Wstęp

Temat licen­cjo­no­wa­nia i wyce­ny war­to­ści opro­gra­mo­wa­nia prze­wi­ja się czę­sto w moich pro­jek­tach. Bywam nie raz pro­szo­ny o wyce­nę posia­da­ne­go opro­gra­mo­wa­nia co, jak nie trud­no się domy­śleć, nie jest pro­ste. Powszechnym zja­wi­skiem jest zawy­ża­nie lub zani­ża­nie tej war­to­ści, zależ­nie od tego do cze­go wynik wyce­ny zosta­nie uży­ty. Tam gdzie przed­mio­tem wyce­ny są posia­da­ne akty­wa, wyce­ny są czę­sto zawy­ża­ne przez sprze­da­ją­ce­go udzia­ły a zani­ża­ne przez ich nabywcę. 

Bardzo czę­sto podej­mo­wa­ne są pró­by bazo­wa­nia na cenach trans­ak­cyj­nych, jed­nak są to wyce­ny obar­czo­ne przy­pad­ko­wo­ścią, gdyż są to tak napraw­dę wyce­ny spe­ku­la­cyj­ne, obar­czo­ne wpły­wem kon­tek­stu każ­dej trans­ak­cji. W momen­cie zaku­pu licen­cji (lub praw mająt­ko­wych) nie dys­po­nu­je­my wie­dzą, jaką mamy np. po kil­ku latach gdy wyce­nia­na jest np. fir­ma. Typowe pró­by sza­co­wa­nia, to podej­mo­wa­na oce­na na ile wyce­nia­ne opro­gra­mo­wa­nie przy­słu­ży­ło się”, jaki mia­ło wpływ, do uzy­ski­wa­nych przy­cho­dów firmy. 

Aksjomatem jest tu uzna­nie, że war­to­ści nie­ma­te­rial­ne i inte­lek­tu­al­ne, bo tak naj­czę­ściej kla­sy­fi­ko­wa­ne jest opro­gra­mo­wa­nie, to coś co przy­czy­nia się do zysków i pod­le­ga wyce­nie jako pro­cent tej war­to­ści. Po pierw­sze trze­ba wyka­zać, że fak­tycz­nie sie przy­czy­nia, a potem wyka­zać udział tego przy­czy­nia­nia się” na tle innych czyn­ni­ków mają­cych wpływ na przy­cho­dy (np. tak­że inne oprogramowanie). 

Trudności zwią­za­ne ze sto­so­wa­niem tego typu metod opi­su­je mię­dzy inny­mi autor cyto­wa­ne­go poni­żej artykułu.

Próby potwier­dze­nia zasa­dy 25% na danych empi­rycz­nych przy­no­szą umiar­ko­wa­ne efek­ty, choć wyni­ki uśred­nio­ne czę­sto kon­cen­tru­ją się w oko­li­cach 25%, to zmien­ność uzy­ska­nych wyni­ków pro­wa­dzi do uzy­ska­nia w róż­nych bran­żach, róż­nych pozio­mów licen­cji, naj­czę­ściej w prze­dzia­le 10- 50% zysku operacyjnego.

Podsumowując, Zasada 25% jest jed­nym z wie­lu narzą­dzi do usta­le­nia opty­mal­nej opła­ty licen­cyj­nej i tak powin­na być trak­to­wa­na i wyko­rzy­sty­wa­na – zawsze wte­dy, kie­dy jest na to uza­sad­nie­nie. Choć zasa­da ta jest w pew­nym stop­niu uwia­ry­god­nio­na ana­li­za­mi empi­rycz­ny­mi, ist­nie­ją pew­ne ogra­ni­cze­nia do jej wyko­rzy­sta­nia i sto­so­wa­nia w szcze­gól­no­ści do takich ogra­ni­czeń nale­żą spe­cy­ficz­ne cechy licen­cjo­no­wa­ne­go akty­wa i oko­licz­no­ści zawie­ra­nia trans­ak­cji licen­cyj­nej, któ­re zawsze powin­ny być uwzględnione.

Source: Zasada 25% w wyce­nie wła­sno­ści inte­lek­tu­al­nych | Wycena przedsiębiorstw

Moim zda­niem naj­więk­szą wadą tego typu wycen jest ich pod­wa­żal­ność, podob­nie jak tak zwa­ne ceny ryn­ko­we, któ­re też są pod­wa­żal­ne, bo opie­ra­ją na kon­tek­ście i danej chwi­li (moment wyce­ny). To sytu­acja podob­na to cen walo­rów na gieł­dzie: cena w momen­cie trans­ak­cji kupna/sprzedaży wyni­ka wyłącz­nie z warun­ków panu­ją­cych w danej chwi­li. Kupione walo­ry mają cenę chwi­lo­wą, taką jaką ofe­ru­je gieł­da w chwi­li doko­ny­wa­nia kolej­nej trans­ak­cji. Problem w tym, że nie ma moż­li­wo­ści takiej wyce­ny w przy­pad­ku opro­gra­mo­wa­nia, bo nie ma takiej gieł­dy. Stosowanie więc metod nie mają­cych, poza spe­ku­la­cją, żad­ne­go opar­cia w fak­tach, powo­du­je, że wyce­ny takie spra­wia­ją ogrom­ne kło­po­ty i nazwa cena z pod duże­go pal­ca” jest tu bar­dzo ade­kwat­na. Zaryzykuje tezę, że takie wyce­ny wyra­ża­ją jedy­nie chciej­stwo zle­ce­nio­daw­cy wyceny. 

Dziedzinowa analiza pojęciowa 

Ekspertyza, jeże­li ma być popraw­na, musi być opar­ta na popraw­nym: spój­nym i nie­sprzecz­nym, mode­lu poję­cio­wym ana­li­zo­wa­nej dzie­dzi­ny. Kluczowe poję­cia w tym przy­pad­ku to:

cena: war­tość cze­goś wyra­ża­na w pie­nią­dzach
dzie­ło: utwór lite­rac­ki, nauko­wy lub arty­stycz­ny, zwłasz­cza dużej war­to­ści, efekt czy­jejś pra­cy lub jakichś pro­ce­sów
mate­rial­ny: ist­nie­ją­cy fizycz­nie, odno­szą­cy się do dóbr eko­no­micz­nych, doty­czą­cy tre­ści, a nie for­my
nie­ma­te­rial­ny: nie­od­no­szą­cy się do dóbr eko­no­micz­nych
utwór: dzie­ło nauko­we, lite­rac­kie, muzycz­ne, fil­mo­we itp.
war­tość: to, ile coś jest war­te pod wzglę­dem materialnym

źró­dło: Internetowy Słownik Języka Polskiego PWN https://​sjp​.pwn​.pl/

W arty­ku­le z 2012 roku, na powią­za­ny temat: praw autor­skich, opra­co­wa­łem podob­ny model. We wstę­pie do opi­su opro­gra­mo­wa­nia pisałem:

Dzieło może mieć postać mate­rial­ną i nie­ma­te­rial­ną. Dzieło mate­rial­ne (rzeź­ba, obraz malar­ski) ma swój ory­gi­nał, mogą powstać repro­duk­cje. To dru­gie dzie­ło, nie­ma­te­rial­ne, doty­czy w szcze­gól­no­ści utwo­rów muzycz­nych, zdjęć czy tre­ści (każ­da wypo­wiedź to pro­za lub poezja ;)). Dzieło nie­ma­te­rial­ne może być utrwa­lo­ne na wybra­nym nośni­ku (muzy­ka na pły­cie CD, pro­za na papie­rze, …), wte­dy powsta­ją jego egzemplarze.

źr.: Prawo autor­skie i war­to­ści nie­ma­te­rial­ne – ana­li­za systemowa

Model poję­cio­wy, wyra­żo­ny gra­ficz­nie, przyj­mu­je postać:

Kluczowym ele­men­tem tego mode­lu, w oma­wia­nym kon­tek­ście, są poję­cia: dzie­ło nie­ma­te­rial­ne i nośnik z egzem­pla­rzem. Dzieło nie­ma­te­rial­ne wyma­ga nośni­ka dla jego utrwalenia. 

Komputer jest defi­nio­wa­ny jako pro­ce­sor, pamięć i pro­gram (ulo­ko­wa­ny w tej pamię­ci), pro­gram (kom­pu­te­ro­wy) jest defi­nio­wa­ny jako zestaw instruk­cji dla pro­ce­so­ra. Tak rozu­mia­ny kom­pu­ter jest tak­że okre­śla­ny jako uni­wer­sal­ny mecha­nizm .

Podsumowując: dzie­łem jest każ­dy efekt czy­jejś pra­cy, pro­gram kom­pu­te­ro­wy jest nim tak­że. Komputer jako taki reali­zu­je zapro­gra­mo­wa­ny mecha­nizm. Zestaw instruk­cji dla kom­pu­te­ra moż­na wyra­zić za pomo­cą kodu maszy­no­we­go zro­zu­mia­łe­go wprost” dla pro­ce­so­ra, ale moż­na go wyra­zić na dowol­nym wyż­szym pozio­mie abs­trak­cji w posta­ci kodu pro­gra­mu wyso­kie­go pozio­mu, a tak­że jako opis wyra­żo­ny wzo­ra­mi mate­ma­tycz­ny­mi, algo­ryt­ma­mi, sche­ma­ta­mi blo­ko­wy­mi . Biorąc to pod uwa­gę mamy łań­cuch powią­za­nych treści:

program wyrażony jako wzory, schematy blokowe i algorytmy -> kod programu wysokiego poziomu -> kod maszynowy

W kate­go­riach pra­wa autor­skie­go są to kolej­ne utwo­ry zależ­ne (kod maszy­no­wy jest gene­ro­wa­ny auto­ma­tycz­nie z kodu pro­gra­mu wyso­kie­go pozio­mu, robi to kom­pi­la­tor dane­go języ­ka programowania). 

Program kom­pu­te­ro­wy jest tek­stem, któ­re­go auto­rem jest koder lub pro­gra­mi­sta, dla­te­go pra­wo słusz­nie trak­tu­je go jak dzie­ło lite­rac­kie (utwór). Znaczy to, że jako treść, jest tak­że dzie­łem nie­ma­te­rial­nym. I tu poja­wia się pyta­nie co wyce­nia­my? Potocznie pro­gra­mem (opro­gra­mo­wa­niem) nazy­wa­my dzia­ła­ją­ca apli­ka­cję sta­no­wią­cą czy­jeś narzę­dzie pra­cy, w umo­wach opro­gra­mo­wa­nie poja­wia się jako przed­miot umo­wy, war­to jed­nak wie­dzieć, że sam pro­gram, bez pro­ce­so­ra i pamię­ci jest tyl­ko lite­rac­kim tek­stem, któ­ry owszem ma w sobie zako­do­wa­ny” okre­ślo­ny mecha­nizm, jed­nak jest to war­tość ana­lo­gicz­na do rysun­ków tech­nicz­nych samo­cho­du: zawie­ra­ją pre­cy­zyj­ny opis tego jak ten samo­chód dzia­ła, jed­nak nie może­my na nich pojeź­dzić”: opis samo­cho­du nie jest samochodem. 

O co więc kru­szy­my kopie? O pro­gram, bo to jedy­ne co odróż­nia kom­pu­te­ry mię­dzy sobą: wgra­ny pro­gram decy­du­je o tym jaki mecha­nizm reali­zu­je kom­pu­ter. Rynek kom­pu­te­ro­wy jest bar­dzo spe­cy­ficz­ny bo kupu­jąc to co potocz­nie nazy­wa­my kom­pu­te­rem, kupu­je­my pro­ce­sor, pamięć oraz sys­tem ope­ra­cyj­ny, któ­ry tak­że jest pro­gra­mem. Jednak w tej posta­ci jest to dopie­ro plat­for­ma na któ­rej moż­na uru­cha­miać kolej­ne kupio­ne opro­gra­mo­wa­nie: apli­ka­cje użyt­ko­we (np. sys­tem ERP). 

Program kom­pu­te­ro­wy, by powstał, wyma­ga opra­co­wa­nia: nale­ży go zapro­jek­to­wać i stwo­rzyć (zako­do­wać). To jest pra­ca wyma­ga­ją­ca okre­ślo­nych umie­jęt­no­ści i cza­su. To ozna­cza, że łatwo obli­czyć koszt jego powsta­nia: jest to wyna­gro­dze­nie twór­ców pro­gra­mu jako kon­se­kwen­cja kosz­tów cza­su ich pra­cy i wyna­gro­dze­nia oraz cza­su jaki zaję­ło im wytwo­rze­nie tego kodu. Tak więc koszt powsta­nia opro­gra­mo­wa­nia jest zna­ny i łatwy do policzenia. 

Problem poja­wia sie wte­dy, gdy podej­mu­je­my pró­by tak zwa­nej ryn­ko­wej wyce­ny cze­goś co jest uni­kal­ne (bo takie są nie­stan­dar­do­we pro­gra­my). Przedmioty mate­rial­ne, takie jak rzeź­by czy samo­cho­dy, są – podob­nie jak pro­gra­my kom­pu­te­ro­we – dzie­łem ludzi, ich powsta­nie wyma­ga­ło cza­su i umie­jęt­no­ści. Jest jed­nak pew­na róż­ni­ca: kolej­ne egzem­pla­rze samo­cho­du czy rzeź­by tak­że wyma­ga­ją pra­cy i umie­jęt­no­ści, a kolej­ne egzem­pla­rze pro­gra­mu kom­pu­te­ro­we­go nie: jego kolej­ne egzem­pla­rze powsta­ją prak­tycz­nie bez żad­nej pra­cy jak wynik ope­ra­cji takiej jak sko­pio­wa­nie na kolej­ny nośnik. Podobnie jak e‑book: kolej­ne egzem­pla­rze to copy-paste” na nośnik albo po pro­stu kolej­ne pobra­nia tego same­go pli­ku z ser­we­ra dostęp­ne­go w sie­ci Internet. W efek­cie zna­my koszt powsta­nia pro­gra­mu kom­pu­te­ro­we­go i zna­my koszt napi­sa­nia książ­ki. Jednak ich kolej­ne egzem­pla­rze (książ­ka jako e‑book) powsta­ją bez­kosz­to­wo” (patrz na począt­ku: war­tość ekonomiczna). 

Co więc w ogó­le wyce­nia­my? Tu poja­wia się kolej­ne pojęcie:

licen­cja: zezwo­le­nie na korzy­sta­nie z czy­je­goś dzie­ła chro­nio­ne­go pra­wem autorskim

Licencja nale­ży do jed­nych z naj­bar­dziej trud­nych eko­no­micz­nie pojęć rozu­mia­nych jako opła­ta, gdyż ta jest w 100% umow­na. Klasyczna eko­no­mia to wymia­na: przed­miot za przed­miot lub przed­miot za czas (za pra­cę na rzecz tego, kto za nią płaci). 

Dlatego z powo­dze­niem roz­wi­ja się na świe­cie idea opro­gra­mo­wa­nia ofe­ro­wa­ne­go nie w mode­lu licen­cyj­nym a na zasa­dzie: opro­gra­mo­wa­nie to koszt jego twór­cy, któ­ry pobie­ra jedy­nie wyna­gro­dze­nie za okre­ślo­na pra­cę na rzecz klien­ta: czy­li sta­ły roz­wój opro­gra­mo­wa­nia i/lub pozo­sta­wa­nie w goto­wo­ści do wyko­na­nia pra­cy, czy­li płat­ne wspar­cie na żąda­nie zwa­ne potocz­nie help-desk. Metody usta­la­nia ryn­ko­wej ceny opro­gra­mo­wa­nia zosta­wię na inna oka­zję, tu pozo­sta­nie­my przy wyce­nie akty­wów. Wycena opro­gra­mo­wa­nia stan­dar­do­we­go (z pół­ki) nie sta­no­wi żad­ne­go pro­ble­mu: to jego cena na skle­po­wej półce”. 

Pozostaje do omó­wie­nia wyce­na opro­gra­mo­wa­nia dedy­ko­wa­ne­go bo jest z zasa­dy uni­kal­ne a więc nie ma ono stan­dar­do­wej ceny. Niepodważalna wyce­na, to poli­cze­nie łącz­nych kosz­tów wytwo­rze­nia oraz póź­niej­sze­go roz­wo­ju. Pamiętajmy, że wspar­cie jako usłu­ga roz­wią­zy­wa­nia pro­ble­mów, nie pod­no­si war­to­ści posia­da­ne­go opro­gra­mo­wa­nia, ale jego roz­wój czy­li doda­wa­nie kolej­nych funk­cjo­nal­no­ści, owszem.

Wplatanie w to osza­co­wa­nia, na ile to opro­gra­mo­wa­nie przy­czy­ni­ło się do osią­ga­nia zysków i jakich, jest pozba­wio­ne pod­staw, bo zyski fir­my zale­żą od inwen­cji kie­ru­ją­cych nią. Tak samo jak docho­dy sto­la­rza nie zale­żą od pro­du­cen­ta piły (ta sta­no­wi narzę­dzie pra­cy ale sama z sie­bie nicze­go nie zara­bia) a docho­dy mala­rza od pro­du­cen­ta pędz­li. Tak samo docho­dy biu­ra księ­go­we­go nie zale­żą od posia­da­ne­go opro­gra­mo­wa­nia wspo­ma­ga­ją­ce­go księ­go­wość. Owszem, bez narzę­dzi te fir­my mia­ły by pro­blem np. z wydaj­no­ścią, ale nie moż­na powie­dzieć, że jakiś pro­du­cent opro­gra­mo­wa­nia mógł­by unie­moż­li­wić pra­cę biur księ­go­wych (zakła­dam, że nie ma monopolu). 

Na zakończenie

Tak więc skoro: 

Próby potwier­dze­nia zasa­dy 25% na danych empi­rycz­nych przy­no­szą umiar­ko­wa­ne efek­ty, choć wyni­ki uśred­nio­ne czę­sto kon­cen­tru­ją się w oko­li­cach 25%, to zmien­ność uzy­ska­nych wyni­ków pro­wa­dzi do uzy­ska­nia w róż­nych bran­żach, róż­nych pozio­mów licen­cji, naj­czę­ściej w prze­dzia­le 10- 50% zysku operacyjnego.

to zna­czy, że meto­dy sta­ty­stycz­ne­go sza­co­wa­nia war­to­ści nie­ma­te­rial­nych na bazie war­to­ści dotych­cza­so­wych trans­ak­cji, są jedy­nie oce­ną histo­rii tych trans­ak­cji, są gieł­dą czy­li spe­ku­la­cyj­nym war­to­ścia­mi a meto­dy tej nie nale­ży sto­so­wać. Po dru­gie sko­ro opro­gra­mo­wa­nie stan­dar­do­we ma wyzna­czo­ną cenę (koszt zaku­pu czy­li koszt ponie­sio­ny) a dedy­ko­wa­ne jest każ­de inne”, to sta­ty­sty­ki opar­te na subiek­tyw­nych podo­bień­stwach mię­dzy pro­gra­ma­mi i kosz­ta­mi ich pozy­ska­nia są nie­ade­kwat­ne jako narzędzie.

Świadomie nie cyto­wa­łem tu orzecz­nic­twa, gdyż wywód powyż­szy w cało­ści opar­łem na fak­cie jakim jest real­na pra­ca nad powsta­niem opro­gra­mo­wa­nia. Regułę kciu­ka”, któ­rą przy­wo­łu­je cyto­wa­ny autor uwa­żam, za czy­sta spe­ku­la­cję. Jeżeli jed­nak ktoś nie chce uznać fak­tu, że powsta­nie opro­gra­mo­wa­nia to skoń­czo­na pra­ca do wyko­na­nia, to pozo­sta­ją mu tyl­ko spe­ku­la­cje i ryzy­ko, że ich wyni­ki ktoś podważy. 

Źródła

Murawski, R. (Ed.). (2015). Filozofia mate­ma­ty­ki i infor­ma­ty­ki. Copernicus Center Press.
Ozkaya, I. (2020). Building Blocks of Software Design. IEEE Software, 37(2), 3 – 5. https://​doi​.org/​1​0​.​1​1​0​9​/​M​S​.​2​0​1​9​.​2​9​5​9​049

Jarosław Żeliński

BIO: Od roku 1991 roku, nieprzerwanie, realizuję projekty z zakresu analiz i projektowania systemów, dla urzędów, firm i organizacji. Od 1998 roku prowadzę także samodzielne studia i prace badawcze z obszaru analizy systemowej i modelowania (modele jako przedmiot badań: ORCID). Od 2005 roku, jako nieetatowy wykładowca akademicki, prowadzę wykłady i laboratoria (ontologie i modelowanie systemów informacyjnych, aktualnie w Wyższej Szkole Informatyki Stosowanej i Zarządzania pod auspicjami Polskiej Akademii Nauk w Warszawie. Oświadczenia: moje badania i publikacje nie mają finansowania z zewnątrz, jako ich autor deklaruję brak konfliktu interesów.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.