Cyfrowa Transformacja a dziedzictwo IT

Wstęp

Transformacja cyfro­wa, jest przez dostaw­ców tech­no­lo­gii infor­ma­tycz­nych, naj­czę­ściej defi­nio­wa­na jako inte­gra­cja tech­no­lo­gii cyfro­wej z dzia­łal­no­ścią fir­my. Poniżej wybra­ne defi­ni­cje, któ­re naj­czę­ściej znaj­du­je­my w sieci:

Transformacja cyfro­wa defi­niu­je się jako inte­gra­cję tech­no­lo­gii cyfro­wej ze wszyst­ki­mi obsza­ra­mi funk­cjo­no­wa­nia fir­my. Dzięki niej moż­li­we jest wyko­rzy­sta­nie gro­ma­dzo­nych danych do two­rze­nia inno­wa­cyj­nych usług i posze­rze­nia dotych­cza­so­wej oferty.

Cyfrowa trans­for­ma­cja to nic inne­go jak inte­gra­cja tech­no­lo­gii cyfro­wej we wszyst­kich obsza­rach dzia­łal­no­ści fir­my oraz zmia­na spo­so­bu, w jaki dzia­łasz i zapew­niasz klien­tom war­tość. To tak­że zmia­na kul­tu­ro­wa, któ­ra wyma­ga od orga­ni­za­cji cią­głe­go rzu­ca­nia sobie wyzwań, eks­pe­ry­men­to­wa­nia, ale rów­nież godze­nia się z poraż­ką. Transformacja cyfro­wa jest pro­ce­sem nie­unik­nio­nym, nie­za­leż­nie od roz­mia­ru przedsiębiorstwa.

Transformacja cyfro­wa odno­si się do pro­ce­sów i stra­te­gii wyko­rzy­sta­nia tech­no­lo­gii cyfro­wej do rady­kal­nej zmia­ny spo­so­bów, w jakie przed­się­bior­stwa pro­wa­dzą dzia­łal­ność i obsłu­gu­ją klien­tów. Termin ten stał się w epo­ce cyfry­za­cji wszech­obec­ny. Spowodowane jest to tym, że każ­da orga­ni­za­cja ? nie­za­leż­nie od jej roz­mia­ru i bran­ży ? coraz bar­dziej opie­ra się na danych i tech­no­lo­gii, aby zwięk­szać wydaj­ność swo­jej dzia­łal­no­ści i zapew­niać war­tość swo­im klientom.

Ogólne idee wie­dzy jako fun­da­men­tu nowej gospo­dar­ki i infor­ma­cji jako naj­waż­niej­sze­go zaso­bu wypeł­nia­ją się tre­ścią i rodzą nowe poję­cia: smart devi­ces i weare­ables, Big Data, mobil­ność, chmu­ra obli­cze­nio­wa, plat­for­my spo­łecz­no­ścio­we, bio- i nano­tech­no­lo­gie, Internet of Things, ener­gia odna­wial­na czy sha­re economy?

Dominuje inte­gra­cja tech­no­lo­gii cyfro­wej z dzia­łal­no­ścią fir­my”. Osobiście jestem zwo­len­ni­kiem tezy, że nie tyle fir­my co gene­ral­nie czło­wie­ka. Czym jest tu sama inte­gra­cja tech­no­lo­gii z dzia­łal­no­ścią czło­wie­ka? Maszyny nie myślą, jed­nak prze­twa­rza­ją dane. Człowiek nada­je zna­cze­nie danym, potra­fi je tak­że prze­kształ­cać. Cyfrowa trans­for­ma­cja to pro­ces prze­no­sze­nia prze­twa­rza­nia danych z czło­wie­ka na maszy­ny: to już nie my ludzie wyszu­ku­je­my doku­men­ty w archi­wach, robi to elek­tro­nicz­ne archi­wum, nie my ludzie obsłu­gu­je­my klien­tów za ladą, coraz czę­ściej robi to Internetowy Sklep. Cyfrowa trans­for­ma­cja to wła­śnie pro­ces prze­no­sze­nia czę­ści pra­cy z czło­wie­ka na maszyny. 

Aby trans­for­ma­cja cyfro­wa była w ogó­le moż­li­wa, musi­my prze­nieść te dane (tre­ści, infor­ma­cje) z papie­ru do kom­pu­te­ra”, w spo­sób nie­nisz­czą­cy obec­nych moż­li­wo­ści i pozwa­la­ją­cy na two­rze­nie nowych. 

Trzeba też zni­we­lo­wać posia­da­ny dług tech­no­lo­gicz­ny. Dług tech­no­lo­gicz­ny to posia­da­ne dzie­dzic­two, to zapóź­nie­nie, to pozo­sta­wa­nie w tyle za trwa­ją­cym postę­pem tech­no­lo­gicz­nym. Dług taki ma bar­dzo wie­le firm. Co z nim zro­bić i jak z nie­go wyjść?

Czytaj dalej… Cyfrowa Transformacja a dzie­dzic­two IT”

Odpowiedzialność administratora systemu

Wstęp

pra­wie 10 lat temu pisałem:

Często spo­ty­kam się z róż­ny­mi meto­da­mi uwzględ­nia­nia pra­wa w ??doku­men­ta­cji wyma­gań?. Jakim wyma­ga­niem jest ??zgod­ność z obo­wią­zu­ją­cym pra­wem?? I trud­niej­sze pyta­nie: czy zmia­na pra­wa to zmia­na wyma­gań? Inny aspekt pro­ble­mu to ana­li­za i defi­ni­cja (opis) tej zgod­no­ści z pra­wem. Spotkać moż­na się z meto­dą pole­ga­ją­cą na trak­to­wa­niu każ­de­go (mają­ce­go wpływ na sys­tem) para­gra­fu np. usta­wy jako wyma­ga­nia. Problem zgod­no­ści opro­gra­mo­wa­nia z pra­wem ma dwa aspek­ty. Zgodność opro­gra­mo­wa­nia z pra­wem pole­ga na tym, że ??opro­gra­mo­wa­nie nie może ogra­ni­czać sto­so­wa­nia pra­wa to jest nie może wymu­szać swo­imi ogra­ni­cze­nia­mi dzia­łań nie­zgod­nych z pra­wem?. Ja oso­bi­ście reko­men­du­ję roz­cią­gnię­cie tej defi­ni­cji na ??ani nie powin­no pozwa­lać na łama­nie pra­wa?. Tu jed­nak wie­lu uwa­ża, że ??zama­wiam narzę­dzie i uży­wam jak chcę, na swo­ja odpo­wie­dzial­ność?. Coś w tym jest, war­to jed­nak zosta­wić ??włącz­nik?. (źr.: Prawo a wyma­ga­nia … )

Dzisiaj czy­tam:

To admi­ni­stra­tor odpo­wia­da za zabez­pie­cze­nia sys­te­mów ? a więc tak­że za to, że pra­cow­nik zdo­łał sko­pio­wać dane oso­bo­we na zewnętrz­ny nośnik. […] W oce­nie WSA w toku postę­po­wa­nia PUODO pra­wi­dło­wo usta­lił, iż w SGGW dopusz­czo­no się licz­nych uchy­bień, w szcze­gól­no­ści nie prze­pro­wa­dzo­no wła­ści­wej ana­li­zy ryzy­ka i oce­ny zagro­żeń już na eta­pie pro­jek­to­wa­nia sys­te­mów (pri­va­cy by design) oraz nie wdro­żo­no odpo­wied­nich środ­ków zapew­nia­ją­cych bez­pie­czeń­stwo danych, w tym przed moż­li­wo­ścią wyeks­por­to­wa­nia danych z sys­te­mu na zewnątrz.(źr.: Odpowiedzialność admi­ni­stra­to­ra za naru­sze­nie zasa­dy pri­va­cy by design)

Rzecz w tym, że admi­ni­stra­tor, w rozu­mie­niu pra­wa, to tak­że pod­miot zle­ca­ją­cy powsta­nie opro­gra­mo­wa­nia, któ­re go wspie­ra w reali­za­cji jego obo­wiąz­ków, a jed­nym z nich jest egze­kwo­wa­nie usta­lo­nych zasad.

Czytaj dalej… Odpowiedzialność admi­ni­stra­to­ra sys­te­mu”

Dokumenty w Krajowym Systemie e‑Faktur i nie tylko te dokumenty

Wstęp

Tym razem opi­su­ję kwe­stie doku­men­tu, doku­men­to­wej posta­ci czyn­no­ści praw­nej i fak­tur w wer­sji elek­tro­nicz­nej, któ­rych wysta­wia­nie jest jak naj­bar­dziej czyn­no­ścią praw­ną, i o inno­wa­cji jaką Minister Finansów ser­wu­je nam od nowe­go roku. 

W 2018 roku opi­sy­wa­łem meto­dy uwia­ry­god­nia­nia tre­ści (doku­men­tów) podsumowując: 

Tego typu meto­dy zabez­pie­cze­nia (tak zwa­ne sys­te­mo­we, w prze­ci­wień­stwie do tech­nicz­nych, jaką jest kwa­li­fi­ko­wa­ny pod­pis elek­tro­nicz­ny), są opar­te na zało­że­niu, że sfał­szo­wa­nie tre­ści doku­men­tu jest nie­moż­li­we (lub jest wykry­wal­ne w 100%) przy zacho­wa­niu usta­lo­nej pro­ce­du­ry dorę­cze­nia doku­men­tu (patrz: Zasada Kerckhoffs?a). Wymagania nakła­da­ne for­mal­nie na pod­miot sta­no­wią­cy Trzecią stro­nę zaufa­nia (nota­riusz) powo­du­ją, że ryzy­ko nie­wy­kry­cia fał­szer­stwa jest bli­skie zeru. Opisane powy­żej meto­dy wymia­ny doku­men­tów nie wyma­ga­ją kosz­tow­ne­go i trud­ne­go w uży­ciu kwa­li­fi­ko­wa­ne­go pod­pi­su elek­tro­nicz­ne­go (źr.: Przesyłki sądo­we dostar­cza­ne przez inter­net czy­li e‑dokumenty c.d.)

Generalnie cho­dzi­ło o alter­na­ty­wę dla e‑podpisu, któ­ry nadal uwa­żam za śle­pą ulicz­kę. Od wie­lu lat, pro­jek­tu­jąc sys­te­my infor­ma­tycz­ne, sto­su­ją zasa­dę mówią­cą. że sys­tem infor­ma­tycz­ny, jako roz­wią­za­nie, nie powi­nien two­rzyć nowych, sztucz­nych bytów infor­ma­cyj­nych, bo im wię­cej takich sztucz­nych (nie ist­nie­ją­cych w rze­czy­wi­sto­ści) bytów powsta­nie, tym bar­dziej sys­tem odsta­je od realiów rze­czy­wi­sto­ści, któ­rą (podob­no) ma wspie­rać. Praktyka poka­zu­je, że pró­by imple­men­ta­cji w sys­te­mach infor­ma­cyj­nych mecha­ni­zmów dale­kich od realiów życia, koń­czy się ogrom­nym kosz­tem i czę­sto po pro­stu porażką. 

Warto mieć świa­do­mość, że struk­tu­ral­ne i sta­łe w cza­sie dane, sta­no­wią mniej niż 20% pro­cent wszyst­kich danych jakie czło­wiek two­rzy, pró­by sto­so­wa­nia mode­lu rela­cyj­ne­go i SQL do pozo­sta­łych ponad 80% danych (doku­men­tów) to dro­ga do klęski. 

On top of this, the­re is sim­ply much more unstruc­tu­red data than struc­tu­red. Unstructured data makes up 80% and more of enter­pri­se data, and is gro­wing at the rate of 55% and 65% per year. (źr.: Structured vs Unstructured Data 101: Top Guide | Datamation)

Czytaj dalej… Dokumenty w Krajowym Systemie e‑Faktur i nie tyl­ko te doku­men­ty”

Ekonomia kryzysu

Wprowadzenie

O kry­zy­sach w gospo­dar­ce napi­sa­no wie­le, naj­czę­ściej są to skut­ki baniek spe­ku­la­cyj­nych lub kata­strof. Wygląda na to, że mamy taką obec­nie w posta­ci pan­de­mii. Cztery lata temu, w arty­ku­le Systemowe pod­sta­wy wyna­gro­dzeń pisa­łem o pira­mi­dzie Maslowa, jako meto­dzie wska­za­nia pro­go­wych (dol­ny i gór­ny) pozio­mów wyna­gro­dzeń. Ten tekst to kon­ty­nu­acja, a pira­mi­da Maslowa posłu­ży tu do pró­by wyja­śnie­nia zja­wi­ska jakie obser­wu­je­my na ryn­ku w dobie pan­de­mii: tyl­ko nie­któ­re fir­my mają kło­po­ty. Podejmuje tu pró­bę wyja­śnie­nia obec­ne­go sta­nu rzeczy. 

Gospodarka to sys­tem a eko­no­mia to pró­ba opi­sa­nia go ryn­ko­wy­mi pra­wa­mi popy­tu i poda­ży, jed­nak te nie tłu­ma­czą wszyst­kie­go. Napisałem ten arty­kuł bo poja­wi­ło sie wie­le wypo­wie­dzi o ryn­ku i teo­rii czar­ne­go łabę­dzia (patrz Money​.pl) a moim zda­niem nie ma tu żad­ne­go czar­ne­go łabę­dzia, jest tyl­ko nonszalancja.

Metody

W tre­ści będę nawią­zy­wał do pod­sta­wo­wych pojęć w obsza­rze eko­no­mii a tak­że gospo­dar­ki. Kluczowe pojęcia:

eko­no­mia – nauka o pra­wach rzą­dzą­cych pro­duk­cją, wymia­ną i podzia­łem dóbr w spo­łe­czeń­stwie; też: nauka o racjo­nal­nym gospodarowaniu

gospo­dar­ka – całość mecha­ni­zmów i warun­ków dzia­ła­nia pod­mio­tów gospo­dar­czych zwią­za­na z wytwa­rza­niem i podzia­łem dóbr i usług

popyt – zapo­trze­bo­wa­nie na towa­ry lub usługi

podaż – ofe­ro­wa­nie towa­rów na sprze­daż; też: ilość pew­ne­go towa­ru znaj­du­ją­ca się na rynku

pira­mi­da maslo­wa – (według Maslowa) ist­nie­je pięć rodza­jów potrzeb (fizjo­lo­gicz­ne, bez­pie­czeń­stwa, przy­na­leż­no­ści i miło­ści, uzna­nia oraz samo­re­ali­za­cji), spo­śród któ­rych każ­da ma swo­ją hie­rar­chię (cytat z: https://​mfi​les​.pl/​p​l​/​i​n​d​e​x​.​p​h​p​/​P​i​r​a​m​i​d​a​_​M​a​s​l​owa).

Wykorzystano ide­ali­za­cję jako meto­dę two­rze­nia mode­li co pozwa­la pra­co­wać na pro­stych mode­lach, któ­re póź­niej moż­na dopre­cy­zo­wać, o ile w ogó­le oka­że się, że jest taka potrzeba.

Hierarchia potrzeb

Najpierw kil­ka słów o hie­rar­chii potrzeb opi­sa­nej przez Maslowa. W swej naj­czę­ściej pre­zen­to­wa­nej for­mie wyglą­da ona tak:

Rysunek 1. Piramida potrzeb Maslowa

Jest to hie­rar­chia potrzeb czło­wie­ka, każ­da kolej­na (wyżej) jest zaspo­ka­ja­na, po zaspo­ko­je­niu niż­szej. Innymi sło­wy, np. czło­wiek zaczy­na podej­mo­wać pró­by ochro­ny sie­bie dopie­ro gdy zaspo­koi głód, ana­lo­gicz­nie kolej­ne potrze­by. Tu od razu uwa­ga: wie­lu auto­rów pod­cho­dzi do tej pira­mi­dy bez­kry­tycz­nie uży­wa­jąc jej do wyja­śnia­nia moty­wa­cji, bez­kry­tycz­nie, bo pomi­ja­ją czę­sto fakt, że pira­mi­da ta zakła­da pewien okre­ślo­ny sys­tem war­to­ści. Np. są ludzie upra­wia­ją­cy spor­ty eks­tre­mal­ne, dla któ­rych potrze­ba bez­pie­czeń­stwa jak np. poczu­cie wła­snej war­to­ści, któ­re budu­ją podej­mu­jąc się nie­bez­piecz­nych zacho­wań. Tu jed­nak zakła­da­my, że hie­rar­chia opi­sa­na przez Maslowa jest tą domi­nu­ją­cą u ludzi (a w moim mode­lu jedy­ną: idealizacja).

Ciekawe wnio­ski pre­zen­tu­je w swej pra­cy Corina MATEI GHERMAN . Zauważa, że środ­ki poświę­ca­ne na zaspo­ka­ja­nie kolej­nych potrzeb są coraz więk­sze, inny­mi sło­wy zaspo­ka­ja­nie kolej­nych wyż­szych” potrzeb, wyma­ga coraz więk­szych sta­rań. Zestawiłem razem dwie pira­mi­dy z publi­ka­cji Ghermana:

Rysunek 2. Piramida potrzeb (po lewej) i odwró­co­na pira­mi­da zaan­ga­żo­wa­nia w ich zaspo­ka­ja­nie (po prawej). 

Jak widać, zaspo­ka­ja­nie kolej­nych potrzeb wyma­ga coraz więk­sze­go zaan­ga­żo­wa­nia. I teraz: bio­rąc pod uwa­gę fakt, że zaan­ga­żo­wa­nie to tak­że poświę­ca­nie swo­je­go cza­su i środ­ków, oka­zu­je się, że 

zaspo­ka­ja­nie kolej­nych wyż­szych potrzeb wyma­ga, kolej­nych, coraz to więk­szych, środków.

Jeżeli uznać, że nie jeste­śmy we wszyst­kim samo­wy­star­czal­ni, pozo­sta­je tak­że uznać, że mamy rynek i wymia­ną dóbr, a im wyż­sze potrze­by chce­my zaspo­ka­jać tym wię­cej na to wyda­my. To zaś w kon­se­kwen­cji ozna­cza, że to nasze docho­dy okre­śla­ją moż­li­wo­ści zaspo­ka­ja­nia kolej­nych potrzeb. 

Warto wie­dzieć też, Maslow posze­rzył opi­sa­ną pier­wot­nie listę potrzeb . Gherman w swo­jej publi­ka­cji poka­zał to tak:

Rysunek 3. Poszerzony, 8‑poziomowy model Maslowa

Jak widać Maslow dodał: potrze­bę kształ­ce­nia się, potrze­bę dozna­wa­nia wra­żeń este­tycz­nych i potrze­bę poczu­cia wewnętrz­nej spój­no­ści. Są one czę­sto nazy­wa­ne potrze­ba­mi wyższymi”. 

Model Maslowa zakła­da, że reali­za­cja kolej­nej wyż­szej potrze­by, wyma­ga wcze­śniej­sze­go zaspo­ko­je­nia potrze­by niż­szej. Np. o miesz­ka­nie („dom”) zacznie­my sie sta­rać dopie­ro gdy zagwa­ran­tu­je­my sobie sta­łe wyży­wie­nie. Jak już nie jeste­śmy głod­ni i mamy sta­łe schro­nie­nie, może­my poświę­cać czas na dobro­wol­ne kon­tak­ty z inny­mi (socja­li­za­cja). Piramida jako zobra­zo­wa­nie potrzeb, z podzia­łem na war­stwy, może być inter­pre­to­wa­na tak: powierzch­nia każ­dej kolej­nej wyż­szej war­stwy obra­zu­je wagę zaspo­ko­je­nia danej potrze­by dla prze­ży­cia jed­nost­ki. Czyli zaspo­ko­je­nie gło­du ma dla prze­ży­cia znacz­nie więk­sze zna­cze­nie niż np. reali­za­cja hob­by jakim może być zbie­ra­nie znacz­ków. I tak dalej, oczy­wi­ście przy wspo­mi­na­nym już zało­że­niu, że jest to – ta pira­mi­da – domi­nu­ją­cy wśród ludzi sys­tem wartości.

Po inte­gra­cji powyż­szych mode­li moż­na zbu­do­wać inny model, podob­ny do mode­lu z Rys.2. Pokazano go na Rysunku 4. 

Rysunek 4. Model wzro­stu kosz­tów funk­cjo­no­wa­nia jed­nost­ki wraz ze wzro­stem zaspo­ka­ja­nia kolej­nych potrzeb (opra­co­wa­nie wła­sne autora).

Na Rysunku 4. zesta­wio­no razem pira­mi­dę potrzeb i odwró­co­ną pira­mi­dę zaan­ga­żo­wa­nia w ich reali­za­cję. Kolejne war­stwy pira­mi­dy po pra­wej, ich powierzch­nia, repre­zen­tu­ją wiel­kość zaso­bów jakie nale­ży zaan­ga­żo­wać w zaspo­ko­je­nie okre­ślo­nej gru­py potrzeb. Można to tak­że inter­pre­to­wać jako wyma­ga­ne wyna­gro­dze­nie oso­by chcą­cej zaspo­ka­jać kolej­ne okre­ślo­ne potrze­by. Celowo nie nada­wa­łem nazw tym war­stwom, a jedy­nie nume­ry, gdyż repre­zen­tu­ją one koszt zaspo­ka­ja­nia tych potrzeb i nazwy nie mają tu zna­cze­nia. Model ten to ide­ali­za­cja zakła­da­ją­ca ist­nie­nie jed­ne­go sys­te­mu war­to­ści w spo­łe­czeń­stwie, jest ona jed­nak upraw­nio­na, bo odstęp­stwa są na tyle małe, że w tej ska­li (ana­li­za np. Państwa i kry­zy­su) nie mają istot­ne­go wpły­wu na wnioski.

Tak więc Rysunek 4. to model poka­zu­ją­cy zależ­ność pomię­dzy zaspo­ka­ja­niem kolej­nych potrzeb czło­wie­ka a kosz­tem ich zaspo­ka­ja­nia oraz to, że kosz­ty te rosną nie­li­nio­wo: zaspo­ko­je­nie pod­sta­wo­we­go gło­du jest nie­współ­mier­nie tań­sze niż pono­sze­nie kosz­tów podró­ży i bywa­nia w pubach czy restauracjach. 

Uzyskane efekty

Modele biznesowe i rynek a kryzys pandemii

Obserwujemy na ryn­ku nara­sta­ją­ce kło­po­ty jed­nych firm, rene­san­se innych i nie­zmien­ność funk­cjo­no­wa­nia jesz­cze innych. Czy było moż­li­we prze­wi­dze­nie tego co spo­tka daną fir­mę? Moim zda­niem jak naj­bar­dziej. Pandemia powo­du­je dra­stycz­ne ogra­ni­cze­nie swo­bo­dy, a w kon­se­kwen­cji i docho­dów wie­lu ludzi. Można bez­piecz­nie zało­żyć dość oczy­wi­stą zasa­dę: wraz ze zmniej­sza­niem się dostęp­nych środ­ków (pra­wa pira­mi­da na Rys.4.) ludzie rezy­gnu­ją z zaspo­ka­ja­nia potrzeb poło­żo­nych wyżej w hie­rar­chii, z powo­du bra­ku środ­ków na ich zaspo­ka­ja­nie. Innymi sło­wy spa­da popyt na te dobra. Prawa pira­mi­da (war­stwy ozna­czo­ne jedy­nie kolej­ny­mi nume­ra­mi) może ozna­czać tak­że seg­men­ty ryn­ku ofe­ru­ją­ce pro­duk­ty i usłu­gi oraz ich koszt. Tak więc war­stwa 1. to np. skle­py spo­żyw­cze, war­stwy 5. i 6. to szko­le­nia i książ­ki, a naj­wyż­sze war­stwy to wydat­ki na kul­tu­rę i np. wyso­kiej jako­ści gar­de­ro­bę oraz na spo­koj­ne spę­dza­nie wol­ne­go cza­su i tak zwa­ną zadu­mę i spo­kój wewnętrz­ny z powo­du bra­ku trosk. 

I tak mozna wyja­śnić dla­cze­go i wnio­sko­wać, że:

  1. naj­szyb­ciej zaczną odczu­wać kry­zys fir­my ofe­ru­ją­ce usłu­gi zwią­za­ne z kul­tu­rą i edu­ka­cją, tak­że usłu­gi i skle­py zwią­za­ne z reali­zo­wa­ny­mi hobby,
  2. mode­le biz­ne­so­we opar­te w 100% na docho­dach z poda­ży dóbr gór­nych warstw są cał­ko­wi­cie nie­od­por­ne na kry­zy­sy (lub wyma­ga­ją ogrom­nych rezerw a to dodat­ko­we koszty), 
  3. dywer­sy­fi­ka­cja ryn­ku, jako zabez­pie­cze­nie cią­gło­ści dzia­ła­nia, powin­no być opar­te, nie na samym róż­ni­co­wa­niu ofer­ty jako takiej, a na dywer­sy­fi­ka­cji dzia­ła­nia w róż­nych war­stwach (war­to też wie­dzieć, że mar­że rosną wraz z kolej­ny­mi war­stwa­mi pira­mi­dy po pra­wej stro­nie, war­to więc ofe­ro­wać na ryn­ku dobra z gór­nych i zdol­nych pozio­mów: gór­ne dają więk­sze zyski, dol­ne zabez­pie­cze­nie na wypa­dek kryzysu),
  4. w dol­nych czę­ściach pira­mi­dy poja­wia się zja­wi­sko zale­gło­ści płat­ni­czych na ryn­ku nie­ru­cho­mo­ści, jest to powo­dem fak­tu, że mimo niskie­go poło­że­nia w tej hie­rar­chii ofer­ty i potrzeb, rynek miesz­kań jest przy­kła­dem pato­lo­gii nie­do­bo­ru : pod­sta­wo­we potrze­by (miesz­ka­nie i wyży­wie­nie) są zaspo­ka­ja­ne nie­mal­że za wszel­ką cenę”, jeże­li na ryn­ku żyw­no­ści mamy nad­pro­duk­cję, tak rynek miesz­kań to nie­do­bo­ry co w kon­se­kwen­cji dało spe­ku­la­cyj­ne zawy­ża­nie ich cen; ren­tie­rzy poza kry­zy­sa­mi mają duże zyski z powo­dów jak wyżej, jed­nak nagły spa­dek docho­dów lud­no­ści nie powo­du­je ich rezy­gna­cji z miesz­ka­nia (tak jak z np. z hob­by czy wyj­ścia do kina), powo­du­je rezy­gna­cję z wno­sze­nia opłat za miesz­ka­nie (a te sta­no­wią sta­ły koszt, nawet nie wynaj­mo­wa­ne), to dla­te­go rynek wynaj­mu miesz­kań ucier­piał jako jeden z pierw­szych i to dość szyb­ko i mocno, 
  5. co cie­ka­we, moim zda­niem, rynek dóbr luk­su­so­wych ucier­pi z opóź­nie­niem z pro­ste­go powo­du: brak wyso­kich podat­ków dla naj­bo­gat­szych pozwa­la im pozy­ski­wać i aku­mu­lo­wać środ­ki ponad wszel­kie, nawet wyra­fi­no­wa­ne, potrze­by (obszar ponad czub­kiem pira­mi­dy Maslowa, co opi­sa­łem we wspo­mnia­nym już arty­ku­le Systemowe pod­sta­wy wyna­gro­dzeń), tak więc ci ludzie zaczną ogra­ni­czać swo­je wydat­ki dopie­ro, gdy kry­zys zacznie sie przeciągać. 

Koszty zatrudnienia

Przy oka­zji model poka­za­ny na Rysunku 4. poka­zu­je błąd myśle­nia życze­nio­we­go w obsza­rze wyna­gro­dzeń. Często spo­ty­kam się z teza­mi, że wyna­gro­dze­nie jest nego­cjo­wal­ne i niskie wyna­gro­dze­nia, jako niskie kosz­ty, to wyraz suk­ce­su nego­cja­cji płac pra­co­daw­cy, mak­sy­ma­li­zu­ją­ce­go swo­je zyski. Ci sami pra­co­daw­cy narze­ka­ją jed­no­cze­śnie na kosz­ty rota­cji pra­cow­ni­ków, na kosz­ty dozo­ru (pil­no­wa­nie jako­ści zaga­nia­nie” do pra­cy, kra­dzie­że, itp.). Jest to moim zda­niem, ska­za­na na nie­po­wo­dze­nie, wal­ka z opi­sa­nym mode­lem: jeże­li ocze­ku­je­my od pra­cow­ni­ka okre­ślo­nych kom­pe­ten­cji i zaan­ga­żo­wa­nia, łatwo wyli­czyć z któ­re­go szcze­bla pra­wej pira­mi­dy kosz­ty ponie­sie­my. Każdy dyso­nans jest tu szko­dli­wy: wyna­gro­dze­nie ponad potrze­by lub moż­li­wo­ści (ambi­cje) danej oso­by, jest czyn­ni­kiem demo­ra­li­zu­ją­cym. Wynagrodzenie poni­żej ocze­ki­wań co do pozio­mu kom­pe­ten­cji, szyb­ko poka­że, że uzy­ska­nie okre­ślo­ne­go pozio­mu zaan­ga­żo­wa­nia i kom­pe­ten­cji jest po pro­tu nie moż­li­we za takie pie­nią­dze”. Tak więc ludzie dają­cy wia­rę w siłę nego­cja­cji wyna­gro­dzeń i wol­ny rynek kosz­tów pra­cy, po pro­stu nie rozu­mie­ją swo­ich kło­po­tów (pra­cow­ni­cy krad­ną, źle pra­cu­ją, nie anga­żu­ją itp.), któ­rych – jak poka­zu­je prak­ty­ka – nie są w sta­nie nie mieć. 

Tu na koniec poku­szę się o tezę, że na warun­ki pol­skie dol­na war­stwa to wyna­gro­dze­nia rzę­du 2 tys. mie­sięcz­nie, gór­na to 20 tys. Dolny próg jest zbli­żo­ny do mini­mum socjal­ne­go, gór­ny do gra­ni­cy opi­sa­nej przez Kahnemana . Z uwa­gi chy­ba tyl­ko na ogra­ni­cze­nie orto­dok­sji w podej­ściu do podat­ków i bogac­twa, dla Polski swe­go cza­su okre­śla­no gra­ni­cę chcwo­ści jako 3 mln rocz­ne­go docho­du, Powyżej tego pro­gu miał­by być wdro­żo­ny poda­tek od chci­wo­ści” 75%. Podobna kon­struk­cja funk­cjo­nu­je np. w Szwecji.

Literatura

McMullin, E. (1985). Galilean ide­ali­za­tion. Studies in History and Philosophy of Science Part A, 16(3), 247 – 273. https://​doi​.org/​1​0​.​1​0​1​6​/​0​039 – 3681(85)90003 – 2
Niaz, M. (1999). The role of ide­ali­za­tion in scien­ce and its impli­ca­tions for scien­ce edu­ca­tion. Journal of Science Education and Technology, 8(2), 145 – 150.
Kahneman, D. (2012). Thinking, fast and slow. Penguin Books.
Pływaczewski, W., Źróbek, R., Uniwersytet Warmińsko-Mazurski (Olsztyn), & Katedra Kryminologii i Polityki Kryminalnej (Eds.). (2016). Patologie na ryn­ku nie­ru­cho­mo­ści: przy­czy­ny, prze­ja­wy, prze­ciw­dzia­ła­nie. Katedra Kryminologii i Polityki Kryminalnej. Wydział Prawa i Administracji. Uniwersytet Warmińsko-Mazurski : Katedra Zasobów Nieruchomości. Wydział Geodezji, Inżynierii Przestrzennej i Budownictwa. Uniwersytet Warmińsko-Mazurski.
McLeod, S. (2007). Maslow’s hie­rar­chy of needs. Simply Psychology, 1, 1 – 8.
Gherman, C. (2012). Maslow pyra­mid-Possible inter­pre­ta­tion. International Journal of Learning & Development, 2(1), 581 – 592.
Liu, C. (2004). Laws and Models in a Theory of Idealization. Synthese, 138(3), 363 – 385.

(tak­że na: https://​www​.aca​de​mia​.edu/​4​2​6​7​8​8​8​9​/​E​k​o​n​o​m​i​a​_​k​r​y​z​ysu)

Mityczna Krzywa Laffera

W arty­ku­le Systemowe pod­sta­wy oce­ny wyna­gro­dzeń i podat­ków w eko­no­mii pisa­łem o mecha­ni­zmie ste­ro­wa­nia wyna­gro­dze­nia­mi z pomo­cą podat­ków. Dzisiaj kolej­ny wpis z tego obsza­ru, czy­li pań­stwo i podat­ki to sys­tem a krzy­wa Laffera to mit… ?1?

Wstęp

Marek Belka uznał teo­rię Laffera za ?kurio­zal­ny epi­zod z pogra­ni­cza myśli eko­no­micz­nej i poli­ty­ki?. Z kolei Leszek Balcerowicz na pyta­nie o opi­nię eko­no­mi­stów na temat krzy­wej Laffera odpo­wie­dział, że ?na swo­ich krań­cach krzy­wa Laffera jest w spo­sób ewi­dent­ny praw­dzi­wa: zarów­no zero­wa, jak i stu­pro­cen­to­wa sto­pa podat­ko­wa powo­du­je, że przy­cho­dów z podat­ków nie ma. Problem leży w empi­rycz­nym okre­śle­niu, w jakim punk­cie tej krzy­wej się znaj­du­je­my?. Janusz Jankowiak utrzy­mu­je, że krzy­wa Laffera jest ?wie­lo­krot­nie mody­fi­ko­wa­ną kon­struk­cją teo­re­tycz­ną?, a eko­no­mi­ści ?z utę­sk­nie­niem wypa­tru­ją teraz moż­li­wo­ści wery­fi­ka­cji hipo­te­zy badaw­czej, że wpły­wy podat­ko­we wca­le nie male­ją, a wręcz odwrot­nie, potra­fią nawet rosnąć wraz z reduk­cją sto­py pro­cen­to­wej opo­dat­ko­wa­nia.? Krzysztof Dzierżawski twier­dził zaś, że ?Krzywa Laffera nie jest żad­ną kon­struk­cją teo­re­tycz­ną, lecz wywie­dzio­ną z empi­rii, banal­ną kon­sta­ta­cją, iż przy staw­kach podat­ku 0% i 100% nie będzie żad­nych wpły­wów do Skarbu, oraz że mię­dzy tymi gra­nicz­ny­mi wiel­ko­ścia­mi jakieś podat­ki jed­nak się zbie­ra. Musi prze­to ist­nieć w prze­dzia­le 0% ? 100% eks­tre­mum (może ich być kil­ka), dla któ­re­go wpły­wy są więk­sze niż w jego sąsiedz­twie. W takim razie oczy­wi­ście musi ist­nieć taki zakres stóp podat­ko­wych, w któ­rym mamy do czy­nie­nia z odwrot­ną zależ­no­ścią mię­dzy wyso­ko­ścią sto­py podat­ko­wej, a wiel­ko­ścią wpły­wów z podat­ku. Krzywa Laffera nie jest opi­sa­na ści­słym języ­kiem mate­ma­ty­ki, zale­ży bowiem od wie­lu nie­mie­rzal­nych zmien­nych: oby­cza­ju, tra­dy­cji, men­tal­no­ści ludzi, od pozio­mu roz­wo­ju kra­ju, od spraw­no­ści apa­ra­tu fiskal­ne­go itd.? (źr. Robert Gwiazdowski KRZYWA LAFFERA, www​.zpp​.net​.pl?2?)

?Nie ma dowo­dów, że niż­sze staw­ki podat­ko­we dla naj­bo­gat­szych (albo niż­sze podat­ki spad­ko­we lub mająt­ko­we) pro­wa­dzą do wyż­sze­go wzro­stu gospo­dar­cze­go? ? twier­dzą auto­rzy rapor­tu, odno­sząc się do zna­ne­go argu­men­tu na rzecz niskich podat­ków. ?3??*?

Krugman wręcz oskar­żył Laffera, że żaden z fak­tów, któ­re ten podał na popar­cie swo­jej tezy, nie jest praw­dzi­wy (Najbogatsi w USA mogą pła­cić nawet 73 ? proc. poda­tek | Obserwator Finansowy: eko­no­mia, deba­ta, Polska, świat)

Kluczowe pojęcia

Na począ­tek klu­czo­we pojęcia:

teo­ria: ?cało­ścio­wa kon­cep­cja zawie­ra­ją­ca opis i wyja­śnie­nie okre­ślo­nych zja­wisk i zagad­nień; też: czy­ja­kol­wiek kon­cep­cja na okre­ślo­ny temat?

kon­cep­cja: ?pomysł, projekt?

spe­ku­la­cja: ?myśle­nie nie­opie­ra­ją­ce się na doświad­cze­niu lub ode­rwa­ne od życia?

Teoria może być praw­dzi­wa lub nie, w nauce teo­ria praw­dzi­wa to teo­ria popar­ta fak­ta­mi, któ­ra nie zosta­ła oba­lo­na??? (tu nie uży­wa­my poję­cia fał­szu – rozu­mia­ne­go potocz­nie jako kłam­stwo – zna­ne­go z logi­ki: 1 to praw­da a 0 to fałsz, zda­nie w rachun­ku zdań jest lub nie jest prawdziwe).

Sama więc kon­cep­cja, jako taka, nie jest jesz­cze uzna­wa­na za praw­dzi­wą teo­rię w rozu­mie­niu nauki, a aby była hipo­te­zą, powin­na powstać jako odpo­wiedź na okre­ślo­ne fak­tycz­ne obser­wa­cje.??? Operowanie pomy­sła­mi, nawet bar­dzo intu­icyj­ny­mi, nie popar­ty­mi żad­ny­mi fak­ta­mi, to zwy­kłe spe­ku­la­cje. Tak więc kolej­ność” pra­cy to: zebra­nie fak­tów (rela­tyw­nie krót­ka obser­wa­cja), opra­co­wa­nie teo­rii (model) wyja­śnia­ją­cej te fak­ty i pozwa­la­ją­cej tak­że prze­wi­dy­wać kolej­ne. Pierwszym testem teo­rii jest wyka­za­nie, że tłu­ma­czy wszyst­kie dotych­cza­so­we obser­wa­cje, dru­gim to, czy popraw­nie prze­wi­du­je przy­szłe sta­ny mode­lo­wa­ne­go zja­wi­ska (teo­ria jest pre­dyk­cyj­na): doświad­cze­nia lub kolej­ne obser­wa­cje, potwier­dza­ją popraw­ność teorii.

Poprawna teo­ria wyja­śnia i bez­błęd­nie prze­wi­du­je fak­ty, a nie tyl­ko opi­su­je ich histo­rycz­ną statystykę!

Obalenie teo­rii wyma­ga wska­za­nia fak­tów (obser­wa­cja lub doświad­cze­nie) nie dają­cych się wyja­śnić z uży­ciem danej teo­rii. Nazywamy to fal­sy­fi­ka­cją teo­rii. Teoria nauko­wa to prak­tycz­nie zawsze pewien model. To, tak zwa­ne nauko­we podej­ście, jest bar­dzo prag­ma­tycz­ne, wie­lu ludzi go nie lubi z uwa­gi na to, że żad­ne spe­ku­la­cje nie speł­nia­ją tych zasad, nauka to przede wszyst­kim obiektywizm.

Gospodarka jako system

Gospodarka to bar­dzo zło­żo­ny sys­tem, a eko­no­mia podej­mu­je pró­by opi­sa­nia gospo­dar­ki prawami:

gospo­dar­ka ?całość mecha­ni­zmów i warun­ków dzia­ła­nia pod­mio­tów gospo­dar­czych zwią­za­na z wytwa­rza­niem i podzia­łem dóbr i usług?

eko­no­mia ?nauka o pra­wach rzą­dzą­cych pro­duk­cją, wymia­ną i podzia­łem dóbr w spo­łe­czeń­stwie; też: nauka o racjo­nal­nym gospodarowaniu?

Popatrzmy na gospo­dar­kę jak na sys­tem gospo­dar­czy” czy­li na zespół oddzia­ły­wa­ją­cych na sie­bie bytów”. By mówić o jakim­kol­wiek pro­gno­zo­wa­niu czy wręcz o teo­rii opi­su­ją­cej gospo­dar­kę”, musiał­by ist­nieć jej model oraz moż­li­wość jego prak­tycz­ne­go uży­cia (i testo­wa­nia). Czy tu jest to moż­li­we? Poparzmy na tabe­le opi­su­ją­ca zło­żo­ność systemów:

General System Theory: Foundations, Development, Applications (Revised Edition) (Penguin University Books) Paperback ? March 17, 1969 by Ludwig Von Bertalanffy
General System Theory: Foundations, Development, Applications (Revised Edition) (Penguin University Books) Paperback ? March 17, 1969 by Ludwig Von Bertalanffy

Gospodarka to prak­tycz­nie nie­po­li­czal­na licz­ba oddzia­ły­wa­ją­cych na sie­bie bytów, zacho­wa­nie każ­de­go z nich raczej rzad­ko opi­su­je pro­ste rów­na­nie linio­we”, dla­te­go gospo­dar­ka jako sys­tem jest zali­cza­na do kate­go­rii nie­moż­li­wych do zamo­de­lo­wa­nia”. Obecne, tak zwa­ne pra­wa eko­no­mii”, to raczej spe­ku­la­cje lub kon­cep­cje ale nie nauko­we teo­rie. Wykazał to na przy­kła­dach Daniel Kahneman (nagro­da Nobla z eko­no­mii) w swo­jej książ­ce Pułapki myśle­nia. O myśle­niu szyb­kim i wol­nym”. To dla­te­go w wie­lu śro­do­wi­skach odbie­ra się eko­no­mii mia­no nauki, jest ona bliż­sza naukom spo­łecz­nym. Tu drob­na uwa­ga, a mia­no­wi­cie poję­cie nauka jest uży­wa­ne w dwóch zna­cze­niach: wąskie opi­sa­łem powy­żej, szer­sze i popu­lar­ne to słownikowe:

nauka ?ogół wie­dzy ludz­kiej uło­żo­nej w sys­tem zagad­nień; też: dys­cy­pli­na badaw­cza odno­szą­ca się do pew­nej dzie­dzi­ny rzeczywistości?

System eko­no­micz­ny, gospo­dar­kę, w pew­nych obsza­rach moż­na mode­lo­wać z okre­ślo­nym przy­bli­że­niem, spro­wa­dza­jąc ją do okre­ślo­nej ilo­ści makro­ele­men­tów. W teo­rii sys­te­mów nazy­wa się to reduk­cją zło­żo­no­ści. Polega to np. na wydzie­le­niu, her­me­ty­zo­wa­niu i ana­li­zie okre­ślo­nych frag­men­tów cało­ści, tak zwa­nych pod­sys­te­mów. Podsystemy te moż­na, uprosz­cza­jąc ich opis (ide­ali­za­cja) do kom­po­nen­tów, ana­li­zo­wać jako czar­ne skrzyn­ki”, opi­su­jąc ich klu­czo­we wła­sno­ści, zamiast deta­licz­nej wewnętrz­nej struk­tu­ry. (pole­cam tak­że: jak świa­to­po­gląd przy­sła­nia twar­de dane” (Forsal…).

Krzywa Laffera

Po tym wpro­wa­dze­niu weź­my na tape­tę popu­lar­ną, przy każ­dej dys­ku­sji o podat­kach, krzy­wą Laffera (nie przy­pad­kiem nazy­wa­nej: kon­cep­cja teo­re­tycz­na):

Krzywa Laffera ? kon­cep­cja teo­re­tycz­na, któ­ra za pomo­cą krzy­wej ilu­stru­je zależ­ność mię­dzy staw­ką opo­dat­ko­wa­nia docho­dów a docho­da­mi budże­to­wy­mi pań­stwa z tytu­łu podat­ków; opra­co­wa­na w poło­wie lat 70. XX wie­ku (1974) przez ame­ry­kań­skie­go eko­no­mi­stę Arthura Laffera; jest czę­sto uży­wa­na jako argu­ment za zmniej­sze­niem podatków[2]. Kształt krzy­wej jest nie­okre­ślo­ny i wzbu­dza kontrowersje.

Wzrost stopy opodatkowania początkowo skutkuje wzrostem wpływów budżetowych z podatków, ale po przekroczeniu pewnego poziomu wpływy te spadają. T ? dochód dla budżetu państwa; t ? stawka opodatkowania; t* ? stawka opodatkowania maksymalizująca wpływy do budżetu; stopy t1 i t3 dają takie same wpływy budżetowe
Wzrost sto­py opo­dat­ko­wa­nia począt­ko­wo skut­ku­je wzro­stem wpły­wów budże­to­wych z podat­ków, ale po prze­kro­cze­niu pew­ne­go pozio­mu wpły­wy te spa­da­ją.
T ? dochód dla budże­tu pań­stwa; t ? staw­ka opo­dat­ko­wa­nia;
t* ? staw­ka opo­dat­ko­wa­nia mak­sy­ma­li­zu­ją­ca wpły­wy do budże­tu; sto­py t1 i t3 dają takie same wpły­wy budżetowe

Laffer w swo­jej kon­cep­cji oparł się na nastę­pu­ją­cych założeniach:

  1. Przy staw­ce opo­dat­ko­wa­nia rów­nej t=0% podat­ni­cy nie pła­cą żad­nych podat­ków, zatem budżet pań­stwa nie odno­to­wu­je żad­nych przy­cho­dów z podatków.
  2. Wzrost staw­ki opo­dat­ko­wa­nia wyzwa­la dwa prze­ciw­staw­ne efekty: 
    1. zwięk­sze­nie udzia­łu budże­tu pań­stwa w docho­dach pod­mio­tów gospodarczych
    2. zmniej­sze­nie dekla­ro­wa­ne­go do opo­dat­ko­wa­nia docho­du pod­mio­tów gospodarczych.

Ten dru­gi efekt pod­nie­sie­nia staw­ki opo­dat­ko­wa­nia Laffer wyja­śnia poprzez:

  1. zmniej­sze­nie moty­wa­cji do podej­mo­wa­nia pra­cy i dzia­łal­no­ści gospo­dar­czej ? ogra­ni­cze­nie korzy­ści, jaką pod­mio­ty gospo­dar­cze odno­szą ze swo­jej pra­cy i dzia­łal­no­ści gospo­dar­czej skła­nia je do ogra­ni­cze­nia swo­jej aktyw­no­ści w tej dziedzinie,
  2. zwięk­sze­nie skłon­no­ści pod­mio­tów gospo­dar­czych do ukry­wa­nia swo­ich docho­dów i wcho­dze­nia w sza­rą stre­fę ? przy wyż­szej staw­ce opo­dat­ko­wa­nia pod­mio­ty gospo­dar­cze odno­szą więk­sze korzy­ści z nie­pła­ce­nia podatków,
  3. zwięk­sze­nie skłon­no­ści, zwłasz­cza dużych przed­się­biorstw, do delo­ka­li­za­cji dzia­łal­no­ści gospo­dar­czej, prze­nie­sie­nia cało­ści lub znacz­nej czę­ści czyn­ni­ków pro­duk­cji za gra­ni­cę, na przy­kład do tzw. rajów podatkowych.

Przy pozio­mie opo­dat­ko­wa­nia docho­dów t=100% usta­ją wszel­kie bodź­ce do pra­cy i pro­wa­dze­nia dzia­łal­no­ści gospo­dar­czej pod­le­ga­ją­cej opo­dat­ko­wa­niu. Nie mając moty­wa­cji do pra­cy i pro­wa­dze­nia dzia­łal­no­ści gospo­dar­czej, pod­mio­ty zaprze­sta­ją dzia­łal­no­ści i żad­ne docho­dy nie są wytwa­rza­ne (albo wytwa­rza­ne są w sza­rej stre­fie). W ten spo­sób prze­sta­je ist­nieć przed­miot opo­dat­ko­wa­nia i przy­cho­dy z tego tytu­łu mają war­tość zerową.

(Źródło: )?4?

Pierwsza pod­sta­wo­wa uwa­ga: zmniej­sze­nie dekla­ro­wa­ne­go do opo­dat­ko­wa­nia docho­du pod­mio­tów gospo­dar­czych” to nic inne­go jak łama­nie pra­wa. I dalej:

  1. przy­ję­cie zało­że­nia o jed­nej staw­ce podat­ku jest nie­re­ali­stycz­ne, bo nigdzie na świe­cie nie ma i nie było sys­te­mu podat­ko­we­go o 100% staw­ce podat­ko­wej (a nawet bli­skiej tej war­to­ści), czy­li nie ist­nie­ją fak­ty, dają­ce pod­sta­wę do budo­wy takiej teo­rii, to spekulacje,
  2. nie ist­nie­je pań­stwo o zero­wym i 100% opo­dat­ko­wa­niu, nie poda­no żad­ne­go wzo­ru ani mecha­ni­zmu, któ­ry by ją tłu­ma­czył i uwiarygodnił.

Tak więc krzy­wa Laffera to czy­sta spe­ku­la­cja. Owszem, jest intu­icyj­na ale za uży­wa­niu intu­icji w nauce już nie­jed­ne­go psa powie­szo­no” 🙂 (daw­no temu zro­bił to David Hume, nie­daw­no Kahneman i nie tyl­ko). I chy­ba tyl­ko jej intu­icyj­ność two­rzy taką popu­lar­ność tej krzy­wej. Używanie więc w dys­ku­sjach o gospo­dar­ce i podat­kach jako argu­men­tu, krzy­wej Laffera jest poważ­nym, dema­go­gicz­nym nadużyciem.

Podatki

Realnie (fak­ty) może­my mówić o tak zwa­nym podat­ku pogłów­nym (sta­ła kwo­ta podat­ku bez wzglę­du na docho­dy), podat­ku linio­wym (poda­tek sta­no­wi sta­ły odse­tek docho­du) i nie­li­nio­wym (pro­gre­syw­nym, odse­tek podat­ku rośnie pro­go­wo ze wzro­stem docho­du, ale UWAGA! wyż­szy podat­ke jest pła­co­ny wyłącz­nie od pozo­sta­łej kwo­ty ponad progiem).

Podatek pogłów­ny to raczej relikt prze­szło­ści :). Podatek linio­wy uza­sad­nia się uzna­niem, że osią­ga­ny dochód zale­ży od jako­ści funk­cjo­no­wa­nia pań­stwa i jego oby­wa­te­li więc wyso­kość dani­ny jest pro­por­cjo­nal­na do osią­ga­ne­go docho­du. Podatek pro­gre­syw­ny ma funk­cję regu­la­cyj­ną: znie­chę­ca do spe­ku­la­cji i zara­bia­nia powy­żej potrzeb. Uzasadnienie ma tutaj dwa pod­ło­ża: od dołu wydaj­ność od góry kara za chci­wość. Zdolności czło­wie­ka do moż­li­wej ilo­ści wyko­na­nej przez nie­go pra­cy i wytwa­rza­nia war­to­ści są ogra­ni­czo­ne (tak samo jak mini­mal­ny czas w bie­gu na 100 m), a sko­ro wyna­gro­dze­nie jest ekwi­wa­len­tem war­to­ści dóbr wytwo­rzo­nych, to tak­że ma ono gra­nicz­ną gór­ną war­tość. Od pew­ne­go pozio­mu rosną­cy zaro­bek” prze­sta­je być dobrem wypra­co­wa­nym, a zaczy­na być zawłasz­cza­niem, przy­cho­dem ze spe­ku­la­cji (przy­cho­dy z zawy­ża­nych cen, przy­cho­dy bez świad­cze­nia pra­cy, bier­ne przy­cho­dy) z regu­ły jest to korzy­sta­nie z mono­po­lu lub quasi mono­po­lu. Aspekt ogra­ni­cza­ją­cy od góry to potrze­by: czło­wiek ma skoń­czo­ne moż­li­wo­ści skon­su­mo­wa­nia” docho­du, więc zamiast gro­ma­dzić (np. zawłasz­czać w celach spe­ku­la­cyj­nych) to z cze­go nie jest w sta­nie sko­rzy­stać (nie pod­no­si to jego dobro­sta­nu, pisa­łem o tym w arty­ku­le o pod­sta­wach sys­te­mo­wych wyna­gro­dzeń i podat­ków) powi­nien oddać to potrze­bu­ją­cym (pamię­taj­my, że Państwo to pewien rodzaj soli­dar­no­ści i współ­od­po­wie­dzial­no­ści) albo po pro­stu powstrzy­mać się od zabie­ra­nia dóbr innym.

Tak więc funk­cję docho­do­wą Państwa peł­ni poda­tek w swej stan­dar­do­wej staw­ce, kolej­ne staw­ki (pro­gi podat­ko­we) słu­żą znie­chę­ca­niu do zawłasz­cza­nia. Nie jest tak­że praw­dą, że rosną­cy poda­tek (pro­gre­syw­ny) w jakim­kol­wiek momen­cie spo­wo­du­je spa­dek docho­du kwo­ty net­to (na rękę) podat­ni­ka, popa­trz­my na docho­dy w Polsce (2014 r.) i poglą­do­wy wykres docho­dów net­to i brutto:

http://biznes.onet.pl/praca/zarobki/mediana-plac-w-polsce-w-2014-roku/0z99lj
źr.

W kon­se­kwen­cji nie ist­nie­je mecha­nizm, któ­ry miał by spo­wo­do­wać spa­dek docho­dów Państwa z powo­du wzro­stu podat­ków w kolej­nych pro­gach. Ogromną naiw­no­ścią jest tak­że przy­ję­cie tezy, że boga­ci będą pła­ci­li podat­ki od bar­dzo wyso­kich wyna­gro­dzeń, z pro­ste­go powo­du: wyso­ki poda­tek w kolej­nych pro­gach nie ma na celu wzro­stu wpły­wów, ma na celu stwo­rze­nie warun­ków, w któ­rych nie opła­ci się ich mieć. Jeżeli pra­co­daw­cy i mene­dże­ro­wie budu­ją swo­je docho­dy (zyski) na ogra­ni­cza­niu kosz­tów, a jed­nym z nich są kosz­ty pra­cy, to zna­czy, że nie będzie mia­ło eko­no­micz­ne­go sen­su obni­ża­nie (zani­ża­nie) wyna­gro­dzeń zwy­kłych pra­cow­ni­ków”, sko­ro Ci będą zara­bia­li wię­cej (albo nie będą zara­bia­li mniej) to wpły­wy budże­tu w zasa­dzie zale­żą wyłącz­nie od kon­dy­cji gospo­dar­ki a nie od zawy­ża­ne­go” podat­ku docho­do­we­go (bo raczej od licz­by podat­ni­ków). Czy obni­że­nie podat­ku spo­wo­du­je wzrost wpły­wów do budże­tu, z powo­du chę­ci bycia uczci­wym? Taka teza do czy­sta spe­ku­la­cja, nie ma ona pod­staw logicz­nych ani pokry­cia w fak­tach. Jest gorzej: obni­że­nie podat­ku powo­du­je obser­wo­wal­ny wzrost zysków i ten­den­cji do gro­ma­dze­nia mająt­ku (nie prze­je­my wię­cej niż może­my) wiec nie tyko nie wzro­sną docho­dy budże­tu ale i gospo­dar­ka stra­ci (efekt podob­ny do wywo­że­nia kapi­ta­łu za gra­ni­cę). Co cie­ka­we, na świe­cie nie obser­wu­je się ten­den­cji do wzro­stu staw­ki pod­sta­wo­wej podat­ku a jedy­nie sta­wek dla wyż­szych progów.

Uznając pod­sta­wo­we pra­wo ryn­ku”, pra­wo popy­tu i poda­ży, pra­cu­je­my by uzy­skać co naj­mniej tyle by zaspo­ko­ić swo­je potrze­by i nie wię­cej niż jeste­śmy w sta­nie sprze­dać na ryn­ku. Jeżeli narzę­dzia są dzier­ża­wio­ne” jest to pro­por­cjo­nal­ny koszt wszyst­kich Pracujących, jeże­li posia­dacz narzę­dzi jest mono­po­li­stą, koszt dzier­ża­wy sta­je się kosz­tem spekulacyjnym.

Nic nie prze­ma­wia za ist­nie­niem nie­wi­dzial­nej ręki ryn­ku ? to chy­ba jed­na z naj­le­piej strze­żo­nych tajem­nic eko­no­mii. Po ponad 100 latach badań, któ­re mia­ły­by udo­wod­nić jej dzia­ła­nie, w latach 70. ubie­głe­go wie­ku teo­re­ty­cy eko­no­mii osta­tecz­nie stwier­dzi­li, że nie ma powo­dów uwa­żać, iż ryn­ki są pod wpły­wem nie­wi­dzial­nej ręki, któ­ra pro­wa­dzi je do sta­nu opty­mal­nej rów­no­wa­gi, czy też rów­no­wa­gi w ogó­le. Przekaz ten jakoś nigdy nie prze­bił się jed­nak do świa­do­mo­ści ich kole­gów prak­ty­ków, któ­rzy z wiel­kim zaan­ga­żo­wa­niem udzie­la­ją rad nie­mal na każ­dy temat. Większość z nich nigdy nawet nie sły­sza­ła o wnio­skach teo­re­ty­ków albo też cał­ko­wi­cie je igno­ro­wa­ła. ?5?

Popatrzmy na Krzywą Laffera inaczej:

  1. co do zasa­dy pra­ca jest wyko­ny­wa­na za okre­ślo­ne wyna­gro­dze­nie, pra­ca za zero­we wyna­gro­dze­nie to spe­ku­la­cja, coś co nigdy nie zaj­dzie (nawet nie­wol­ni­ka trze­ba kar­mić wiec nie pra­cu­je za dar­mo), więc zero­we wyna­gro­dze­nie, jako ele­ment teo­rii, jest absur­dem (przy­po­mi­nam, że nauka wyja­śnia fak­ty nawet uto­pij­ne ale nie nie­moż­li­we, snu­cie nie­re­al­nych spe­ku­la­cji nie ma nic wspól­ne­go z nauką),
  2. zero­wy poda­tek jest moż­li­wy, ale poda­tek 100% ozna­czał­by zero­we wyna­gro­dze­nie, więc patrz punkt powyżej,
  3. krzy­wa Laffera bazu­je na podat­ku linio­wym, jest więc jako teo­ria prak­tycz­nie nie wery­fi­ko­wal­na w prak­ty­ce, dla­te­go że żaden kraj nigdy nie wpro­wa­dził tak wyso­kie­go linio­we­go podat­ku, by moż­na było testo­wać (wery­fi­ko­wać) pra­wą stro­nę tej krzy­wej, teo­ria ta nie jest więc naukowa,

Co więc może­my powie­dzieć o podat­kach? Na pew­no nie ma sen­su o nich mówić pomi­ja­jąc fakt, że wyso­kość wyna­gro­dzeń jest róż­na (w żad­nym kra­ju wyna­gro­dze­nie nie jest takie samo bez wzglę­du na rodzaj pra­cy). Po dru­gie, ist­nie­nie jedy­nie rela­tyw­nie małe­go linio­we­go podat­ku powo­du­je, że opła­cal­ne jest mak­sy­ma­li­zo­wa­nie zysku (wyna­gro­dze­nia net­to) w celach spe­ku­la­cyj­nych co odby­wa się głów­nie for­so­wa­niem mini­ma­li­za­cji wyna­gro­dzeń głów­nej gru­py zatrud­nio­nych. W arty­ku­le o wyna­gro­dze­niach pisałem:

Mając powyż­szy opis mecha­ni­zmu wyja­śnia­ją­ce­go celo­wość defi­nio­wa­nia skraj­nych pozio­mów wyna­gra­dza­nia, moż­na wycią­gnąć pew­ne wnio­ski:
1. ma sens wypła­ta (pomi­jam for­mę) okre­ślo­ne­go mini­mal­ne­go świad­cze­nia socjal­ne­go,
2. szko­dli­we spo­łecz­nie jest dopusz­cza­nie wyna­gro­dze­nia za pra­cę poni­żej mini­mum socjal­ne­go, bo pro­wa­dzi do degra­da­cji spo­łe­czeń­stwa,
2. ist­nie­je powód uza­sad­nia­ją­cy bar­dzo wyso­kie podat­ki dla naj­wię­cej zara­bia­ją­cych (kara za chci­wość).?6?

Popatrzmy teraz na wpły­wy pań­stwa a pod­no­sze­nie podat­ków. Najpierw obec­na struk­tu­ra wynagrodzeń:

Minimum socjal­ne neto to 1916 zł / m‑c (za rok 2017), zaś kwo­ta rzę­du 25 tys./m‑c to gór­ny próg czy­li poziom gdy czło­wiek osią­ga peł­nię szczę­ścia” (wg. Kahnemana zarob­ki powy­żej tej kwo­ty nie prze­kła­da­ją nie już na popra­wę jako­ści życia, poczu­cia dobro­sta­nu, sta­no­wią wyłącz­nie zawłasz­cza­nie, czy­li są nie­ja­ko wyco­fa­ne z sys­te­mu eko­no­micz­ne­go i słu­żą spe­ku­la­cyj­ne­mu ogra­ni­cza­niu dostę­pu do zaso­bów). Popatrzmy na pro­po­zy­cję pew­nej par­tii (zastrze­gam, że cytat nie ma nic wspól­ne­go poli­ty­ką i sym­pa­tia­mi autora):

Jakie są kon­kret­ne pro­gi podat­ko­we w pro­po­zy­cji Razem? 0% dla osób, któ­re uzy­sku­ją docho­dy poni­żej mini­mum socjal­ne­go. Stawka 22% obej­mie więk­szość pol­skich pra­cow­ni­ków, 33% zapła­cą wyso­ko wykwa­li­fi­ko­wa­ni, dobrze zara­bia­ją­cy spe­cja­li­ści. 44% i 55% to staw­ki dla bar­dzo wyso­kich docho­dów, odpo­wied­nio od kwot powy­żej 120 i 250 tysię­cy rocz­nie. Tyle zapła­cą ban­kie­rzy albo zamoż­ni wła­ści­cie­le firm. Listę koń­czy staw­ka 75% ? poda­tek ?dla pre­ze­sów? ? odpro­wa­dzo­ny od nad­wyż­ki ponad 0,5 mln zło­tych.?4?

Czy to rewo­lu­cja? Nie, podob­ne staw­ki podat­ko­we obo­wią­zy­wa­ły w USA po II Wojnie świa­to­wej aż do prze­ło­my lat 70/80 tych XX w.

Niestety, kry­zys w latach trzy­dzie­stych oraz wizja mię­dzy­na­ro­do­wych kon­flik­tów znów zmu­si­ły rzą­dy do pod­nie­sie­nia sta­wek. Po tym jak się oka­za­ło, że wiel­kie woj­ny trze­ba nume­ro­wać, i gospo­dar­ki znów zosta­ły zruj­no­wa­ne, podat­ki zosta­ły pod­nie­sio­ne do hor­ren­dal­nych war­to­ści. W USA staw­ka dla naj­bo­gat­szych oby­wa­te­li się­gnę­ła 94%, a w Niemczech 90%. Natomiast w Wielkiej Brytanii aż do 98% i na tej wyso­ko­ści utrzy­ma­ła się aż do roku 1953.?7?

I co cie­ka­we, takie pod­nie­sie­nie sta­wek – wbrew krzy­wej Laffera – spo­wo­do­wa­ło wzrost wpły­wów do budże­tu a nie spadek!

Na zakoń­cze­nie pole­cam podob­ny, cie­ka­wy i dobrze udo­ku­men­to­wa­ny artykuł:

Pomimo tego, że roz­wój myśli eko­no­micz­nej dostar­czył inte­lek­tu­al­nych środ­ków dla uwol­nie­nia się od prze­są­dów, któ­re tak nachal­nie pro­pa­gu­ją libe­ra­ło­wie, to jed­nak pod­ręcz­ni­ki eko­no­micz­ne sta­le udzie­la­ją swej gościn­no­ści libe­ral­nym mitom, a eko­no­mia pozo­sta­je cały czas pod wpły­wem tej ide­olo­gii.?8?


  1. ?*?
    Ten cytat doda­no kil­ka dni po publi­ka­cji arty­ku­łu, z uwa­gi na postę­pu­ją­cy kry­zys, publi­ka­cji na ten temat sta­le przy­by­wa. Nie są nie­ste­ty przy­chyl­ne ani wol­ne­mu ryn­ko­wi ani niskim podat­kom. Ta publi­ka­cja w OKO​.Press powsta­ła na bazie rapor­tu noblisty. 
  2. ???
    wybra­ne sfor­mu­ło­wa­nia w tym tek­ście odsy­ła­ją do arty­ku­łów zawie­ra­ją­cych szer­sze omó­wie­nie tematu
  3. ???
    Patrz tak­że K.Popper Logika odkry­cia naukowego”

Odsyłacze:

  1. 1.
    Nielsen R. The Mythical Laffer Curve. Whistling In The Wind Economics, Politics, Religion and Esperanto Home Economics Politics Religion. https://​whi​stlin​gin​the​wind​.org/​2​0​1​2​/​0​9​/​0​7​/​t​h​e​-​m​y​t​h​i​c​a​l​-​l​a​f​f​e​r​-​c​u​r​ve/. Accessed May 9, 2019.
  2. 2.
  3. 3.
  4. 4.
    Razem: pod­nie­sie­my podat­ki dla naj­bo­gat­szych, śred­nio zara­bia­ją­cy zapła­cą mniej – Partia Razem – Inna poli­ty­ka jest moż­li­wa! Partia Razem – Inna poli­ty­ka jest moż­li­wa! http://​par​tia​ra​zem​.pl/​2​0​1​5​/​1​0​/​r​a​z​e​m​-​s​p​r​a​w​i​e​d​l​i​w​e​-​p​o​d​a​t​k​i​-​p​i​t​-​i​-​k​a​l​k​u​l​a​t​o​r​-​p​o​d​a​t​k​o​wy/. Published October 7, 2015. Accessed July 30, 2018.
  5. 5.
  6. 6.
    Żeliński J. Systemowe pod­sta­wy oce­ny wyna­gro­dzeń i podat­ków w eko­no­mii. IT​-Consulting​.pl. https://it-consulting.pl//2016/02/16/systemowe-podstawy-oceny-wynagrodzen-i-podatkow-w-ekonomii/. Published February 16, 2016. Accessed May 9, 2019.
  7. 7.
  8. 8.

[ rok 2020]

Zacznijmy od począt­ku. Nie od śmier­ci Georga Floyda, ale znacz­nie wcze­śniej. Na począt­ku poprzed­nie­go stu­le­cia i w dal­szych latach uku­ło się stwier­dze­nie American Dream, u któ­re­go pod­staw leża­ła cięż­ka pra­ca dzię­ki któ­rej każ­dy mógł zro­bić karie­rę od pucy­bu­ta do milio­ne­ra. Tak było.

Najmocniej było to dostrze­gal­ne zaraz po II woj­nie świa­to­wej. Wówczas wra­ca­ją­cym z fron­tów żoł­nie­rzom, któ­rzy prze­le­wa­li krew za kraj posta­no­wio­no znacz­nie uła­twić życie w USA. To wła­śnie wte­dy naj­bied­niej­szym obni­żo­no podat­ki, a cię­żar utrzy­ma­nia pań­stwa prze­rzu­co­no na naj­bo­gat­szych, któ­rzy na ogół na fron­tach w Europie i na Pacyfiku nie wal­czy­li. Miało to być swe­go rodza­ju podzię­ko­wa­nie dla tych, któ­rzy wró­ci­li z woj­ny i pró­ba uła­twie­nia im życia.

Z cza­sem jed­nak zaczę­ło to ule­gać zmia­nie i koszt utrzy­ma­nia pań­stwa oraz pro­wa­dze­nia wojen, do któ­rych USA bar­dzo chęt­nie przy­stę­po­wa­ły zaczę­ły być coraz moc­niej prze­no­szo­ne na zwy­kłych oby­wa­te­li, z kolei naj­bo­gat­si pła­ci­li pro­cen­to­wo coraz mniej­sze podatki. 

https://​obser​wa​tor​go​spo​dar​czy​.pl/​2​0​2​0​/​0​6​/​0​3​/​p​r​o​t​e​s​t​y​-​w​-​u​s​a​-​w​-​o​g​o​l​e​-​n​i​e​-​d​z​i​w​i​a​-​o​n​e​-​b​y​l​y​-​n​i​e​u​n​i​k​n​i​o​ne/

Przesyłki sądowe dostarczane przez internet czyli e‑dokumenty c.d.

Sprawdzam pra­sę i czytam:

W przy­szłym roku w dwóch sądach ma ruszyć pilo­ta­żo­wy pro­gram dorę­cza­nia prze­sy­łek sądo­wych dro­gą elek­tro­nicz­ną1

Czyżby kolej­ny ruch do przo­du po rezy­gna­cji z pod­pi­su elek­tro­nicz­ne­go w dekla­ra­cjach podat­ko­wych? O e‑podpisie pisa­łem nie raz, małe pod­su­mo­wa­nie w 2015 roku zro­bi­łem w arty­ku­le Jak moja pro­gno­za się spra­wu­je czy­li e‑podpis po 13 latach (pole­cam zain­te­re­so­wa­nym cały ten wpis przed dal­szą lek­tu­rą tego artykułu).

Ten arty­kuł to jedy­nie zwró­ce­nie uwa­gi na wybra­ne ryzy­ka zwią­za­ne z pro­jek­ta­mi wdra­ża­nia elek­tro­nicz­ne­go obie­gu doku­men­tów nie tyl­ko w sądow­nic­twie (nadal nie rozu­miem dla­cze­go sądow­nic­two zosta­ło wyróż­nio­ne w kwe­stii doku­men­tów). Nie jest tu moim celem roz­wią­zy­wa­nie tych pro­ble­mów, ale też uwa­żam, że są one moż­li­we do roz­wią­za­nia na co zwra­cam tu uwa­gę wska­zu­jąc na meto­dy. Najpierw nie­co pod­staw komu­ni­ka­cji i defi­ni­cja doku­men­tu, potem uwa­gi do tre­ści cyto­wa­ne­go artykułu.

Komunikacja

Słownik języ­ka pol­skie­go2 o komu­ni­ka­cji w rozu­mie­niu wymia­ny infor­ma­cji mówi:

komu­ni­ka­cja
2. ?prze­pływ infor­ma­cji mię­dzy urzą­dze­nia­mi, np. tele­fo­na­mi lub komputerami?
3. ?prze­ka­zy­wa­nie i odbie­ra­nie infor­ma­cji w bez­po­śred­nim kon­tak­cie z dru­gą osobą?

Generalnie więc komu­ni­ku­ją się ludzie lub urzą­dze­nia, jeże­li komu­ni­ku­ją się ludzie (tak­że zdal­nie), wyko­rzy­stu­ją (mogą) do tego celu urzą­dze­nia (roz­mo­wa dwóch osób przez tele­fon to tak­że roz­mo­wa bez­po­śred­nia). Można to zobra­zo­wać tak:

Definicja komu­ni­ka­cji (sche­mat poglądowy)

Przepływ infor­ma­cji jako taki nie deter­mi­nu­je medium jej prze­ka­za­nia. Dlatego, by to dopre­cy­zo­wać, będzie­my w dal­szej czę­ści uży­wa­li poję­cia doku­ment (defi­ni­cja tak­że w dal­szej czę­ści). Kwestia nośni­ka i uży­tej tech­no­lo­gii, jak się oka­że, prze­sta­je być istotna.

Pojęcie kwa­li­fi­ko­wa­ne­go pod­pi­su elek­tro­nicz­ne­go moim zda­niem prze­sta­nie mieć zna­cze­nie w komu­ni­ka­cji elek­tro­nicz­nej z powo­dów opi­sa­nych we wspo­mnia­nym na począt­ku arty­ku­le (kosz­ty, trud­no­ści w uży­ciu itp.). W celu unik­nię­cia zbęd­nej kom­pli­ka­cji tego wywo­du zigno­ru­ję kwe­stie kodo­wa­nia (utaj­nia­nia tre­ści doku­men­tu) a sku­pię się na komu­ni­ka­cji i jej wia­ry­god­no­ści. Jest to bez­piecz­ne uprosz­cze­nie, gdyż uży­cie tech­no­lo­gii SSL (kodo­wa­nie trans­mi­sji przez inter­net) jest trans­pa­rent­ne dla użyt­kow­ni­ków (np. komu­ni­ka­cja z moim blo­giem jest od ponad mie­sią­ca kodo­wa­na z uży­ciem SSL, nie wiem nawet czy moi sta­li czy­tel­ni­cy to zauważyli).

Komunikacja, a więc tak­że wymia­na doku­men­tów, może się odby­wać na dwa pod­sta­wo­we spo­so­by: bez­po­śred­nio pomię­dzy nadaw­cą i odbior­cą oraz za pośred­nic­twem trze­cie­go pod­mio­tu. Innymi sło­wy doku­ment może­my sobie prze­ka­zać z ręki do ręki” (tak­że środ­ka­mi komu­ni­ka­cji elek­tro­nicz­nej) lub za pośred­nic­twem np. Poczty (lub ser­we­ra zarzą­dza­ją­ce­go prze­pły­wem doku­men­tów). Problem wia­ry­god­no­ści prze­ka­zu spro­wa­dza się wyłącz­nie do pyta­nia: czy odbior­ca otrzy­mał treść iden­tycz­ną z tą, jaką nadał (wysłał) nadaw­ca, i czy ewen­tu­al­nie wska­za­ny w tre­ści doku­men­tu nadaw­ca jest fak­tycz­nie tą oso­bą, któ­ra nada­ła wia­do­mość. To czy doku­ment zawie­ra (opi­su­je) praw­dę jest kwe­stią skła­da­nia (fał­szy­wych) oświad­czeń. Tu war­to zwró­cić uwa­gę na waż­ny fakt: jeże­li doku­ment zawie­ra w tre­ści dane nadaw­cy to stwier­dze­nie, że treść doku­men­tu jest praw­dą, ozna­cza tak­że, że oso­ba wska­za­na w jego tre­ści jako nadaw­ca fak­tycz­nie jest nadaw­cą (a nie raz i auto­rem) doku­men­tu. Posługuję się tu uprosz­cze­niem, zakła­dam, że nadaw­ca doku­men­tu i autor jego tre­ści to ten sam pod­miot, zało­że­nie takie w niczym jed­nak nie zmie­nia tego o czym tu piszę.

Komunikacja bez­po­śred­nia jest pro­sta, a po zakoń­cze­niu pro­ce­su obie stro­ny dys­po­nu­ją iden­tycz­ną tre­ścią prze­sła­ne­go doku­men­tu. Komunikacja pośred­nia pole­ga na dostar­cze­niu doku­men­tu Trzeciej stro­nie, poin­for­mo­wa­niu adre­sa­ta o tym, że cze­ka na nie­go prze­sył­ka (monit), Trzecia stro­na dorę­cza doku­ment lub adre­sat sam go odbie­ra po otrzy­ma­niu moni­tu. Po zakoń­cze­niu pro­ce­su obie stro­ny tak­że dys­po­nu­ją tre­ścią doku­men­tu, może go mieć tak­że Trzecia stro­na. Świadomie nie uży­wam poję­cia ory­gi­na­łu i kopii, gdyż nie ma to zna­cze­nia (o czym za chwi­lę), usta­wo­daw­ca tak­że zre­zy­gno­wał z poję­cia kopii i ory­gi­na­łu doku­men­tu (w przy­pad­ku doku­men­tu elek­tro­nicz­ne­go nie ma to zna­cze­nia np. fak­tu­ry). Owszem są przy­pad­ki, gdy wska­zy­wa­ne jest źró­dło pier­wot­ne (master data), ale to źró­dło a nie egzem­plarz (tych może być wie­le i nie panu­je­my nad tym ile, zakła­dam że nie sto­su­je­my sys­te­mów opar­tych na kodo­wa­niu i kluczach).

Powyższe moż­na zobra­zo­wać tak:

Przekazanie doku­men­tu (UML, dia­gram obiek­tów, pro­fil własny)

W pierw­szym przy­pad­ku (sche­mat w gór­nej czę­ści) potwier­dze­nie wia­ry­god­no­ści komu­ni­ka­cji wyma­ga porów­na­nia tre­ści doku­men­tów u nadaw­cy i u adre­sa­ta, ewen­tu­al­ne róż­ni­ce świad­czą o fał­szer­stwie (może to zro­bić po komu­ni­ka­cji każ­da ze stron). Porównania mogą doko­nać bez­po­śred­nio nadaw­ca i odbior­ca razem (to może nie być moż­li­we lub nie­chcia­ne) lub np. organ kon­tro­lu­ją­cy, np. tak są obec­nie uwia­ry­gad­nia­ne fak­tu­ry z pomo­cą JPK (doku­men­ty są wysy­ła­ne w to samo miej­sce przez nadaw­cę i odbior­cę fak­tu­ry). Sposobem uwia­ry­god­nie­nia tre­ści takiej komu­ni­ka­cji może być usta­le­nie (umo­wa pomię­dzy nadaw­cą i odbior­cą), że doku­ment wysła­ny będzie zawie­rał treść nie zna­ną niko­mu poza nadaw­cą i odbior­cą, np. skła­da­nie rocz­nej dekla­ra­cji podat­ko­wej do urzę­du skar­bo­we­go uwia­ry­gad­nia poda­nie w zezna­niu kwo­ty podat­ku z poprzed­nie­go roku, któ­rą to for­mal­nie zna tyl­ko podat­nik i Urząd Skarbowy.

W dru­gim przy­pad­ku (dol­ny sche­mat na powyż­szym dia­gra­mie) Trzecia stro­na peł­ni rolę obiek­tyw­ne­go pośred­ni­ka i (lub) gwa­ran­ta, dla­te­go nazy­wa­na jest Trzecią stro­ną zaufa­nia (nie może mieć żad­ne­go inte­re­su w zmia­nie tre­ści doku­men­tu i musi być nie­za­leż­na od komu­ni­ku­ją­cych się stron). Tu Trzecia stro­na, jako zaufa­ny pośred­nik, uwia­ry­gad­nia dostar­czo­ny doku­ment (gwa­ran­tu­je, że nie doszło do fał­szer­stwa w dro­dze pomię­dzy nadaw­cą a odbiorca).

Formą mie­sza­ną takiej komu­ni­ka­cji jest Trzecia stro­na zaufa­nia w roli gwa­ran­ta tre­ści, wte­dy peł­ni role nota­riu­sza. Nadawca wysy­ła doku­ment do Notariusza (Trzecia stro­na) i do adre­sa­ta, Notariusz poświad­cza zgod­ność doku­men­tów w wypad­ku spo­ru (na żąda­nie). Innymi sło­wy wysy­ła­jąc doku­ment depo­nu­je­my go u Notariusza i wysy­ła­my do adre­sa­ta, w razie spo­ru o treść doku­men­tu, Notariusz posia­da jego nie­na­ru­szo­ny egzem­plarz. Role nota­riu­sza (zaufa­na trze­cia stro­na) może tak­że peł­nić pośred­nik w poprzed­nim opisie.

Tego typu meto­dy zabez­pie­cze­nia (tak zwa­ne sys­te­mo­we, w prze­ci­wień­stwie do tech­nicz­nych jaką jest kwa­li­fi­ko­wa­ny pod­pis elek­tro­nicz­ny), są opar­te na zało­że­niu, że sfał­szo­wa­nie tre­ści doku­men­tu jest nie­moż­li­we (lub jest wykry­wal­ne w 100%) przy zacho­wa­niu usta­lo­nej pro­ce­du­ry dorę­cze­nia doku­men­tu (patrz: Zasada Kerckhoffs’a). Wymagania nakła­da­ne for­mal­nie na pod­miot sta­no­wią­cy Trzecią stro­nę zaufa­nia (nota­riusz) powo­du­ją, że ryzy­ko nie­wy­kry­cia fał­szer­stwa jest bli­skie zeru.

Opisane powy­żej meto­dy wymia­ny doku­men­tów nie wyma­ga­ją kosz­tow­ne­go i trud­ne­go w uży­ciu kwa­li­fi­ko­wa­ne­go pod­pi­su elek­tro­nicz­ne­go (tak dzia­ła pro­fil zaufa­ny zastę­pu­ją­cy kwa­li­fi­ko­wa­ny pod­pis elektroniczny).

Dokument

Wiele emo­cji w pro­jek­tach budzi poję­cie doku­men­tu. Raz jest ona (jego defi­ni­cja) opie­ra­na na nośni­ku, innym razem na tre­ści. Nasze pra­wo zawie­ra taki dualizm. Kodeks Cywilny mówi3:

Art. 772. Do zacho­wa­nia doku­men­to­wej for­my czyn­no­ści praw­nej wystar­cza zło­że­nie oświad­cze­nia woli w posta­ci doku­men­tu, w spo­sób umoż­li­wia­ją­cy usta­le­nie oso­by skła­da­ją­cej oświadczenie.
Art. 773. Dokumentem jest nośnik infor­ma­cji umoż­li­wia­ją­cy zapo­zna­nie się z jej tre­ścią.
Art. 78. § 1. Do zacho­wa­nia pisem­nej for­my czyn­no­ści praw­nej wystar­cza zło­że­nie wła­sno­ręcz­ne­go pod­pi­su na doku­men­cie obej­mu­ją­cym treść oświad­cze­nia woli. Do zawar­cia umo­wy wystar­cza wymia­na doku­men­tów obej­mu­ją­cych treść oświad­czeń woli, z któ­rych każ­dy jest pod­pi­sa­ny przez jed­ną ze stron, lub doku­men­tów, z któ­rych każ­dy obej­mu­je treść oświad­cze­nia woli jed­nej ze stron i jest przez nią podpisany.
§ 2. (uchy­lo­ny)
Art. 781. § 1. Do zacho­wa­nia elek­tro­nicz­nej for­my czyn­no­ści praw­nej wystar­cza zło­że­nie oświad­cze­nia woli w posta­ci elek­tro­nicz­nej i opa­trze­nie go kwa­li­fi­ko­wa­nym pod­pi­sem elek­tro­nicz­nym.
§ 2. Oświadczenie woli zło­żo­ne w for­mie elek­tro­nicz­nej jest rów­no­waż­ne z oświad­cze­niem woli zło­żo­nym w for­mie pisemnej.

Ale już Ustawa z dnia 17 lute­go 2005 r. o infor­ma­ty­za­cji dzia­łal­no­ści pod­mio­tów reali­zu­ją­cych zada­nia publicz­ne4:

Art. 3. Użyte w usta­wie okre­śle­nia oznaczają:
1) infor­ma­tycz­ny nośnik danych ? mate­riał lub urzą­dze­nie słu­żą­ce do zapi­sy­wa­nia, prze­cho­wy­wa­nia i odczy­ty­wa­nia danych w posta­ci cyfrowej;
2) doku­ment elek­tro­nicz­ny ? sta­no­wią­cy odręb­ną całość zna­cze­nio­wą zbiór danych upo­rząd­ko­wa­nych w okre­ślo­nej struk­tu­rze wewnętrz­nej i zapi­sa­ny na infor­ma­tycz­nym nośni­ku danych;

Obie te usta­wy mia­ły w cią­gu ostat­nich lat nowe­li­za­cje i mimo to nadal jest w nich ten roz­dź­więk. Czym więc jest obec­nie doku­ment? Co do zasa­dy, w pra­wie (i czyn­no­ściach pro­ce­so­wych) nie powin­no być róż­ni­cy mię­dzy doku­men­tem elek­tro­nicz­nym i papie­ro­wym (istot­na jest jest jedy­nie infor­ma­cja jaką nio­są), bo pra­wo posłu­gu­je się ogól­nym poję­ciem for­my pisem­nej (czy­li utrwa­lo­nej w jakimś” doku­men­cie). Z teo­rii pra­wa wie­my, że nor­my pra­wa są domyśl­nie połą­czo­ne spój­ni­kiem i” (czy­li obo­wią­zu­ją obie przy­to­czo­ne defi­ni­cje razem jako suma a nie alter­na­ty­wa), z tego powo­du od dłuż­sze­go cza­su, z powo­dze­niem w pro­jek­tach dla admi­ni­stra­cji pań­stwo­wej sto­su­ję, nie tyl­ko w doku­men­tach OPZ (Opis Przedmiotu Zamówienia), nastę­pu­ją­cą definicję:

doku­ment: zestaw danych o okre­ślo­nej zawar­to­ści mają­cy okre­ślo­ną logicz­ną struk­tu­rę, meta­da­ne oraz pre­zen­ta­cję (for­mat, fizycz­ny układ, itp.), zapis (bez wzglę­du na postać) będą­cy świa­dec­twem fak­tu5.

Pierwsza, głów­na część defi­ni­cji to nie­mal­że pro­ste połą­cze­nie dwóch wyżej wymie­nio­nych usta­wo­wych, doda­tek o fak­tach jest jed­nak bar­dzo istot­ny, gdyż reje­stry (w tym tak zwa­ne logi sys­te­mo­we) to tak na praw­dę zapi­sy fak­tów, i tu for­mal­nie odręb­nym doku­men­tem jest każ­dy zapis, podob­nie jak każ­dy wiersz w tabli­cy bazy danych (metry­ka doku­men­tu jest tak­że dokumentem).

Poważną kon­se­kwen­cją tre­ści tych prze­pi­sów dla pro­jek­tan­tów opro­gra­mo­wa­nia jest to, że for­mu­larz (łącz­na treść jego pól wraz z ich ety­kie­ta­mi) utrwa­lo­ny posta­ci w kil­ku odręb­nych powią­za­nych logicz­nie tablic rela­cyj­nej bazy danych, po zapi­sa­niu w takiej bazie, nie jest już doku­men­tem w myśl pra­wa (i powyż­szej defi­ni­cji tak­że), jest nim dopie­ro to co powsta­nie w wyni­ku zapy­ta­nia do tej bazy i zobra­zo­wa­nia rezul­ta­tu tej ope­ra­cji, a to ozna­cza, że każ­do­ra­zo­wo po takim zapy­ta­niu powsta­je nowy doku­ment, osob­ną kwe­stią jest to, czy kolej­ne wyni­ki tych samych ale odle­głych w cza­sie zapy­tań do bazy, dadzą iden­tycz­ną treść (pomi­jam, że nie jest moż­li­we zło­że­nie pod­pi­su elek­tro­nicz­ne­go pod sys­te­mem zesta­wu wier­szy rela­cyj­nie powią­za­nych tablic).

Przesyłki sądowe mają być doręczane przez internet. Na razie na próbę

Od pew­ne­go cza­su toczą się pra­ce nad dorę­cze­nia­mi pism sądo­wych dro­gą elek­tro­nicz­ną, o czym wspo­mi­na cyto­wa­ny na począt­ku arty­kuł. Zobaczmy z czym wal­czy rząd.

Przesyłki sądo­we przez inter­net to tyl­ko jeden z ele­men­tów cyfry­za­cji kra­ju. Jednak na dro­dze do cyfro­wej rewo­lu­cji stoi brak odpo­wied­nich prze­pi­sów.1

To jest pod­sta­wa, bez zmian legi­sla­cyj­nych (pra­wo nadal wyma­ga pod­pi­su kwa­li­fi­ko­wa­ne­go) nie ruszy­my do przo­du. Warto tu tak­że pamię­tać, że sądy nadal mają pra­wo odmo­wy przy­ję­cia do akt spra­wy doku­men­tu w posta­ci elek­tro­nicz­nej. Problem jaki widzę to spo­sób two­rze­nia tego pra­wa i to co w efek­cie powsta­je. Ale, czy­ta­my dalej, że:

Oprócz obsłu­gi sądów Poczta wal­czy też o dorę­cza­nie urzę­do­wych e‑maili. Wiele wska­zu­je na to, że kon­kurs wygra i osta­tecz­nie zosta­nie też Narodowym Operatorem Cyfrowym.

Coś cze­go od daw­na nie rozu­miem w poli­ty­ce Rządu (Ministra Cyfryzacji) to odręb­ne, wyjąt­ko­we trak­to­wa­nie pocz­ty ema­il. Żadna defi­ni­cja doku­men­tu nie daje pod­staw do takie­go wyróż­nie­nia. Problem jest do roz­wią­za­nia w bar­dzo pro­ty spo­sób: albo cały plik np. xxx.eml uzna­je­my za doku­ment, albo pocz­ty elek­tro­nicz­nej uży­wa­my jako nośni­ka załącz­ni­ków czy­li załą­cza­nych doku­men­tów. Ta dru­ga meto­da nie wyma­ga żad­nych dodat­ko­wych zabie­gów, w ePUAP doku­men­ty to tak­że załączniki.

Dlatego gdy czy­tam, że:

W IV kwar­ta­le tego roku świa­tło dzien­ne ma ujrzeć pro­jekt usta­wy e‑Doręczenia, nad któ­rym pra­cu­je resort cyfry­za­cji przy współ­pra­cy z mini­ster­stwa­mi: spra­wie­dli­wo­ści, roz­wo­ju i finan­sów oraz Centralnym Ośrodkiem Informatyki.1

zaczy­nam się bać, że powsta­nie kolej­ny tech­no­kra­tycz­ny bubel legi­sla­cyj­ny. Umieszczanie jakiej­kol­wiek kon­kret­nej tech­no­lo­gii w pra­wie uwa­żam za bar­dzo szko­dli­we zja­wi­sko dla jako­ści pra­wa. Ustawa o pod­pi­sie elek­tro­nicz­nym z 2001 roku zabe­to­no­wa­ła w roz­wo­ju nasz kraj na ponad 15 lat (usta­wa uchy­lo­na w 2016).

Skutki?

Model kon­tak­tu z admi­ni­stra­cją zmie­nia się w Polsce, ale powo­li. W wie­lu kra­jach – takich jak w Estonii – funk­cjo­nu­je z powo­dze­niem. Tam – jak zazna­czał w Krynicy Jerzy Kalinowski, Doradca Zarządu KPMG w Polsce aż 99 pro­cent usług admi­ni­stra­cji publicz­nej dostęp­nych jest onli­ne.1

Od lat obser­wu­ję, że Minister Cyfryzacji (w tym ostat­nio pod­le­głe mu COI) to legi­sla­cyj­ny tech­no­kra­ta. Technokratyczne podej­ście do legi­sla­cji zaś to ogrom­ne pole do popi­su dla lob­by­stów dostaw­ców technologii.

Czytamy, że:

Ministerstwo wdra­ża­jąc pro­gram e‑Doręczenia, będzie musia­ło powie­rzyć obsłu­gę sys­te­mu trze­ciej stro­nie. Pytanie, kto nią będzie.1

Czyli zde­cy­do­wa­no o wybo­rze meto­dy z Trzecią stro­na zaufa­nia. Z jed­nej stro­ny jest to bez­piecz­ne dla Państwa, z dru­giej jed­nak rodzi poważ­ne ryzy­ko i wąt­pli­wo­ści: jeże­li będzie to uryn­ko­wio­ny pod­miot jakim jest Poczta Polska (o co ta wal­czy) i admi­ni­stra­cja będzie zobli­go­wa­nia do powta­rza­nia prze­tar­gów na tę usłu­gę, to zna­czy że pod­miot będą­cy (mają­cy peł­nić rolę!) Trzecią stro­ną zaufa­nia, będzie się co kil­ka lat zmie­niał. Biorąc pod uwa­gę to, że będzie pro­wa­dził archi­wum, wyglą­da to wręcz kurio­zal­nie: kon­kurs na nota­riu­sza wygry­wa­ją kolej­ne, nasta­wio­ne na zyski, pod­mio­ty ryn­ko­we. Wystarczy przy­po­mnieć sobie jakie pro­ble­my zafun­do­wał nam i sądom InPost po wygra­niu prze­tar­gu na dorę­cze­nia aby osza­co­wać ryzy­ka i skutki.

Słusznie Poczta Polska zwra­ca uwa­gę na fakt, że:

To, co nas wyróż­nia na tle ryn­ku to zaufa­nie i fakt, że jeste­śmy pań­stwo­wą insty­tu­cją. To z kolei ozna­cza , że dane oby­wa­te­li będą chro­nio­ne o wie­le bar­dziej, bo nie będą udo­stęp­nia­ne niko­mu z zewnątrz.1

Ale fakt, że i pomysł i Poczta Polska pod­le­ga­ją pra­wu Zamówień Publicznych, czy­ni tę obiet­ni­cę pustym fra­ze­sem: będzie, o ile wygra prze­targ a nie musi.

Monity o doku­men­tach to tak­że doku­men­ty. Czytam:

Ministerstwo pla­nu­je też wpro­wa­dze­nie sys­te­mu e‑awizo, ale to mogło­by nastą­pić w cią­gu kil­ku lat, bo – jak zazna­cza Sypniewski, wyma­ga to zmian w pra­wie, któ­re zagwa­ran­tu­ją, że elek­tro­nicz­ny sys­tem powia­do­mie­nia o piśmie z urzę­du, będzie skuteczny.

I tu nie rozu­miem dla­cze­go awi­zo mia­ło by być jakimś innym doku­men­tem”. Jeżeli uzna­my, że awi­zo­wa­ny jest doku­ment do ode­bra­nia na Poczcie, a awi­zo to (tak­że) doku­ment, to po co two­rzyć spe­cjal­ną kate­go­rię awi­zo” sko­ro nicze­go to nie zmie­nia, nie wpro­wa­dza żad­nej war­to­ści doda­nej a nie­po­trzeb­nie kom­pli­ku­je sys­tem komu­ni­ka­cji i prawo.

Mam świa­do­mość, że w sądach awi­zo (i tak zwa­ne zwrot­ki) są trak­to­wa­ne róż­nie: raz jako odręb­ne doku­men­ty a raz jako inte­gral­na część doku­men­tów, któ­rych doty­czą. Awizacje i zwrot­ki to tak na praw­dę doku­men­ty opi­su­ją­ce fak­ty (dla­te­go je wyróż­ni­łem w defi­ni­cji) zmie­nia­ją­ce sta­tus doku­men­ty (np. z nada­ne­go na awi­zo­wa­ny czy dorę­czo­ny). Awizo to doku­ment zawie­ra­ją­cy opis fak­tu i tyl­ko tyle.

Obawiam się, że bez poważ­nej ana­li­zy poję­cio­wej i sys­te­mo­wej, a na taką się jak widzę nie zano­si, sko­ro już są dekla­ro­wa­ne rze­czy jak wyżej, powsta­nie kolej­ny bubel legi­sla­cyj­ny i wyda­ne zosta­ną pie­nią­dze na bubla podob­ne­go do ePUAP’u. Tym bar­dziej, że nie dostrze­gam, by rząd pochy­lał się nad pro­ble­mem praw­nej kom­pa­ty­bil­no­ści sys­te­mu komu­ni­ka­cji wstecz, i jed­no­cze­sne­go funk­cjo­no­wa­nia w obie­gu, doku­men­tów elek­tro­nicz­nych i papie­ro­wych. Sam fakt, że nadal ist­nie­ją­ca sku­tecz­ność praw­na pod­pi­su odręcz­ne­go, na tle uży­tej tech­no­lo­gii i wyma­gań tech­nicz­nych dla pod­pi­su kwa­li­fi­ko­wa­ne­go elek­tro­nicz­ne­go, czy­ni pomysł na ten dru­gi, pomy­słem wręcz kuriozalnym.

__________________
2.
Słownik Języka Polskiego PWN. Słownik Języka Polskiego PWN. https://​sjp​.pwn​.pl. Published September 9, 2018. Accessed September 9, 2018.
3.
Kodeks cywil­ny Dz.U.2017.0.459 t.j. – Ustawa z dnia 23 kwiet­nia 1964 r. – Kodeks cywil­ny . Baza Internetowy System Aktów Prawnych – ISAP. http://​pra​wo​.sejm​.gov​.pl/​i​s​a​p​.​n​s​f​/​D​o​c​D​e​t​a​i​l​s​.​x​s​p​?​i​d​=​w​d​u​1​9​6​4​0​1​6​0​093. Published September 9, 2018. Accessed September 9, 2018.
4.
Ustawa z dnia 17 lute­go 2005 r. o infor­ma­ty­za­cji dzia­łal­no­ści pod­mio­tów reali­zu­ją­cych zada­nia publicz­ne. Baza Internetowy System Aktów Prawnych – ISAP. http://​pra​wo​.sejm​.gov​.pl/​i​s​a​p​.​n​s​f​/​D​o​c​D​e​t​a​i​l​s​.​x​s​p​?​i​d​=​w​d​u​2​0​0​5​0​6​4​0​565. Published September 9, 2018. Accessed September 9, 2018.