne (z cze­go korzy­sta­ją nie­uczci­wi Internauci). Poszkodowanemu pozo­sta­je więc szu­ka­nie szan­sy na suk­ces” w pozwa­niu pod­mio­tu dostar­cza­ją­ce­go narzę­dzia do wyrzą­dze­nia szko­dy, jed­nak (o ile wiem) pod warun­kiem wyka­za­nia, że ten nakła­niał do wyrzą­dze­nia szko­dy (a to może być bar­dzo trudne).

Przypadek ten poka­zu­je pew­ne zja­wi­sko: kor­po­ra­cje sta­ra­ją się prze­rzu­cać kosz­ty budo­wa­nia zysków na innych (na klien­tów albo na Państwo). Koszty indy­wi­du­al­ne­go pozwa­nia każ­de­go inter­nau­ty były by nie­wy­obra­żal­ne. Dlatego wydaw­ca szu­ka dro­gi prost­szej (tań­szej): pozy­wa dostaw­ce narzę­dzia (tu pro­gram do blo­ko­wa­nia czę­ści tre­ści) a nie raz lob­bu­je za sto­so­wa­nym pra­wem w danym Państwie (lub UE). W zasa­dzie pro­blem z moral­no­ścią mają wszyst­kie trzy stro­ny: wydaw­ca siło­wo for­su­je czy­ta­nie reklam mając mono­pol na swo­ją treść (zakła­da­my, że jest inte­re­su­ją­ca czy­li war­to­ścio­wa) a kosz­ty egze­ku­cji swo­ich praw pró­bu­je z sie­bie zrzu­cić, Internauta uni­ka kosz­tu dostę­pu do tre­ści (nie pła­ci za dostęp do tre­ści i blo­ku­je rekla­my, któ­ry­mi zara­bia wydaw­ca), dostaw­ca narzę­dzia do blo­ko­wa­nia reklam korzy­sta z tego spo­ru” pro­du­ku­ją narzę­dzie dla Internauty.

Osobiście jestem zda­nia, że: nie­ste­ty fak­ty są takie, że ludzie są w więk­szo­ści nie­uczci­wi, auto­rzy tre­ści powin­ni zre­wi­do­wać swo­je rosz­cze­nia, jeże­li nie są w sta­nie ich egze­kwo­wać, a dostaw­cy narzę­dzi słu­żą­cych do łama­nia pra­wa powin­ni się wsty­dzić. Mam świa­do­mość, że ostat­nie stwier­dze­nie wie­lu roz­śmie­szy, jed­nak tu widzę role Państwa: podob­nie jak ogra­ni­cza się dostęp do bro­ni pal­nej (z powo­du łatwo­ści zabi­ja­nia na odle­głość), do roz­wa­że­nia jest ogra­ni­cze­nie legal­no­ści dys­try­bu­cji pro­duk­tów, któ­rych głów­nym celem, a nie raz jedy­nym zasto­so­wa­niem, jest łama­nie pra­wa. Nie jest to (łama­nie pra­wa jako cel two­rze­nia pro­duk­tu) pro­ste do udo­wod­nie­nia, więc praw­do­po­dob­nie pozo­sta­nie to w sfe­rze uto­pij­nych życzeń. Tu praw­do­po­dob­nie zadzia­ła raczej ogra­ni­cze­nie pazer­no­ści posia­da­czy praw mająt­ko­wych do treści.

P.S.

Bardzo podob­ny model ryn­ko­wy, bazo­wa­nie na powszech­nej skłon­no­ści ludzi do tak zwa­nych drob­nych nie­uczci­wo­ści”, ma np. Uber i dostaw­ca opro­gra­mo­wa­nia Janosik. Pierwszy dostar­cza płat­ne opro­gra­mo­wa­nie bar­dzo uła­twia­ją­ce nie­uczci­wym kie­row­com świad­cze­nie usług trans­por­to­wych bez pła­ce­nia podat­ku, dru­gi dostar­cza opro­gra­mo­wa­nie pozwa­la­ją­ce (mię­dzy inny­mi) na uni­ka­nie man­da­tów za prze­kro­cze­nia pręd­ko­ści. Trudno udo­wod­nić złą wolę czy złe inten­cje … ;), za to bar­dzo łatwo wyko­rzy­stać ludz­kie ułomności…

P.S. 2 Wyciąg z usta­wy: USTAWA z dnia 4 lute­go 1994 r. o pra­wie autor­skim i pra­wach pokrewnych

Art. 1.
1. Przedmiotem pra­wa autor­skie­go jest każ­dy prze­jaw dzia­łal­no­ści twór­czej o indy­wi­du­al­nym cha­rak­te­rze, usta­lo­ny w jakiej­kol­wiek posta­ci, nie­za­leż­nie od war­to­ści, prze­zna­cze­nia i spo­so­bu wyra­że­nia (utwór).

Art. 2.
1. Opracowanie cudze­go utwo­ru, w szcze­gól­no­ści tłu­ma­cze­nie, prze­rób­ka, adap­ta­cja, jest przed­mio­tem pra­wa autor­skie­go bez uszczerb­ku dla pra­wa do utwo­ru pierwotnego.
2. Rozporządzanie i korzy­sta­nie z opra­co­wa­nia zale­ży od zezwo­le­nia twór­cy utwo­ru pier­wot­ne­go (pra­wo zależ­ne), chy­ba że autor­skie pra­wa mająt­ko­we do utwo­ru pier­wot­ne­go wyga­sły. W przy­pad­ku baz danych speł­nia­ją­cych cechy utwo­ru zezwo­le­nie twór­cy jest koniecz­ne tak­że na spo­rzą­dze­nie opracowania.
3. Twórca utwo­ru pier­wot­ne­go może cof­nąć zezwo­le­nie, jeże­li w cią­gu pię­ciu lat od jego udzie­le­nia opra­co­wa­nie nie zosta­ło roz­po­wszech­nio­ne. Wypłacone twór­cy wyna­gro­dze­nie nie pod­le­ga zwrotowi.
4. Za opra­co­wa­nie nie uwa­ża się utwo­ru, któ­ry powstał w wyni­ku inspi­ra­cji cudzym utworem.
5. Na egzem­pla­rzach opra­co­wa­nia nale­ży wymie­nić twór­cę i tytuł utwo­ru pierwotnego.

Autorskie pra­wa osobiste
Art. 16. Jeżeli usta­wa nie sta­no­wi ina­czej, autor­skie pra­wa oso­bi­ste chro­nią nie­ogra­ni­czo­ną w cza­sie i nie­pod­le­ga­ją­cą zrze­cze­niu się lub zby­ciu więź twór­cy z utwo­rem, a w szcze­gól­no­ści pra­wo do:
1) autor­stwa utworu;
2) ozna­cze­nia utwo­ru swo­im nazwi­skiem lub pseu­do­ni­mem albo do udostępniania
go anonimowo;
3) nie­na­ru­szal­no­ści tre­ści i for­my utwo­ru oraz jego rze­tel­ne­go wykorzystania;
4) decy­do­wa­nia o pierw­szym udo­stęp­nie­niu utwo­ru publiczności;
5) nad­zo­ru nad spo­so­bem korzy­sta­nia z utworu.

Autorskie pra­wa majątkowe
Art. 17. Jeżeli usta­wa nie sta­no­wi ina­czej, twór­cy przy­słu­gu­je wyłącz­ne prawo
do korzy­sta­nia z utwo­ru i roz­po­rzą­dza­nia nim na wszyst­kich polach eks­plo­ata­cji oraz
do wyna­gro­dze­nia za korzy­sta­nie z utworu.

Dozwolony uży­tek chro­nio­nych utworów
Art. 23.
1. Bez zezwo­le­nia twór­cy wol­no nie­od­płat­nie korzy­stać z już roz­po­wszech­nio­ne­go utwo­ru w zakre­sie wła­sne­go użyt­ku oso­bi­ste­go. Przepis ten nie upo­waż­nia do budo­wa­nia według cudze­go utwo­ru archi­tek­to­nicz­ne­go i archi­tek­to­nicz­no-urba­ni­stycz­ne­go oraz do korzy­sta­nia z elek­tro­nicz­nych baz danych speł­nia­ją­cych cechy utwo­ru, chy­ba że doty­czy to wła­sne­go użyt­ku nauko­we­go nie­zwią­za­ne­go z celem zarobkowym

TimeSquareAdBlockArt. 34. Można korzy­stać z utwo­rów w gra­ni­cach dozwo­lo­ne­go użyt­ku pod
warun­kiem wymie­nie­nia imie­nia i nazwi­ska twór­cy oraz źró­dła. Podanie twór­cy i źró­dła powin­no uwzględ­niać ist­nie­ją­ce moż­li­wo­ści. Twórcy nie przy­słu­gu­je pra­wo do wyna­gro­dze­nia, chy­ba że usta­wa sta­no­wi inaczej.

Art. 74.
1. Programy kom­pu­te­ro­we pod­le­ga­ją ochro­nie jak utwo­ry lite­rac­kie, o
ile prze­pi­sy niniej­sze­go roz­dzia­łu nie sta­no­wią inaczej.

Ochrona autor­skich praw osobistych
Art. 78.
1. Twórca, któ­re­go autor­skie pra­wa oso­bi­ste zosta­ły zagro­żo­ne cudzym
dzia­ła­niem, może żądać zanie­cha­nia tego dzia­ła­nia. W razie doko­na­ne­go naruszenia
może tak­że żądać, aby oso­ba, któ­ra dopu­ści­ła się naru­sze­nia, dopeł­ni­ła czynności
potrzeb­nych do usu­nię­cia jego skut­ków, w szcze­gól­no­ści aby zło­ży­ła publiczne
oświad­cze­nie o odpo­wied­niej tre­ści i for­mie. Jeżeli naru­sze­nie było zawi­nio­ne, sąd
może przy­znać twór­cy odpo­wied­nią sumę pie­nięż­ną tytu­łem zadość­uczy­nie­nia za
dozna­ną krzyw­dę lub ? na żąda­nie twór­cy ? zobo­wią­zać spraw­cę, aby uiścił
odpo­wied­nią sumę pie­nięż­ną na wska­za­ny przez twór­cę cel społeczny.

Ochrona autor­skich praw majątkowych
Art. 79.
1. Uprawniony, któ­re­go autor­skie pra­wa mająt­ko­we zosta­ły naruszone,
może żądać od oso­by, któ­ra naru­szy­ła te prawa:
1) zanie­cha­nia naruszania;
2) usu­nię­cia skut­ków naruszenia;

P.S. 3

Mem Time Square with AdBlock” jest moim zda­niem dosko­na­łym przy­kła­dem poję­cia wyci­na­nie reklam”.….

Inne artykuły na podobny temat

image_print(wydruk PL)

Komentarze

  1. random 29 czerwca 2016 at 12:28

    Czy to nie obo­wią­zu­je tyl­ko, gdy się dane dzie­ło potem roz­po­wszech­nia? Bo ina­czej to nawet podo­pi­sy­wa­nie cze­goś dłu­go­pi­sem w książ­ce było­by łama­niem praw autorskich.

    • Jaroslaw Zelinski 29 czerwca 2016 at 12:35

      Prawo autor­skie obo­wią­zu­je zawsze. Co do pod­pi­sy­wa­nia dzie­ła dłu­go­pi­sem: pod­pi­sa­nie swo­je­go egzem­pla­rza wła­snym nazwi­skiem to roz­po­rzą­dza­nie egzem­pla­rzem w ramach wła­snych potrzeb, dla­te­go nie jest łama­niem pra­wa tak­że wyry­wa­nie kar­tek z wła­snej książ­ki (zaku­pio­ne­go egzemplarza).

      Natomiast, fak­tycz­nie roz­po­wszech­nia­nie zmie­nio­nej, bez zgo­dy auto­ra, tre­ści jest łama­niem pra­wa. Bardzo waż­ne jest poję­cie tre­ści dzie­ła i egzem­plarz. W dobie tre­ści elek­tro­nicz­nych nie mamy poję­cia «zma­te­ria­li­zo­wa­nej tre­ści dzie­ła lite­rac­kie­go” dla­te­go może­my (i musi­my) ope­ro­wać poję­ciem treść” (i jej inte­gral­ność). Egzemplarzem jest plik na dys­ku albo wydruk… 

  2. sjacek 29 czerwca 2016 at 14:50

    Treść i rekla­ma nie sta­no­wią inte­gral­nej cało­ści. Treść ma swo­je­go auto­ra, rekla­ma swo­je­go. Są to dwa dzie­ła wysta­wio­ne na jed­nej witry­nie podob­nie, jak dwie książ­ki na pół­ce w księ­gar­ni. Dodatkowo w przy­pad­ku witry­ny inter­ne­to­wej czę­sto mamy do czy­nie­nia z róż­ny­mi dostaw­ca­mi tre­ści i reklam, np. gdy na witry­nie osa­dza­my AdWords zna­nej fir­my. Wówczas dostaw­ca tre­ści – wła­ści­ciel witry­ny nie ma żad­ne­go wpły­wu na to, jakie rekla­my będą się u nie­go poja­wia­ły, choć tema­tycz­nie zwy­kle będą powiązane.
    W związ­ku z powyż­szym, pra­wo autor­skie nie ma zasto­so­wa­nia do zaka­zu sto­so­wa­nia AdWords. Uważam, że ten pro­blem powi­nien być roz­wią­za­ny tech­nicz­nie, a nie praw­nie. Dostawcy tre­ści mogą wpro­wa­dzić mecha­ni­zmy, któ­re zablo­ku­ją dostęp do tre­ści, jeże­li wykry­ją uży­cie AdBlocka.

    • Jaroslaw Zelinski 29 czerwca 2016 at 15:07

      Niestety, jeże­li jako autor tre­ści umiesz­czę dzie­ło inne­go auto­ra w swo­im, two­rzę nowe inte­gral­ne dzie­ło. Analogicznie jak umiesz­cze­nie zdję­cia inne­go auto­ra w celu zilu­stro­wa­nia arty­ku­łu czy książ­ki. Kwestie tech­nicz­ne nie mają to żad­ne­go zna­cze­nia, do Internauty docie­ra jeden plik HTML zawie­ra­ją­cy cokol­wiek”, autor­stwa nadaw­cy tre­ści. Ingerowanie w ten plik w jaki­kol­wiek spo­sób to naru­sza­nie inte­gral­no­ści tego dzie­ła, któ­rym jest tu plik pobra­ny z ser­we­ra WWW. Dokładnie tak samo jest chro­nio­ny kod pro­gra­mów, są to dzie­ła pro­gra­mi­stów i jaka­kol­wiek inge­ren­cja w treść tego kodu jest naru­sza­niem praw pro­gra­mi­sty i innych auto­rów, jeże­li jest to dzie­ło «zbio­ro­we”. To czy autor tre­ści, np. dzien­ni­karz, ma wpływ na to co jest rekla­mo­wa­ne nie ma żad­ne­go zna­cze­nia, taką zawarł umo­wę z wydaw­ca i ma do tego pra­wo. Po dru­gie tak na praw­dę ma wpływ na rekla­my, bo w zasa­dzie każ­dy ma w umo­wie, że w tre­ści arty­ku­łów nie poja­wią się np. rekla­my pornografii.

      Rozwiązania tech­nicz­ne, w miej­sce praw­nych są dla odmia­ny naj­gor­sze z moż­li­wych. To tak jak by zamiast Nie wol­ność kraść”, iść w stro­nę Nie wol­no uży­wać wier­ta­rek do wła­my­wa­nia się do cudzych miesz­kań”. Co spo­wo­du­je wyłącz­nie nie­koń­czą­ce się wyści­gi na pomy­sło­wość obu stron.

  3. kravietz 29 czerwca 2016 at 15:02

    Twoja stro­na skła­da się z głów­ne­go tem­pla­te sta­no­wia­ce­go zapew­ne Twoje dzie­ło i jakichś pięć­dzie­się­ciu innych zaso­bów, któ­re są łado­wa­ne z nie­go, któ­re ładu­ją kolej­ne zaso­by i tak dalej – a do żad­ne­go z nich nie masz żad­nych praw autor­skich. Na przy­kład wszel­kie wtycz­ki Facebooka czy Twittera, Print Friendly, Google Analytics. Strony z rekla­ma­mi są jesz­cze bar­dziej oczy­wi­stym przy­kła­dem nie-inte­gral­no­ści bo skrypt rekla­mo­wy jest dzie­łem jed­ne­go pod­mio­tu (bro­ke­ra) a rekla­ma – jesz­cze inne­go (rekla­mo­daw­cy). Pisząc tem­pla­te swo­jej stro­ny nie masz poję­cia jakie rekla­my zosta­ną na niej wyświe­tlo­ne, więc teza, że pod­le­ga­ją one ochro­nie Twoich (!) praw autor­skich wyda­je mi się moc­no nacią­ga­na. Idźmy dalej – cookies wysta­wia­ne przez Twoją stro­nę oraz Twoich rekla­mo­daw­ców też sta­no­wią inte­gral­ną” część dzie­ła, więc nie masz pra­wa ich blo­ko­wać ani usuwać.

    • Jaroslaw Zelinski 29 czerwca 2016 at 15:35

      Do swo­ich tre­ści mam pra­wa autor­skie a do pozo­sta­łych licen­cje pozwa­la­ją­ca na ich wyko­rzy­sta­nie, ana­lo­gicz­nie do biblio­tek wyko­rzy­sty­wa­nych przez pro­gra­mi­stów. Jedno jest pew­ne: czy­ta­jąc mój ser­wis dosta­jesz 100% tre­ści z moje­go ser­we­ra w posta­ci inte­gral­nej pacz­ki moje­go autor­stwa”, jeże­li w tej pacz­ce są tre­ści innych auto­rów to mój pro­blem. Pomijając szcze­gó­ły tech­nicz­ne two­rze­nia wszel­kich kon­te­ne­rów tre­ści”, taki kon­te­ner i jego zawar­tość to inte­gral­ne dzie­ło podob­nie jak Encyklopedia PWN. 

      Co do tego jakie rekla­my są (gdy­by były) u mnie wyświe­tla­ne, to jest to wyłącz­nie kwe­stia mojej umo­wy z rekla­mo­daw­cą i ewen­tu­al­nym pośred­ni­kiem (np. AdWords). Cały czas mamy jed­no: z moje­go ser­we­ra wycho­dzi jeden plik, dzie­ło, któ­re­go inte­gral­ność jest chro­nio­na. Nigdzie nie napi­sa­łem, że wszel­kie pra­wa są moje” jako auto­ra kon­ten­tu”, ale nie­wąt­pli­wie to co wycho­dzi z moje­go ser­we­ra, to inte­gral­ne dzie­ło zbio­ro­we, któ­re­go poszcze­gól­ne ele­men­ty mogą być licen­cjo­no­wa­ne lub być moją wła­sno­ścią, ale to nie ma żad­ne­go zna­cze­nia, oso­ba inge­ru­ją­ca w tę pacz­kę tre­ści” łamie prawo. 

      Jak widać, jako użyt­kow­nik WordPressa (i paru innych plu­gi­nów), nie blo­ku­ję wyświe­tla­nia reklam (stop­ki itp.) ich twór­ców, bo to nie­le­gal­ne i nie robię tego. (tak ja nie wyci­nam URL Twojego ser­wi­su z pod­pi­su w tej dys­ku­sji a mógł bym :)) 

  4. kravietz 29 czerwca 2016 at 15:36

    AdBlock nie mody­fi­ku­je pli­ku HTML” tyl­ko DOM, a więc wewnętrz­ną repre­zen­ta­cję stro­ny w prze­glą­dar­ce, zbu­do­wa­ną na pod­sta­wie tego HTML oraz dzia­ła­nia pro­gra­mów napi­sa­nych w JavaScript, Flash czy SilverLight. I zno­wuż teza, że ren­de­ro­wa­nie tej stro­ny w spo­sób inny od zamie­rzo­ne­go przez wydaw­cę jest łama­niem praw autor­skich” jest dość kar­ko­łom­na przede wszyst­kim dla­te­go, że żad­ne pra­wo nie gwa­ran­tu­je wydaw­cy, że odbior­ca będzie korzy­stał z prze­glą­dar­ki obsłu­gu­ją­cej wszyst­kie zamie­rzo­ne przez wydaw­cę tech­no­lo­gię. Ani też żad­ne pra­wo nie zmu­sza odbior­cy do sto­so­wa­nia prze­glą­dar­ki z tymi tech­no­lo­gia­mi. Jeszcze inne pro­gra­my blo­ku­ją­ce rekla­my nie doty­ka­ją w ogó­le DOM tyl­ko mody­fi­ku­ją roz­wią­zy­wa­nie nazw ser­we­rów z rekla­ma­mi w DNS. Do tego nale­ży jesz­cze dodać, że nie cho­dzi wyłącz­nie o rekla­my ale tak­że – jeśli nie przede wszyst­kim – o agre­syw­ne tech­no­lo­gie śle­dze­nia użyt­kow­ni­ków sto­so­wa­ne przez ser­wi­sy rekla­mo­we. I jest to prze­waż­nie kla­sycz­ny catch 22 bo samo wej­ście na daną stro­nę powo­du­je zała­do­wa­nie do prze­glą­dar­ki tony cookies we wszyst­kich moż­li­wych tech­no­lo­giach, po czym dopie­ro ewen­tu­al­nie moż­na się zapo­znać z regu­la­mi­nem dane­go ser­wi­su, któ­ry wyja­śnia, że są one sto­so­wa­ne i zgo­dzić się na ich stosowanie.

    • Jaroslaw Zelinski 29 czerwca 2016 at 15:39

      Nie ma żad­ne­go znacz­nie, jaki tech­nicz­nie for­mat ma plik pobra­ny z ser­we­ra wydaw­cy stro­ny WWW. Jego inte­gral­ność ma pra­wo być chro­nio­na przez jego wydaw­cę. Umowy pomię­dzy wła­ści­cie­la­mi tre­ści skła­do­wych to jest pro­blem wydaw­cy ser­wi­su, jego czy­tel­ni­ko­wi nic do tego. 

      Co do nie­le­gal­ne­go śle­dze­nia odwie­dza­ją­cych witry­ny to jest inny pro­blem :), to ewen­tu­al­nie nie­le­gal­na treść. 

      Pozostaje jed­no: nie ma obo­wiąz­ku korzy­sta­nia z ser­wi­sów WWW 😀 

  5. Jaroslaw Zelinski 29 czerwca 2016 at 15:51

    Ta dys­ku­sje ma jesz­cze jeden aspekt, widać pewien pro­blem. Czytelnik kra­vietz” słusz­nie zwra­ca uwa­gę na nie­le­gal­ne zagra­nia kor­po­ra­cji zwią­za­ne z pozy­ski­wa­niem nie­le­gal­nych danych o inter­nau­tach i jed­nak mimo to gdzieś trze­ba tę kul­tu­rę” krze­wić i udo­stęp­niać, to wra­ca jak bume­rang, kwe­stia usług publicz­nych w rękach Państwa, np. Państwowy publi­ka­tor. Niestety kor­po­ra­cje, czy się to komuś podo­ba czy nie, będą robi­ły wszyst­ko, i nie koniecz­nie zawsze legal­nie, w celu mak­sy­ma­li­za­cji zysków. Jeżeli chce­my mieć bez­piecz­ne stro­ny edu­ka­cyj­ne, to nie­ste­ty podob­nie jak tram­wa­je i auto­bu­sy albo CEPiK, powi­nien powstać pań­stwo­wy publi­ka­tor. Temat zagro­że­nia cen­zu­rą jest do roz­wią­za­nia ale to inny wątek 🙂

  6. kravietz 29 czerwca 2016 at 15:57

    Nie jestem praw­ni­kiem ale intu­icyj­nie inte­gral­ność Twojego dzie­ła ogra­ni­cza się do inte­gral­no­ści napi­sa­ne­go przez Ciebie pli­ku HTML ser­wo­wa­ne­go z Twojego ser­we­ra. A tej nikt nie naru­sza. Nie do koń­ca rów­nież rozu­miem w jaki spo­sób posia­da­nie licen­cji na korzy­sta­nie z Google AdSense mia­ło­by auto­ma­tycz­nie roz­cią­gać ochro­nę pra­wa autor­skie­go (autor­ski­go, pod­kre­ślam!) na tre­ści, któ­rych nie ser­wu­jesz i któ­rych nie jesteś autorem?

    • Jaroslaw Zelinski 29 czerwca 2016 at 16:10

      Niestety to: Nie jestem praw­ni­kiem ale intu­icyj­nie inte­gral­ność Twojego dzie­ła ogra­ni­cza się do inte­gral­no­ści napi­sa­ne­go przez Ciebie pli­ku HTML ser­wo­wa­ne­go z Twojego ser­we­ra. ” nie jest praw­dą. Ochronie inte­gral­no­ści pod­le­ga całość tego co wycho­dzi do Ciebie w odpo­wie­dzi na żąda­nie [URL]…

      Generalnie decy­du­je treść licen­cji a nie intuicja 😉 

  7. kravietz 29 czerwca 2016 at 16:06

    Nie ma żad­ne­go znacz­nie, jaki tech­nicz­nie for­mat ma plik pobra­ny z ser­we­ra wydaw­cy stro­ny WWW. Jego inte­gral­ność ma pra­wo być chro­nio­na przez jego wydawcę”

    I jest. Twojego tem­pla­te­’u nikt nie mody­fi­ku­je. Ja po pro­stu ren­de­ru­ję go nie­ko­niecz­nie tak jak sobie byś tego życzył. I może to wyni­kać z fak­tu uży­wa­nia innej niż Twoja prze­glą­dar­ki WWW, bra­ku JavaScript lub Flash w prze­glą­dar­ce, blo­ko­wa­nia Facebooka na kor­po­ra­cyj­nym pro­xy – lub wresz­cie posia­da­nia AdBlocka.

    • Jaroslaw Zelinski 29 czerwca 2016 at 16:08

      Tu jest pies pogrze­ba­ny: Ja po pro­stu ren­de­ru­ję go nie­ko­niecz­nie tak jak sobie byś tego życzył.” pro­blem w tym, że gra­ni­ce syst­se­mu to nie Twoja prze­glą­dar­ka a wyświe­tla­na treść, ren­de­ro­wa­nie po swo­je­mu” nie róż­ni się od zabro­nio­nej revers inży­nie­rii kodu”.…

  8. sjacek 29 czerwca 2016 at 16:28

    Nie moż­na się zgo­dzić z twier­dze­niem, że dostaw­ca tre­ści otrzy­mu­je licen­cję od rekla­mo­daw­cy na wyświe­tla­nie reklam. Jest odwrot­nie. To dostaw­ca tre­ści udo­stęp­nia miej­sce na witry­nie, na któ­rym rekla­mo­daw­ca wyświe­tla rekla­my wedle wła­sne­go uzna­nia. Umowa regu­lu­je skraj­ne przy­pad­ki, jak zakaz wyświe­tla­nia por­no­gra­fii, ale zwy­kle jest to okre­ślo­ne ogól­nym zda­niem, że w miej­scu rekla­my nie będą publi­ko­wa­ne tre­ści zaka­za­ne pra­wem. Dopuszczalne są jed­nak sytu­acje, gdy np. obok recen­zji jakie­goś pro­duk­tu (a jesz­cze lepiej arty­ku­łu spon­so­ro­wa­ne­go) poja­wi się rekla­ma pro­duk­tu kon­ku­ren­cyj­ne­go. Stosując się do zasa­dy inte­gral­ne­go dzie­ła zbio­ro­we­go” moż­na by pozwać witry­nę – dostaw­cę tre­ści za nie­praw­dzi­we tre­ści w rekla­mie. Nigdy tak się nie dzie­je. Często w TV i gaze­tach widzi­my napis redak­cja nie odpo­wia­da za tre­ści reklam”. Za tre­ści reklam odpo­wie­dzial­ny jest tyl­ko i wyłącz­nie reklamodawca.

    • Jaroslaw Zelinski 29 czerwca 2016 at 16:38

      Nie ma żad­ne­go sen­su dys­ku­to­wa­nie z umo­wa­mi pomię­dzy pomię­dzy rekla­mo­daw­cą a medium rekla­mo­wym, bo umo­wy te usta­la­ją publi­ko­wa­ną treść, i abso­lut­nie nie dają żad­ne­go pola manew­ru czytelnikom .…

  9. sjacek 29 czerwca 2016 at 16:47

    Powyższy wywód miał na celu wyka­za­nie, że nie ist­nie­je coś takie­go, jak inte­gral­ne dzie­ło zbio­ro­we” zło­żo­ne z tre­ści i reklamy.

    • Jaroslaw Zelinski 29 czerwca 2016 at 19:43

      To czym jest gaze­ta codzien­na? Jest to treść, któ­rą skom­po­no­wał wydaw­ca mają­cy pra­wa do wszyst­kich skład­ni­ków tre­ścio­wych, całość sta­no­wi JEDNO dzie­ło jakim jest gazeta. 

  10. kravietz 29 czerwca 2016 at 17:00

    Teza, że ren­de­ro­wa­nie stro­ny ina­czej niż to sobie zamie­rzył wydaw­ca nie róż­ni się od zabro­nio­nej” odwrot­nej inży­nie­rii jest trud­na do obro­nie­nia w świe­cie, w któ­rym ludzie ren­de­ru­ją stro­ny na wszyst­kim począw­szy od tele­wi­zo­rów, przez table­ty, komór­ki czy czyt­ni­ki e‑booków i Bóg wie co jesz­cze. Jeśli zatem oglą­dam Twoją stronę…

    …z wyłą­czo­nym JavaScriptem
    …na mono­chro­ma­tycz­nym Kindle
    …na MSIE6, któ­ry nie zna HTML5 ani znacz­nej czę­ści współ­cze­sne­go JavaScript
    …bez zain­sta­lo­wa­ne­go Flasha
    …z fir­my lub urzę­du, któ­re­go pro­xy blo­ku­je Twoje snip­pe­ty Twittera i FB

    to w każ­dym przy­pad­ku naru­szam Twoje pra­wa autor­skie? Jeśli tak to prze­pra­szam, ale gdzieś na Twojej stro­nie powin­na być w takim razie infor­ma­cja, poka­zy­wa­na *przed* wej­ściem na głów­ną stro­nę, któ­ra szcze­gó­ło­wo opi­su­je jakie tech­no­lo­gie speł­nia­ją Twoją wizję ren­de­ro­wa­nia tej stro­ny. Najlepiej plaintextem.

    • Jaroslaw Zelinski 29 czerwca 2016 at 19:42

      Czym innym jest powszech­ne robie­nie cze­goś a czym innym legal­ność tego. Nie oce­niam tu abso­lut­nie sen­su okre­ślo­nych zapi­sów pra­wa. Niewątpliwie klu­czem jest nie tyle samo pra­wo autor­skie, co żąda­nia” auto­rów (mono­po­li­stów w kwe­stii ich dzieł) tych dzieł”, bo te fak­tycz­nie bywa­ją absur­dal­ne, dla­te­go napi­sa­łem tak­że, że two­rze­nie ogra­ni­czeń trud­nych lub nie­moż­li­wych do egze­kwo­wa­nia nie przy­da­je splen­do­ru ich pomysłodawcom :).

  11. karczyslav 29 czerwca 2016 at 19:03

    Czy jeśli
    – wyci­nam z cza­so­pi­sma rekla­my, któ­re mi się nie podobają,
    – wyry­wam z książ­ki stro­ny z tre­ścią, któ­re mi się nie podobają,
    – zasła­niam ekran tele­wi­zo­ra (tak aby np. oglą­da­ją­ce film dzie­ci nie widzia­ły nie­przy­zwo­itych scen)
    rów­nież łamię pra­wo autor­skie? Czy to rów­nież drob­na nieuczciwość”?

    Czy jest Pan praw­ni­kiem / kon­sul­to­wał Pan ten punkt widze­nia ze spe­cja­li­stą? Czy to, że jest Pan ana­li­ty­kiem biz­ne­so­wym ozna­cza, że jest Pan w sta­nie zana­li­zo­wać i traf­nie zdia­gno­zo­wać abso­lut­nie wszyst­ko (jestem ana­li­ty­kiem, wiem jak dzia­ła ten sta­tek kosmicz­ny itp.)?

    Tak tro­chę humo­ry­stycz­nie, ale jakoś cięż­ko mi wziąć poważ­nie to co Pan napi­sał w tym poście.
    Pozdrawiam!

    • Jaroslaw Zelinski 29 czerwca 2016 at 19:38

      Jakiekolwiek porów­na­nia z gaze­tą papie­ro­wą, tele­wi­zo­rem, czy książ­ką nie jest upraw­nio­ne, bo papie­ro­wy egzem­plarz (widok moni­to­ra) po pierw­sze naby­wa­ny jest z tymi rekla­ma­mi, po dru­gie od momen­tu naby­cia jest wła­sno­ścią tego kto go kupił, a ten może z tym egzem­pla­rzem robić co chce. Było by nie­zgod­ne z pra­wem, gdy­by np. czy­tel­nia wyci­na­ła rekla­my z gazet. Może Pan bez żad­nych skut­ków zasło­nić tele­wi­zor gaze­tą, o ile tyl­ko legal­nie pan odbie­ra dany kanał tele­wi­zyj­ny. Przypomnę, że legal­ność okre­śla licen­cja nadawcy. 

      Co do praw­ni­ka, pro­szę się z takim skon­sul­to­wać, jeśli czu­je Pan taką potrze­bę. Mi cięż­ko brać poważ­nie wpis, kogoś kto negu­je coś bez poda­nia kontr tezy, tu pod­sta­wy praw­nej swo­ich tez.

  12. paramah 29 czerwca 2016 at 19:11

    Ochronie inte­gral­no­ści pod­le­ga całość tego co wycho­dzi od Ciebie w odpo­wie­dzi na żąda­nie…” – gene­ral­nie jako twór­ca tre­ści i war­stwy pre­zen­ta­cji pozwa­lasz lub nie na zamiesz­cza­nie reklam przez innych dostaw­ców tre­ści (np. za pomo­cą JavaScryptu pobie­ra­ne­go z zewnętrz­ne­go ser­we­ra), to co otrzy­mu­je oglą­da­ją­cy jest już uwa­run­ko­wa­ne przez nie­go (mar­ke­ting beha­wio­ral­ny, big data etc…), a nie twór­cę któ­ry tyl­ko pozwa­la na wyświe­tle­nie rekla­my w tym a nie innym miej­scu. Rozumując w ten spo­sób każ­dy fire­wall jest nie­le­gal­ny bo mody­fi­ku­je pakie­ty wysła­ne przez twórcę.

    • Jaroslaw Zelinski 29 czerwca 2016 at 19:31

      Niezależnie od tego, pobie­ra­ją­cy treść nie jest stro­na upo­waż­nio­ny w żad­nym stop­niu do inge­ren­cji w treść, któ­rą pograł bo nie ma żadc­nyh praw do niej. Sama tech­no­lo­gia nie ma tu nic do rzeczy. 

      Do do fire­wal­la, ten odrzu­ca okre­ślo­ne dzie­ła”, nie inge­ru­je w nie. Dynamiczne two­rze­nie tre­ści (kom­po­no­wa­nie kon­ten­tu i reklam) to kwe­stia umo­wy mię­dzy dostaw­cą kon­ten­tu i reklam, oglą­da­ją­ce­mu nic do tego.

  13. paramah 29 czerwca 2016 at 19:43

    Czy w takim razie treść i for­ma jest inte­gral­ną czę­ścią dzie­ła? Skoro tak to jaka­kol­wiek zmia­na jed­ne­go lub dru­gie­go jest nie­le­gal­na, wyłą­cza­jąc obsłu­gę CSS w prze­glą­dar­ce łamię prawo?

    • Jaroslaw Zelinski 29 czerwca 2016 at 19:46

      Legalność okre­śla umo­wa z auto­rem, a te może dopusz­czać do cze­go chce. Autor piszą­cy książ­ka uma­wia się mię­dzy inny­mi na for­ma­to­wa­nie. Autor kon­ten­tu wca­le nie musi ogra­ni­czać for­ma­to­wa­nia (i w sie­ci Internet nikt przy zdro­wych zmy­słach tego nie roni). Jeżeli jed­nak autor chce narzu­cić for­ma­to­wa­nie, publi­ku­je pli­ki graniczne.

  14. paramah 29 czerwca 2016 at 19:55

    Czyli blo­ko­wa­nie reklam jest legal­ne, a dostaw­ca tre­ści może jedy­nie wymu­sić na czy­tel­ni­ku” wyłą­cze­nie blo­ko­wa­nia – to jest legal­ne. Tak robi wie­lu dostaw­ców tre­ści i to się spraw­dza. Ogólnie przy roz­wa­ża­niu tego typu pro­ble­mów sto­so­wa­nie logi­ki dwu­war­to­ścio­wej może dopro­wa­dzić do absurdów.

    • Jaroslaw Zelinski 29 czerwca 2016 at 20:10

      Nie ma to pro­stej logi­ki bo o wie­lu rze­czach decy­du­je sam autor. Jednak logi­ka jest z zasa­dy dwu­war­to­ścio­wa. Nie myl­my blo­ko­wa­nia” z dostar­cza­niem narzę­dzi do blo­ko­wa­nia” reklam. To dru­gie nie jest zabro­nio­ne. To na co pozwa­la dostaw­ca tre­ści zale­ży wyłącz­nie od nie­go. Prawo daje mu (auto­ro­wi) mono­pol, ale to jak z nie­go korzy­sta zale­ży od niego.

  15. kravietz 29 czerwca 2016 at 20:26

    Legalność okre­śla umo­wa z auto­rem” – nie pod­pi­sy­wa­łem z Tobą żad­nej umo­wy, a jed­nak czy­tam Twoją stro­nę. Co wię­cej, nie okre­śla ona w żad­nym widocz­nym miej­scu tech­no­lo­gii wyma­ga­nych przez Ciebie w mojej prze­glą­dar­ce jako warun­ku jej oglą­da­nia, a ja nigdy nie wyra­zi­łem zgo­dy na prze­strze­ga­nie tych nie­ist­nie­ją­cych wymagań.

    Czym innym jest powszech­ne robie­nie cze­goś a czym innym legal­ność tego”

    To odpo­wiedź wymi­ja­ją­ca. Proszę kon­kret­niej: czy oglą­da­nie Twojej stro­ny w prze­glą­dar­ce nie obsłu­gu­ją­cej Flasha lub JavaScript jest Twoim zda­niem legal­ne czy nie?

    • Jaroslaw Zelinski 29 czerwca 2016 at 20:32

      Ze mną nie, i ja spe­cjal­nie nie ści­gam niko­go, ale więk­szość komer­cyj­nych ser­wi­sów WWW ma w regu­la­mi­nie zapis w rodza­ju korzy­sta­jąc z ser­wi­su zga­dzasz się na jego regu­la­min”… Na tej samej zasa­dzie kupu­jąc bilet na tram­waj uzna­jesz Regulamin prze­wo­zów 😉 nawet gdy­byś go fak­tycz­nie nigdy nie przeczytał 😀

      To co jest legal­ne na mojej stro­nie okre­ślam ja, bo to pra­wo cywil­ne regu­lu­je, mamy swo­bo­dę zawie­ra­nia umów ;). Ja aku­rat nie narzu­cam żad­nych ogra­ni­czeń czy­tel­ni­kom moje­go ser­wi­su, poza zaka­zem łama­nia autor­skich praw oso­bi­stych cze­go zgod­nie z usta­wą nie muszę nawet tu pisać. 

  16. paramah 29 czerwca 2016 at 20:36

    Nie myl­my blo­ko­wa­nia z omi­ja­niem, nie blo­ku­ję psich odcho­dów na mojej dro­dze ale je omi­jam, podob­nie rekla­my – to jest tyl­ko i wyłącz­nie kwe­stia zasto­so­wa­nej regu­ły zna­cze­nio­wej. Odnosząc się do logi­ki, dys­po­nu­je­my jesz­cze logi­ką roz­my­tą (i wie­lo­ma inny­mi, nie tyl­ko kla­sycz­ną – tu jest podob­nie jak z geo­me­trią), któ­ra wyda­je się w tym dys­kur­sie obecna.

    • Jaroslaw Zelinski 29 czerwca 2016 at 20:54

      Kiepskie porów­na­nie z tymi odcho­da­mi. Sugeruję lek­tu­rę Ustawy o pra­wie autor­skim i pra­wach pokrew­nych. Logika roz­my­ta nie jest przed­mio­tem nauk praw­nych (ale jest tak­że dwu­war­to­ścio­wa). Co do geo­me­trii owszem jest kil­ka, ale róż­nią się aksjomatami.

  17. Jarosław 29 czerwca 2016 at 21:12

    Ze mną nie, i ja spe­cjal­nie nie ści­gam niko­go, ale więk­szość komer­cyj­nych ser­wi­sów WWW ma w regu­la­mi­nie zapis w rodza­ju ?korzy­sta­jąc z ser­wi­su zga­dzasz się na jego regulamin??”

    Czyli Wchodząc na naszą stro­nę zaak­cep­to­wa­łeś regu­la­min, któ­re­go nie mia­łeś jesz­cze oka­zji prze­czy­tać”. Będę wdzięcz­ny za przy­kła­dy ser­wi­sów, któ­re infor­mu­ją o wyma­ga­nych tech­no­lo­giach (nie zale­ca­nych, ale wła­śnie wymaganych).

    • Jaroslaw Zelinski 29 czerwca 2016 at 21:29

      Niestety, naczel­ną zasa­dą pra­wa jest nie­zna­jo­mość pra­wa szko­dzi”, pole­cam czy­ta­nie regu­la­mi­nów stron (regu­la­mi­ny)

      Niektóre ser­wi­sy zale­ca­ją mini­mal­ne wer­sje prze­glą­da­rek dla popraw­ne­go wyświe­tla­nia tre­ści. Samo two­rze­nie tre­ści ser­wi­su w posta­ci pli­ków html to nic inne­go jak WYMAGANIE okre­ślo­nej technologii.

  18. kravietz 29 czerwca 2016 at 21:25

    więk­szość komer­cyj­nych ser­wi­sów WWW ma w regulaminie”

    Gazeta​.pl ma regu­la­min korzy­sta­nia z ser­wi­su”, któ­ry jest roz­bu­do­wa­ną wer­sją stop­ki copy­ri­gh­to­wej i nie jest żad­nym regu­la­mi­nem (i nikt go nie pod­pi­su­je) a enu­me­ra­cją powszech­nie obo­wią­zu­ją­cych prze­pi­sów pra­wa, w tym autor­skie­go. O obo­wiąz­ku korzy­sta­nia z JavaScript czy Flasha nie ma ani słowa.

    To co jest legal­ne na mojej stro­nie okre­ślam ja”

    Owszem, w ramach obo­wią­zu­ją­ce­go pra­wa, któ­re nie prze­wi­du­je ogra­ni­cze­nia praw odbior­cy (!) opu­bli­ko­wa­nych (!) przez Ciebie publicz­nie (!) tre­ści w szcze­gól­no­ści nie prze­wi­du­jąc domnie­ma­nej nie­le­gal­no­ści nie­wy­świe­tla­nia tych czy innych czę­ści stro­ny. Wychodząc z zało­że­nia, że gdy­byś nie chciał by były one publicz­nie (!) dostęp­ne to byś ich nie publi­ko­wał (!) tyl­ko wsa­dził za pay­wall. Innymi sło­wy, nie możesz powie­dzieć, że od dzi­siaj nie­le­gal­ne jest oglą­da­nie Twojej publicz­nej stro­ny bez reklam. A dokład­niej możesz, ale nie jest to dla niko­go wią­żą­ce. Możesz oczy­wi­ście nie wyświe­tlać swo­ich tre­ści prze­glą­dar­kom, któ­re podej­rze­wasz o blo­ko­wa­nie reklam i część ser­wi­sów to robi.

    • Jaroslaw Zelinski 29 czerwca 2016 at 21:32
    • Jaroslaw Zelinski 29 czerwca 2016 at 21:32

      o jakich pra­wach odbior­cy” piszesz?

    • Jaroslaw Zelinski 29 czerwca 2016 at 21:34

      Zapis korzy­sta­nie ozna­cza akcep­ta­cję” nie wyma­ga żad­ne­go pod­pi­su. Nie trze­ba pod­pi­sy­wać żad­nej umo­wy z zakła­dem komu­ni­ka­cji miej­skiej, żeby zapła­cić karę za jaz­dę bez biletu.

  19. Jaroslaw Zelinski 29 czerwca 2016 at 22:35

    ” Ani sło­wa o wyma­ga­nych wer­sjach opro­gra­mo­wa­nia, tech­no­lo­gii, blo­ko­wa­niu reklam. ” Bo nie prze­pi­su­je się do regu­la­mi­nów ustaw. Ja na blo­ku nie muszę pisać, że nie wol­no kraść tre­ści… Co do tech­no­lo­gii to każ­dy autor sam decy­du­je co pisze. Co do tego, że treść wysy­ła­na z ser­we­ra jest inte­gral­na cało­ścią” to coś cze­go nie trze­ba udo­wad­niać bo takiej jest prawo.

  20. Jaroslaw Zelinski 29 czerwca 2016 at 22:37

    ?Samo two­rze­nie tre­ści ser­wi­su w posta­ci pli­ków html to nic inne­go jak WYMAGANIE okre­ślo­nej technologii.?
    Otóż nie. 

    Nie? A czym jest wymóg posia­da­nia inter­pre­te­ra html??

  21. Jarosław 29 czerwca 2016 at 22:51

    A czym jest wymóg posia­da­nia inter­pre­te­ra html?”

    A po co zało­że­nie, że chcę wyświe­tlić stro­nę? To tekst, może po pro­stu go chcę pobrać i wyświe­tlić sobie np. w notat­ni­ku? To będzie rów­nież łama­nie praw autorskich?

    Bo nie prze­pi­su­je się do regu­la­mi­nów ustaw. Ja na blo­ku nie muszę pisać, że nie wol­no kraść treści?”

    Może Pan napi­sać, że tre­ści moż­na czy­tać wyłącz­nie różo­wą czcion­ką i obar­czyć to sank­cją w kwo­cie $10.000 prze­zna­czo­nych na cele cha­ry­ta­tyw­ne czy nawet prze­le­wem na Pańskie kon­to, ale nie zna­czy to, że kto­kol­wiek zoba­czy choć­by gro­sza wsku­tek zła­ma­nia takie­go Regulaminu – nawet, gdy­by Pan wyto­czył pro­ce­sy każ­de­mu, kto śmiał zmie­nić kolor tej nie­szczę­snej czcionki.

    Ustaw się nie prze­pi­su­je, ale sko­ro tak, chęt­nie prze­czy­tam do jakich regu­la­cji mnie Pan odnie­sie w tema­cie wyma­ga­nych wer­sji opro­gra­mo­wa­nia, tech­no­lo­gii”. O blo­ko­wa­nie reklam nie pytam, bo w inter­pre­ta­cji tego czy stro­na jako całość jest inte­gral­nym dzie­łem się pew­nie nie zgodzimy.

    Co do tego, że treść wysy­ła­na z ser­we­ra jest ?inte­gral­na cało­ścią? to coś cze­go nie trze­ba udo­wad­niać bo takiej jest prawo.”

    W tym wypad­ku wypa­da­ło­by, bo to wyłącz­nie Pańska interpretacja.

    • Jaroslaw Zelinski 29 czerwca 2016 at 22:54

      Może Pan napi­sać, że tre­ści moż­na czy­tać wyłącz­nie różo­wą czcion­ką i obar­czyć to sank­cją w kwo­cie $10.000 ” owszem, pra­wo daje mi taką moż­li­wość, ale nie chce bo nie muszę … Ta dys­ku­sja od teraz nie ma nic wspól­ne­go s tre­ścią arty­ku­łu. Dziękuję.

  22. Bogdan 29 czerwca 2016 at 23:07

    Wniosek pierw­szy: nie­wąt­pli­wie usu­wa­nie reklam z tre­ści publi­ko­wa­nej, to naru­sza­nie praw autor­skich. Tu autor­skich praw oso­bi­stych: naru­sze­nie inte­gral­no­ści dzie­ła (to czy są czy­ta­ne to inna kwe­stia, do tego nikt nasz zmu­sić nie może).”
    Postawienie takiej tezy ozna­cza, że wszyst­kie robo­ty wyszu­ki­wa­rek lub spe­cja­li­stycz­ne robo­ty (zbu­do­wa­łem i korzy­stam z takie­go) naru­sza­ją pra­wa autor­skie . Jeżeli ja ma wyłą­czo­ną gra­fi­kę w prze­glą­dar­ce, też łamie pra­wa autor­skie? Są oso­by nie­peł­no­spraw­ne któ­re insta­lu­ją opro­gra­mo­wa­nie i to ozna­cza że łamią pra­wo autorskie?To jest absurd. Twórca stro­ny inter­ne­to­wej ma świa­do­mość że dzie­ło nie zosta­nie tak przed­sta­wio­ne na ekra­nie tak ją stwo­rzył (róż­na roz­dziel­czość moni­to­rów, roż­ne sil­ni­ki przeglądarek) .
    Idąc takim myśle­niem, moż­na powie­dzieć że malarz wyko­nał obraz, ja foto­gra­fu­ję apa­ra­tem z nało­żo­nym fil­trem mono­chro­ma­tycz­nym i łamię w ten spo­sób pra­wo autor­skie? Ten spo­sób myśle­nia powo­du­je że wszy­scy łamie­my pra­wa autor­skie, gdyż nikt nie da gwa­ran­cji że dzie­ło twór­cy wyglą­da na ekra­nie użyt­kow­ni­ka w ten sam sposób.
    Integralność dzie­ła doty­czy po stro­nie ser­we­ra a nie po stro­nie klien­ta. Na tym pole­ga popu­lar­ność usłu­gi WWW, że mamy wie­lo­plat­for­mo­wość sprzę­to­wą i programową.

    Wniosek dru­gi: pra­wo (umo­wa pomię­dzy dostaw­cą tre­ści i korzy­sta­ją­cym z niej) łamie Internauta, któ­ry świa­do­mie insta­lu­je narzę­dzie słu­żą­ce do łama­nia pra­wa i korzy­sta z tego narzę­dzia (tu peł­na ana­lo­gia to pro­du­cen­tów bro­ni, za zabój­stwa są oskar­ża­ni zabój­cy a nie pro­du­cen­ci broni).”
    Po pierw­sze, nie uży­wa się poję­cia inter­nau­ta”, ponie­waż jest to ter­min sta­ty­stycz­ny i ozna­cza użyt­kow­ni­ka sie­ci Internet (a nie usłu­gi WWW), któ­ry co naj­mniej raz sko­rzy­stał w mie­sią­cu z inter­ne­tu. To jest ter­min porów­nu­ją­cy dostęp do tech­no­lo­gii inter­ne­to­wych w ska­li kra­jów i glo­bu. Należy uży­wać poję­cia użyt­kow­nik prze­glą­dar­ki inter­ne­to­wej. Po dru­gie, jeże­li jest to narzę­dzie słu­żą­ce do łama­nia pra­wa” to twór­ca już by podał do sądu wytwór­cę takie­go opro­gra­mo­wa­nia. Dlatego twór­cy wty­czek, w tym, przy­kła­dzie AdBlock dzia­ła­ją zgod­nie z pra­wem, gdyż nie naru­sza­ją inte­gral­no­ści dzie­ła po stro­nie twór­cy, czy­li ser­we­ra a jak jest ode­bra­ne dzie­ło przez pro­gra­my kom­pu­te­ro­we o tym może decy­do­wać uzyt­kow­nik. Zwłaszcza, że twór­cy zamiesz­cza­ją swo­je dzie­ło z wada­mi (pro­szę wyko­nać wali­da­cję ser­wi­su i prze­ko­nać się ile błę­dów i ostrze­żeń jest w kodzie źró­dło­wym). Można odwró­cić sytu­ację i powie­dzieć że to twór­ca ser­wi­su łamie pra­wo nie wyko­nał ser­wi­su nie­zgod­nie z wer­sją HTML i dla­te­go użyt­kow­nik dosta­je zmie­nio­ną treść (pro­szę spraw­dzić ile jest instruk­cji DOCTYPE w serwisach).

    • Jaroslaw Zelinski 29 czerwca 2016 at 23:13

      ?Wniosek pierw­szy: nie­wąt­pli­wie usu­wa­nie reklam z tre­ści publi­ko­wa­nej, to naru­sza­nie praw autor­skich. Tu autor­skich praw oso­bi­stych: naru­sze­nie inte­gral­no­ści dzie­ła (to czy są czy­ta­ne to inna kwe­stia, do tego nikt nasz zmu­sić nie może).?
      Postawienie takiej tezy ozna­cza, że wszyst­kie robo­ty wyszu­ki­wa­rek lub spe­cja­li­stycz­ne robo­ty (zbu­do­wa­łem i korzy­stam z takie­go) naru­sza­ją pra­wa autorskie .”

      To nie jest praw­da 🙂 Odsyłam do ustawy.

  23. Bogdan 29 czerwca 2016 at 23:23

    To pro­szę odpo­wie­dzieć, czy według usta­wy robo­ty wyszu­ki­wa­rek inter­ne­to­wych łamią pra­wo autorskie?

    • Jaroslaw Zelinski 30 czerwca 2016 at 00:06

      Zgodnie z pra­wem to autor bro­ni swo­ich praw, jak Pan znaj­dzie taki pozew, to chęt­nie się zapoznam.

  24. Slaweks 30 czerwca 2016 at 09:47

    Po pierw­sze: pobra­ny z ser­we­ra plik jest kopią dzie­ła wobec cze­go (podob­nie jak za gaze­tą czy książ­ka) moge sobie z nie­go wyciąć co chcę bo to moja kopia – co inne­go gdy­bym taką obcię­tą kopie prze­słał dalej.
    Po dru­gie: w pobra­nym pli­ku html nie jest osa­dzo­na rekla­ma tyl­ko link do niej (tak jak w książ­ce odno­śnik lite­ra­tu­ro­wy). A czy ja sobie ten link wyswie­tle to moja sprawa 🙂

    • Jaroslaw Zelinski 30 czerwca 2016 at 10:06

      Ingerowanie w inte­gral­ność dzie­ła a nie­czy­ta­nie” jego frag­men­tów to nie to samo. Proszę zwró­cić uwa­gę, że użyt­kow­nik ser­wi­su, czy­tel­nik” stro­ny WWW, dosta­je opro­gra­mo­wa­nie, któ­re pozwa­la mu korzy­stać z zamó­wio­nej tre­ści a nie opro­gra­mo­wa­nie pośred­ni­czą­ce”. Dla uproszczenia:
      – wydaw­ca two­rzy gaze­tę w posta­ci pli­ku PDF,
      – zama­wia­ją­cy dosta­je w posta­ci inte­gral­nej cało­ści plik pdf zawie­ra­ją­cy zle­pek” tek­stów, zdjęć, reklam (dzie­ło zbio­ro­we, ale nadal chro­nio­ne jako całość),
      – zama­wia­ją­cy może sobie ze swo­im egzem­pla­rzem pli­ku robić co chce (w ramach prawa),
      – dostaw­ca prze­glą­dar­ki PDF, gdy­by wbu­do­wał w nią mecha­nizm wyci­na­ją­cy” rekla­my, dopu­ścił by się nie­upraw­nio­nej inge­ren­cji w inte­gral­ność dzie­ła (pli­ków pdf). 

      To czy rekla­ma jest lin­kiem czy inte­gral­ną czę­ścią tre­ści zale­ży od twór­cy stro­ny, ja opi­sa­łem przy­pa­dek, gdy jest jego częścią.

  25. Jaroslaw Zelinski 30 czerwca 2016 at 10:42

    Z uwa­gi na treść uwag i zarzu­tów, doda­łem do artykułu:
    – dodat­ko­wy dia­gram wyja­śnia­ją­cy gra­ni­cę pomię­dzy utwo­rem a tech­no­lo­gią jego prze­ka­zu i prezentacji,
    – istot­ne dla tema­tu ele­men­ty usta­wy Prawo autorskie.

  26. Wlama 30 czerwca 2016 at 12:32

    Jak widzę, moje komen­ta­rze nie są w tym ser­wi­sie publi­ko­wa­ne, ale spró­bu­ję ponownie…

    Autorzy mogą snuć róż­ne roje­nia o rosz­cze­niach, ale pra­wo autor­skie mówi jasno: zgo­dy dys­po­nen­ta praw mająt­ko­wych wyma­ga roz­po­wszech­nia­nie dzie­ła, a każ­da mody­fi­ka­cja dzie­ła roz­po­wszech­nia­ne­go wyma­ga dodat­ko­wo zgo­dy auto­ra na pod­sta­wie jego nie­zby­wal­nych praw oso­bi­stych. Czytelnik, widz, słu­chacz i lub inny odbior­ca może się zapo­zna­wać z dzie­łem w cało­ści lub w czę­ści, może też na wła­sny uży­tek dowol­nie mody­fi­ko­wać jego frag­men­ty (np. dory­so­wać na por­tre­cie wąsy lub zmik­so­wać nagra­nia z Sejmu i chlewu).

    Warto też pamię­tać, że pra­wo autor­skie chro­ni for­mę dzie­ła powsta­łe­go w wyni­ku aktu twór­cze­go, a nie jego treść infor­ma­cyj­ną, pomysł for­mal­ny lub ele­men­ty będą­ce wyni­kiem mecha­nicz­nych lub auto­ma­tycz­nych procesów.

    Komentowany wywód opie­ra się więc na dwóch co naj­mniej kotro­wer­syj­nych założeniach:

    1. roz­po­wszech­nia­nym dzie­łem autor­skim jest kształt pre­zen­ta­cji na konsoli.
    Błąd! Naprawdę roz­po­wszech­nia­nym dzie­łem jest jedy­nie ta część prze­ka­zu http (lub https), któ­ra jest wyni­kiem twór­czej pra­cy autora.
    2. prze­glą­dar­ka jest czę­ścią sys­te­mu roz­po­wszech­nia­nia dzie­ła, a więc użyt­kow­nik sta­je się odbior­cą prze­ka­zu dopie­ro jako widz, słu­chacz i czy­tel­nik prze­ka­zu prze­two­rzo­ne­go przez przeglądarkę.
    Błąd! Użytkownik otrzy­mu­je prze­kaz http lub https. Forma, w jakiej się z nim zapo­zna­je, jest jego suwe­ren­nym wybo­rem. Może śle­dzić stru­mień komu­ni­ka­tów, może je archi­wi­zo­wać, a następ­nie prze­szu­ki­wać, może wizu­ali­zo­wać tyl­ko wybra­ne ich frag­men­ty. Teza, że wyko­rzy­sta­nie w tym celu narzę­dzia inne­go od dostar­czo­ne­go lub zale­ca­ne­go przez wydaw­cę jest naru­sze­niem jego praw, jest po pro­stu absurdalna.

    Uzupełnienie: doda­ny do tek­stu 30 czerw­ca dodat­ko­wy sche­mat przed­sta­wia model zgod­ny z życze­nia­mi auto­ra, ale sprzecz­ny zarów­no z tre­ścią usta­wy, jak i dotych­cza­so­wym orzecz­nic­twem, a tak­że z realia­mi technicznymi.

    Nie jest praw­dą, że po stro­nie wydaw­cy powsta­je dzie­ło nazwa­ne na sche­ma­cie wido­kiem stro­ny WWW”. Dzieło takie było­by dzie­łem zależ­nym wobec dzieł nazwa­nych przez auto­ra sche­ma­tu tre­ścią” oraz rekla­mą”. Pozostawmy na boku ana­li­zę tych dzieł pier­wot­nych, skup­my się na owym rze­ko­mym dzie­le zależ­nym. Zgodnie z pre­zen­to­wa­nym mode­lem dzie­ło to mia­ło­by powsta­wać auto­ma­tycz­nie, bez twór­cze­go udzia­łu czło­wie­ka, a jego for­ma mia­ła­by być usta­la­na dopie­ro przez prze­glą­dar­kę odbior­cy. Tymczasem pra­wo autor­skie wyma­ga twór­cze­go wkła­du oraz chro­ni roz­po­wszech­nia­nie usta­lo­nej przez auto­ra for­my dzieła! 

    Na mar­gi­ne­sie: prze­kaz http (https) to znacz­nie wię­cej niż tyl­ko widok stro­ny WWW”. W isto­cie istot­ne ele­men­ty tego wido­ku (roz­mia­ry i pro­por­cje ekra­nu, ska­la barw, krój liter­nic­twa…) usta­la­ne są przez użyt­kow­ni­ka i autor prze­ka­zu nie ma na nie żad­ne­go wpływu!

    Nie jest też zgod­ny z praw­dą i pra­wem przed­sta­wio­ny na sche­ma­cie agre­gat nazwa­ny śro­do­wi­skiem tech­nicz­nym sie­ci inter­net”. Należące do użyt­kow­ni­ka urzą­dze­nia i wyko­rzy­sty­wa­ne przez nie­go dzia­ła­ją­ce na nich opro­gra­mo­wa­nie nie są skład­ni­ka­mi sys­te­mu roz­po­wszech­nia­nia przez wydaw­cę ani infra­struk­tu­ry inter­ne­tu. Użytkownik za pomo­cą pro­to­ko­łu http (https) otrzy­mu­je skie­ro­wa­ny do nie­go prze­kaz, któ­ry może (ale nie musi) przy­go­to­wać do pre­zen­ta­cji w dowol­nie przez sie­bie sposób.

    Podsumowanie: po stro­nie wydaw­cy nie powsta­je widok stro­ny WWW”, a jeśli powsta­je, to nie ma jest on dzie­łem autor­skim odręb­nym od for­my mery­to­rycz­nej tre­ści stro­ny. Po stro­nie odbior­cy mogą powsta­wać bar­dzo róż­ne wido­ki stro­ny WWW”, na któ­rych for­mę wydaw­ca ma tyl­ko pośred­ni wpływ. 

    Uzupełnienie 2: żaden z cyto­wa­nych arty­ku­łów usta­wy nie uza­sad­nia pro­po­no­wa­ne­go przez auto­ra mode­lu. W szczególności:
    * art. 1 wyraź­nie wyklu­cza tezę o wido­ku stro­ny WWW” jako odręb­nym dziele,
    * art. 2 nie ma żad­ne­go związ­ku z oma­wia­nym modelem,
    * art. 16 rów­nież nie ma związ­ku z oma­wia­nym mode­lem, a w szcze­gól­no­ści suge­stia, że autor tre­ści lub rekla­my ma pra­wo do oso­bi­stej akcep­ta­cji for­my jej pre­zen­ta­cji u każ­de­go użyt­kow­ni­ka prze­glą­dar­ki leży poza gra­ni­ca­mi racjo­nal­nej interpretacji.
    * art. 23, 34 oraz 74 nie mają związ­ku z oma­wia­nym modelem.
    * art. 78 i 79 – o ile rozu­miem, autor oma­wia­ne­go mode­lu suge­ru­je, że autor tre­ści stro­ny WWW może zażą­dać od dowol­ne­go użyt­kow­ni­ka usłu­gi WWW zanie­cha­nia korzy­sta­nia z narzę­dzi, pre­zen­tu­ją­cych stwo­rzo­ną przez nie­go treść w kon­tek­ście innym od zamie­rzo­ne­go przez wydaw­cę. Życzę powo­dze­nia w sądzie. Jak dotąd nie sły­sza­łem o żad­nym tego rodza­ju rosz­cze­niu wobec użyt­kow­ni­ka, a tym bar­dziej o potwier­dza­ją­cym takie rosz­cze­nie wyro­ku, ale jak widać twór­cza inwen­cja praw­nych trol­li nie ma granic.

    • Jaroslaw Zelinski 30 czerwca 2016 at 13:11

      1. to autor każ­do­ra­zo­wo decy­du­je co stwo­rzył i co rozpowszechnia,
      2. prze­glą­dar­ka prze­twa­rza plik źró­dło­wy zgod­ne z okre­ślo­ną spe­cy­fi­ka­cją, jej ewen­tu­al­na nie­zgod­ność z tą spe­cy­fi­ka­cją to odręb­nym problem. 

      Poza pew­ny­mi wyjąt­ka­mi, publi­ka­cja tre­ści w posta­ci stro­ny WWW wyglą­da tak:
      1. opra­co­wa­nie tre­ści (gra­fi­ka, tekst, itp..) to jest dzie­ło jed­ne­go lub wie­lu auto­rów: Utwór,
      2. zako­do­wa­nie (do posta­ci HTML, innej),
      3. prze­sła­nie na urzą­dze­nie odbiorcy
      4. rozkodowanie,
      5. pre­zen­ta­cja Utworu.

      Każde znie­kształ­ce­nie po dro­dze może być efek­tem zamie­rzo­ne­go lub nie­za­mie­rzo­ne­go dzia­ła­nia i/lub wady kana­łu trans­mi­sji. Wady i przy­czy­ny loso­we są poza wolą auto­ra Utworu, po pro­stu musi mieć to na uwa­dze. Świadoma inge­ren­cja w treść Utworu to naru­sze­nie praw Autora. 

      Cały Pana dłu­gi wywód jest nie na temat, bo doty­czy albo ułom­no­ści tech­no­lo­gii albo zakła­da, że jakiś autor będzie miął nie­re­ali­stycz­ne żąda­nia (co oczy­wi­ście jest moż­li­we i nawet o tym wspo­mnia­łem w arty­ku­le). To czy coś jest czy nie dzie­łem zależ­nym nie ma zna­cze­nia bo jest chronione.

      Co do sądów to są set­ki jak nie tysią­ce, spraw wygra­nych przez pro­jek­tan­tów stron, gra­fi­ków, foto­gra­fów, copywriterów … 

      I cały czas igno­ru­je Pan – i wie­lu tu dys­ku­tan­tów – fakt, że to autor (pra­wo autor­skie to pra­wo cywil­ne) okre­śla to co chro­ni i czy czu­je się w ogó­le poszko­do­wa­ny. Dlatego przy­tła­cza­ją­ca więk­szość poda­wa­nych tu kontr przy­kła­dów” zali­czam do pomy­słów kosmicz­nych .… nawet gdy­by fak­tycz­nie zaistniały.

  27. Stefan Ciesla 30 czerwca 2016 at 13:58

    Co do zasa­dy ma Pan rację. Jednak racje mają tez dys­ku­tan­ci. Można bowiem dys­ku­to­wać, czy blo­ku­jąc rekla­mę inge­ru­ję w utwór (co jest nie­do­pusz­czal­ne) czy wyświe­tlam u sie­bie frag­ment utwo­ru, do cze­go mam peł­ne pra­wo. Jeżeli bowiem utwo­rem jest pewien zespół bitów na ser­we­rze, to blo­ku­jąc rekla­mę ja nie inge­ru­ję w utwór (na ser­we­rze) a jedy­nie wyświe­tlam te frag­men­ty utwo­ru, któ­re mnie inte­re­su­ją, za zgo­dą zresz­tą dostaw­cy prze­glą­dar­ki, któ­ry zaak­cep­to­wał funk­cjo­nal­ność ad block”. Prosze zwro­cic uwa­ge, że korzy­sta­jac z prze­gla­dar­ki korzy­stam z uslu­gi a nie z np licen­cji. Dopiero jeze­li musial­bym pobrac plik na swoj kom­pu­ter to nawia­zal­by sie pro­ces praw­no-autor­ski mie­dzy mna a dostaw­ca tre­sci. Zagadnienie pra­wa autor­skie­go roz­gry­wa sie wiec mie­dzy dostaw­ca tre­sci a wla­sci­ce­lem prze­gla­dar­ki, kto­ry dopu­scil np ad block. Ps. Akurat jestem rad­cą praw­nym spe­cja­li­zu­ja­cym sie od lat i w pra­wie autor­ski jak i w clo­ud computing.

    • Jaroslaw Zelinski 30 czerwca 2016 at 14:55

      Kluczem moim zda­niem jest to, że Można bowiem dys­ku­to­wać, czy blo­ku­jąc rekla­mę inge­ru­ję w utwór (co jest nie­do­pusz­czal­ne) czy wyświe­tlam u sie­bie frag­ment utwo­ru, do cze­go mam peł­ne prawo.”

      Dlatego uwa­żam, że pod­sta­wo­wym ele­men­tem tego spo­ru uzgod­nie­nie (usta­le­nie momen­tu) gra­ni­cy, od któ­rej mam swój egzem­plarz” utwo­ru i co nim jest: ład­nie sfor­ma­to­wa­ny tekst i zdję­cia jakie widzę na ekra­nie prze­glą­dar­ki, czy­li otrzy­ma­ny z sie­ci plik html, któ­re­go inter­pre­ta­cja pozo­sta­je w moich rękach (mam egzemplarz).

      Zgadzam się, że prze­glą­dar­ka to świad­czo­na mi usłu­ga inter­pre­to­wa­nia tre­ści otrzy­ma­ne­go kodu stron WWW”. Ale to zna­czy, że bar­dzo waż­ne jest to jakiej licen­cji udzie­la nam dostaw­ca tre­ści oraz na co pozwa­la­ją i co obie­ca­li dostaw­cy całe­go pośred­ni­czą­ce­go w tym oprogramowania.

      Lektura komen­ta­rzy pozwa­la mi wycią­gnąć wnio­sek, że wie­lu auto­rów uwag, domyśl­nie zało­ży­ło jakieś okre­ślo­ne warun­ki, któ­re mogą koli­do­wać z tym co napi­sa­łem (a sta­ra­łem się opi­sać sam mecha­nizm nie brnąć w jego spe­cy­ficz­ne warian­ty). Wielu też jak­by bro­ni się, będąc użyt­kow­ni­kiem AdBlocka. 

      W każ­dym razie wyda­je mi się, że mój tekst i spo­ry pod nim potwier­dza­ją, że nie jest to pro­sta spra­wa. Technologia i jej moż­li­wo­ści, z jed­nej stro­ny stwa­rza ogrom­ne moż­li­wo­ści w świe­cie infor­ma­cji w posta­ci nie­ma­te­rial­nej i praw do niej, z dru­gie pro­wa­dzi do łatwo­ści naru­sza­nia praw do tych tre­ści i roz­my­cia odpo­wie­dzial­no­ści za takie działania. 

      Bardzo dzię­ku­ję, że poświę­cił Pan czas 🙂

  28. Dyplomata 30 czerwca 2016 at 14:16

    Legalność swo­ją dro­gą , pazer­ność swo­ją, nie było­by adbloc­ka żeby nie rekla­my któ­rych czę­sto nie umie­my wyłą­czyć, któ­re czę­sto blo­ku­ją włą­ści­wą treść witryny.

    • Jaroslaw Zelinski 30 czerwca 2016 at 14:42

      Adblock to odpo­wiedź na zapo­trze­bo­wa­nie ryn­ku. Postępowanie wydaw­ców tre­ści w kwe­stii «wmu­sza­nia reklam” jest o tyle uza­sad­nio­na, że mają pra­wo egze­kwo­wać swój regu­la­min (masz za dar­mo ale są rekla­my). Rynek (czy­taj wie­lu inter­nau­tów) chce czy­tać ale nie chce pła­cić, obec­ność rekla­ma to for­ma hara­czu, uni­ka­nie pła­ce­nia tego hara­czu to swo­ista for­ma łama­nia regu­la­mi­nu: hac­ko­wa­nia strony.

  29. Itek 21 listopada 2017 at 17:54

    Cóż, trud­no pole­mi­zo­wać z takim podej­ściem, któ­re wyda­je mi się dogma­tycz­ne”. Wybieramy kil­ka ele­men­tów, two­rzy­my ich ści­słe (w mia­rę) defi­ni­cje, i widzi­my przez nie cały świat. A on, na szczę­ście, jest bogatszy.
    1. Czy stro­na inter­ne­to­wa to utwór ? Większość (zde­cy­do­wa­na) – nie. Utwór musi odzwier­cie­dlać oso­bo­wość twór­cy i być jej ema­na­cją. No to wie­le stron nie jest utwo­ra­mi, tyl­ko: infor­ma­cją han­dlo­wą, ofertą, …
    2. Jaką ema­na­cją oso­bo­wo­ści auto­ra jest opa­trze­nie jego tek­stu (zdję­cia, fil­mu, …) rekla­mą, do tego pobie­ra­ną przez por­tal jakimś algo­ryt­mem z bazy reklam, bez związ­ku z tek­stem, raz o pral­kach a raz o powięk­sze­niu biustu ?
    3. Sama rekla­ma jest oczy­wi­ście chro­nio­na pra­wem autor­skim, ale jej for­ma (tre­ści pra­wo autor­skie nie chro­ni) ! Nie to, czy ktoś chce ją oglądać.
    A więc jeże­li na stro­nie jest wiersz poety i rekla­ma to nie spo­sób tego uznać za utwór. Można nie­co nagiąć pra­wo i okre­ślić to mia­nem anto­lo­gii czy inne­go zbio­ru utwo­rów. Ale, czy­ta­jąc anto­lo­gię, mam pra­wo pew­ne opo­wia­da­nia uwzględ­nić, a pew­ne pomi­nąć. Nawiasem mówiąc, nawet czy­ta­jąc jed­ną spój­ną” książ­kę mogę czy­tać co dru­gą stro­nę, to nie naru­sza praw autor­skich. Mogę zamy­kać oczy na co dru­gą sce­nę w fil­mie, a z zesta­wu fil­mów wybrać tyl­ko reży­se­rów na lite­rę A.

    • Jaroslaw Zelinski 22 listopada 2017 at 12:35

      To nie są dogma­ty. Prawo, podob­nie jak regu­ły biz­ne­so­we w fir­mach, to nor­my i zasa­dy. Definicje są po to by je usta­lić a potem ich prze­strze­gać (ana­lo­gicz­nie jak typy danych i vali­da­cje: naj­pierw usta­la­my jako wyma­ga­nia a potem prze­strze­ga­my). Ale po kolei. 

      1. defi­ni­cja utwo­ru brzmi: Art. 1. 1. Przedmiotem pra­wa autor­skie­go jest każ­dy prze­jaw dzia­łal­no­ści twór­czej o indy­wi­du­al­nym cha­rak­te­rze, usta­lo­ny w jakiej­kol­wiek posta­ci, nie­za­leż­nie od war­to­ści, prze­zna­cze­nia i spo­so­bu wyra­że­nia (utwór) [Ustawa z dnia 4 lute­go 1994 r. o pra­wie autor­skim i pra­wach pokrew­nych.] Podważanie jej potocz­nym poję­ciem”. Utwór musi odzwier­cie­dlać oso­bo­wość twór­cy i być jej ema­na­cją. ” nie ma żad­ne­go sen­su i nie jest nie­sku­tecz­ne. Co do zasa­dy każ­da treść (szcze­gól­nie powsta­ją­ca w ramach umo­wy o dzie­ło) jest utwo­rem, Prawo nie wni­ka w este­ty­kę, oso­bo­wość itp… nie ma takiej defi­ni­cji jaką Pan podał. Nie tyl­ko Picasso czy Penderecki budzą emo­cje w dys­ku­sja o tym czy to ład­ne”, Strona inter­ne­to­wa i jej treść mogą być kosz­ma­rem ale jako treść o uni­kal­nym cha­rak­te­rze” jest chro­nią pra­wem autor­skim (doty­czy to tak­że kodu pro­gra­mu…). Dywagacje na temat tego czy coś tyl­ko ofer­tą han­dlo­wą” są pozba­wio­ne sensu. 

      2. W kon­se­kwen­cji z zasa­dy nie mają sen­su dywa­ga­cje o ema­na­cji oso­bo­wo­ści auto­ra. Jeżeli autor pro­jek­tu stro­ny prze­wi­dział w jej tre­ści miej­sce na rekla­mę, jej kolo­ry­sty­kę i treść (pro­fil rekla­my) to ma do tego pra­wo bo to jego dzie­ło. Każda inge­ren­cja w taką treść jest naru­sza­niem praw autora. 

      3. Oczywiście że rekla­ma jako treść, obraz itp. jest tak­że chro­nio­na. Oglądanie samych reklam nie jest obo­wiąz­ko­we a ni zaka­za­ne, jed­nak inge­ro­wa­nie w cudze dzie­ło jest jego naruszaniem.

      A więc bio­rąc pod uwa­gę, fakt, że Pana defi­ni­cja utwo­ru” nie ma nic wspól­ne­go z obo­wią­zu­ją­cym pra­wem, resz­ta wywo­du nie ma żad­ne­go oparcia.

      Jeżeli autor stro­ny WWWW oso­bi­ście wkom­po­no­wał rekla­mę w treść wier­sza, i miął na to zgo­dę poety i auto­ra rekla­my, całość sta­no­wi jego chro­nio­ne pra­wem dzieło. 

      Jeżeli ma Pan swój egzem­plarz książ­ki i pomi­ja Pan stro­ny, wyci­na ilu­stra­cje itp. to może Pan to robić ze swo­im egzem­pla­rzem, ale już publi­ko­wa­nie i roz­po­wszech­nia­nie (powie­la­nie) tak spo­nie­wie­ra­nej książ­ki jest naru­sze­niem praw auto­ra książ­ki i jest zabro­nio­ne pra­wem. Oglądają w domu film może Pan zamy­kać oczy kie­dy chce. Ale nie wol­no Panu umie­ścić w sie­ci kablo­wej (lub sprze­da­wać) urzą­dze­nia, któ­re glo­bal­nie wyci­na frag­men­ty na któ­re Pan zamy­ka oczy.

      Na zakoń­cze­nie: poję­cie i defi­ni­cja utwo­ru nie ma nic wspól­ne­go ani z jego este­ty­ką, ani z pozio­mem zaan­ga­żo­wa­nia auto­ra, ani z niczym innym, liczy się wyłącz­nie indy­wi­du­al­ność, a o gustach może co naj­wy­żej dys­ku­to­wać ktoś kto z tym utwo­rem obcuje. 

      To co napi­sa­łem to czy­sta logi­ka i pra­wo (opar­te jest w sumie na logi­ce). Bazuje na niej tak­że cała nauka (nikt roz­sąd­ny nie dywa­gu­je na temat tego czy teo­rie nauko­we są este­tycz­ne i zawie­ra­ją oso­bo­wość auto­ra, pra­wa auto­ra są chro­nio­ne). I nie jest to podej­ście dogma­tycz­ne (to poje­cie raczej doty­czy reli­gii), nauka pra­wa i pra­wo bazu­je na aksjo­ma­tach, z te mię­dzy inny­mi to defi­ni­cje i ich sto­so­wa­nie. Bogactwo świa­ta w każ­dym obsza­rze da się spro­wa­dzić do skoń­czo­nej licz­by defi­ni­cji i teo­rii, tak dzia­ła cała nauka ;).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany

Komentuj i zadawaj pytania autorowi.

Identyfikator *
E-mail *
Witryna internetowa

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.