Wprowadzenie

Od czasu do czasu używam AI do wykonania “przeglądów literatury i opinii”. AI “uczone” na wszelkich dostępnych treściach, całkiem nieźle sobie radzi a podsumowaniami w rodzaju “powszechnej i dostępnej opinii”. Ty razem zadałem pytanie:

Mamy dwa warianty realizacji projektu IT:

  • firma zleca napisanie dedykowanej aplikacji dla siebie od razu koderom (Sofware House),
  • firma zatrudnia projektanta, a potem zatrudnia SH (koderów) do implementacji.

Porównaj czas i koszty.

Odpowiedź (Google AI mode)

To zestawienie dwóch najczęstszych podejść do budowy software’u. W skrócie: pierwszy model jest szybszy na starcie, ale ryzykowny; drugi wymaga inwestycji na początku, by oszczędzić fortunę później.

Oto konkretne porównanie:

Scenariusz 1: Firma zleca pracę bezpośrednio koderom (bez projektanta)

To podejście typu „budujemy w trakcie projektowania”.

Czas

  • Start: Bardzo szybki. Kodowanie zaczyna się niemal od razu.
  • Realizacja: Często się przeciąga. Brak makiety i specyfikacji sprawia, że w połowie prac okazuje się, że „to nie tak miało działać”. Deweloperzy muszą kasować kod i pisać go od nowa (tzw. refaktoryzacja).

Koszty:

  • Bezpośrednie: Wydają się niższe, bo nie płacisz za etap designu.
  • Ukryte: Bardzo wysokie. Godzina pracy programisty jest zazwyczaj droższa niż projektanta. Jeśli programista spędzi 40 godzin na kodowaniu funkcji, która zostanie odrzucona, tracisz dużo pieniędzy.
  • Ryzyko: Aplikacja może być niefunkcjonalna lub nieintuicyjna dla pracowników, co generuje koszty wdrożenia i szkoleń.

Scenariusz 2: Najpierw projektant, potem koderzy

To podejście typu „najpierw plan, potem budowa”.

Czas

  • Start: Wolniejszy. Przez pierwsze tygodnie/miesiące nie powstaje ani jedna linijka kodu.
  • Realizacja: Znacznie szybsza i płynniejsza. Programiści dostają gotową „instrukcję obsługi” (makietę i specyfikację). Wiedzą dokładnie, co mają zbudować, więc rzadziej dochodzi do poprawek.

Koszty

  • Bezpośrednie: Wyższy koszt początkowy (wynagrodzenie projektanta).
  • Długofalowe: Niższe. Poprawienie błędu w logice na etapie makiety kosztuje „zero”. Poprawienie tego samego błędu w działającym kodzie kosztuje tysiące złotych.
  • Zaleta: Masz prototyp, który możesz przetestować na pracownikach, zanim wydasz złotówkę na programistów.

Podsumowanie finansowe

Article content

Werdykt: Jeśli aplikacja jest bardzo prosta (np. prosty formularz), można iść prosto do koderów. Przy dedykowanym systemie dla firmy, Scenariusz 2 (z projektantem) niemal zawsze wychodzi taniej i szybciej w ostatecznym rozrachunku.

(koniec odpowiedzi AI)

(powyższy wpis opublikowany także na LinkedIn)

Krótkie podsumowanie

Wygląda na to, że nic się nie zmieniło od dekad. Od ponad 20 lat w IT królują metody agile, jednak wnioski są jednoznaczne i takie same od wielu lat: proste projekty można realizować “z marszu”, jednak każdy inny wymaga uporządkowania, albo będzie klęską.

most, agile, projektowanie, planowanie

Poniżej fragment publikacji ze stycznia 2026, której autor: Alistair Cockburn, jest także sygnatariuszem słynnego Agile Manifesto, jest to tak zwany V-model (tu Validation V):

Jarosław Żeliński

Jarosław Żeliński: Po ukończeniu WAT w 1989 roku pracownik naukowy katedry Transmisji Danych i Utajniania. Od roku 1991 roku, po rozpoczęciu pracy w roli analityka i projektanta systemów przetwarzania informacji, nieprzerwanie realizuje kolejne projekty dla urzędów, firm i organizacji. Od 1998 roku prowadzi także samodzielne studia i prace badawcze z obszaru analizy systemowej i modelowania systemów: modele jako przedmiot badań: ORCID, publikując je nieprzerwanie także na tym blogu. Od 2005 roku, jako wykładowca akademicki wizytujący (nieetatowy), prowadzi wykłady i laboratoria (ontologie i modelowanie systemów informacyjnych, aktualnie w Wyższej Szkole Informatyki Stosowanej i Zarządzania pod auspicjami Polskiej Akademii Nauk w Warszawie.). Od 2020 roku na stałe mieszka w Szkocji (Zjednoczone Królestwo), nadal realizuje projekty dla firm i organizacji także w Polsce.

Ten post ma 2 komentarzy

  1. Antoni

    Przedstawiono dwa warianty realizacji projektu IT:
    – firma zleca napisanie dedykowanej aplikacji dla siebie od razu koderom (Sofware House),
    – firma zatrudnia projektanta, a potem zatrudnia SH (koderów) do implementacji.

    Ale system to nie kilkadziesiąt tysięcy linii ale implementacja prawa lokalnego
    ale też miedzy narodowego, dostawy unijne, dostawa do kraju o specyficznych wymaganiach.

    To nie jest wiedza którą posiada programista to coś więcej.

    I właśnie dlatego bardzo wiele projektów ERP kończy się problemami, gdy zarząd lub SH redukuje problem do:
    > „napisania aplikacji”.

    ERP nie jest przede wszystkim problemem programistycznym.

    To jest:
    * problem prawny,
    * podatkowy,
    * procesowy,
    * logistyczny,
    * organizacyjny,
    * audytowy,
    * międzynarodowy,
    * a dopiero na końcu techniczny.

    Programista implementuje reguły.

    Ale ktoś musi:
    * te reguły znać,
    * poprawnie zinterpretować,
    * przewidzieć wyjątki,
    * rozumieć skutki biznesowe i prawne.

    I tu pojawia się fundamentalna różnica między:
    # „software engineering”
    a
    # „enterprise business engineering”.

    # ERP implementuje rzeczywistość regulacyjną

    Przykładowo zwykła faktura może wymagać uwzględnienia:
    * VAT krajowy,
    * WDT,
    * WNT,
    * eksport poza UE,
    * odwrotne obciążenie,
    * OSS/IOSS,
    * split payment,
    * KSeF,
    * JPK,
    * SAD,
    * INCOTERMS,
    * kursy walut,
    * embargo,
    * sankcje,
    * podwójne opodatkowanie,
    * compliance branżowy.

    To nie jest „formularz”.
    To jest:
    # zakodowana wiedza cywilizacyjna państw i organizacji międzynarodowych.

    # Dlatego ERP jest bliżej systemów eksperckich niż zwykłych aplikacji

    Dobry ERP zawiera:
    * tysiące reguł decyzyjnych,
    * zależności czasowych,
    * wyjątków prawnych,
    * mechanizmów walidacyjnych,
    * polityk bezpieczeństwa,
    * ścieżek audytowych.

    W praktyce:
    * część tej wiedzy pochodzi od prawników,
    * część od księgowych,
    * część od logistyków,
    * część od audytorów,
    * część od praktyków biznesowych.

    Programista sam z siebie zwykle tego nie posiada.
    # Dlatego „programista ERP” to mylące pojęcie

    Najlepsi specjaliści ERP to zwykle hybrydy:
    * biznes + technologia,
    * prawo + procesy,
    * księgowość + integracja,
    * logistyka + architektura danych.

    I dlatego doświadczeni konsultanci ERP są tak drodzy.

    Bo oni:
    * rozumieją konsekwencje biznesowe,
    * a nie tylko składnię języka.

    # Największe ryzyko projektów ERP

    To nie błędy kodu.
    Tylko:
    # błędna implementacja logiki biznesowej.

    Bo kod może działać perfekcyjnie technicznie…
    …a system:
    * źle nalicza VAT,
    * błędnie klasyfikuje eksport,
    * narusza compliance,
    * generuje błędne JPK,
    * łamie lokalne regulacje,
    * błędnie interpretuje status magazynowy,
    * nie zachowuje ścieżki audytowej.
    I wtedy problem nie jest „informatyczny”.

    Tylko:
    * podatkowy,
    * prawny,
    * finansowy,
    * czasem karny skarbowy.

    # Dlatego dojrzałe ERP rozwijają:
    * kancelarie prawne,
    * eksperci podatkowi,
    * specjaliści compliance,
    * księgowi,
    * audytorzy,
    * eksperci branżowi,
    * architekci procesów,
    * dopiero potem developerzy.

    # Tu pojawia się ogromna przewaga gotowych ERP
    Bo producent:
    * zbiera wiedzę z tysięcy wdrożeń,
    * aktualizuje przepisy,
    * analizuje orzecznictwo,
    * wdraża zmiany prawne,
    * utrzymuje compliance.

    Firma kupuje więc:
    * nie tylko software,
    * ale ogromny „silnik wiedzy regulacyjnej”.

    # Dlatego bardzo niebezpieczna jest narracja:
    „Napiszemy sobie własny ERP.”

    Przy małym zakresie:
    * możliwe.
    Ale przy:
    * produkcji,
    * międzynarodowej logistyce,
    * podatkach,
    * KSeF,
    * compliance,
    * wielospółkowości,
    * audytach,
    * grupach kapitałowych,

    to zaczyna przypominać:
    # budowę własnego systemu operacyjnego.
    Teoretycznie możliwe.
    Praktycznie:
    * bardzo kosztowne,
    * wieloletnie,
    * obarczone ogromnym ryzykiem.

    # Dlatego najbardziej racjonalny model zwykle wygląda tak:
    ## 1. Core ERP
    Kupujemy „wiedzę standardową”.
    ## 2. Rozszerzenia
    Budujemy:
    * przewagę konkurencyjną,
    * automatyzację,
    * AI,
    * optymalizację,
    * workflow specyficzny dla firmy.

    # I tu pojawia się bardzo nowoczesny kierunek
    ERP jako:
    # „regulated knowledge platform”.
    Czyli:
    * system nie jest już tylko bazą danych,
    * ale dynamicznym nośnikiem wiedzy prawno-biznesowej.

    A AI zaczyna pełnić rolę:
    * interpretatora,
    * analityka wyjątków,
    * asystenta compliance,
    * generatora workflow,
    * systemu rekomendacji decyzji.

    „To nie jest wiedza programisty.”
    To jest wiedza:
    * organizacyjna,
    * prawna,
    * ekonomiczna,
    * procesowa,
    * międzynarodowa,
    * branżowa.

    A kod jest tylko mechanizmem wykonawczym tej wiedzy.

    Pozdrawiam
    Antoni Mączka

    1. Jarosław Żeliński

      Owszem, z ta uwagą, że jako ludzie i firmy komunikujemy sie dokumentami, jednym z nich jest np. faktura a split payment to nie faktury a przelewy i rachunkowość w banku. Co do zasady nie przeciążamy treścią pojedynczych dokumentów. Dlatego największa “sztuka” w inżynierii oprogramowanie to zaprojektowanie dla problemu zestawu dokumentów oraz logiki ich tworzenia, walidacji i przepływu.

Dodaj komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.