Strategia… w przypadku 90% małych i średnich firm w Polsce bazowałby Pan na niczym

Tym razem natchnie­niem do napi­sa­nia tego tek­stu była krót­ka dys­ku­sja w inter­ne­cie i to stwier­dze­nie jed­ne­go z jej uczestników:

„…stra­te­gia budo­wa­na przez Zarząd”. Gdyby chciał Pan na tym bazo­wać to w przy­pad­ku 90% małych i śred­nich firm w Polsce bazo­wał­by Pan na niczym. Nawet jeśli któ­raś z tych firm ma stra­te­gię (lub wyda­je się jej, że ma) brzmi ona mniej wię­cej tak: W naj­wyż­szym moż­li­wym stop­niu zaspo­ko­ić potrze­by klien­tów przy mini­mal­nych moż­li­wych kosz­tach wła­snych”. Obaj wie­my, że to nie jest żad­na stra­te­gia. Trzeba szu­kać inne­go fundamentu.
Autor tej wypo­wie­dzi ma wie­le racji, o ile tyl­ko uzna­my, że stra­te­gia to doku­ment”. Ja odpowiedziałem: 
…nie zgo­dzę się. Firma i jej wła­ści­ciel, któ­ra ist­nie­je na ryn­ku kil­ka lat ma stra­te­gię tyle, że bar­dzo intu­icyj­ną i nie uświa­do­mio­ną. Tu ana­li­za pole­ga na zro­zu­mie­niu tego, dla­cze­go dana fir­ma, mimo prze­ciw­no­ści losu, nie upa­dła i ist­nie­je np. 10 lat .… Co do zaś W naj­wyż­szym moż­li­wym stop­niu zaspo­ko­ić potrze­by klien­tów przy mini­mal­nych moż­li­wych kosz­tach wła­snych” to pro­szę poczy­tać pro­spek­ty emi­syj­ne spół­ek gieł­do­wych, jest dokład­nie to samo …  … a ten tekst nie jest stra­te­gią a raczej mani­fe­stem mak­sy­ma­li­za­cji zysków , który upra­wia więk­szość kor­po­ra­cji, dla­te­go w toku ana­li­zy war­to po pro­stu pochy­lić się nad fir­mą i zro­zu­mieć jakim cudem uda­ło się jej nie zban­kru­to­wać
Niestety kolej­ny raz muszę powie­dzieć: ana­li­za nie pole­ga na słu­cha­niu! (wyobra­ża­cie sobie lecze­nie w któ­rym dia­gno­zy sta­wia­ją pacjen­ci?). Nie raz tu pisa­łem i kolej­ny raz powtórzę: 

Analiza opar­ta na zezna­niach i życze­niach jej pra­cow­ni­ków jest bar­dzo nara­żo­na na fia­sko, gdyż subiek­tyw­na wie­dza pra­cow­ni­ków oraz ich spe­ku­la­cje, mogą nie mieć wie­le wspól­ne­go z rze­czy­wi­sto­ścią lub pożą­da­nym sta­nem (co nie musi być ich złą wolą). Analiza orga­ni­za­cji nie może więc pole­gać tyl­ko na zapi­sa­nych subiek­tyw­nych prze­ko­na­niach jej pra­cow­ni­ków. Powinna w być 100% opar­ta na fak­tach oraz na kon­tek­ście jaki two­rzy stra­te­gia budo­wa­na przez Zarząd. 

(ten mój wpis był przy­czyn­kiem do tej dyskusji). 
Cztery lata temu napisałem:

Strategia ryn­ko­wa orga­ni­za­cji to gene­ral­nie sens jej ist­nie­nia, reali­za­cja mode­lu biz­ne­so­we­go. Organizacja ma stra­te­gię wewnętrz­ną: jak jest wewnętrz­nie zor­ga­ni­zo­wa­na, by stra­te­gia ryn­ko­wa była sku­tecz­nie reali­zo­wa­na. (wię­cej tu: Proces to stra­te­gia nie tak­ty­ka | | Jarosław Żeliński IT-Consulting

Innymi sło­wy: jeże­li jakaś fir­ma ist­nie­je na ryn­ku i ma się dobrze” to zna­czy, że ma stra­te­gię. Osobną kwe­stią jest to czy jest ona dzie­łem przy­pad­ku czy świa­do­mą decyzją.

Przypomnę teraz za słownikiem:

stra­te­gia: prze­my­śla­ny plan dzia­łań w jakiejś dzie­dzi­nie (s.j.p. PWN);

Zwodnicze jest tu uży­cie słów prze­my­śla­ny plan dzia­łań” i w tych kate­go­riach fak­tycz­nie wie­le firm nie ma stra­te­gii”. Ale idź­my dalej.

Od pew­ne­go cza­su moż­na sie spo­tkać z ter­mi­nem: eko­no­mia ewo­lu­cyj­na. Jest to kon­cep­cja eko­no­micz­na roz­wi­ja­na od począt­ków XX wie­ku, któ­ra dopusz­cza moż­li­wość wyja­śnia­nia pro­ce­sów gospo­dar­czych przez ana­lo­gię z pro­ce­sem ewo­lu­cji, zacho­dzą­cym w śro­do­wi­sku przy­rod­ni­czym. Co cie­ka­we w latach 60-tych Ludwig Von Bertalanffy opu­bli­ko­wał swo­ją Ogólną Teorię Systemów bazu­ją­cą na bio­lo­gii a sto­so­wa­ną tak­że do ana­li­zy orga­ni­za­cji (cze­go jestem jed­nym z wie­lu przy­kła­dów). Pojęcie stra­te­gii jest tak­że sto­so­wa­ne w teo­rii gier (i przy­ro­dzie, do któ­rej bada­nia tak­że sto­su­je się teo­rię gier).

Czym więc jest stra­te­gia? Są to okre­ślo­ne, powta­rzal­ne dzia­ła­nia podej­mo­wa­ne w celu mak­sy­ma­li­za­cji praw­do­po­do­bień­stwa suk­ce­su (wygra­nej, prze­ży­cia)… Czy musi być ona prze­my­śla­na i zapla­no­wa­na”? Nie musi. Oczywiście świa­do­me jej two­rze­nie jest jak naj­bar­dziej prze­my­śla­ne”, jed­nak nie musi być świa­do­me. Każdy z lek­cji przy­ro­dy pamię­ta, że zwie­rzę­ta mają stra­te­gie prze­ży­cia”, mają np. stra­te­gię polo­wa­nia”. Czy ta stra­te­gie jest tu prze­my­śla­nym pla­nem”? Nie… To efekt ewo­lu­cji, pamię­cią jest instynkt czy wręcz wbu­do­wa­ne w sys­tem ner­wo­wy zacho­wa­nia (rośli­ny i owa­dy tak­że mają swo­je, róż­ne, stra­te­gie prze­ży­cia, w ewo­lu­cji jed­nak mówi się stra­te­gie mają gatun­ki a nie poszcze­gól­ne egzem­pla­rze”). Zadaniem nauki (tu bio­lo­gii) jest mię­dzy inny­mi odkry­wa­nie tych stra­te­gii czy­li nic inne­go jak zro­zu­mie­nie dla­cze­go dany gatu­nek nadal trwa.

A Ekonomia ewo­lu­cyj­na? Powstała mię­dzy inny­mi w celu wyja­śnie­nia tego, że na ryn­ku funk­cjo­nu­je ogrom­na licz­ba pod­mio­tów gospo­dar­czych i jakoś jed­ne ban­kru­tu­ją (trwa­ją) a inne nie. Przemyślane stra­te­gie” ryn­ko­we ma tak na praw­dę mały uła­mek z nich. A resz­ta? Reszta żyje bo zacho­wu­je się kon­for­mi­stycz­nie: wystar­czy naśla­do­wać tych, któ­rzy odno­szą suk­ce­sy (kon­for­mizm to naj­star­sza stra­te­gia w przy­ro­dzie, wbu­do­wa­na w nasze geny). Inna stra­te­gią jest powta­rza­nie tych dzia­łań, któ­re w prze­szło­ści przy­nio­sły suk­ce­sy”. Patrząc więc na stra­te­gię: W naj­wyż­szym moż­li­wym stop­niu zaspo­ko­ić potrze­by klien­tów przy mini­mal­nych moż­li­wych kosz­tach wła­snych”, jest to kla­sycz­ny kon­for­mizm pole­ga­ją­cy na intu­icyj­nym zacho­wa­niu przed­się­bior­ców. I tu nie­ste­ty pierw­sze roz­cza­ro­wa­nie: nie jest praw­dą, że Ci któ­rzy gło­szą taką stra­te­gię fak­tycz­nie zawsze taką mają. Mało któ­ry przed­się­bior­ca zaspo­ka­ja wszel­kie potrze­by klien­tów naj­niż­szym kosz­tem. Mało kto kupu­je naj­tań­sze surow­ce czy zatrud­nia do odpo­wie­dzial­nych zadań naj­tań­szych pra­cow­ni­ków. Jednak fak­tycz­nie ta stra­te­gia” ma się dobrze w umy­słach więk­szo­ści przed­się­bior­ców. To – domi­nu­ją­ce – podej­ście, to podej­ście induk­cyj­ne: doszu­ki­wa­nie sie reguł w powtarzalności. 

Tak więc każ­da fir­ma ma jakąś stra­te­gie”, nie koniecz­nie pro­stą” jak ta powy­żej. Ale sku­tecz­niej­sza w nauce jest deduk­cja. Dlatego… 

…sys­te­mo­we bada­nie orga­ni­za­cji ma w sobie wie­le z odkry­wa­nia w nauce: nale­ży poznać pod­sta­wo­we fak­ty, zro­zu­mieć mecha­nizm funk­cjo­no­wa­nia orga­ni­za­cji, udo­ku­men­to­wać go i wyka­zać jego popraw­ność. Opracowanie mode­lu orga­ni­za­cji wyma­ga pozna­nia ogra­ni­czeń i reguł oraz fak­tów. Należy spraw­dzić, czy poja­wia­ją się fak­ty nie­zgod­ne z regu­ła­mi, zro­zu­mieć tę sytu­ację i wska­zać przy­czy­ny. Kolejny krok to reko­men­da­cje: co zro­bić by dopro­wa­dzić do sta­nu pożą­da­ne­go. (Źródło: Jarosław Żeliński – Analizy i Badania Systemowe orga­ni­za­cji). 

Analiza i reko­men­do­wa­nie zmian to bar­dzo odpo­wie­dzial­na rola. Złe reko­men­da­cje mogą wyrzą­dzić bar­dzo wie­le szkód. Rekomendacjami nie raz są wyma­ga­nia na opro­gra­mo­wa­nie, a raczej (o czym nie raz pisa­łem) pro­jekt tego, jaką logi­kę powin­no reali­zo­wać opro­gra­mo­wa­nie by było przy­dat­ne i … wspie­ra­ło stra­te­gię rynkową. 

Inne artykuły na podobny temat

Komentarze

  1. Marek Bisztyga 6 lutego 2017 at 18:33

    Jako cyber­ne­tyk z pro­fe­sji i kon­fe­sji, miło mi to czy­tać. Boleję jedy­nie, że zno­wu nie będzie nam dane «roz­wi­nąc się», czy­li faj­nie pospie­rać się.
    Jeśli iść dalej tro­pem postu pole­cam lek­tu­rę książ­ki The Living Company” (http://​www​.stra​te​gy​-busi​ness​.com/​a​r​t​i​c​l​e​/​1​8​7​2​8​?​g​k​o​=​8​c​8f1 ) , gdzie opi­sa­ne są empi­rycz­ne bada­nia , któ­re mogą potwier­dzać słusz­ność przy­rod­ni­cze­go” podej­ścia do kwe­stii zarządzania.

    • Jaroslaw Zelinski 6 lutego 2017 at 19:30

      Książkę dopi­szę do listy to read” :). Owo przy­rod­ni­cze, a kon­kret­nie ewo­lu­cyj­ne podej­ście do ana­liz sys­te­mów spo­łecz­nych (a rynek i eko­no­mia są do takich zali­cza­ne, pole­cam tak­że psy­cho­lo­gię eko­no­micz­ną ;)) nie jest nowe. Studiuję sze­ro­ko poję­tą ana­li­zę sys­te­mo­wą i eko­no­mia sie tu wpa­so­wu­je. Co praw­da śro­do­wi­sko makro­eko­no­micz­ne jest zbyt zło­żo­ne by moż­li­we było two­rze­nie mode­li pre­dyk­cyj­nych (podob­nie jak z prze­wi­dy­wa­niem poło­że­nia chmur), ale ana­li­za i mode­lo­wa­nie poszcze­gól­nych firm jak naj­bar­dziej jest możliwe.

  2. Krzysiekw 6 lutego 2017 at 19:26

    Strategię opra­co­wu­je się w celu wska­za­nia dro­gi” do reali­za­cji celów stra­te­gicz­nych. Jeżeli nie są okre­ślo­ne cele, to moż­na wymy­ślać, pisać roż­ne stra­te­gie”.

    • Jaroslaw Zelinski 6 lutego 2017 at 19:31

      Każda fir­ma ma na 100% co naj­mniej jeden cel: prze­trwać na ryn­ku w swo­jej bran­ży i sek­to­rze. Drugi: mak­sy­ma­li­za­cja zysków. I jak naj­bar­dziej jest to wystar­cza­ją­cy cel do budo­wa­nia stra­te­gii prze­trwa­nia i rozwoju”. 

    • Marek Bisztyga 6 lutego 2017 at 20:37

      Strategię opra­co­wu­je się w celu ?wska­za­nia dro­gi? do reali­za­cji celów stra­te­gicz­nych” – masło tro­chę maślane.
      Startegia to wła­śnie cele – Co?”. Sposób reali­za­cji celów to tak­ty­ka – Jak? Pozostaje pyta­nie, po co reali­zo­wać dane cele Po co osią­gać to Coś”? I tu posłu­że się cyta­tem : ” w celu mak­sy­ma­li­za­cji praw­do­po­do­bień­stwa suk­ce­su (wygra­nej, prze­ży­cia)?”. Źródło: patrz tro­chę wyżej.

  3. Krzysiekw 6 lutego 2017 at 19:46

    No i wła­śnie tutaj zaczy­na­ją się scho­dy z okre­śla­niem celów. Każdy cel powi­nien być mie­rzal­ny, więc jak zmie­rzyć prze­trwa­nie” czy też mak­sy­ma­li­za­cję zysków”. Albo ina­czej, co to zna­czy prze­trwać na ryn­ku” lub też zmak­sy­ma­li­zo­wać zysk”. Kiedy będzie­my mogli stwier­dzić, że prze­trwa­li­śmy lub osią­gnę­li­śmy mak­sy­mal­ny zysk? Jeżeli jeste­śmy w sta­nie za pomo­cą war­to­ści mie­rzal­nych okre­ślić te poję­cia, to wie­my do cze­go dąży­my i może­my pisać stra­te­gię, czy­li jak będzie­my do tego dążyć.

    • Jaroslaw Zelinski 7 lutego 2017 at 08:21

      Przetrwanie mierz­my łatwo bo zero-jedyn­ko­wo: fir­ma prze­trwa­ła lub nie prze­trwa­ła 😉 (upa­dłość jest poraż­ką). Co do mak­sy­ma­li­za­cji zysku tak­że jest to łatwe: zysk w bie­żą­cym roku jest więk­szy niż w poprzed­nim i tu fak­tycz­nie pozo­sta­je ewen­tu­al­nie wska­zać jaki chcie­li­by­śmy postęp poczy­nić. Ale nie demo­ni­zo­wał bym tego, prze­trwa­nie jest kluczowe ;).

    • Marek Bisztyga 7 lutego 2017 at 10:31

      Prawidłowo skon­stru­owa­ne fir­my mają czuj­ni­ki”, któ­re bada­ją róż­ne para­me­try pra­cy” fir­my. Wektor war­to­ści tych para­me­trów pra­cy wyzna­cza, jak dale­ko lub bli­sko stre­fy śmier­ci” jest fir­ma. Jeśli koniec tego wek­to­ra znaj­dzie się w takiej stre­fie, włą­cza­ne są mecha­ni­zmy kory­gu­ją­ce. Podobnie dzia­ła­ją orga­ni­za­my żywe.
      W mode­lu sys­te­mów auto­no­micz­nych jest prze­wi­dzia­ny pro­sty organ o nazwie home­ostat, któ­ry odpo­wia­da za tzw. home­osta­zę, czy­li zdol­no­ści adap­ta­cyj­ne systemu.
      Realizacja stra­te­gii prze­trwa­nia to hal­so­wa­nie” w celu utrzy­ma­nia się pew­nym torze war­to­ści parametrów.
      Co do poję­cia stra­te­gii rozu­mia­nej tak, jak uczą tego w szko­le”, był­bym ostroż­ny, albo­wiem , jak poiwa­da M.E Raynor:
      ?Największe suk­ce­sy odno­szą stra­te­gie opar­te na tych trwa­łych wybo­rach doko­na­nych dziś, któ­re są naj­le­piej dopa­so­wa­ne do warun­ków jutra. Ale nikt nie wie, jakie będą te warun­ki, bo przy­szłość jest nieprzewidywalna.?

    • Jaroslaw Zelinski 7 lutego 2017 at 12:06

      To są KPI.

    • Marek Bisztyga 7 lutego 2017 at 16:40

      Parametry tak, to KPI, ale bar­dziej mi cho­dzi o home­ostat jako mecha­nizm. Sztuka pole­ga na tym, aby wybrać wła­ści­wy zestaw i pra­wi­dło­wy mecha­nizm opty­ma­li­za­cji. Sam pomiar to dopie­ro część suk­ce­su. Trzeba mieć dobry model opty­ma­li­za­cji, a to już nie­try­wial­na sztu­ka. Można też pójść zupeł­nie w inną stro­nę, tak jak np. w teo­rii ogra­ni­czeń i sto­so­wać con­trol­ling opar­ty o rachu­nek prze­ro­bo­wy. Wygląda zachę­ca­ją­co, ale w Polsce chy­ba jesz­cze nie jest zbyt popu­lar­ny. Brak mi empi­rycz­ne­go potwier­dze­nia sku­tecz­no­śći. A może Wy macie jakieś doświad­cze­nia w tym zakre­sie lub dostęp do danych z pol­skie­go podwórka?

  4. Marek Bisztyga 7 lutego 2017 at 07:09

    Panie Jarosławie. Niejednokrotnie twier­dzi Pan, że ” ana­li­za nie pole­ga na słu­cha­niu”. Tu jest szan­sa, że tym razem roz­wi­nie­my się”.
    Firma to twór socjo­lo­gicz­ny, że wszyst­ki­mi tego kon­se­kwen­cja­mi. Strategia fir­my, ta praw­dzi­wa, nie ta pisa­na na pokaz, zawsze jest wypad­ko­wą róż­nych ludz­kich inte­re­sów, a ludzie zacho­wu­ją sie róż­nie, cza­sa­mi racjo­nal­nie , cza­sa­mi nie, ale zawsze w swo­im inte­re­sie, choć nie zawsze pra­wi­dło­wo poję­tym. Problem w tym, że my coraz bar­dziej odcho­dzi­my od kul­tu­ry mówie­nia / komu­ni­ko­wa­nia praw­dy, tak jak­by to był wstyd otwar­cie mówić o swych inte­re­sach. A może my juz nie umie­my defi­nio­wać i egze­kwo­wać swych inte­re­sów, bo prze­sta­li­śmy być susy­te­ma­mi auto­no­micz­ny­mi? Mam zna­jo­ma cudzo­ziem­kę, któ­ra na sta­łe miesz­ka w Polsce. W roz­mo­wach czę­sto pod­kre­śla, że cie­szy się, iż nie musi gło­so­wać w Polsce, bo kom­plet­nie nie rozu­mie o co cho­dzi. Pochodzi z rodzi­ny biz­ne­so­wej” i dla­te­go gło­su­je na pra­wi­cę, któ­ra dba o inte­res pra­co­daw­ców. To dosko­na­le rozu­mie pomoc domo­wa zatrud­nio­na w jej rodzin­nym domu i gło­su­je na socja­li­stów, bo ci dba­ją o inte­res kla­sy pra­cu­ją­cej. Tam nik nie ukry­wa jaki ma inte­res spo­łecz­ny czy oso­bi­sty i dzię­ki temu moż­na tam­tym państwem/społeczeństwem jakoś zarzą­dzać racjo­nal­nie. U nas, w fir­mach też, wszy­scy mają jakieś inte­re­sy, tyl­ko uda­ją, że ich nie mają, albo kła­mią. Każdy uda­je kogoś inne­go niż jest w sen­sie men­tal­nym, kul­tu­ro­wym. Urzędnik uda­je zie­mia­ni­na, robot­nik kapi­ta­li­stę, kapi­ta­li­sta inte­lek­tu­ali­stę. To też prze­kła­da się na decy­zje biz­ne­so­we, pro­jek­to­we, i inne. Ale tego z doku­men­tów wprost nie da się wyczy­tać, bo doku­men­ty spo­rzą­dza­ne są przez ludzi. Fakty fak­ta­mi, ale rze­czy­wi­stość trze­ba roz­po­znać. Zatem, aby zro­zu­mieć, co na praw­dę się dzie­je, jaka zacho­dzi gra inte­re­sów, moż­na jedy­nie poprzez wni­kli­we słu­cha­nie i czy­ta­nie mię­dzy wier­sza­mi”. Pytanie, czy my jesz­cze umie­my mówić i słu­chać ? Może dla­te­go woli­my czytać?
    Popełniłem posta na blo­gu w tej spra­wie. Zapraszam.

    • Jaroslaw Zelinski 7 lutego 2017 at 08:29

      ?Analiza nie pole­ga na słu­cha­niu? z pro­ste­go powo­du: bada­nie tomo­gra­fem tak­że nie pole­ga na słu­cha­niu pacjen­ta, leży nie­ru­cho­mo i mil­czy. Jeżeli celem jest opra­co­wa­nie mode­lu dzia­ła­nia orga­ni­za­cji (a nie np. pro­fil psy­cho­lo­gicz­ny jej pra­cow­ni­ków) to inte­re­su­je nas mecha­nizm dzia­ła­nia orga­ni­za­cji. Badania poka­zu­ją, że 40% cza­su ludzie w orga­ni­za­cjach poświę­caj na reali­zo­wa­nie tego co wyni­ka ze stra­te­gii i tak­ty­ki jej dzia­ła­nia: to mecha­nizm dzia­ła­nia danej fir­my. 60% cza­su poświę­ca­ją na roz­wią­zy­wa­nie bie­żą­cych pro­ble­mów i to jest to co nas para­dok­sal­nie nie inte­re­su­je e TEJ ana­li­zie, bo to umie­jęt­no­ści dla któ­rych Ci ludzie zosta­li rekru­to­wa­ni do pra­cy (opi­sa­li to w swo­ich CV). Jeżeli fir­ma ma w stra­te­gii, ze ZAWSZE odsy­ła ofer­tę w odpo­wie­dzi na zapy­ta­nie, usta­li­ła obo­wią­zu­ją­cy wzór ofer­ty oraz to, że nale­ży ją przy­go­to­wać w zgo­dzie z cen­ni­kiem i nale­ży zawsze spraw­dzić pyta­ją­ce­go w BIK, to resz­ta nie ma tu zna­cze­nia. Mentalność pra­cow­ni­ka dzia­łu sprze­da­ży to pro­blem jego mene­dże­ra a nie mode­lu dzia­ła­nia firmy.

      Ja tak­że obser­wu­ję, że w fir­mach też, wszy­scy mają jakieś inte­re­sy, tyl­ko uda­ją, że ich nie mają, albo kła­mią. Każdy uda­je kogoś inne­go niż jest w sen­sie men­tal­nym, kul­tu­ro­wym. ” i dokład­nie z tego powo­du z nimi nie roz­ma­wiam w toku ana­li­zy 🙂 … sku­piam sie na ana­li­zie doku­men­tów bo one są obiektywne.

  5. Marek Bisztyga 7 lutego 2017 at 10:47

    Prawie zgo­da, ale men­tal­no­ści” pra­cow­ni­ków, ale i wła­ści­cie­li, nie da się wyeli­mi­no­wać, bo trze­ba by ich wszyst­kich zwol­nić i zastą­pić robo­ta­mi lub jakąś SI, co może wkrót­ce i nastą­pi. Póki co jed­nak, sta­ram się roz­ma­wiać i słu­chać. Zbieranie fak­tów też nie zaszko­dzi. W prak­ty­ce jed­nak, nie raz doświad­czy­łem, że w kon­fron­ta­cji fak­tów” z men­tal­no­ścią”, jakoś zbyt czę­sto men­tal­ność” trium­fu­je. Może to nie radu­je, ale to jest wła­śnie fakt. Dobry , doświad­czo­ny lekarz zawsze słu­cha, bo w orga­ni­zmach” cza­sa­mi zacho­dzą takie efek­ty kwan­to­we w ska­li makro, że fizjo­lo­gom się nie śniło.
    I na szczę­ście. Mamy co robić.

    • Jaroslaw Zelinski 7 lutego 2017 at 12:03

      Bo ty jesteś mene­dże­rem a ja ana­li­ty­kiem :), ja robię prze­świe­tle­nie płuc a Ty dyplo­ma­tycz­nie mówisz że pacjen­ta cze­ka che­mia z powo­du nowotworu.. 😉

    • Marek Bisztyga 7 lutego 2017 at 13:06

      .…… i zawsze doda­ję na koń­cu, że jest szan­sa na prze­ży­cie, a nawet ozdrowienie.

      Owszem, mene­dże­rem byłem. Teraz jestem raczej ana­li­ty­kiem ? z prze­szło­ścią i po przej­ściach”, co cza­sa­mi pozwa­la mi wyci­skać wodę i zosta­wiać samo gęste oraz sku­pić się na rze­czach istot­nych dla powo­dze­nia projektu.
      Parę firm zało­ży­łem i nie poło­ży­łem, parę sys­te­mów uru­cho­mi­łem i nie­któ­re dzia­ła­ją do dzi­siaj. Najwięcej jed­nak nauczy­łem się na wpad­kach, któ­re skrzęt­nie i wsty­dli­wie skrywamy.
      Kiedyś w szcze­nię­cych (moich) latach mój szef powie­dział mi dwie rze­czy na powi­ta­nie w nowej pracy:
      ?Skończyłeś pan stu­dia, więc naj­wyż­sza pora by zacząć się uczyć.?
      oraz
      ?Informatyzacja cze­go­kol­wiek to zbyt poważ­na spra­wa , by pozo­sta­wiać to w rękach informatyków.?

      Dopiero po jakimś cza­sie, zro­zu­mia­łem głę­bo­ki sens tych słów, ale na szczę­ście nie za późno.

      Polecam lek­tu­rę ?Marsz ku klę­sce ? porad­nik pro­jek­tan­ta sys­te­mów? Edwarda Yourdon?a z 1999, z któ­rej wie­lu dowie się w koń­cu, co poszło nie tak w ich pro­jek­tach. Stwierdzam, że poza zmia­ną tech­no­lo­gii nic nie zmie­ni­ło się w ?men­tal­no­ściach?. A książ­kę czy­ta­łem w 2000 roku.

  6. Jaroslaw Zelinski 7 lutego 2017 at 19:26

    Marsz ku klę­sce…” czy­ta­łem, też każ­de­mu polecam 🙂

  7. Daniel 8 lutego 2017 at 14:48

    Analiza fak­tycz­nie nie pole­ga na słu­cha­niu, tyl­ko na wycią­ga­niu wnio­sków z zebra­nych danych oraz ich prak­tycz­ne wyko­rzy­sta­nie mając na uwa­dze inte­res fir­my. Niemniej bada­nia pra­cow­ni­ków (zwłasz­cza jeśli są fak­tycz­nie ano­ni­mo­we) dostar­cza­ją cen­nych infor­ma­cji o dzia­ła­niu fir­my. Przecież zado­wo­lo­ny pra­cow­nik, to wydaj­ny pra­cow­nik. Nie moż­na o tym zapominać.

    • Jaroslaw Zelinski 8 lutego 2017 at 15:18

      Czego – o dzia­ła­niach ope­ra­cyj­nych fir­my – się dowiem od pra­cow­ni­ka a nie dowiem się z jego zakre­su obo­wiąz­ków i doku­men­tów któ­re wytwa­rza na co dzień?

  8. Greg 9 lutego 2017 at 09:20

    Panie Jarosławie,
    Z uwa­gą prze­czy­ta­łem komen­ta­rze i wyda­je mi się, że dys­ku­sja poszła w kie­run­ku filo­zo­ficz­nym, a nie analitycznym 🙂
    Przy oka­zji mam kil­ka pytań:
    1. Czy uży­ta w dys­ku­sji defi­ni­cja stra­te­gii jest w jakiś spo­sób zgod­na z defi­ni­cją stra­te­gii z Business Motivation Model?
    2. Czy mógł­by Pan podać przy­kład zasto­so­wa­nia Ogólnej Teorii Systemów w ana­li­zie sys­te­mo­wej orga­ni­za­cji, rozu­mia­nej jako fir­ma komercyjna/Państwowa?

  9. Greg 14 lutego 2017 at 09:21

    Dziękuję za odpowiedź.
    Jeżeli cho­dzi o pkt. 2 to z uwa­gą prze­czy­ta­łem wpis pod lin­kiem, Ogólnej Teorii Systemów nie prze­czy­ta­łem, ale mam takie pyta­nie, czy jedy­nym związ­kiem pomię­dzy ana­li­zą sys­te­mo­wą orga­ni­za­cji, a Ogólną Teorią Systemów jest tyl­ko to, źe orga­ni­za­cję trak­tu­je­my jako sys­tem?, albo co kon­kret­nie z teo­rii zosta­ło wyko­rzy­sta­ne w ana­li­zie sys­te­mo­wej organizacji?

    • Jaroslaw Zelinski 14 lutego 2017 at 14:47

      Ogólna Teoria Systemów (poza apa­ra­tem mate­ma­tycz­nym) to teza mówią­ca, że mode­lem każ­de­go sys­te­mu są współ­pra­cu­ją­ce (mają­ce inte­rak­cje) obiek­ty o dają­cym się opi­sać zacho­wa­niu i że całość ma gra­ni­ce. Analiza sys­te­mo­wa orga­ni­za­cji to nic inne­go jak zało­że­nie, że jest ona takim sys­te­mem i pod­ję­cie pró­by stwo­rze­nia jej (orga­ni­za­cji) mode­lu w tym wła­śnie para­dyg­ma­cie (czy­li stwo­rze­nia mode­lu orga­ni­za­cji w posta­ci systsemu).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany

Komentuj i zadawaj pytania autorowi.

Identyfikator *
E-mail *
Witryna internetowa

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.