Business Knowledge Blueprints

Ronald G. Ross 

Ronald G. Ross jest auto­rem lub współ­au­to­rem wie­lu opra­co­wań na temat mode­li poję­cio­wych i zarzą­dza­nia wie­dzą . Jest tak­że współ­za­ło­ży­cie­lem Business Rule Solution LLC, oraz współ­twór­cą spe­cy­fi­ka­cji i nota­cji SBVR .

Książka

Najnowsze z powyż­szych opra­co­wań to rodzaj pod­su­mo­wa­nia pew­nej czę­ści dorob­ku autora.

Modele poję­cio­we są czę­sto mylo­ne z pro­jek­to­wa­niem rela­cyj­ne­go mode­lu danych, a bywa gorzej, gdy są utoż­sa­mia­ne z mode­lem dzie­dzi­ny sys­te­mu” w pro­jek­tach doty­czą­cych two­rze­nia apli­ka­cji okre­śla­nych jako„obiektowe”.

Książka trak­tu­je o mode­lach poję­cio­wych, i autor defi­niu­je je jako: 

model poję­cio­wy: upo­rząd­ko­wa­ny zbiór pojęć i związ­ków mię­dzy nimi

Podstawowym związ­kiem mię­dzy poję­cia­mi (nazwa­mi) jest fakt (pre­dy­kat: zwią­zek zda­nio­twór­czy) łączą­cy poję­cia w popraw­ne i praw­dzi­we zdania. 

Przykład: poję­cia «pies» oraz «listo­nosz» to nazwy słow­ni­ko­we. Połączone fak­tem (pre­dy­ka­tem) two­rzą zda­nie, np.: „ «Pies» szcze­ka na «listo­no­sza» ” (z uwzględ­nie­niem pol­skiej flek­sji, «szcze­ka (na)» to fakt – pre­dy­kat). Jest to zda­nie popraw­ne a tak­że zda­nie praw­dzi­we: jest praw­dą, że pies szcze­ka na listo­no­sza” (to rela­cja), albo: jest moż­li­we, że pies szcze­ka na listo­no­sza” (jest praw­dą to, że to może się to wyda­rzyć). Ważna rzecz: poję­cia to nie sło­wa, to to co opi­su­ją defi­ni­cje tych pojęć (patrz: trój­kąt semio­tycz­nysemio­ty­ka).

Budowanie takich zdań to kon­tro­la (testo­wa­nie) popraw­no­ści mode­lu poję­cio­we­go, test spój­no­ści, kom­plet­no­ści i nie­sprzecz­no­ści mode­lu poję­cio­we­go. Poprawny model poję­cio­wy (name­spa­ce) to pod­sta­wo­wy waru­nek np. póź­niej­szej spój­no­ści całe­go sys­te­mu zarzą­dza­nia infor­ma­cją (tak­że dany­mi), doku­men­ta­mi (gro­ma­dzą dane), meta­da­ny­mi (opi­su­ją dane). 

Podtytuł książ­ki to: About Vocabulary & Concept Models (O słow­nic­twie i mode­lach poję­cio­wych). Warto wie­dzieć, że zna­ko­mi­ta więk­szość nie­uda­nych pro­jek­tów i wdro­żeń opro­gra­mo­wa­nia to sku­tek błę­dów w mode­lach poję­cio­wych (nazew­nic­two).

Nazewnictwo to nie tyl­ko nazwy doku­men­tów, tabel i pól (ety­kiet danych), to tak­że same dane czy­li nazwy sta­no­wią­ce war­to­ści pól for­mu­la­rzy: nazwy miast, nazwi­ska, nazwy przed­mio­tów, pro­duk­tów, itp. Dawno temu już skoń­czy­ły się cza­sy, gdy kom­pu­te­ry tyl­ko liczy­ły” (to wte­dy powsta­ła idea rela­cyj­ne­go mode­lu danych). Obecnie kom­pu­te­ry prze­twa­rza­ją dane nie będą­ce licz­ba­mi, dane niestrukturalne. 

Zarządzanie wie­dzą to nie są obliczenia.

Autor pisze: akt two­rze­nia danych (zapi­sy­wa­nie infor­ma­cji) to akt komu­ni­ka­cji: to prze­kaz (wia­do­mość) dla przy­szłych czy­tel­ni­ków, odbior­ców tych danych. Dlatego komu­ni­kat (treść), musi (powi­nen) być zro­zu­mia­ły i jed­no­znacz­ny. Jedynym spo­so­bem zagwa­ran­to­wa­nia tego jest popraw­ność uży­te­go zaso­bu pojęć (słow­nic­twa). To wła­śnie jest miej­sce na ana­li­zy i pro­jek­to­wa­nie: naj­pierw mode­li poję­cio­wych a potem mode­li i struk­tur danych. 

Pewną wadą moim zda­niem jest wpro­wa­dze­nie przez auto­ra nowej sym­bo­li­ki dla gene­ra­li­za­cji (budo­wa­nie tak­so­no­mii) w posta­ci pogru­bio­nej linii”. Jednak każ­dy kto zna UML i pozna SBVR, moim zda­niem, bez pro­ble­mu sobie z tym pora­dzi (Visual Paradigm tak wła­śnie zro­bił: gene­ra­li­za­cje na mode­lach fak­tów obra­zo­wa­ne są jako strzał­ki z zamknię­tym gro­tem, zna­ne z UML, podej­ście to opi­su­je Dodatek C do spe­cy­fi­ka­cji SBVR). 

Modele pojęciowe

Modele poję­cio­we są bar­dzo czę­sto mylo­ne z mode­lem pro­ce­sów. Jest to kon­se­kwen­cja sto­so­wa­nia związ­ków skie­ro­wa­nych (aso­cja­cje skie­ro­wa­ne w UML, mode­le poję­cio­we są wyra­ża­ne jako kon­tek­sto­we dia­gra­my klas). Zdanie pies szcze­ka na listo­no­sza” to nie pro­cess (biz­ne­so­wy), to zda­nie spraw­dza­ją­ce popraw­ność uży­tych nazw (pies, listo­nosz) i rozu­mie­nia tych pojęć (komu­ni­kat) oraz praw­dzi­wość zda­nia jako takie­go. Przykład: 

Diagram fak­tów nota­cji SBVR, przy­kład wery­fi­ka­cji pojęć pies i listo­nosz oraz zda­nia pies szcze­ka na listo­no­sza”. (dia­gra­my opra­co­wa­ne z uży­ciem Visual Paradigm).

Powyższy dia­gram zawie­ra dwa poję­cia słow­ni­ko­we: pies, listo­nosz (for­mal­nie powin­ny być tak­że w słow­ni­ku i mieć swo­je jed­no­znacz­ne defi­ni­cje). Górna część dia­gra­mu to gra­ficz­na for­ma, omó­wio­ne­go wyżej, zda­nia pies szcze­ka na listo­no­sza”. Typowe zda­nia to co naj­mniej dwie nazwy połą­czo­ne pre­dy­ka­tem (fak­tem: szcze­ka­nie to fakt). Dolna część dia­gra­mu to zda­nie zbu­do­wa­ne z jed­nej nazwy i pre­dy­ka­tu: Pies szcze­ka”. To tak­że jest popraw­ne zda­nie. Metoda i sys­tem nota­cyj­ny, two­rze­nia mode­li poję­cio­wych (opar­ta na logi­ce pre­dy­ka­tów) zosta­ła opi­sa­na i opu­bli­ko­wa­na jako stan­dard SBVR (patrz tak­że OWL: Web Ontology Language) .

Autor w książ­ce dokład­nie opi­su­je róż­ni­cę mię­dzy mode­lem poję­cio­wym a mode­lem danych: model poję­cio­wy i model danych do róż­ne modele!

Model danych i model poję­cio­wy to nie to samo!

Autor poka­zu­je tak­że zasto­so­wa­nie dia­gra­mów fak­tów do mode­lo­wa­nia ontologii.

Na zakończenie

Słownik jest bar­dzo waż­ny bo sta­no­wi fun­da­ment logi­ki biz­ne­so­wej wyra­żo­nej w posta­ci reguł biz­ne­so­wych (busi­ness rules, patrz arty­kuł z 2015 roku: Reguły biz­ne­so­we, decy­zje i poję­cia). Autor dokład­nie opi­su­je meto­dy two­rze­nia słow­ni­ków i dia­gra­mów fak­tów, w dodat­kach jest omó­wio­ny przy­kład kom­plet­ne­go mode­lu wraz ze słow­ni­kiem. Tu, jako uzu­peł­nie­nie, pole­cam książ­kę prof. Hołówki o logi­ce i two­rze­niu defi­ni­cji pojęć .

Gorąco zachę­cam do lek­tu­ry tej książ­ki, moim zda­niem jest to typo­wa pozy­cja must have” dla każ­de­go ana­li­ty­ka i pro­jek­tan­ta sys­te­mów infor­ma­cyj­nych. Więcej na ten temat napi­sa­łem w 2016 roku w arty­ku­le: Model poję­cio­wy, model danych, model dzie­dzi­ny sys­te­mu.

Literatura

OMG​.org. (2019). Semantics of Business Vocabulary and Business Rules (SBVR). 334. https://​www​.omg​.org/​s​p​e​c​/​S​B​VR/
Ronald G. Ross. (2020). Business Knowledge Blueprints Enabling Your Data to Speak the Language of the Business (2nd Edition). Business Ruless Solution LLC.
OMG​.org. (2014, September). Ontology Definition Metamodel (ODM).
Al-Fedaghi, S. (2020). Conceptual Modeling of Time for Computational Ontologies. 14.
Hołówka, T. (2012). Kultura logicz­na w przy­kła­dach (Wydawnictwo Naukowe PWN, Ed.). Wydawnictwo Naukowe PWN.
Ross, R. G. (2013). Business rule con­cepts: get­ting to the point of know­led­ge (4th Ed). Business Rule Solutions.
Ross, R. G., & Lam, G. S. W. (2011). Building busi­ness solu­tions: busi­ness ana­ly­sis with busi­ness rules. Business Rule Solutions.

RODO – blaski i cienie

1Poprzedni arty­kuł o RODO koń­czył się słowami:

Co przed nami? W RODO np. czy­ta­my, że ?Ochrona osób fizycz­nych w związ­ku z prze­twa­rza­niem danych oso­bo­wych jest jed­nym z praw pod­sta­wo­wych. Art. 8 ust. 1 Karty praw pod­sta­wo­wych Unii Europejskiej? ale już trzy aka­pi­ty dalej czy­ta­my, że ?Prawo do ochro­ny danych oso­bo­wych nie jest pra­wem bez­względ­nym;?, więc mamy to pra­wo czy go nie mamy? Dokument Rozporządzenie 2016/679 o ochro­nie danych oso­bo­wych (RODO) ROZPORZĄDZENIE PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwiet­nia 2016 r. w spra­wie ochro­ny osób fizycz­nych w związ­ku z prze­twa­rza­niem danych oso­bo­wych i w spra­wie swo­bod­ne­go prze­pły­wu takich danych oraz uchy­le­nia dyrek­ty­wy 95/46/WE w znacz­nej mie­rze sta­no­wi sobą listę enu­me­ra­tyw­nie wyszcze­gól­nio­nych przy­pad­ków prze­twa­rza­nia danych i ich ochro­ny, sto­so­wa­nie tego pra­wa będzie bar­dzo trud­ne. (źr. : RODO Ochrona danych oso­bo­wych czy­li ochro­na cze­go? Cz. I | | Jarosław Żeliński IT-Consulting)

Zapowiadałem kon­ty­nu­ację i jest oka­zja. Na stro­nach Polskiego Towarzystwa Informatycznego zosta­ła udo­stęp­nio­na pre­zen­ta­cja Pana Wojciecha Wiewiórowskiego2. Zawiera zebra­ne klu­czo­we infor­ma­cje na temat danych oso­bo­wych, ich ochro­ny i oce­ny któ­re i kie­dy są (powin­ny być) chro­nio­ne. Biorąc pod uwa­gę wie­dzę auto­ra i obszer­ność tej pre­zen­ta­cji, uży­łem tego mate­ria­łu jako aktu­al­ne­go sta­nu wie­dzy o reali­zo­wa­nych i pla­no­wa­nych dzia­ła­niach na temat ochro­ny danych osobowych.

Dziedzinowy model rzeczywistości RODO3

Zanim zacznie­my opi­sy­wa­nie prze­wi­dy­wa­nych moż­li­wych skut­ków wpro­wa­dza­nych norm praw­nych, zbu­du­je­my model poję­cio­wy dzie­dzi­ny, któ­rej te nor­my doty­czą oraz model struk­tu­ry tego cze­go doty­czą te nor­my. Jest to waż­ne, bo do ana­li­zy potrze­bu­je­my odpo­wied­nie­go narzę­dzia (meto­dy) a tak­że dla­te­go, że chcę w tych nor­mach wska­zać ele­men­ty tak zwa­ne­go myśle­nia życze­nio­we­go4. Ten typ myśle­nia jest szcze­gól­nie groź­ny u ustawodawcy.

Opisywałem już tu model wyja­śnia­ją­cy poję­cio­we kwe­stie fak­tów i danych, któ­ry wyglą­da tak:

Kluczowe są tu poję­cia: dane i nośnik danych. Istotne jest tak­że to, że dane są zawsze zwią­za­ne z jakimś nośni­kiem, bez któ­re­go nie są w sta­nie ist­nieć. Nieco inne poję­cia są zwią­za­ne z powsta­wa­niem tych danych. Kontekstowym uzu­peł­nie­niem powyż­sze­go mode­lu są poję­cia zwią­za­ne z tym, gdzie powsta­ją fak­ty zwią­za­ne z pod­mio­tem, oraz któ­re jego cechy są cecha­mi iden­ty­fi­ku­ją­cy­mi (i co to znaczy).

Dane to infor­ma­cje opi­su­ją­ce fak­ty zwią­za­ne z okre­ślo­nym pod­mio­tem, cechy tego pod­mio­tu to tak­że infor­ma­cje (dane opi­su­ją­ce pod­miot). Zwracam tu uwa­gę, że dane opi­su­ją­ce pod­miot (jego cechy) i dane o pod­mio­cie (o tym co się zda­rzy­ło w związ­ku z nim) to odręb­ne typy infor­ma­cji. Cechy pod­mio­tu są z nim trwa­le zwią­za­ne, cha­rak­te­ry­zu­ją go. Fakty zwią­za­ne z pod­mio­tem mogą zacho­dzić od tego pod­mio­tu cał­ko­wi­cie nie­za­leż­ne, np. potrą­ce­nie prze­chod­nia przez samo­chód to fakt z nim zwią­za­ny, doty­czy potrą­co­ne­go ale tak­że kie­row­cy samochodu.

Powyższe, to mode­le poję­cio­we, czy­li poję­cia i syn­tak­tycz­ne związ­ki mię­dzy nimi (nie są to onto­lo­gie!). Związek syn­tak­tycz­ny to po pro­stu coś co zaist­nia­ło (mogło zaist­nieć) powo­du­jąc, że dane poję­cia są (mogą być) z sobą koja­rzo­ne. Pamiętajmy tak­że, że dane to zna­ki na nośni­ku, infor­ma­cje to treść tak zapi­sa­na. Tylko czło­wiek rozu­mie treść, kom­pu­ter nie.

Brakuje nam już tyl­ko struk­tu­ry danych i nośni­ków, na jakich są zapi­sa­ne, oraz związ­ków mię­dzy nimi. Poniżej model przed­sta­wia­ją­cy dane opi­su­ją­ce pod­mio­ty, dane opi­su­ją­ce zacho­dzą­ce fak­ty oraz dane wska­zu­ją­ce na zwią­zek fak­tu z pod­mio­tem. Np. fak­tem jest lot samo­lo­tu, pod­mio­tem jest oso­ba, imien­ny bilet to dane wska­zu­ją­ce na zwią­zek danej oso­by z kon­kret­nym lotem czy­li dane łączą­ce fakt z podmiotem.

Tu waż­na infor­ma­cja: dane łączą­ce opis fak­tu z opi­sem pod­mio­tu mogą powstać w ramach zamie­rzo­ne­go aktu jakim jest np. wysta­wie­nie imien­ne­go bile­tu na kon­kret­ny prze­lot. Mogą też jed­nak powstać w wyni­ku deduk­cji, na pod­sta­wie innych danych, np. na zdję­ciu kabi­ny samo­lo­tu moż­na wska­zać twarz kon­kret­ne­go pasa­że­ra, twarz oso­by jest uni­kal­na i pozwa­la poznać jej dane (dotrzeć do niej) o ile mamy dostęp do danych zawie­ra­ją­cych twa­rze i dane osób (pod­miot). Dedukcją jest tu wnio­sko­wa­nie: jeże­li zna­my wize­ru­nek oso­by X i wie­my, że taki sam wize­ru­nek poja­wił się w w kon­kret­nym cza­sie w samo­lo­cie Y to zna­czy, że oso­ba X była w samo­lo­cie Y w tym kon­kret­nym cza­sie. Tak więc infor­ma­cję zapi­sa­ną na bile­cie tej oso­by (kto leciał i jaki to był lot) jeste­śmy w sta­nie uzy­skać z inne­go źró­dła, pośred­nie­go. Nie zmie­nia to tego, że fakt ten miał miejsce.

Mamy więc model pozwa­la­ją­cy pro­gno­zo­wać skut­ki prób inter­pre­ta­cji wpro­wa­dza­nych norm w obsza­rze danych osobowych.

Tu przy­po­mnę tyl­ko, że model poję­cio­wy (prze­strzeń pojęć) słu­ży do nada­wa­nia nazw ele­men­tom struk­tu­ry. Całość gwa­ran­tu­je jed­no­znacz­ność mode­lu (tu struk­tu­ra opi­sa­na z uży­ciem nota­cji UML, mode­le poję­cio­we to dia­gra­my fak­tów nota­cji SBVR, moż­na je two­rzyć tak­że z uży­ciem dia­gra­mów klas UML).

Należy tu dodać, że pew­ne regu­ły są kon­se­kwen­cją tego, że ope­ru­je­my fak­ta­mi. Fakty to coś co zaszło, a więc są powią­za­ne z upły­wem cza­su, one same i ich skut­ki są więc nie­od­wra­cal­ne. To bar­dzo istot­ne z per­spek­ty­wy wspo­mnia­ne­go wyżej życze­nio­we­go myśle­nia, o czym będzie jesz­cze mowa.

Kolejnym istot­nym ele­men­tem jest tu zna­cze­nie poję­cia posia­dać coś. Kłopoty z potocz­nym poj­mo­wa­niem tego poję­cia dobrze ilu­stru­je poniż­sza aneg­do­ta (nie znam autora):

  1. jeże­li dwie oso­by posia­da­ją po jed­nym jabł­ku i się nimi wymie­nią, nadal posia­da­ją po jed­nym jabłku,
  2. jeże­li dwie oso­by posia­da­ją po jed­nym pomy­śle i się nimi wymie­nią, teraz posia­da­ją po dwa pomysły,
  3. jeże­li dwie oso­by posia­da­ją po jed­nym sekre­cie i się nimi wymie­nią, nie posia­da­ją już sekretów.

Pojęcie posia­dać coś” jest potocz­nie utoż­sa­mia­ne z poję­ciem mieć coś. W pra­wie poję­cie posia­da­nia ozna­cza pra­wo dys­po­no­wa­nia (wła­da­nia), w tym mie­ści się tak­że ogra­ni­cza­nie dostę­pu. W przy­pad­ku przed­mio­tu mate­rial­ne­go potocz­ne rozu­mie­nie nie kłó­ci się z praw­nym, przy­kła­dem jest powyż­sze jabł­ko: przed i po zamia­nie mam jed­no jabł­ko. Jednak pomysł jest tre­ścią, opi­sem któ­ry mamy w naszym umy­śle lub utrwa­li­my np. na papie­rze jako dane. Sekret to nic inne­go jak treść trzy­ma­na w tajem­ni­cy przed inny­mi, jej wyja­wie­nie innym spo­wo­du­je, że prze­sta­nie ona już być sekre­tem. Tym sekre­tem może być, mię­dzy inny­mi, ów pomysł. Jak rozu­mieć powyż­sze trzy fakty?

  1. oso­by mają­ce po jed­nym jabł­ku, po wymia­nie nadal mają po jed­nym jabł­ku: mają jed­nak już inne ich egzemplarze,
  2. oso­by, któ­re wymie­nią się pomy­sła­mi, mają każ­da po dwa pomy­sły, bo nie da się pozbyć raz pozy­ska­nej wie­dzy (czy­li infor­ma­cji o pomyśle),
  3. oso­by, któ­re wymie­nią się sekre­ta­mi (ich tre­ścią), tak na praw­dę wyja­wia­ją infor­ma­cję, sekre­ty prze­sta­ją więc być sekretami.

I tu poja­wia się bar­dzo waż­ne poję­cie: egzem­plarz. Dotyczy ono wyłącz­nie bytów mate­rial­nych: infor­ma­cje nie mają egzem­pla­rzy, bo treść (to co zro­zu­miał czło­wiek) jest z zasa­dy nie­ma­te­rial­na. Tak więc wymia­na jabłek to wymia­na mate­rial­nych przed­mio­tów, odda­jąc jabł­ko tra­ci­my je (prze­sta­je­my je mieć). Wymiana infor­ma­cji pro­wa­dzi wyłącz­nie do powięk­sze­nia sta­nu wie­dzy, udo­stęp­nia­jąc infor­ma­cje nie tra­ci­my już posia­da­nych, pozy­sku­je­my zaś nowe. Prawa mate­rial­ne do tre­ści (np. autor­skie pra­wa mająt­ko­we) to pra­wo dys­po­no­wa­nia nią, a kon­kret­nie pra­wo do ogra­ni­cza­nia korzy­sta­nia z tej tre­ści, ale nie ma fizycz­nej moż­li­wo­ści ode­bra­nia komuś tego, cze­go się już raz dowie­dział, co dobrze ilu­stru­je porze­ka­dło: jak coś zoba­czysz to już nie da się tego odzobaczyć.

RODO

Zajrzyjmy teraz do zbio­ru infor­ma­cji we wspo­mnia­nym mate­ria­le Pana Wiewiórowskiego (2018_05_29_wiewiorowski_PTI. pre­zen­ta­cja zaczy­na się od zdania:

Każdy ma pra­wo do ochro­ny życia pry­wat­ne­go, rodzin­ne­go, czci i dobre­go imie­nia oraz do decy­do­wa­nia o swo­im życiu osobistym.

Co zna­czy powyż­sze? To co potocz­nie nazy­wa­my życiem pry­wat­nym i rodzin­nym to fak­ty z naszej prze­strze­ni pry­wat­nej (oso­bi­ste) lub chro­nio­nej (rodzin­ne). Nie pod­le­ga­ją jed­nak żad­nej ochro­nie – fizycz­nie nie ma takiej moż­li­wo­ści – fak­ty z prze­strze­ni publicz­nej: są z zasa­dy publicz­ne. Czym tak na praw­dę jest tu nasza cześć i dobre imię? To fak­ty o nas, ale infor­ma­cje stwa­rza­my albo my sami albo kłam­cy o nas (o tym czy infor­ma­cja jest praw­dą czy nie, napi­szę pod koniec). Czym jest ochro­na naszych czci i imie­nia? To wyłącz­nie prze­ciw­dzia­ła­nie roz­po­wszech­nia­niu kłamstw na nasz temat. Życie oso­bi­ste i to jak się ono toczy, zale­ży w głów­nej mie­rze od nas samych, cza­sa­mi jed­nak ogra­ni­czo­ne jest pra­wem, np. to jak trak­tu­je­my człon­ków naszej rodzi­ny (prze­moc w rodzinie).

Autor przy­ta­cza tak­że Art. 51 Konstytucji RP:

  1. Nikt nie może być obo­wią­za­ny ina­czej niż na pod­sta­wie usta­wy do ujaw­nia­nia infor­ma­cji doty­czą­cych jego osoby.
  2. Władze publicz­ne nie mogą pozy­ski­wać, gro­ma­dzić i udo­stęp­niać innych infor­ma­cji o oby­wa­te­lach niż nie­zbęd­ne w demo­kra­tycz­nym pań­stwie prawnym.
  3. Każdy ma pra­wo dostę­pu do doty­czą­cych go urzę­do­wych doku­men­tów i zbio­rów danych. Ograniczenie tego pra­wa może okre­ślić ustawa.
  4. Każdy ma pra­wo do żąda­nia spro­sto­wa­nia oraz usu­nię­cia infor­ma­cji nie­praw­dzi­wych, nie­peł­nych lub zebra­nych w spo­sób sprzecz­ny z ustawą.
  5. Zasady i tryb gro­ma­dze­nia oraz udo­stęp­nia­nia infor­ma­cji okre­śla ustawa.

Łatwo zauwa­żyć, że żaden prze­pis nie koli­du­je z tym co opi­su­je wyżej opi­sa­ny model. Ale już na kolej­nej stro­nie 7 mate­ria­łu mamy Artykuł 16 Traktatu o funk­cjo­no­wa­niu UE:

  1. Każda oso­ba ma pra­wo do ochro­ny danych oso­bo­wych jej dotyczących.
  2. Parlament Europejski i Rada, sta­no­wiąc zasa­dy doty­czą­ce ochro­ny osób fizycz­nych w zakre­sie prze­twa­rza­nia danych oso­bo­wych przez insty­tu­cje, orga­ny i jed­nost­ki orga­ni­za­cyj­ne Unii oraz przez Państwa Członkowskie w wyko­ny­wa­niu dzia­łań wcho­dzą­cych w zakres zasto­so­wa­nia pra­wa Unii, a tak­że zasa­dy doty­czą­ce swo­bod­ne­go prze­pły­wu takich danych. Przestrzeganie tych zasad pod­le­ga kon­tro­li nie­za­leż­nych organów.

Jeżeli pod poję­ciem ochro­ny mamy na myśli nie­ujaw­nia­nie nie­ujaw­nio­ne­go (sekret) to jest to moż­li­we. Jeżeli mamy na myśli ochro­nę w rodza­ju ogra­ni­cza­nia dostę­pu do infor­ma­cji począt­ko­wo jaw­nych, to nie­ste­ty jest to już życze­nio­wość, bo z zasa­dy fak­ty z nami zwią­za­ne, zacho­dzą­ce w prze­strze­ni publicz­nej, nie są chro­nio­ne (każ­dy może być ich świad­kiem). Drugi punkt zawie­ra poję­cia prze­twa­rza­nia i tu jest pro­blem, bo prze­cho­wy­wa­nie zosta­ło w prze­pi­sach zrów­na­ne z prze­twa­rza­niem. Przechowywanie danych to ich utrwa­le­nie na okre­ślo­nym nośni­ku, ale nie ozna­cza ono, że te dane są udo­stęp­nia­ne czy prze­kształ­ca­ne, czy­li prze­twa­rza­ne, w zna­cze­niu jakie i potocz­nie i wg. słow­ni­ka języ­ka pol­skie­go, nada­je­my temu poję­ciu. Osoba posia­da­ją­ca nośnik z dany­mi może nie mieć moż­li­wo­ści ich odczy­ta­nia (zapo­zna­nia się z dany­mi i prze­kształ­ca­nia ich w jaki­kol­wiek spo­sób). Zwróćmy uwa­gę na fakt, że każ­dy kom­pu­ter to opro­gra­mo­wa­nie i zapa­mię­ta­ne dane, co powo­du­je, że mimo ist­nie­nia mecha­ni­zmów kon­tro­li dostę­pu do danych, czy­ni z każ­de­go jego użyt­kow­ni­ka oso­bę prze­twa­rza­ją­cą dane, co jest absurdem.

Kolejne zagad­nie­nie to poję­cie pry­wat­no­ści. Sł. języ­ka pol­skie­go: pry­wat­ny czy­li doty­czą­cy czy­ichś spraw oso­bi­stych i rodzin­nych. Jest to jed­nak sze­ro­ka i potocz­na defi­ni­cja. Czy spra­wą oso­bi­stą jest kłót­nia z człon­kiem rodzi­ny na środ­ku ryn­ku? Opisany wcze­śniej model jasno wska­zu­je, że fak­ty zacho­dzą­ce w prze­strze­ni publicz­nej są publicz­ne, i nie ma już zna­cze­nia cze­go doty­czą, bo to coś zaist­nia­ło w prze­strze­ni publicz­nej. Jeżeli to doty­czy­ło (było zwią­za­ne z) spra­wy oso­bi­stej czy rodzin­nej, nie zmie­nia już nicze­go. Pan Wiewiórowski przy­wo­łu­je arty­kuł pew­ne­go praw­ni­ka opu­bli­ko­wa­ny w USA w 1890, w pod­su­mo­wa­niu jego autor powo­łu­je się na uzna­wa­ne pra­wo” natu­ral­ne (!) mówią­ce, że dom był zawsze nie­do­stęp­nym zam­kiem męż­czy­zny (The com­mon law has always reco­gni­zed a man’s house as his castle, impre­gna­ble, often, even to his own offi­cers enga­ged in the exe­cu­tion of its com­mand.). Czy na pew­no jest to dobra dro­ga? Owszem dom, rozu­mia­ny jako prze­strzeń chro­nio­na, to miej­sce gdzie nie powsta­ją fak­ty publicz­ne. Jeżeli isto­tą tego prze­ka­zu jest to, by publi­ko­wa­nie zdjęć wyko­na­nych w domu było poten­cjal­nie karal­ne, to jest to ogól­nie słusz­ne, jed­nak nie brnął bym w stro­nę bez­względ­nej ochro­ny, bo zabrnie­my w ochro­nę prze­mo­cy domo­wej, o ile tyl­ko docho­dzi do niej w zam­ku mężczyzny”.

Pojęcie pry­wat­no­ści, w moich oczach zosta­ło już dość poważ­nie wypa­czo­ne. Na stro­nie 10 mate­ria­łu, przy­to­czo­no kil­ka defi­ni­cji pry­wat­no­ści, cie­ka­we jest to, że wszyst­kie one zasa­dza­ją się na pra­wie do zbie­ra­nia i prze­twa­rza­nia infor­ma­cji i nic nie mówią o tym, w jakich warun­kach powsta­ły (patrz model poję­cio­wy wyżej). Prowadzi to do absur­du jakim jest uzna­nie, że ja mam pra­wo decy­do­wać o tym, co ktoś inny robi z dany­mi o fak­tach mnie doty­czą­cych, jakie zaszły w prze­strze­ni publicz­nej. Jest to kla­sycz­ne życze­nio­we myśle­nie. Tak więc mówie­nie o pry­wat­no­ści, defi­niu­jąc ją tyl­ko jako coś co doty­czy oso­by, pro­wa­dzi do absur­dów takich jak uzna­nie za moją rzecz pry­wat­ną tego, że pośli­zgną­łem się i wywi­ną­łem orła na środ­ku ulicy.

Kolejna kwe­stia to poję­cie danych oso­bo­wych. RODO (Art. 4. Definicje):

1) ?dane oso­bo­we? ozna­cza­ją infor­ma­cje o ziden­ty­fi­ko­wa­nej lub moż­li­wej do ziden­ty­fi­ko­wa­nia oso­bie fizycz­nej (?oso­bie, któ­rej dane doty­czą?); moż­li­wa do ziden­ty­fi­ko­wa­nia oso­ba fizycz­na to oso­ba, któ­rą moż­na bez­po­śred­nio lub pośred­nio ziden­ty­fi­ko­wać, w szcze­gól­no­ści na pod­sta­wie iden­ty­fi­ka­to­ra takie­go jak imię i nazwi­sko, numer iden­ty­fi­ka­cyj­ny, dane o loka­li­za­cji, iden­ty­fi­ka­tor inter­ne­to­wy lub jeden bądź kil­ka szcze­gól­nych czyn­ni­ków okre­śla­ją­cych fizycz­ną, fizjo­lo­gicz­ną, gene­tycz­ną, psy­chicz­ną, eko­no­micz­ną, kul­tu­ro­wą lub spo­łecz­ną toż­sa­mość oso­by fizycznej;
2) ?prze­twa­rza­nie? ozna­cza ope­ra­cję lub zestaw ope­ra­cji wyko­ny­wa­nych na danych oso­bo­wych lub zesta­wach danych oso­bo­wych w spo­sób zauto­ma­ty­zo­wa­ny lub nie­zau­to­ma­ty­zo­wa­ny, taką jak zbie­ra­nie, utrwa­la­nie, orga­ni­zo­wa­nie, porząd­ko­wa­nie, prze­cho­wy­wa­nie, adap­to­wa­nie lub mody­fi­ko­wa­nie, pobie­ra­nie, prze­glą­da­nie, wyko­rzy­sty­wa­nie, ujaw­nia­nie poprzez prze­sła­nie, roz­po­wszech­nia­nie lub inne­go rodza­ju udo­stęp­nia­nie, dopa­so­wy­wa­nie lub łącze­nie, ogra­ni­cza­nie, usu­wa­nie lub niszczenie;

Innymi sło­wy dane oso­bo­we to uni­kal­ne cechy lub zestaw cech, danej oso­by. Jednak uzna­nie, że prze­cho­wy­wa­nie jest prze­twa­rza­niem, czy­li zrów­na­nie utrwa­la­nia danych z ich czy­ta­niem, mody­fi­ko­wa­niem i nisz­cze­niem, zno­wu pro­wa­dzi do absur­dów jakie opi­sa­łem już wyżej. Bo jak rozu­mieć takie fak­ty: zapi­sa­nie danych na CDROM, prze­no­sze­nie tego CDROM w tecz­ce, znisz­cze­nie CDROM w nisz­czar­ce mimo tego, że oso­ba wła­da­ją­ca tym CDROM ich nie czy­ta­ła czy­li nie posia­dła infor­ma­cji tam utrwalonych?

Temat sztucz­nej inte­li­gen­cji (AI) cał­ko­wi­cie pomi­jam, jak na razie AI to nic inne­go jak mniej lub bar­dziej wyra­fi­no­wa­ne, deter­mi­ni­stycz­ne sys­te­my podej­mo­wa­nia decy­zji. AI nie jest pod­mio­tem prawa.

Temat tak zwa­ne­go pro­fi­lo­wa­nia to temat na inny arty­kuł. Dużo szu­mu poja­wi­ło się na ten temat po ostat­nich wybo­rach pre­zy­denc­kich w USA i domnie­ma­nym wpły­wie prze­twa­rza­nia danych oso­bo­wych na dobór i adre­so­wa­nie haseł wybor­czych. Przypomnę tyl­ko wcze­śniej­szą uwa­gę: pew­ne dane mogą być two­rzo­ne dro­gą deduk­cji z pozna­nych już fak­tów i dywa­ga­cje na temat tego czy tej deduk­cji zabro­nić (i jak) uwa­żam tak­że za myśle­nie życze­nio­we.

Podsumowanie

Jak poka­za­łem, defi­ni­cje uży­te w usta­wie oraz nor­my powsta­łe z uży­ciem tych defi­ni­cji, nie­jed­no­krot­nie mają cha­rak­ter życze­nio­wy i nie raz bar­dzo repre­syj­ny. Świat fizycz­ny jest taki jaki jest i nie mamy na nie­go wpły­wu. Poszerzanie defi­ni­cji w spo­sób pro­wa­dzą­cy do koli­zji z ich desy­gna­ta­mi (fak­tycz­nym sta­nem tego co defi­niu­ją) i two­rze­nie norm z uży­ciem pojęć mają­cych takie defi­ni­cje, pro­wa­dzi do wie­lu pro­ble­mów z inter­pre­ta­cją tych norm. Do tego docho­dzi kla­sycz­na życze­nio­wość w rodza­ju: pro­szę mi nie robić zdję­cia na uli­cy. Zrównanie pojęć utrwa­la­nia i prze­twa­rza­nia to w moich oczach prze­my­co­ne życze­nie posia­da­nia pra­wa do żąda­nia usu­wa­nia np. nie­wy­god­nych danych na swój temat. Zwieńczeniem tego absur­du jest życze­nio­we Prawo do zapo­mnie­nia5. Bo nawet jeże­li doszło do opu­bli­ko­wa­nia fał­szy­wych infor­ma­cji to mle­ko się wyla­ło”. Coś co nazwę zacie­ra­niem śla­dów, ma sens o ile nie czy­ni­my z tego pra­wa, czy­li cze­goś co nam się bez­względ­nie nale­ży. Tak zwa­ne fej­ki w Internecie sta­ły się powszech­ne, ich usu­wa­nie jest jak naj­bar­dziej potrzeb­ne i moż­li­we, ale już teza, że ktoś ma pra­wo żąda­nia usu­nię­cia WSZYSTKICH, jest co naj­mniej życze­niem, fizycz­nie nie­moż­li­wym. Przetwarzanie to nie tyl­ko nośni­ki elek­tro­nicz­ne na cen­tral­nych ser­we­rach, to tak­że ogrom­ne ilo­ści wydru­ko­wa­nych i roz­dy­stry­bu­owa­nych na papie­rze tek­stów i zdjęć, jak je wszyst­kie usu­nąć? Moim zda­niem wła­ściw­sze jest fran­cu­skie podej­ście, czy­li wpro­wa­dze­nie do pra­wa obo­wiąz­ku umiesz­cza­nia w pod­pi­sach zdjęć fak­tu ich ewen­tu­al­ne­go retuszu.

Niestety nie mogłem być obec­ny na pre­zen­ta­cji zor­ga­ni­zo­wa­nej przez PTI. Jednak treść pli­ku z pre­zen­ta­cją Pana Wiewiórowskiego zawie­ra ogrom­ną ilość zebra­nych, war­to­ścio­wych infor­ma­cji i do niej się odno­si­łem. Myślę, że będzie­my się bory­kać z dużą ilo­ścią pro­ble­mów inter­pre­ta­cyj­nych, któ­rych roz­strzy­ga­nie będzie zapew­ne nie raz uzna­nio­we. Starałem się poka­zać, że two­rze­nie norm praw­nych na bazie nie­pre­cy­zyj­nych pojęć, norm koli­du­ją­cych cza­sa­mi z pra­wa­mi przy­ro­dy, pro­wa­dzi do powsta­wa­nia złe­go pra­wa. Najbliższe mie­sią­ce poka­żą na ile się myli­łem … oba­wiam się, że wie­le spo­rów będzie dało się roz­strzy­gać jedy­nie spro­wa­dza­niem skarg i wnio­sków do absurdu.

__________________
1.
GIODO. GIODO. https://​gio​do​.gov​.pl/​p​l​/​5​6​9​/​9​276. Published June 3, 2018. Accessed June 3, 2018.
2.
Wiedza o RODO rekor­do­wo pil­nie poszu­ki­wa­na – Aktualności / Oddział Mazowiecki PTI. Oddział Mazowiecki PTI. http://​mazow​sze​.pti​.org​.pl/​1​3​,​a​k​t​u​a​l​n​o​s​c​i​/​a​r​t​i​c​l​e​:​273. Published June 3, 2018. Accessed June 3, 2018.
3.
Dziedzinowe mode­le poję­cio­we i struk­tu­ral­ne są pod­sta­wą ana­li­zy sys­te­mo­wej orga­ni­za­cji, pań­stwa, pra­wa itp. Każda ana­li­zę zaczy­nam od opra­co­wa­nia mode­lu bada­nej dziedziny.
4.
Myślenie życze­nio­we (ang. wish­ful thin­king) ? spo­sób rozu­mo­wa­nia i podej­mo­wa­nia decy­zji opie­ra­ją­cy się na wizji ?opty­mi­stycz­ne­go sce­na­riu­sza? w miej­sce odwo­ły­wa­nia się do dowo­dów i racjonalności.

Modele informacyjne

Dziesięć lat temu pisa­łem o infor­ma­cji i jej struk­tu­ral­nym cha­rak­te­rze, wpis koń­czył się zdaniem:

czym więc jest Zarządzanie Wiedzą (mil­czą­co zakła­dam, że zarzą­dzać moż­na czymś mate­rial­nym)? Jest to ?prze­cho­wy­wa­nie danych jed­no­znacz­nie zro­zu­mia­łych, opi­su­ją­cych okre­ślo­ne i ogra­ni­czo­ne licz­bą fak­ty inter­pre­to­wa­ne jako poj­mo­wal­na przez adre­sa­ta informacja?.Przemyślenia zwią­za­ne z tą ostat­nią defi­ni­cją pozo­sta­wiam Państwu. Ciąg dal­szy może nastą­pi? (źr. : Potrzeby infor­ma­cyj­ne fir­my ? Zarządzanie wie­dzą | Jarosław Żeliński IT-Consulting) 

Kontynuacją cyto­wa­ne­go tek­stu będzie dzi­siaj kwe­stia infor­ma­cji i powią­za­nych z nią wyma­gań na opro­gra­mo­wa­nie. Każdy pro­jekt wytwo­rze­nia, lub nawet tyl­ko dostar­cze­nia goto­we­go, opro­gra­mo­wa­nia powi­nien mieć co naj­mniej dwie war­stwy opi­su: (1) co chce­my stwo­rzyć i (2) jak to chce­my stwo­rzyć. Pierwsza to tak zwa­na war­stwa abs­trak­cyj­na opi­su­ją­ca mecha­nizm funk­cjo­no­wa­nia sys­te­mu. Druga to logicz­na archi­tek­tu­ra sys­te­mu czy­li pomysł na reali­za­cję (model Platform Independent). Na pod­sta­wie mode­lu PIM deve­lo­per pro­jek­tu­je opro­gra­mo­wa­nie, któ­re wyko­na (Platform Specific Model). Jednak czę­sto dostaw­ca ist­nie­ją­ce­go opro­gra­mo­wa­nia chce porów­nać logi­kę opro­gra­mo­wa­nia, któ­re ofe­ru­je, z logi­ką opi­sa­ną jako wyma­ga­ną. Tu potrzeb­ny jest nie model archi­tek­tu­ry PIM a model infor­ma­cyj­ny opi­su­ją­cy logi­kę biz­ne­so­wą ale nie narzu­ca­ją­cy archi­tek­tu­ry (bo ta już istnieje).

Bardzo czę­sto głów­nym celem biz­ne­so­wym, i zara­zem wyma­ga­niem, jest zarzą­dza­nie infor­ma­cją czy­li skoń­czo­ną licz­bą typów doku­men­tów o usta­lo­nej (lub wyma­ga­ją­cej usta­le­nia) tre­ści i struk­tu­rze. Niestety czę­sto jest tak, że struk­tu­ra doku­men­tów ule­ga pew­nym zmia­nom przy zacho­wa­niu głów­ne­go celu dla jakie­go powsta­ły, co utrud­nia zada­nie ale nie jest praw­dę, że jest to powód do per­ma­nent­ne­go mody­fi­ko­wa­nia opro­gra­mo­wa­nia. Odporność (goto­wość) apli­ka­cji na zmien­ność tre­ści jest tu wyma­ga­niem i sys­tem powi­nien sobie z tym poradzić.

W takich przy­pad­kach mode­lu­jąc sys­tem war­to sku­pić się wyłącz­nie na infor­ma­cji i na tym jak jest ona zarzą­dza­na, pozo­sta­wia­jąc pew­ne deta­le archi­tek­tu­ry dostaw­cy, któ­ry z zasa­dy – jako deve­lo­per – dys­po­nu­je więk­szą wie­dzą o dostęp­nych na ryn­ku tech­no­lo­giach i narzę­dziach. W takich przy­pad­kach war­to opra­co­wać tak zwa­ny model infor­ma­cyj­ny. Nie jest on jed­nak ani bazą danych ani mode­lem dzie­dzi­ny (przy­po­mi­nam, że obiek­to­wy model dzie­dzi­ny to kom­po­nent archi­tek­to­nicz­ny wzor­ca MVC). Jest to model związ­ków logicz­nych mię­dzy doku­men­ta­mi opi­su­ją­cy mecha­ni­zmy korzy­sta­nia z nich.

O informacji

Kluczowymi poję­cia­mi w tym obsza­rze ana­liz są: nośnik, doku­ment, infor­ma­cja, treść, dane, wia­do­mość, któ­re moż­na zobra­zo­wać w posta­ci związ­ków poję­cio­wych (dia­gram fak­tów SBVR):

Dokument elek­tro­nicz­ny (obec­ny jako poję­cie od kil­ku lat w pol­skim pra­wie) jest defi­nio­wa­ny jako
sta­no­wią­cy odręb­ną całość zna­cze­nio­wą zbiór danych upo­rząd­ko­wa­nych w okre­ślo­nej struk­tu­rze wewnętrz­nej i zapi­sa­ny na infor­ma­tycz­nym nośni­ku danych (na pod­sta­wie usta­wy KPA1 i SJP PWN). Innymi sło­wy: doku­ment elek­tro­nicz­ny to (upo­rząd­ko­wa­ne) infor­ma­cje zapi­sa­ne na elek­tro­nicz­nym nośni­ku, jed­nak nośni­kiem może być nadal np. papier, więc gene­ral­nie pod poję­ciem doku­ment moż­na (nale­ży) rozu­mieć utrwa­lo­ną odręb­ną całość zna­cze­nio­wą, zbiór danych upo­rząd­ko­wa­nych w okre­ślo­nej struk­tu­rze wewnętrz­nej”. Skoro odręb­ną, to tak­że mają­cą uni­kal­ną nazwę, bez cze­go nie­moż­li­we było by odwo­ła­nie się do takie­go doku­men­tu. Kolejna waż­na rzecz: zna­cze­nie i struk­tu­ra. Strukturę doku­men­tu okre­śla jego sza­blon, treść zaś to to co zosta­nie zapi­sa­ne z uży­ciem tego sza­blo­nu. Przykład: sło­wo fak­tu­ra ozna­cza obo­wią­zu­ją­cy sza­blon doku­men­tu mogą­ce­go, po wypeł­nie­niu, zawie­rać infor­ma­cje o tym, kto, komu, co, kie­dy i za jaką kwo­tę sprzedał.

Generalnie infor­ma­cje są orga­ni­zo­wa­ne w nazwa­ne struk­tu­ry czy­li doku­men­ty. Tu waż­na uwa­ga: ludzie w pro­ce­sie komu­ni­ka­cji zawsze ope­ru­ją infor­ma­cją o okre­ślo­nej struk­tu­rze, bywa, że jest ona – struk­tu­ra – pro­sta, struk­tu­rą jest tak­że podział wymia­ny infor­ma­cji na odręb­ne komu­ni­ka­ty, gdzie jeden komu­ni­kat to jed­no pole for­mu­la­rza”. Nie zmie­nia to fak­tu, że taki komu­ni­kat to struk­tu­ra zawie­ra­ją­ca auto­ra i nadaw­cę komu­ni­ka­tu, odbior­cę komu­ni­ka­tu oraz jego treść, jest to for­mu­larz – struk­tu­ra – jaką widzi­my pisząc np. kolej­ne­go maila.

W efek­cie moż­na przy­jąć, że wszel­kie infor­ma­cje w orga­ni­za­cjach są zor­ga­ni­zo­wa­ne z uży­ciem okre­ślo­nej licz­by for­mu­la­rzy, z któ­rych każ­dy ma okre­ślo­ną struk­tu­rę. Struktury te nazy­wa­my sza­blo­na­mi doku­men­tów (for­mu­la­rzy). Nie jest nie­ste­ty praw­dą, że infor­ma­cje są zor­ga­ni­zo­wa­ne w bazach danych rozu­mia­nych jako sys­tem rela­cyj­nych tablic. Model rela­cyj­ny jest nie­na­tu­ral­ny i strat­ny. Człowiek nie jest w sta­nie korzy­stać z nie­go wprost, jest to tyl­ko jakaś tech­no­lo­gicz­na meto­da zapi­su danych.

Model informacyjny organizacji

W związ­ku z tym, mamy pra­wo uznać, że wszyst­kie infor­ma­cje w fir­mie są zor­ga­ni­zo­wa­ne w uży­ciem skoń­czo­nej licz­by struk­tur i nie są to struk­tu­ry zna­ne z rela­cyj­nych baz danych, są to odręb­ne i nie­po­łą­czo­ne (nie­współ­dzie­lą­ce danych) for­mu­la­rze, czy­li po pro­stu odręb­ne doku­men­ty. Formularze te mogą być jaw­nie logicz­nie sko­ja­rzo­ne np. na fak­tu­rach są nano­szo­ne nume­ry zamó­wień. Mogą być sko­ja­rzo­ne nie wprost, z uży­ciem okre­ślo­nych reguł np. poda­tek za dany mie­siąc nali­cza­my na pod­sta­wie fak­tur wysta­wio­nych w tym mie­sią­cu albo dany refe­rent ma dostęp do doku­men­tu, jeże­li ten zwią­za­ny jest ze spra­wą aktu­al­nie przy­dzie­lo­ną temu refe­ren­to­wi. Ostatni przy­kład to typo­we dyna­micz­ne powią­za­nie gdyż przy­dział refe­ren­ta do spra­wy, a więc tak­że doku­men­tów z nią powią­za­nych, może ule­gać zmia­nie w czasie.

Formularze te, ich zawar­tość oraz logi­ka powią­zań pomię­dzy nimi, to sys­tem infor­ma­cyj­ny orga­ni­za­cji. Każda orga­ni­za­cja cechu­je się wła­snym, indy­wi­du­al­nym sys­tem infor­ma­cyj­nym, gdyż tyl­ko część doku­men­tów ma z góry narzu­co­ną struk­tu­rę np. pra­wem lub stan­dar­dem bran­żo­wym. Reszta, struk­tu­ra wewnętrz­nych doku­men­tów, to decy­zje wewnętrz­ne organizacji.

Postrzegam jako poważ­ny błąd uzna­nie, że model infor­ma­cyj­ny to jed­no­li­ta rela­cyj­na struk­tu­ra danych (pojęć) podob­na do (budo­wa­na na wzór) onto­lo­gii2. Po pierw­sze rela­cyj­ny model danych prze­cho­wu­je nie doku­men­ty a poję­cia, uzna­jąc związ­ki mię­dzy poję­cia­mi za sta­łe rela­cje (co nie zawsze jest praw­dą). Po dru­gie usu­wa­nie redun­dan­cji w pro­ce­sie zapi­su danych z for­mu­la­rzy wyma­ga ich odtwo­rze­nia przy każ­dej pró­bie odtwo­rze­nia kon­kret­ne­go doku­men­tu. Tak więc taka rela­cyj­na baza danych nie prze­cho­wu­je żad­nych doku­men­tów a jedy­nie zbiór trwa­le powią­za­nych pojęć. Bardzo czę­sto mówi się, że infor­ma­cje i wie­dza to onto­lo­gia. Niestety tak nie jest, onto­lo­gia to sys­tem pojęć powią­za­nych związ­ka­mi seman­tycz­ny­mi, sta­no­wi opis języ­ko­wa ale nie jest to wie­dza o świe­cie a wie­dza o języku.

Generalnie uwa­żam, że nie jest infor­ma­cją poję­cie, jego defi­ni­cja i seman­tycz­ne powią­za­nie z innym poję­ciem. To tyko model syn­tak­ty­ka i seman­ty­ka pojęć. Faktura zaś to zbiór pojęć mają­cych okre­ślo­ną struk­tu­rę i treść, war­tość ma to – wie­dza – kto, co kie­dy i od kogo kupił, a nie to co zna­czy sło­wo pro­dukt czy nabyw­ca i jak jest seman­tycz­nie on powią­za­ny z poję­ciem sprze­daw­ca. To co naj­wy­żej pozwo­li nam zro­zu­mieć jaką treść zawie­ra faktura.

Kolejną wadą podej­ścia rela­cyj­ne­go jest to, że baza taka sta­no­wi nie­po­dziel­ny mono­lit, w efek­cie to co jest moż­li­we w rze­czy­wi­sto­ści (np. pra­ca z fak­tu­rą w cał­ko­wi­tym ode­rwa­niu od odpo­wia­da­ją­cych jej zamó­wień) jest nie­moż­li­we w sys­te­mie rela­cyj­nym. Usuwanie redun­dan­cji powo­du­je tak­że powsta­wa­nie duże­go narzu­tu na zarzą­dza­nie histo­rią zmian pól baz danych, co nie ma miej­sca w rze­czy­wi­stych doku­men­tach (kar­to­te­ka klien­ta zawie­ra wyłącz­nie aktu­al­ne dane adre­so­we, histo­rycz­ne są dostęp­ne w histo­rycz­nych doku­men­tach, np. aktu­al­ne dane adre­so­we klien­ta są w jego kar­to­te­ce, jego adres z ubie­głe­go roku znaj­dzie­my na doku­men­tach wysta­wio­nych temu klien­to­wi w ubie­głym roku).

Rok temu pisa­łem przy podob­nej okazji:

war­to zauwa­żyć, że zmien­ność śro­do­wi­ska biz­ne­so­we­go powo­du­je, że żad­ne decy­zje o logi­ce biz­ne­so­wej nie są osta­tecz­ne, jed­nak są ele­men­ty nie­zmien­ne takie jak np. nasze dane oso­bo­we. Tak więc to, co powszech­nie nazy­wa­ne jest ?mode­lem danych? (busi­ness data dia­gram) w rozu­mie­niu opi­sa­nym przez autor­ki arty­ku­łu, nie ma racji bytu. Ma sens zacho­wa­nie zamó­wie­nia i osob­no fak­tu­ry, ale to czy regu­łą jest jed­no zamó­wie­nie do jed­nej fak­tu­ry, pod­le­ga zmia­nom wyni­ka­ją­cym i ze zmien­no­ści pra­wa i ze zmien­no­ści mode­li biz­ne­so­wych. Nie widzę żad­ne­go powo­du dekla­ro­wa­nia już na począt­ku pro­jek­tu, tego by nie wię­cej niż 5 osób mogło korzy­stać z jed­ne­go kon­ta i sub­skryp­cji. W szcze­gól­no­ści nie widzę powo­du by taka zasa­da była zawar­ta w samym kodzie apli­ka­cji. (źr. : Biznesowy model danych ? nie chce­my | | Jarosław Żeliński IT-Consulting).

Problemy jakie wno­si do pro­jek­tu opar­cie się na jed­nym rela­cyj­nym mode­lu danych dla całej apli­ka­cji, są zna­ne od lat:

(źr. Designing Objects Systems, Steve Cook, John Daniels, 1994 rok.)

a mimo to nadal jest on sto­so­wa­ny w spo­sób sta­no­wią­cy zagro­że­nie dla całe­go projektu.

Czym więc jest model infor­ma­cyj­ny orga­ni­za­cji? Jest to sys­tem sza­blo­nów doku­men­tów czy­li usta­lo­nych struk­tur infor­ma­cyj­nych wraz z logi­ką ich wza­jem­nych powią­zań czy­li aso­cja­cji, świa­do­mie uni­kam poję­cia rela­cji. Relacja to trwa­ły zwią­zek, zaś aso­cja­cja to sko­ja­rze­nie budo­wa­ne na bazie okre­ślo­nej logi­ki czy zacho­dzą­ce­go fak­tu. Przykład: fak­tu­ra sko­ja­rzo­na jest z oso­bą, któ­ra doko­na­ła sprze­da­ży, jed­nak w momen­cie gdy upły­nie ter­min waż­no­ści i fak­tu­ra nie jest opła­co­na, jest ona auto­ma­tycz­nie koja­rzo­na z win­dy­ka­to­rem i sprze­daw­ca prze­sta­je być za nią odpo­wie­dzial­ny (być może nawet tra­ci dostęp do jej tre­ści, zgod­nie z zasa­dą bez­pie­czeń­stwa mówią­cą, że pra­cow­ni­cy mają dostęp wyłącz­nie do infor­ma­cji potrzeb­nej do reali­zo­wa­nia ich bie­żą­cych zadań i obo­wiąz­ków).

Jak podejść do opra­co­wa­nia i udo­ku­men­to­wa­nia sys­te­mu infor­ma­cyj­ne­go, czy­li jak wyko­nać jego model? Pierwszy krok to ziden­ty­fi­ko­wa­nie doku­men­tów. Podstawą będzie tu ana­li­za pro­ce­sów biz­ne­so­wych i opra­co­wa­nie ich mode­li. Elementarny (ato­mo­wy) pro­ces biz­ne­so­wy to aktyw­ność mają­ca wej­ście i wyj­ście, a kon­kret­nie dane wej­ścio­we i dane, któ­ry powsta­ją jako pro­dukt tej aktyw­no­ści. Te dane to nic inne­go jak infor­ma­cje o okre­ślo­nej struk­tu­rze. Oznacza to, że na mode­lu pro­ce­sów (tu w nota­cji BPMN) każ­da aktyw­ność musi mieć sko­ja­rzo­ny doku­ment wej­ścio­wy i wyj­ścio­wy (ele­ment o nazwie DataObect w nora­cji BPMN), w prze­ciw­nym razie taka aktyw­ność nie powin­na się poja­wić na modelu.

Powyższy dia­gram zawie­ra mode­le dwóch odręb­nych pro­ce­sów: obsłu­ga zapy­tań ofer­to­wych oraz obsłu­ga zamó­wień. Oba dia­gra­my to naj­niż­szy poziom mode­lo­wa­nia pro­ce­sów, poziom ele­men­tar­nych (ato­mo­wych) pro­ce­sów biz­ne­so­wych. Pozwala ziden­ty­fi­ko­wać wszyst­kie doku­men­ty i ich statusy.

Tu mała uwa­ga: nie ma żad­ne­go sen­su umiesz­cza­nie na takich mode­lach deta­licz­nych prac takich jak wpro­wa­dze­nie danych zama­wia­ją­ce­go” czy spraw­dze­nie sal­da” bo to są ele­men­ty (kro­ki) pro­ce­dur. Innymi sło­wy nie rysu­je­my” na dia­gra­mach tego jak i w jakiej kolej­no­ści wypeł­nić pola for­mu­la­rza. Po pierw­sze zaciem­ni to obraz, po dru­gie pro­ce­dur, reguł biz­ne­so­wych i słow­ni­ków nie mode­lu­je­my z uży­ciem BPMN. Robi się to w posta­ci odręb­nych doku­men­tów lub diagramów.

Powyższy model obra­zu­je sytu­ację, w któ­rej pew­na fir­ma odsy­ła ofer­ty na zapy­ta­nia, otrzy­mu­jąc zaś zamó­wie­nie, spraw­dza je od stro­ny for­mal­nej i reali­zu­je. Każdy taki model, dla peł­nej zro­zu­mia­ło­ści, MUSI mieć załą­czo­ne (dia­gra­my, wzo­ry wydru­ków, inne) struk­tu­ry tych doku­men­tów. Dodatkiem będzie wła­śnie model infor­ma­cyj­ny czy­li logicz­na struk­tu­ra powią­zań logicz­nych mię­dzy doku­men­ta­mi (korzy­sta­ją z niej oso­by pra­cu­ją­ce z tymi dokumentami).

Prosta wer­sja takie­go mode­lu infor­ma­cyj­ne­go może zostać wyko­na­ną tak­że w nota­cji BPMN:

Tu jed­nak moż­li­we jest poka­za­nie jedy­nie związ­ków jaki­mi są tak zwa­ne refe­ren­cje, czy­li wza­jem­ne jaw­ne odwo­ła­nia (np. for­mu­larz ofer­ty zawie­ra pole z nume­rem zapy­ta­nia). Pełny model infor­ma­cyj­ny moż­na wyko­nać z uży­ciem nota­cji UML:

Powyższy dia­gram to kla­sy repre­zen­tu­ją­ce nazwa­ne struk­tu­ry doku­men­tów (ich typy) oraz związ­ki logicz­ne mię­dzy nimi (aso­cja­cje w UML to nie są trwa­łe rela­cje zna­ne z baz danych a jedy­nie związ­ki seman­tycz­ne). Związki te moż­na zobra­zo­wać jeże­li są to trwa­łe (wbu­do­wa­ne w treść) binar­ne powią­za­nia (zwią­zek pomię­dzy dwo­ma kla­sa­mi). Jednak związ­ki dyna­micz­ne, defi­nio­wa­ne przez regu­ły biz­ne­so­we, nie dają się zobra­zo­wać dla­te­go poprze­sta­je­my na wyspe­cy­fi­ko­wa­niu takiej reguły.

Powyższy dia­gram mówi nam, że:

  • powią­za­nie pomię­dzy ory­gi­na­łem zapy­ta­nia (np. jego skan na dys­ku) a wewnętrz­nym doku­men­tem Zapytanie od klien­ta, jest zawar­te w doku­men­cie (for­mu­larz) Metadane zapy­tań (jest to kla­sa aso­cja­cyj­na UML), któ­ry (hipo­te­tycz­ny sza­blon był­by w załą­cze­niu) zawie­ra infor­ma­cje o poło­że­niu pli­ku na dys­ku i przy­dzie­lo­nym mu np. wewnętrz­nym nume­rze Zapytania,
  • powią­za­nie pomię­dzy Ofertą han­dlo­wą a Zapytaniem jest wbu­do­wa­ne w Oferty w posta­ci nume­ru zapy­ta­nia, jako jed­ne­go z atry­bu­tów doku­men­tu Oferta (Oferta w swo­jej tre­ści powo­łu­je się na numer Zapytania, zobra­zo­wa­no to aso­cja­cją kwa­li­fi­ko­wa­ną UML),
  • zwią­zek pomię­dzy doku­men­tem a oso­bą, któ­ra ma dostęp do jego tre­ści opi­su­je regu­ła biz­ne­so­wa mówią­ca, że Sprzedawca ma dostęp do doku­men­tów klien­tów, któ­rych jest opie­ku­nem”, regu­ła ta zosta­ła zaim­ple­men­to­wa­na w posta­ci doku­men­tu Opiekun (kla­sa aso­cja­cyj­na UML) , zakła­da­my że jest to for­mu­larz zawie­ra­ją­cy nazwę klien­ta i nazwę jego opie­ku­na (np. udo­ku­men­to­wa­na decy­zja dyr. dzia­łu sprze­da­ży), te doku­men­ty mogą być w dowol­nej chwi­li zmie­nia­ne, doda­wa­ne i usuwane.

Jak widać dia­gram nie zawie­ra aso­cja­cji pomię­dzy Sprzedawcą a doku­men­ta­mi (dostęp Sprzedawcy do tre­ści dane­go doku­men­tu), gdyż ich sen­sow­ne zobra­zo­wa­nie na dia­gra­mie jest prak­tycz­nie niemożliwe.

Taki dia­gram zawie­ra pre­cy­zyj­ne infor­ma­cje o tym jakie i jak powią­za­ne z sobą infor­ma­cje prze­twa­rza orga­ni­za­cja. Nie jest to abso­lut­nie coś co nale­ży odwzo­ro­wać jako model kodu, nie ma tu żad­nych licz­no­ści klas, bo te tak­że są (poten­cjal­nie zmien­ny­mi) regu­ła­mi biz­ne­so­wy­mi (np. regu­ła: jeden sprze­daw­ca nie może się opie­ko­wać wię­cej niż dzie­się­cio­ma klien­ta­mi). Nie jest to żaden model danych, struk­tu­ry for­mu­la­rzy doku­men­tu­je­my osob­no. Nie jest też powie­dzia­ne, że imple­men­ta­cja for­mu­la­rzy to tabli­ce z kolum­na­mi odpo­wia­da­ją­cy­mi polom for­mu­la­rzy (to zresz­tą bar­dzo kiep­ski pomysł).

Pełna doku­men­ta­cja powin­na zawie­rać w załą­cze­niu deta­licz­ne struk­tu­ry tych for­mu­la­rzy (dia­gra­my przed­sta­wia­ją­ce struk­tu­ry XML, lub sko­men­to­wa­ne mock-up’y doku­men­tów). Taka spe­cy­fi­ka­cja zawie­ra wszyst­kie infor­ma­cje pozwa­la­ją­ce deve­lo­pe­ro­wi stwo­rzyć opro­gra­mo­wa­nie słu­żą­ce do zbie­ra­nia i zarzą­dza­nia infor­ma­cją. Jako model wyma­gań na sys­te­my typu EOD3 jest wystarczająca.

Gdyby było praw­dą, że wyma­ga­my od opro­gra­mo­wa­nia tak­że, by zawar­tość wybra­nych pól tych for­mu­la­rzy była wyli­cza­na lub wery­fi­ko­wa­na, musi­my dodat­ko­wo udo­ku­men­to­wać zależ­no­ści mię­dzy tymi pola­mi. Model taki czę­sto war­to uzu­peł­nić wyma­ga­ną archi­tek­tu­rą opro­gra­mo­wa­nia, bo od niej zale­żą cechy jako­ścio­we apli­ka­cji, tak zwa­ne poza­funk­cjo­nal­ne. Będzie to wła­śnie model dzie­dzi­ny sys­te­mu, opi­sy­wa­ny na moim blo­gu wielokrotnie. 

Poniżej cel i pro­ces budo­wy mode­li poję­cio­wych :

M. van Sinderen and P. Johnson (Eds.): IWEI 2011, LNBIP 76, pp. 146?162, 2011. ? IFIP International Federation for Information Processing 2011
M. van Sinderen and P. Johnson (Eds.): IWEI 2011, LNBIP 76, pp. 146?162, 2011. ? IFIP International Federation for Information Processing 2011

Zapraszam tak­że do lek­tu­ry kon­ty­nu­acji tego zagad­nie­nia w arty­ku­le Bazy Dokumentowe.

Źródła

van Sinderen, M., & Johnson, P. (Eds.). (2011). Enterprise Interoperability: Third International IFIP Working Conference, IWEI 2011, Stockholm, Sweden, March 23 – 24, 2011. Proceedings (Vol. 76). Springer Berlin Heidelberg. https://​doi​.org/​1​0​.​1​0​0​7​/​978 – 3‑642 – 19680‑5
Usman, Z., Young, R. I. M., Chungoora, N., Palmer, C., Case, K., & Harding, J. (2011). A Manufacturing Core Concepts Ontology for Product Lifecycle Interoperability. In M. van Sinderen & P. Johnson (Eds.), Enterprise Interoperability (pp. 5 – 18). Springer. https://​doi​.org/​1​0​.​1​0​0​7​/​978 – 3‑642 – 19680-5_3

RODO Ochrona danych osobowych czyli ochrona czego? Cz. I

Temat ochro­ny danych oso­bo­wych cho­dzi za mną od dłuż­sze­go cza­su, do tej pory mówi­łem sobie: jutro napi­szę. I mówi­łem tak codzien­nie rano od kil­ku lat :). Jednak nad­cho­dzi RODO1, posta­no­wi­łem więc zając się tym bli­żej, tym bar­dziej, że dotych­cza­so­we prze­pi­sy już nastrę­cza­ły wie­lu problemów.

Dzisiaj o obec­nym sta­nie praw­nym, na dniach o RODO…

Generalnie pra­wo to nor­my praw­ne czy­li regu­ły. Reguły w każ­dym języ­ku budo­wa­ne są z pojęć o okre­ślo­nym zna­cze­niu i pre­dy­ka­tów. Tym razem posta­no­wi­łem wska­zać przy­czy­ny pro­ble­mów jakie są z obec­nym pra­wem i jakie nad­cho­dzą, ze sto­so­wa­niem nowe­go pra­wa o ochro­nie danych osobowych.

Kluczem są poję­cia i ich zna­cze­nia, bo one i ich defi­ni­cje, wska­zu­ją na okre­ślo­ne desy­gna­ty, czy­li to cze­go (jakie­go pod­mio­tu lub przed­mio­tu) te poję­cia doty­czą. Przykład: jeże­li ktoś usta­no­wi nor­mę mówią­cą, że (nigdy) nie wol­no wpro­wa­dzać psów na teren szpi­ta­la, to sto­so­wa­nie tej nor­my (lub uka­ra­nie za nie zasto­so­wa­nie się) wyma­ga rozu­mie­nia i inter­pre­ta­cji pojęć: wpro­wa­dzić, pies i szpi­tal (nigdy i nie wol­no to pre­dy­ka­ty). Definicje tych pojęć muszą być ści­słe, czy­li muszą pozwa­lać na bez­względ­ne odróż­nia­nie np. psów od nie­psów czy szpi­ta­la od nie­szpi­ta­la. Bez tego sto­so­wa­nie nor­my sta­je się prak­tycz­nie nie­moż­li­we lub bar­dzo trud­ne z powo­du trud­ne­go kla­sy­fi­ko­wa­nia zda­rzeń (czy­nów) i przedmiotów.

Popatrzmy więc na wybra­ne defi­ni­cje i nor­my, w któ­rych ich uży­to. Na począ­tek jed­nak kil­ka defi­ni­cji słow­ni­ko­wych (sjp​.pwn​.pl):

dane: 2. ?infor­ma­cje prze­twa­rza­ne przez komputer?
infor­ma­cja: 1. ?to, co powie­dzia­no lub napi­sa­no o kimś lub o czymś, tak­że zako­mu­ni­ko­wa­nie czegoś?
oso­ba: 1. ?jed­nost­ka ludzka?,
oso­ba fizycz­na: ?wobec pra­wa: każ­dy czło­wiek od chwi­li uro­dze­nia do chwi­li śmierci?
prze­cho­wy­wać: 3. ?uchro­nić coś przed zapomnieniem?
prze­twa­rzać: 3. ?opra­co­wać zebra­ne dane, infor­ma­cje itp., wyko­rzy­stu­jąc tech­ni­kę komputerową?
pry­wat­ny: 2. ?nie­pod­le­ga­ją­cy pań­stwu ani żad­nym insty­tu­cjom publicz­nym?, 3. ?doty­czą­cy czy­ichś spraw oso­bi­stych i rodzinnych?

GIODO, w kwe­stii ochro­ny danych oso­bo­wych, przy­wo­łu­je dwa niżej wymie­nio­ne arty­ku­ły Konstytucji z 1997 r., te sta­no­wią jedynie:

Art. 47. Każdy ma pra­wo do ochro­ny praw­nej życia pry­wat­ne­go, rodzin­ne­go, czci i dobre­go imie­nia oraz do decy­do­wa­nia o swo­im życiu osobistym.

Art. 51.
1. Nikt nie może być obo­wią­za­ny ina­czej niż na pod­sta­wie usta­wy do ujaw­nia­nia infor­ma­cji doty­czą­cych jego osoby.
2. Władze publicz­ne nie mogą pozy­ski­wać, gro­ma­dzić i udo­stęp­niać innych infor­ma­cji o oby­wa­te­lach niż nie­zbęd­ne w demo­kra­tycz­nym pań­stwie prawnym.
3. Każdy ma pra­wo dostę­pu do doty­czą­cych go urzę­do­wych doku­men­tów i zbio­rów danych. Ograniczenie tego pra­wa może okre­ślić ustawa.
4. Każdy ma pra­wo do żąda­nia spro­sto­wa­nia oraz usu­nię­cia infor­ma­cji nie­praw­dzi­wych, nie­peł­nych lub zebra­nych w spo­sób sprzecz­ny z ustawą.
5. Zasady i tryb gro­ma­dze­nia oraz udo­stęp­nia­nia infor­ma­cji okre­śla ustawa.

Życie pry­wat­ne to to, co robi­my poza prze­strze­nią publicz­ną, infor­ma­cje (wie­dza) o tym życiu to ele­ment naszej prywatności.

W rze­czo­nej Ustawie, są jed­nak pro­ble­my. Ustawodawca definiuje:

Art. 6.
1. W rozu­mie­niu usta­wy za dane oso­bo­we uwa­ża się wszel­kie infor­ma­cje doty­czą­ce ziden­ty­fi­ko­wa­nej lub moż­li­wej do ziden­ty­fi­ko­wa­nia oso­by fizycznej.

Jeżeli wszel­kie, to nie tyl­ko te doty­czą­ce życia pry­wat­ne­go ale tak­że te, doty­czą­ce jej prze­by­wa­nia w prze­strze­ni publicz­nej czy funk­cjo­no­wa­nia w życiu publicz­nym i gospo­dar­ce. To pro­wa­dzi do pew­ne­go pro­ble­mu: np. ktoś był w miej­scu publicz­nym i został zare­je­stro­wa­ny na zdję­ciu lub fil­mie, jest to repor­ter­ska rela­cja, któ­ra przede wszyst­kim będzie prze­cho­wy­wa­na w redak­cji, mate­riał może być wyko­rzy­sta­ny w pra­sie lub tele­wi­zji. Ktoś zło­żył rekla­ma­cje doty­czą­ca przed­mio­tu lub usłu­gi, któ­ra kupił, to fakt jaki miał miej­sce. A to tyl­ko frag­ment typo­wej rze­czy­wi­sto­ści. Jest bar­dzo wie­le nie­szko­dli­wych ankiet ulicz­nych, pety­cji itp. gdzie mamy dane oso­by, dane cza­su i miej­sca zło­że­nia podpisu.

2. Osobą moż­li­wą do ziden­ty­fi­ko­wa­nia jest oso­ba, któ­rej toż­sa­mość moż­na okre­ślić bez­po­śred­nio lub pośred­nio, w szcze­gól­no­ści przez powo­ła­nie się na numer iden­ty­fi­ka­cyj­ny albo jeden lub kil­ka spe­cy­ficz­nych czyn­ni­ków okre­śla­ją­cych jej cechy fizycz­ne, fizjo­lo­gicz­ne, umy­sło­we, eko­no­micz­ne, kul­tu­ro­we lub społeczne.

Możliwość iden­ty­fi­ka­cji oso­by mamy nie­mal­że zawsze, zapi­sa­nie imie­nia i nazwi­ska, zdję­cie, adres pocz­ty elek­tro­nicz­nej i numer tele­fo­nu są unikalne.

3. Informacji nie uwa­ża się za umoż­li­wia­ją­cą okre­śle­nie toż­sa­mo­ści oso­by, jeże­li wyma­ga­ło­by to nad­mier­nych kosz­tów, cza­su lub dzia­łań.2

Tu mój konik: jak brzmi defi­ni­cja nad­mier­no­ści”?

Art. 7. Ilekroć w usta­wie jest mowa o:
1) zbio­rze danych ? rozu­mie się przez to każ­dy posia­da­ją­cy struk­tu­rę zestaw danych o cha­rak­te­rze oso­bo­wym, dostęp­nych według okre­ślo­nych kry­te­riów, nie­za­leż­nie od tego, czy zestaw ten jest roz­pro­szo­ny lub podzie­lo­ny funkcjonalnie;

Nie mam poję­cia skąd ta potrze­ba by dane mia­ły jaką­kol­wiek struk­tu­rę, czyż­by spe­cja­li­sta od rela­cyj­nych baz danych maczał pal­ce w two­rze­niu tych defi­ni­cji? Jeżeli opi­sze jakąś oso­bę z uży­ciem nie­struk­tu­ral­nej pro­zy, to już nie są to dane osobowe?

2) prze­twa­rza­niu danych ? rozu­mie się przez to jakie­kol­wiek ope­ra­cje wyko­ny­wa­ne na danych oso­bo­wych, takie jak zbie­ra­nie, utrwa­la­nie, prze­cho­wy­wa­nie, opra­co­wy­wa­nie, zmie­nia­nie, udo­stęp­nia­nie i usu­wa­nie, a zwłasz­cza te, któ­re wyko­nu­je się w sys­te­mach informatycznych;

Tu nie­ste­ty kolej­ny pro­blem: zrów­na­no poję­cie prze­twa­rza­nia z prze­cho­wy­wa­niem. Ten zapis masa­kru­je wszel­kie usłu­gi outsourcingu.

2a) sys­te­mie infor­ma­tycz­nym ? rozu­mie się przez to zespół współ­pra­cu­ją­cych ze sobą urzą­dzeń, pro­gra­mów, pro­ce­dur prze­twa­rza­nia infor­ma­cji i narzę­dzi pro­gra­mo­wych zasto­so­wa­nych w celu prze­twa­rza­nia danych;

To ten moment, gdy nie rozu­miem celu: po co umiesz­czać w usta­wie wska­za­nie na tech­no­lo­gię i meto­dę prze­twa­rza­nia i prze­cho­wy­wa­nia? Generalnie nie­ja­sny jest cel tej usta­wy, tym bar­dziej, że w pew­nych obsza­rach jest prak­tycz­nie nie­moż­li­wa do egze­kwo­wa­nia, głów­nie z tego powo­du, że poję­cie prze­cho­wy­wa­nia i prze­twa­rza­nia doty­czy tak­że metod ope­ru­ją­cych np. na papie­ro­wym nośni­ku, że nie wspo­mnę o ludz­kim umyśle.

Mam świa­do­mość, że powsta­nie tej usta­wy w obec­nym kształ­cie to efekt zabie­gów lob­by­stów, szcze­gól­nie osób i orga­ni­za­cji for­su­ją­cych idee pry­wat­no­ści w prze­strze­ni publicz­nej a tak­że rze­szy zwo­len­ni­ków usu­wa­nia danych o histo­rii, co jest nie­ste­ty absur­dal­ne. Skutkiem dzia­łań tych lob­by­stów są nie­spój­no­ści logicz­ne norm zawar­tych w tej usta­wie i ogrom­ne trud­no­ści w jej sto­so­wa­niu. Poniżej model poję­cio­wy dla dzie­dzi­ny danych osobowych:

Dane to infor­ma­cje, mogą doty­czyć oso­by i wte­dy nazy­wa­my jej dany­mi oso­bo­wy­mi. Jednak war­to mieć świa­do­mość, że dane są prze­cho­wy­wa­ne na nośni­kach, co do któ­rych nie zawsze mamy wie­dzę o ich miej­scu prze­cho­wy­wa­nia i nie zawsze dane są z nich usu­wal­ne. Dane oso­bo­we to gene­ral­nie infor­ma­cje o cechach osób i fak­tach ich doty­czą­cych. Cechy np. ludzi są ich imma­nent­nym ele­men­tem i są (raczej) nie­zmien­ne, jed­nak fak­ty to zapis tego co zaszło i przy­by­wa ich w cza­sie, to co zaszło to nie­zmien­na histo­ria. Fakty mogą doty­czyć zda­rzeń publicz­nych lub pry­wat­nych (ogól­nie nie­pu­blicz­nych) usu­wa­nie opi­sów wybra­nych fak­tów z histo­rii to jej fał­szo­wa­nie (cen­zu­ro­wa­nie). Warto nie zapo­mi­nać, że intym­ne cechy cia­ła czło­wie­ka tak­że nie są dany­mi publicz­ny­mi (np. zdję­cia nago) jed­nak to na tym czło­wie­ku spo­czy­wa odpo­wie­dzial­ność za ich pre­zen­ta­cję w miej­scach publicznych.

Podstawowe pro­ble­my z jaki­mi spo­ty­ka­ją się pod­mio­ty prze­twa­rza­ją­ce dane to sto­so­wa­nie się do tej usta­wy w obsza­rach danych pozy­ska­nych w miej­scach publicz­nych, pozy­ska­nych w toku legal­nej dzia­łal­no­ści, zare­je­stro­wa­nych danych o fak­tach jakie zaszły w miej­scach publicz­nych oraz kwe­stie usu­wa­nia infor­ma­cji o histo­rii. Przestrzeń publicz­na z natu­ry nie two­rzy fak­tów o pry­wat­no­ści, są one – infor­ma­cje o tym co zaszło w prze­strze­ni publicz­nej – powszech­nie dostęp­ne, szcze­gól­nie dla ludzi obec­nych w tym samym miej­scu i cza­sie. W efek­cie posia­da­nie danych publicz­nych o danej oso­bie jest moż­li­we, nie wyma­ga ani jej zgo­dy ani łama­nia pra­wa, by dane te posia­dać. Kolejny pro­blem to kwe­stia tak zwa­ne­go pra­wa do zapo­mnie­nia. Jeden z wie­lu przy­kła­dów pro­ble­mu opi­sa­ła rok temu Gazeta Prawna:

Choć por­tal ten jest lustrza­nym odbi­ciem infor­ma­cji zawar­tych w KRS, to coraz wię­cej osób doma­ga się usu­wa­nia swo­ich danych. Co naj­mniej raz w tygo­dniu ktoś albo bez­po­śred­nio, albo poprzez kan­ce­la­rię praw­ną prze­sy­ła taki wnio­sek. Powód zawsze jest ten sam ? nie chce być koja­rzo­ny z jakąś dzia­łal­no­ścią z prze­szło­ści. Rodzi się pyta­nie, czy ma pra­wo do bycia zapo­mnia­nym? (źr. : Prawo do bycia zapo­mnia­nym nie ma cha­rak­te­ru abso­lut­ne­go – Prawo i wymiar spra­wie­dli­wo­ści – GazetaPrawna​.pl)

Opisane w tym arty­ku­le żąda­nia wręcz prze­czą pra­wom fizy­ki. Prawo do zapo­mnie­nia jest prak­tycz­nie nie­moż­li­we do reali­za­cji w ludz­kiej pamię­ci czy set­kach papie­ro­wych kopii ist­nie­ją­cych doku­men­tów. Pisałem już o tym pro­ble­mie już w 2014 roku:

?Założyciel Wikipedii, Jimmy Wales nie owi­ja w baweł­nę ? jego zda­niem ?pra­wo do bycia zapo­mnia­nym? to po pro­stu cen­zu­ra?. I moim zda­niem ma tro­chę racji, ale to ?pra­wo? to po pro­tu pró­ba ?łama­nia praw fizy­ki?, histo­rii nie zmieniamy?W kwe­stii chciej­stwa ludzi: Amerykański kon­cern Google poin­for­mo­wał w czwar­tek, że w cią­gu mie­sią­ca otrzy­mał 70 tys. wnio­sków od euro­pej­skich użyt­kow­ni­ków chcą­cych usu­nię­cia pew­nych wyni­ków poda­wa­nych przez jego wyszu­ki­war­kę w ramach zagwa­ran­to­wa­nia ?pra­wa do bycia zapo­mnia­nym? (Google otrzy­mał 70 tys. wnio­sków o ?bycie zapo­mnia­nym? ? It). Niestety real­nie, w natu­rze, i tak nikt nie ma gwa­ran­to­wa­ne­go ?pra­wa do bycia zapo­mnia­nym?. (źr. : Praw fyzy­ki Pan nie zła­miesz i nie bądź Pan głąb | | Jarosław Żeliński IT-Consulting) 

Wprowadzanie do pra­wa sta­no­wio­ne­go norm gwał­cą­cych pra­wa przy­ro­dy, to brak logi­ki któ­ry zawsze pro­wa­dzi do nad­użyć i pato­lo­gicz­ne­go sto­so­wa­nia tego prawa.

Co przed nami? W RODO np. czy­ta­my, że Ochrona osób fizycz­nych w związ­ku z prze­twa­rza­niem danych oso­bo­wych jest jed­nym z praw pod­sta­wo­wych. Art. 8 ust. 1 Karty praw pod­sta­wo­wych Unii Europejskiej” ale już trzy aka­pi­ty dalej czy­ta­my, że Prawo do ochro­ny danych oso­bo­wych nie jest pra­wem bez­względ­nym;”, więc mamy to pra­wo czy go nie mamy? Dokument Rozporządzenie 2016/679 o ochro­nie danych oso­bo­wych (RODO) ROZPORZĄDZENIE PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwiet­nia 2016 r. w spra­wie ochro­ny osób fizycz­nych w związ­ku z prze­twa­rza­niem danych oso­bo­wych i w spra­wie swo­bod­ne­go prze­pły­wu takich danych oraz uchy­le­nia dyrek­ty­wy 95/46/WE w znacz­nej mie­rze sta­no­wi sobą listę enu­me­ra­tyw­nie wyszcze­gól­nio­nych przy­pad­ków prze­twa­rza­nia danych i ich ochro­ny, sto­so­wa­nie tego pra­wa będzie bar­dzo trudne.

Za zakoń­cze­nie. Nie było tu moim celem dawa­nie wska­zó­wek, jak wdra­żać RODO, jest wie­le publi­ka­cji na ten temat. Celem moim było zro­zu­mie­nie i poka­za­nie dla­cze­go jego wdra­ża­nie nie będzie łatwe… Należy życzyć powo­dze­nia i cier­pli­wo­ści admi­ni­stra­to­rom ser­we­rów oraz inwen­cji stro­nom praw­ni­ków w nad­cho­dzą­cych spo­rach… Mi pozo­sta­je ubo­le­wa­nie nad tym, że pra­wo współ­two­rzą lobbyści…

c.d.n.

Przypisy

1.
GIODO. GIODO. https://​gio​do​.gov​.pl/​p​l​/​5​6​9​/​9​276. Published May 4, 2018. Accessed May 4, 2018.
2.
Ustawa z 29 sierp­nia 1997 r. o ochro­nie danych oso­bo­wych (tekst jed­no­li­ty, Dz.U. z 2016 r. poz 922),.

Język czy notacja czyli co?

Od cza­su do cza­su jestem pyta­ny czy UML, BPMN, itp.. to nota­cje czy języ­ki, a pada­ją nawet pyta­nia czy to meto­dy. Otóż meto­dy na pew­no nie… (np. mamy dwie meto­dy mode­lo­wa­nia pro­ce­sów biz­ne­so­wych: z uży­ciem nota­cji BPMN i nota­cji eEPC). A pozo­sta­łe dwa?

Nie jest to pro­ste. Dzisiaj pój­dę może nie­co na skró­ty dla­te­go wni­kli­wym pole­cam lek­tu­rę przede wszyst­kim na temat semio­ty­ki, logi­ki i rachun­ku zdań.

Język i znaczenie

Na począ­tek kil­ka defi­ni­cji ogól­nych (wszyst­kie sł. j. pol­skie­go PWN):

język
5. ?utrwa­lo­ny spo­łecz­nie zespół zna­ków doty­czą­cych jakichś dzia­łań czło­wie­ka lub wyra­ża­ją­cych jego emo­cje oraz każ­dy układ ele­men­tów rze­czy­wi­sto­ści, któ­re­mu czło­wiek nadał jakąś treść?

Język jest więc okre­ślo­nym zespo­łem norm, są nimi jed­nak nie tyl­ko zna­ki ale tak­że to, co zna­czą i jaką treść nio­są. Wyrażanie emo­cji czy myśli w ogó­le, rzad­ko jest moż­li­we z uży­ciem tyl­ko jed­ne­go zna­ku. Dlatego w toku ich wyra­ża­nia ope­ru­je­my raczej zdaniami:

zda­nie
1. ?myśl wyra­żo­na słowami?
4. log. ?sen­sow­ne wyra­że­nie oznaj­mia­ją­ce pod­le­ga­ją­ce falsyfikacji?

Tu zaczy­na­my powo­li iść w porząd­ko­wa­nie tego o czym piszę. Każde zda­nie (w logi­ce) może być praw­dzi­we lub nie (tau­to­lo­gia jest zda­niem zawsze praw­dzi­wym, czy­li jest zna­ny fakt je fal­sy­fi­ku­ją­cy ale wie­my, że nigdy taki nie wystą­pi). Jeżeli więc, że treść naj­czę­ściej wyra­ża­my sło­wa­mi (a raczej rzad­ko nie jed­nym sło­wem) to zna­czy, że nale­ży umieć odczy­tać zna­cze­nie zło­że­nia wie­lu słów w jed­nym zda­niu. Jak wie­my o zro­zu­mia­ło­ści (zro­zu­mia­łość ozna­cza, że zda­nie ma dla czy­ta­ją­ce­go okre­ślo­ne zna­cze­nie) decy­du­je układ słów w zda­niu, zna­ki inter­punk­cyj­ne itp.

przecinek

Nawet prze­ci­nek ma zna­cze­nie (jest on ele­men­tem języ­ka) w zda­niu złożonym.

Jednoznaczność (zro­zu­mia­łość, zna­cze­nie) zdań jest tak­że efek­tem kontekstu:

kon­tekst
1. ?frag­ment tek­stu potrzeb­ny do dokład­ne­go rozu­mie­nia danych wyra­zów lub wyrażeń?
3. ?zespół jed­no­stek języ­ko­wych, któ­re sta­no­wią oto­cze­nie danej jednostki?
4. ?zespół odnie­sień nie­zbęd­nych do zro­zu­mie­nia utwo­ru lite­rac­kie­go, dzie­ła nauko­we­go itp.?

zakaz dobijania dziobem niejednoznacznoscJeżeli napi­szę Te dwie kro­wy są paskud­ne” to nadal nie ma pew­no­ści o czym mowa. Bez wie­dzy o tym, czy to roz­mo­wa dwóch rol­ni­ków o inwen­ta­rzu, czy też dwóch kole­ża­nek o dwóch innych, nie wie­my. Słowo palant” tak­że ma wię­cej niż jed­no zna­cze­nie i bez kon­tek­stu jego uży­cia nie wie­my o jakie zna­cze­nie cho­dzi (kole­ga czy mało już popu­lar­na gra) :). Bardzo czę­sto to wła­śnie kon­tekst nada­je znaczenie.

Jak widać zro­zu­mie­nie prze­ka­zu nie musi być pro­ste, a komu­ni­ka­cja pro­sta i łatwa (każ­dy kto się choć raz pokłó­cił z powo­du nie­po­ro­zu­mień o tym wie). Kontekstem zaj­mu­je się:

prag­ma­ty­ka
1. ?dział języ­ko­znaw­stwa, któ­re­go przed­mio­tem są spo­łecz­ne i sytu­acyj­ne warun­ki funk­cjo­no­wa­nia języ­ka oraz cele, jakie mówią­cy chce osią­gnąć przez uży­cie okre­ślo­nych wyra­zów i wyrażeń?

Należy pamię­tać, że zna­cze­nie mają nie tyl­ko poje­dyn­cze sło­wa (zna­ki) ale tak­że ich zło­że­nia („pro­ces biz­ne­so­wy” to jed­no poję­cie ale dwa sło­wa). Innymi sło­wy kon­kret­ne poję­cie może być zapi­sa­ne z uży­ciem jed­ne­go lub wię­cej znaków.

sło­wo
1. ?znak języ­ko­wy mają­cy jakieś znaczenie?

Dlatego zło­że­nie kil­ku zna­ków (słów) tak­że jest zna­kiem (defi­ni­cja sło­wa i słowo/pojęcie przez nią defi­nio­wa­ne, nio­są toż­sa­me zna­cze­nie). Słowo (rozu­mia­ne jako zapis: zło­że­nie liter) moż­na zastą­pić sym­bo­lem gra­ficz­nym (iko­na). O tym traktuje

semio­ty­ka
1. ?ogól­na teo­ria zna­ku w pro­ce­sie poro­zu­mie­wa­nia się ludzi?

w tym:

seman­ty­ka
1. ?dział języ­ko­znaw­stwa, któ­re­go przed­mio­tem jest ana­li­za zna­czeń wyrazów?
2. ?dział semio­ty­ki zaj­mu­ją­cy się bada­niem związ­ków, jakie zacho­dzą mię­dzy wyra­że­nia­mi języ­ka a przed­mio­ta­mi, do któ­rych się one odnoszą?

syn­tak­ty­ka
2. ?dział semio­ty­ki bada­ją­cy wza­jem­ne sto­sun­ki i wła­ści­wo­ści budo­wy wyra­żeń języ­ka w pro­ce­sie poro­zu­mie­wa­nia się ludzi?

Zapisując coś: treść, w celu prze­ka­za­nia jej dru­giej oso­bie komu­ni­ku­je­my się:

komu­ni­ka­cja
2. ?prze­pływ infor­ma­cji mię­dzy urzą­dze­nia­mi, np. tele­fo­na­mi lub komputerami?
3. ?prze­ka­zy­wa­nie i odbie­ra­nie infor­ma­cji w bez­po­śred­nim kon­tak­cie z dru­gą osobą?

treść
1. ?to, co jest zawar­te w czy­jejś wypo­wie­dzi; też: to, co prze­ka­zu­je odbior­cy dzie­ło sztu­ki, w prze­ciw­sta­wie­niu do formy?
2. ?to, co sta­no­wi isto­tę, sens czegoś?

Do komu­ni­ka­cji uży­wa­my znaków:

znak
1. ?kształt, któ­re­mu przy­pi­su­je się okre­ślo­ne znaczenie?
2. ?dźwięk, spoj­rze­nie, gest itp. słu­żą­cy do prze­ka­za­nia informacji?

Znak zna­czy, czy­li ma okre­ślo­ne znacz­nie (pamię­ta­my o kon­tek­ście). Znakiem może być wie­le rze­czy (tak­że gest). Znak ma (nie­sie) zna­cze­nie, znak lub ich zło­że­nie tak­że, prze­ka­zu­je okre­ślo­ną treść:

zna­cze­nie
1. ?myśl zawar­ta w czy­jejś wypo­wie­dzi, w czy­imś zacho­wa­niu itp.?
3. ?treść, któ­rej zna­kiem jest wyraz lub wyrażenie?

zna­czyć
1. ?być zna­kiem czegoś?
3. ?umiesz­czać na czymś lub na kimś znak?
4. ?zosta­wiać na czymś znak, ślad?

Na koniec zosta­wi­łem, spor­ne słowo:

nota­cja ?ozna­cze­nie cze­goś umow­ny­mi zna­ka­mi; też: zbiór takich znaków?

Notacja to zbiór zna­ków. Przypomnę też, że język to mie­dzy inny­mi okre­ślo­ny zbiór zna­ków wraz z opi­sem ich zna­czeń (seman­ty­ka) oraz tym, jakie mają zna­cze­nia ich okre­ślo­ne zło­że­nia (syn­tak­ty­ka). Wiemy już, że zna­cze­nie (treść) mają nie tyl­ko poje­dyn­cze sło­wa (to rzad­ko) ale ich kon­kret­ne zło­że­nia (zda­nia). Przekazanie kon­kret­nych, jed­no­znacz­nych tre­ści, poza rzad­ki­mi wyjąt­ka­mi, wyma­ga więc zbu­do­wa­nia kon­kret­nych zdań czy­li zło­żeń słów (zna­ków)”. Innymi sło­wy, nikt chy­ba nie powie, że książ­ka jaką jest słow­nik języ­ka pol­skie­go, wraz z zasa­da­mi gra­ma­ty­ki, to jest język pol­ski”. Język to jed­nak coś wię­cej”. Słowo język jest dość nie­pre­cy­zyj­ne i ozna­cza wręcz pewien zespół norm i spo­so­bów poro­zu­mie­wa­nia się (w tym idio­my, zespo­ły słów mają­ca inne zna­cze­nie niż każ­de z nich z osob­na). Poprawne (sku­tecz­ne) posłu­gi­wa­nie się danym języ­kiem ozna­cza, że adre­sat zro­zu­miał” treść nadaw­cy (mówią­ce­go).

Porządkujemy to wszystko

Zrobiło się cięż­ko :). Poniżej model poję­cio­wy: dia­gram w nota­cji SBVR poka­zu­ją­cy poję­cia i związ­ki mię­dzy nimi. Jednym z klu­czo­wych narzę­dzi w ana­li­zie jest wła­snie ana­li­za poję­cio­wa i budo­wa­nie słow­ni­ka pojęć dla okre­ślo­nej dzie­dzi­ny (tu wię­cej o tym czy jest dia­gram fak­tów opi­sa­ny w nota­cji SBVR).

jezyk-i-notacja-model-pojeciowy

Powyższy model obra­zu­je związ­ki pomię­dzy opi­sa­ny­mi wyżej poję­cia­mi, pre­cy­zu­je tak­że ich zna­cze­nia. Model poję­cio­wy dla danej dzie­dzi­ny (tu mowa o języ­kach i nota­cjach) powi­nien się cecho­wać mię­dzy inny­mi tym, że zna­cze­nia poszcze­gól­nych pojęć powin­ny być roz­łącz­ne, czy­li speł­niać ary­sto­te­le­sow­ską zasa­dę wyłą­czo­ne­go środ­ka” w logi­ce, brzmią­cą: jeże­li coś jest czymś, to nie jest niczym innym”. Dla zacho­wa­nia jed­no­znacz­no­ści zdań, defi­ni­cje pojęć muszą się więc wza­jem­nie wyklu­czać, tak zbu­do­wa­ny słow­nik nazy­wa­my prze­strze­nią nazw” (ang. namespace).

UML i BPMN to język czy notacja?

Skrót UML zawie­ra w sobie sło­wo lan­gu­age” (ang. język). Historycznie tłu­ma­czyć to moż­na tym, że obec­ne 14 typów dia­gra­mów to kon­kret­ne kon­tek­sty oraz narzu­co­ne kon­struk­cje, któ­re moż­na nazwać zda­nia­mi” (widać to szcze­gól­nie w przy­pad­ku dia­gra­mów Przypadków uży­cia czy Rozlokowania). Jednak obec­na spe­cy­fi­ka­cja UML 2.5 porząd­ku­je i to, sło­wo lan­gu­age” w zasa­dzie nie jest w niej sto­so­wa­ne wobec tego co nazwa­no tam mia­nem UML (W zasa­dzie dzi­siaj mogła by nosić nazwę Object-orien­ted Modeling and Notation 🙂 ).

Tak więc język czy nota­cja? To zale­ży od tego czy dana spe­cy­fi­ka­cja” opi­su­je wyłącz­nie sym­bo­le czy też ich okre­ślo­ne, i zale­ca­ne w okre­ślo­nych sytu­acjach, kon­struk­cje oraz ich zna­cze­nie. OMG (chy­ba) sta­ra się to ostat­nio jasno sygna­li­zo­wać: UML to jesz­cze lan­gu­age” ale BPMN to już nota­tion”. Specyfikacja UML zawie­ra okre­ślo­ne, seman­tycz­ne (nazwa­ne) kon­struk­cje, mają­ce okre­ślo­ne zna­cze­nia, zwią­za­ne z kon­kret­ny­mi dia­gra­ma­mi (nazwa dia­gra­mu nada­je kon­tekst uży­tym na nich sym­bo­lom, jest to potrzeb­ne bo pamię­taj­my, że w UML wszyst­ko jest kla­są”). W BPMN nie ma cze­goś takie­go (nawet poję­cie pro­ces biz­ne­so­wy” nie jest czę­ścią BPMN, jest ono zde­fi­nio­wa­ne dopie­ro w Dodatku A jako obja­śnie­nie i dodat­ko­wy kon­tekst, w nota­cji zaś BPMN nie ma sym­bo­lu pro­ces biz­ne­so­wy” 🙂 ). To czy dana spe­cy­fi­ka­cja to tyko opis nota­cji czy tak­że języ­ka, zale­ży więc od kon­kret­ne­go przypadku.

usuwanie dwuznaczosci i niejasnosciNiewątpliwie UML, BPMN, CMMN, SBVR, BMM itp., to wszyst­ko są nota­cje, bo są to spe­cy­fi­ka­cje sym­bo­li, ich zna­czeń oraz okre­ślo­na syn­tak­ty­ka. Natomiast o tym co i jak wyra­ża­ją (i czy w ogó­le ;)) two­rzo­ne z ich pomo­cą dia­gra­my, to już inna kwe­stia… To leży w gestii twór­cy dia­gra­mów. A testem jest mie­dzy inny­mi sku­tecz­ność komu­ni­ka­cji: porów­na­nie tego jaką kon­kret­ną treść chciał prze­ka­zać twór­ca dane­go dia­gra­mu i jaką treść ode­brał czy­ta­ją­cy… Analityk zaczy­na od ana­li­zy poję­cio­wej by unik­nąć nie­jed­no­znacz­no­ści w samym prze­ka­zie. Potem dopie­ro doku­men­tu­je, z uży­ciem mode­li two­rzo­nych z pomo­cą nota­cji, to co zastał oraz pro­jek­tu­je to, co chciał­by by, by powsta­ło spo­sób roz­wią­za­nie pro­ble­mu (tu pole­cam lek­tu­rę arty­ku­łu gdzie pisa­łem o tym, że wyma­ga­nia to pro­jekt).

Niewątpliwie więc wszyst­kie języ­ki pro­gra­mo­wa­nia” są języ­ka­mi: mają skład­nię i każ­de zda­nie coś wyra­ża (rozu­mie to i kole­ga pro­gra­mi­sta i kom­pi­la­tor). Wiele nota­cji jed­nak języ­kiem nie jest. O języ­ku moż­na mówić tyl­ko wte­dy, gdy jest samo­wy­star­czal­ny do wyra­ża­nia okre­ślo­nych myśli i tre­ści, do komu­ni­ko­wa­nia ich. Nie może­my tego raczej powie­dzieć o nota­cjach. Diagramy i mode­le wyko­na­ne z pomo­cą w. nota­cji wyma­ga­ją sto­so­wa­nia np. języ­ka” pol­skie­go, do nada­wa­nia nazw sym­bo­lom i dia­gra­mom, bez cze­go dia­gra­my te były by nie­zro­zu­mia­łe. Uważam więc, że uży­wa­nie wobec nota­cji obli­ga­to­ryj­nie nazwy język, jest poważ­nym nad­uży­ciem… Niektóre nota­cje mają swo­ją wer­sję wyko­ny­wal­ną (tu nawią­zu­je do tego że języ­ki pro­gra­mo­wa­nia są” języ­ka­mi”) o czym nie­daw­no pisa­łem (Analityczne i wyko­ny­wal­ne mode­le) jed­nak pamię­tać, nale­ży nota­cja jako taka nie jest języ­kiem pro­gra­mo­wa­nia”, jest tu raczej for­mą budo­wa­nia mecha­ni­zmu (mode­lo­wa­nie), któ­ry dopie­ro po doda­niu wie­lu para­me­trów (czy­li wpro­wa­dze­niu wie­lu słów” z poza nota­cji) pozwa­la taki model uru­cho­mić”.

Model pojęciowy, model danych, model dziedziny systemu

Niemalże każ­de spo­tka­nie pro­jek­to­we, na któ­rym oma­wia­ne są mode­le UML, na każ­dym szko­le­niu na temat UML, poja­wia się pro­blem o któ­rym pisze Ron Ross (wytłusz­cze­nia moje):

Another impli­ca­tion is that con­cept models and logi­cal data models are cle­ar­ly distinct. Unfortunately, many people blur the line betwe­en them. That?s wrong. A con­cept model is abo­ut the meaning of the words you use, and the busi­ness sta­te­ments you make assu­ming tho­se meanings. It?s abo­ut com­mu­ni­ca­tion. A logi­cal data model is abo­ut how you orga­ni­ze what you think you know abo­ut the world so it can be recor­ded and logi­cal­ly mani­pu­la­ted in a sys­te­ma­tic way.I star­ted my care­er in data. It took me as much as 15 years of inten­se work on busi­ness rule sta­te­ments (1990 – 2005) to ful­ly appre­cia­te the dif­fe­ren­ce. But now I am very cle­ar that con­cept models do need to be deve­lo­ped to excru­cia­ting level of deta­il in order to disam­bi­gu­ate the inten­ded busi­ness communication.Most busi­nesses don?t do that today. They jump in at data design (con­cep­tu­al, logi­cal or even phy­si­cal). And they unk­no­win­gly pay a big pri­ce for it. (Źródło: Concept Model vs. Data Model ? Ron Ross on Business Rules)

Generalnie model poję­cio­wy, model danych to skraj­nie róż­ne mode­le. Jeżeli do tego doda­my dys­ku­sje na temat obiek­to­we­go mode­lu dzie­dzi­ny, to na spo­tka­niu mamy nie­mal­że gwa­ran­cje ostre­go sporu.

Widzę dwa głów­ne źró­dła tych pro­ble­mów. Pierwsze to fakt, że w szko­łach wyż­szych nadal kró­lu­je ana­li­za struk­tu­ral­na, a po maco­sze­mu trak­to­wa­na ana­li­za sys­te­mo­wa i obiek­to­wa (obie bazu­ją na kon­cep­cji współ­pra­cu­ją­cych obiek­tów i ope­ru­ją poję­ciem obiekt zaś ter­min” to poję­cie słow­ni­ko­we). Teoria sys­te­mów i opar­ty na niej para­dyg­mat obiek­to­wy są nie­ste­ty trud­ne, bazu­ją w 100% na her­me­ty­za­cji i abs­tra­ho­wa­niu od szcze­gó­łów, a ode­rwa­nie się od szcze­gó­łów więk­szo­ści ludziom przy­cho­dzi z ogrom­nym tru­dem albo nie uda­je się w ogó­le. Drugie to powszech­ne myle­nie kon­tek­stów słów ter­min” (poję­cie) i kon­cep­cja” (pomysł, idea) w lite­ra­tu­rze anglojęzycznej:

con­cept {rzecz.} (też: notion, idea, con­cep­tion, term) poję­cie {n.} Same con­cept, but looking at com­mu­ni­ca­tion dyna­mics in a very dif­fe­rent sphe­re. To samo poję­cie, ale patrząc na dyna­mi­kę komu­ni­ka­cji w zupeł­nie odmien­nej sferze.

con­cept {rzecz.} (też: con­cep­tion, idea) kon­cep­cja {f.} However, we ought to be awa­re that the con­cept of vic­ti­mi­sa­tion requ­ires strong pro­of. Musimy jed­nak być świa­do­mi, że kon­cep­cja repre­sjo­no­wa­nia wyma­ga moc­nych dowodów.

term {rzecz.} (też: notion, idea, con­cep­tion, con­cept) poję­cie {n.} Really cool term: neo­te­ny – the reten­tion of play and juve­ni­le tra­its in adults. Świetne poję­cie – neo­te­nia, zacho­wa­nie u doro­słych mło­dzień­czych cech i chę­ci do zabawy.

(źr. http://​pl​.bab​.la/​s​l​o​w​n​i​k​/​a​n​g​i​e​l​s​k​i​-​p​o​l​s​k​i​/​c​o​n​c​ept)

Do tego docho­dzą nota­cje i cza­sa­mi wręcz nie zro­zu­mie­nie ich seman­ty­ki i zasto­so­wa­nia. W oma­wia­nym obsza­rze od lat są sto­so­wa­ne dwie, od nie­daw­na trzy notacje:

  1. dia­gram związ­ków encji (naj­po­pu­lar­niej­sze nota­cje to Crow?s Feet” czy­li kurze stop­ki 🙂 i jej wer­sja zwa­na, nota­cją bar­ke­ra (Barker’s nota­tion, ERD, ang. Entity Relationship Diagram)
  2. dia­gram klas nota­cji UML (ang. Unified Modeling Language)
  3. dia­gram fak­tów (ang. SBVR, Semantics Of Business Vocabulary And Rules)

Pierwszy słu­ży do two­rze­nia mode­li w para­dyg­ma­cie rela­cyj­nym na trzech pozio­mach ogól­no­ści, wszyst­kie trzy są mode­la­mi danych (a nie pojęć):

  1. Conceptual data model
  2. Logical data model
  3. Physical data model

Diagram klas w nota­cji UML słu­ży do two­rze­nia modeli:

  1. poję­cio­wych (wszyst­kie dia­gra­my klas w spe­cy­fi­ka­cjach OMG to mode­le poję­cio­we opi­su­ją­ce seman­ty­ką i syn­tak­ty­kę danej notacji),
  2. mode­li obiek­to­wych (dia­gram obiek­tów) i ich meta­mo­de­li (dia­gram klas), są to tak zwa­ne mode­le dzie­dzi­ny sys­te­mu (logi­ka, mecha­nizm dzia­ła­nia apli­ka­cji, przed­się­bior­stwa, każ­de­go sys­te­mu w rozu­mie­niu teo­rii systemów),
  3. mode­li struk­tu­ry kodu apli­ka­cji (dia­gram klas).

Od nie­daw­na mamy nota­cje SBVR a w niej dia­gram Fact dia­gram”. Jest to dia­gram (nie jest to dia­gram klas UML, ale dia­gra­mu klas UML moż­na użyć by go zastą­pić) repre­zen­tu­ją­cy w for­mie gra­ficz­nej słow­nik pojęć i jest to spe­cy­ficz­ny model poję­cio­wy, opar­ty na tak zwa­nych związ­kach opar­tych na fak­tach (aso­cja­cje repre­zen­tu­ją tu fak­ty, któ­re kon­tek­sto­wo koja­rzą dane dwa poję­cia np. doku­ment opi­su­je zda­rze­nie, pod­kre­śle­nia wska­zu­ją na poję­cia ze słow­ni­ka (są w nim zde­fi­nio­wa­ne) o sło­wo pisa­ne kur­sy­wą to fakt, któ­ry je kon­tek­sto­wo koja­rzy (mode­le fak­tów to nie są ontologie).

Modele danych (np. dia­gra­my ERD) to struk­tu­ry poka­zu­ją­ce orga­ni­za­cję danych (infor­ma­cji). Mogą być na dużym pozio­mie abs­trak­cji w posta­ci wstęp­ne­go pomy­słu”, mogą być wypra­co­wa­nym mode­lem i mogą być mniej lub bar­dziej kom­pro­mi­so­wym pla­nem implementacji.

Obiektowy para­dyg­mat oraz ogól­na teo­ria sys­te­mów zakła­da­ją, że wszyst­ko to co obser­wu­je­my to pew­na więk­sza lub mniej­sza zło­żo­ność opi­sa­na jako skoń­czo­na licz­ba współ­pra­cu­ją­cych ele­men­tów (lub ich klas). Każdy ele­ment ma okre­ślo­ne cechy, każ­dy w okre­ślo­ny spo­sób reagu­je na bodź­ce z oto­cze­nia. Całkowitą zło­żo­ność wyzna­cza licz­ba tych ele­men­tów i pro­sto­ta lub jej brak, reak­cji na bodź­ce. Doskonale tłu­ma­czy to meta­fo­ra K.Poppera o zega­rach i chmurach:

Generalnie pro­blem zło­żo­no­ści ład­nie opi­sał Karl Popper, w swo­im dzie­le Wiedza Obiektywna meta­fo­rą ?o chmu­rach i zega­rach?. To co obser­wu­je­my, sys­tem, może być tak zło­żo­ne, że ilość obiek­tów i ich wza­jem­nych oddzia­ły­wań będzie zbyt duża, by moż­li­we było stwo­rze­nie mode­lu (teo­ria wyja­śnia­ją­ca zacho­wa­nie) takie­go sys­te­mu, pozwa­la­ją­ce­go na prze­wi­dy­wa­nie zacho­wa­nia takiej zło­żo­no­ści. Są jed­nak sys­te­my, któ­rych natu­ra na to pozwa­la, ich model jest moż­li­wy do stwo­rze­nia, takie sys­te­my są prze­wi­dy­wal­ne w 100%. Metaforą sys­te­mu nie­prze­wi­dy­wal­ne­go jest chmu­ra, a prze­wi­dy­wal­ne­go zegar. Oczywiście jest nie­skoń­cze­nie wie­le sys­te­mów o natu­rze gdzieś pomię­dzy chmu­ra­mi i zega­ra­mi. (Źródło: Wszystkie dro­gi pro­wa­dzą do Rzymu | | Jarosław Żeliński IT-Consulting)

Elementy sys­te­mu mają swo­je cechy (ukry­te: her­me­ty­za­cja) a uze­wnętrz­nia­ją wyłącz­nie reak­cje na bodź­ce (żąda­nia). W efek­cie sys­tem żyje” ale nie jest bazą danych”. UML i dia­gram klas, w tym wypad­ku, mode­lu­je współ­pra­cu­ją­ce obiek­ty a nie bazę danych”. To, że taka baza (każ­da for­ma utrwa­la­nia danych) fizycz­nie ist­nie­je (jest two­rzo­na) to wyłącz­nie sku­tek potrze­by jaką jest zapa­mię­ta­nie sta­nu sys­te­mu (apli­ka­cji).

Niewątpliwie jed­nak dia­gram klas UML nie jest mode­lem danych, i nie słu­ży do mode­lo­wa­nia danych… 

Model kom­po­nen­tu sys­te­mu, opi­su­ją­cy mecha­nizm jego dzia­ła­nia (logi­kę) to tak zwa­ny model dzie­dzi­ny” czy­li obiek­to­wy model sys­te­mu opi­su­ją­cy (mode­lu­ją­cy) mecha­nizm jego dzia­ła­nia. Owszem, apli­ka­cja może słu­żyć do zarzą­dza­nia duży­mi i zor­ga­ni­zo­wa­ny­mi zbio­ra­mi danych ale to to samo co zespół ludzi – sys­tem współ­pra­cu­ją­cych obiek­tów mają­cych – każ­dy – wie­le cech – zarzą­dza­ją­cy biblio­te­ką: Ci ludzie i ich cechy to nie baza danych” a ukry­te do ich wia­do­mo­ści cechy i umie­jęt­no­ści, dostęp­ne dla innych wyłącz­nie pod warun­kiem zada­nia pyta­nia i woli odpo­wie­dzi na nie, ci ludzie mogą zarzą­dzać” jakimś zbio­rem danych. 

Dlatego ubo­le­wam, gdy oso­by będą­ce nauczy­cie­la­mi aka­de­mic­ki­mi, tre­ne­ra­mi pro­wa­dzą­cy­mi szko­le­nia czy auto­ra­mi wie­lu uczo­nych” blo­gów, publi­ku­ją pomy­sły o mode­lo­wa­niu danych z uży­ciem UML… co nie ma nic wspól­ne­go z UML.

O SBVR, mode­lach poję­cio­wych i dia­gra­mie fak­tów pisa­łem w arty­ku­le SBVR czy­li regu­ły biz­ne­so­we i słow­nik. Kwestie dia­gra­mów klas opi­sa­łem mię­dzy inny­mi w arty­ku­le Cholerny dia­gram klas i w Czym jest a czym nie jest model dzie­dzi­ny. Jeśli zaś cho­dzi o to czym nie jest dia­gram ERD pisa­łem przy oka­zji Wiedza po stu­diach? Zostaliście oszukani?