Dokument i jego struktura jako metoda zarządzania danymi

Wprowadzenie

Bardzo wie­le pro­ble­mów w toku wdro­żeń IT rodzą wadli­wie zapro­jek­to­wa­ne struk­tu­ry doku­men­tów. Dotyczy to w szcze­gól­no­ści zarzą­dza­nia dostę­pem do tre­ści, a patrząc sze­rzej: do infor­ma­cji. Ostatnie lata to mię­dzy inny­mi pro­ble­my urzę­dów z udzie­la­niem dostę­pu do infor­ma­cji publicz­nej, od dwóch lat dodat­ko­wo pro­ble­my stwa­rza RODO. Źródłem pro­ble­mów jest treść doku­men­tów, rozu­mia­na jako pyta­nie: Czy te infor­ma­cje muszą być zawar­te w tym doku­men­cie”. Najpierw opi­szę mecha­nizm powsta­wa­nia przy­czyn pro­ble­mów i spo­sób ich roz­wią­za­nia. W pod­su­mo­wa­niu wska­żę jak i gdzie sobie z tym radzić. 

Czytaj dalej… Dokument i jego struk­tu­ra jako meto­da zarzą­dza­nia dany­mi”

RODO – blaski i cienie

1Poprzedni arty­kuł o RODO koń­czył się słowami:

Co przed nami? W RODO np. czy­ta­my, że ?Ochrona osób fizycz­nych w związ­ku z prze­twa­rza­niem danych oso­bo­wych jest jed­nym z praw pod­sta­wo­wych. Art. 8 ust. 1 Karty praw pod­sta­wo­wych Unii Europejskiej? ale już trzy aka­pi­ty dalej czy­ta­my, że ?Prawo do ochro­ny danych oso­bo­wych nie jest pra­wem bez­względ­nym;?, więc mamy to pra­wo czy go nie mamy? Dokument Rozporządzenie 2016/679 o ochro­nie danych oso­bo­wych (RODO) ROZPORZĄDZENIE PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwiet­nia 2016 r. w spra­wie ochro­ny osób fizycz­nych w związ­ku z prze­twa­rza­niem danych oso­bo­wych i w spra­wie swo­bod­ne­go prze­pły­wu takich danych oraz uchy­le­nia dyrek­ty­wy 95/46/WE w znacz­nej mie­rze sta­no­wi sobą listę enu­me­ra­tyw­nie wyszcze­gól­nio­nych przy­pad­ków prze­twa­rza­nia danych i ich ochro­ny, sto­so­wa­nie tego pra­wa będzie bar­dzo trud­ne. (źr. : RODO Ochrona danych oso­bo­wych czy­li ochro­na cze­go? Cz. I | | Jarosław Żeliński IT-Consulting)

Zapowiadałem kon­ty­nu­ację i jest oka­zja. Na stro­nach Polskiego Towarzystwa Informatycznego zosta­ła udo­stęp­nio­na pre­zen­ta­cja Pana Wojciecha Wiewiórowskiego2. Zawiera zebra­ne klu­czo­we infor­ma­cje na temat danych oso­bo­wych, ich ochro­ny i oce­ny któ­re i kie­dy są (powin­ny być) chro­nio­ne. Biorąc pod uwa­gę wie­dzę auto­ra i obszer­ność tej pre­zen­ta­cji, uży­łem tego mate­ria­łu jako aktu­al­ne­go sta­nu wie­dzy o reali­zo­wa­nych i pla­no­wa­nych dzia­ła­niach na temat ochro­ny danych osobowych.

Dziedzinowy model rzeczywistości RODO3

Zanim zacznie­my opi­sy­wa­nie prze­wi­dy­wa­nych moż­li­wych skut­ków wpro­wa­dza­nych norm praw­nych, zbu­du­je­my model poję­cio­wy dzie­dzi­ny, któ­rej te nor­my doty­czą oraz model struk­tu­ry tego cze­go doty­czą te nor­my. Jest to waż­ne, bo do ana­li­zy potrze­bu­je­my odpo­wied­nie­go narzę­dzia (meto­dy) a tak­że dla­te­go, że chcę w tych nor­mach wska­zać ele­men­ty tak zwa­ne­go myśle­nia życze­nio­we­go4. Ten typ myśle­nia jest szcze­gól­nie groź­ny u ustawodawcy.

Opisywałem już tu model wyja­śnia­ją­cy poję­cio­we kwe­stie fak­tów i danych, któ­ry wyglą­da tak:

Kluczowe są tu poję­cia: dane i nośnik danych. Istotne jest tak­że to, że dane są zawsze zwią­za­ne z jakimś nośni­kiem, bez któ­re­go nie są w sta­nie ist­nieć. Nieco inne poję­cia są zwią­za­ne z powsta­wa­niem tych danych. Kontekstowym uzu­peł­nie­niem powyż­sze­go mode­lu są poję­cia zwią­za­ne z tym, gdzie powsta­ją fak­ty zwią­za­ne z pod­mio­tem, oraz któ­re jego cechy są cecha­mi iden­ty­fi­ku­ją­cy­mi (i co to znaczy).

Dane to infor­ma­cje opi­su­ją­ce fak­ty zwią­za­ne z okre­ślo­nym pod­mio­tem, cechy tego pod­mio­tu to tak­że infor­ma­cje (dane opi­su­ją­ce pod­miot). Zwracam tu uwa­gę, że dane opi­su­ją­ce pod­miot (jego cechy) i dane o pod­mio­cie (o tym co się zda­rzy­ło w związ­ku z nim) to odręb­ne typy infor­ma­cji. Cechy pod­mio­tu są z nim trwa­le zwią­za­ne, cha­rak­te­ry­zu­ją go. Fakty zwią­za­ne z pod­mio­tem mogą zacho­dzić od tego pod­mio­tu cał­ko­wi­cie nie­za­leż­ne, np. potrą­ce­nie prze­chod­nia przez samo­chód to fakt z nim zwią­za­ny, doty­czy potrą­co­ne­go ale tak­że kie­row­cy samochodu.

Powyższe, to mode­le poję­cio­we, czy­li poję­cia i syn­tak­tycz­ne związ­ki mię­dzy nimi (nie są to onto­lo­gie!). Związek syn­tak­tycz­ny to po pro­stu coś co zaist­nia­ło (mogło zaist­nieć) powo­du­jąc, że dane poję­cia są (mogą być) z sobą koja­rzo­ne. Pamiętajmy tak­że, że dane to zna­ki na nośni­ku, infor­ma­cje to treść tak zapi­sa­na. Tylko czło­wiek rozu­mie treść, kom­pu­ter nie.

Brakuje nam już tyl­ko struk­tu­ry danych i nośni­ków, na jakich są zapi­sa­ne, oraz związ­ków mię­dzy nimi. Poniżej model przed­sta­wia­ją­cy dane opi­su­ją­ce pod­mio­ty, dane opi­su­ją­ce zacho­dzą­ce fak­ty oraz dane wska­zu­ją­ce na zwią­zek fak­tu z pod­mio­tem. Np. fak­tem jest lot samo­lo­tu, pod­mio­tem jest oso­ba, imien­ny bilet to dane wska­zu­ją­ce na zwią­zek danej oso­by z kon­kret­nym lotem czy­li dane łączą­ce fakt z podmiotem.

Tu waż­na infor­ma­cja: dane łączą­ce opis fak­tu z opi­sem pod­mio­tu mogą powstać w ramach zamie­rzo­ne­go aktu jakim jest np. wysta­wie­nie imien­ne­go bile­tu na kon­kret­ny prze­lot. Mogą też jed­nak powstać w wyni­ku deduk­cji, na pod­sta­wie innych danych, np. na zdję­ciu kabi­ny samo­lo­tu moż­na wska­zać twarz kon­kret­ne­go pasa­że­ra, twarz oso­by jest uni­kal­na i pozwa­la poznać jej dane (dotrzeć do niej) o ile mamy dostęp do danych zawie­ra­ją­cych twa­rze i dane osób (pod­miot). Dedukcją jest tu wnio­sko­wa­nie: jeże­li zna­my wize­ru­nek oso­by X i wie­my, że taki sam wize­ru­nek poja­wił się w w kon­kret­nym cza­sie w samo­lo­cie Y to zna­czy, że oso­ba X była w samo­lo­cie Y w tym kon­kret­nym cza­sie. Tak więc infor­ma­cję zapi­sa­ną na bile­cie tej oso­by (kto leciał i jaki to był lot) jeste­śmy w sta­nie uzy­skać z inne­go źró­dła, pośred­nie­go. Nie zmie­nia to tego, że fakt ten miał miejsce.

Mamy więc model pozwa­la­ją­cy pro­gno­zo­wać skut­ki prób inter­pre­ta­cji wpro­wa­dza­nych norm w obsza­rze danych osobowych.

Tu przy­po­mnę tyl­ko, że model poję­cio­wy (prze­strzeń pojęć) słu­ży do nada­wa­nia nazw ele­men­tom struk­tu­ry. Całość gwa­ran­tu­je jed­no­znacz­ność mode­lu (tu struk­tu­ra opi­sa­na z uży­ciem nota­cji UML, mode­le poję­cio­we to dia­gra­my fak­tów nota­cji SBVR, moż­na je two­rzyć tak­że z uży­ciem dia­gra­mów klas UML).

Należy tu dodać, że pew­ne regu­ły są kon­se­kwen­cją tego, że ope­ru­je­my fak­ta­mi. Fakty to coś co zaszło, a więc są powią­za­ne z upły­wem cza­su, one same i ich skut­ki są więc nie­od­wra­cal­ne. To bar­dzo istot­ne z per­spek­ty­wy wspo­mnia­ne­go wyżej życze­nio­we­go myśle­nia, o czym będzie jesz­cze mowa.

Kolejnym istot­nym ele­men­tem jest tu zna­cze­nie poję­cia posia­dać coś. Kłopoty z potocz­nym poj­mo­wa­niem tego poję­cia dobrze ilu­stru­je poniż­sza aneg­do­ta (nie znam autora):

  1. jeże­li dwie oso­by posia­da­ją po jed­nym jabł­ku i się nimi wymie­nią, nadal posia­da­ją po jed­nym jabłku,
  2. jeże­li dwie oso­by posia­da­ją po jed­nym pomy­śle i się nimi wymie­nią, teraz posia­da­ją po dwa pomysły,
  3. jeże­li dwie oso­by posia­da­ją po jed­nym sekre­cie i się nimi wymie­nią, nie posia­da­ją już sekretów.

Pojęcie posia­dać coś” jest potocz­nie utoż­sa­mia­ne z poję­ciem mieć coś. W pra­wie poję­cie posia­da­nia ozna­cza pra­wo dys­po­no­wa­nia (wła­da­nia), w tym mie­ści się tak­że ogra­ni­cza­nie dostę­pu. W przy­pad­ku przed­mio­tu mate­rial­ne­go potocz­ne rozu­mie­nie nie kłó­ci się z praw­nym, przy­kła­dem jest powyż­sze jabł­ko: przed i po zamia­nie mam jed­no jabł­ko. Jednak pomysł jest tre­ścią, opi­sem któ­ry mamy w naszym umy­śle lub utrwa­li­my np. na papie­rze jako dane. Sekret to nic inne­go jak treść trzy­ma­na w tajem­ni­cy przed inny­mi, jej wyja­wie­nie innym spo­wo­du­je, że prze­sta­nie ona już być sekre­tem. Tym sekre­tem może być, mię­dzy inny­mi, ów pomysł. Jak rozu­mieć powyż­sze trzy fakty?

  1. oso­by mają­ce po jed­nym jabł­ku, po wymia­nie nadal mają po jed­nym jabł­ku: mają jed­nak już inne ich egzemplarze,
  2. oso­by, któ­re wymie­nią się pomy­sła­mi, mają każ­da po dwa pomy­sły, bo nie da się pozbyć raz pozy­ska­nej wie­dzy (czy­li infor­ma­cji o pomyśle),
  3. oso­by, któ­re wymie­nią się sekre­ta­mi (ich tre­ścią), tak na praw­dę wyja­wia­ją infor­ma­cję, sekre­ty prze­sta­ją więc być sekretami.

I tu poja­wia się bar­dzo waż­ne poję­cie: egzem­plarz. Dotyczy ono wyłącz­nie bytów mate­rial­nych: infor­ma­cje nie mają egzem­pla­rzy, bo treść (to co zro­zu­miał czło­wiek) jest z zasa­dy nie­ma­te­rial­na. Tak więc wymia­na jabłek to wymia­na mate­rial­nych przed­mio­tów, odda­jąc jabł­ko tra­ci­my je (prze­sta­je­my je mieć). Wymiana infor­ma­cji pro­wa­dzi wyłącz­nie do powięk­sze­nia sta­nu wie­dzy, udo­stęp­nia­jąc infor­ma­cje nie tra­ci­my już posia­da­nych, pozy­sku­je­my zaś nowe. Prawa mate­rial­ne do tre­ści (np. autor­skie pra­wa mająt­ko­we) to pra­wo dys­po­no­wa­nia nią, a kon­kret­nie pra­wo do ogra­ni­cza­nia korzy­sta­nia z tej tre­ści, ale nie ma fizycz­nej moż­li­wo­ści ode­bra­nia komuś tego, cze­go się już raz dowie­dział, co dobrze ilu­stru­je porze­ka­dło: jak coś zoba­czysz to już nie da się tego odzobaczyć.

RODO

Zajrzyjmy teraz do zbio­ru infor­ma­cji we wspo­mnia­nym mate­ria­le Pana Wiewiórowskiego (2018_05_29_wiewiorowski_PTI. pre­zen­ta­cja zaczy­na się od zdania:

Każdy ma pra­wo do ochro­ny życia pry­wat­ne­go, rodzin­ne­go, czci i dobre­go imie­nia oraz do decy­do­wa­nia o swo­im życiu osobistym.

Co zna­czy powyż­sze? To co potocz­nie nazy­wa­my życiem pry­wat­nym i rodzin­nym to fak­ty z naszej prze­strze­ni pry­wat­nej (oso­bi­ste) lub chro­nio­nej (rodzin­ne). Nie pod­le­ga­ją jed­nak żad­nej ochro­nie – fizycz­nie nie ma takiej moż­li­wo­ści – fak­ty z prze­strze­ni publicz­nej: są z zasa­dy publicz­ne. Czym tak na praw­dę jest tu nasza cześć i dobre imię? To fak­ty o nas, ale infor­ma­cje stwa­rza­my albo my sami albo kłam­cy o nas (o tym czy infor­ma­cja jest praw­dą czy nie, napi­szę pod koniec). Czym jest ochro­na naszych czci i imie­nia? To wyłącz­nie prze­ciw­dzia­ła­nie roz­po­wszech­nia­niu kłamstw na nasz temat. Życie oso­bi­ste i to jak się ono toczy, zale­ży w głów­nej mie­rze od nas samych, cza­sa­mi jed­nak ogra­ni­czo­ne jest pra­wem, np. to jak trak­tu­je­my człon­ków naszej rodzi­ny (prze­moc w rodzinie).

Autor przy­ta­cza tak­że Art. 51 Konstytucji RP:

  1. Nikt nie może być obo­wią­za­ny ina­czej niż na pod­sta­wie usta­wy do ujaw­nia­nia infor­ma­cji doty­czą­cych jego osoby.
  2. Władze publicz­ne nie mogą pozy­ski­wać, gro­ma­dzić i udo­stęp­niać innych infor­ma­cji o oby­wa­te­lach niż nie­zbęd­ne w demo­kra­tycz­nym pań­stwie prawnym.
  3. Każdy ma pra­wo dostę­pu do doty­czą­cych go urzę­do­wych doku­men­tów i zbio­rów danych. Ograniczenie tego pra­wa może okre­ślić ustawa.
  4. Każdy ma pra­wo do żąda­nia spro­sto­wa­nia oraz usu­nię­cia infor­ma­cji nie­praw­dzi­wych, nie­peł­nych lub zebra­nych w spo­sób sprzecz­ny z ustawą.
  5. Zasady i tryb gro­ma­dze­nia oraz udo­stęp­nia­nia infor­ma­cji okre­śla ustawa.

Łatwo zauwa­żyć, że żaden prze­pis nie koli­du­je z tym co opi­su­je wyżej opi­sa­ny model. Ale już na kolej­nej stro­nie 7 mate­ria­łu mamy Artykuł 16 Traktatu o funk­cjo­no­wa­niu UE:

  1. Każda oso­ba ma pra­wo do ochro­ny danych oso­bo­wych jej dotyczących.
  2. Parlament Europejski i Rada, sta­no­wiąc zasa­dy doty­czą­ce ochro­ny osób fizycz­nych w zakre­sie prze­twa­rza­nia danych oso­bo­wych przez insty­tu­cje, orga­ny i jed­nost­ki orga­ni­za­cyj­ne Unii oraz przez Państwa Członkowskie w wyko­ny­wa­niu dzia­łań wcho­dzą­cych w zakres zasto­so­wa­nia pra­wa Unii, a tak­że zasa­dy doty­czą­ce swo­bod­ne­go prze­pły­wu takich danych. Przestrzeganie tych zasad pod­le­ga kon­tro­li nie­za­leż­nych organów.

Jeżeli pod poję­ciem ochro­ny mamy na myśli nie­ujaw­nia­nie nie­ujaw­nio­ne­go (sekret) to jest to moż­li­we. Jeżeli mamy na myśli ochro­nę w rodza­ju ogra­ni­cza­nia dostę­pu do infor­ma­cji począt­ko­wo jaw­nych, to nie­ste­ty jest to już życze­nio­wość, bo z zasa­dy fak­ty z nami zwią­za­ne, zacho­dzą­ce w prze­strze­ni publicz­nej, nie są chro­nio­ne (każ­dy może być ich świad­kiem). Drugi punkt zawie­ra poję­cia prze­twa­rza­nia i tu jest pro­blem, bo prze­cho­wy­wa­nie zosta­ło w prze­pi­sach zrów­na­ne z prze­twa­rza­niem. Przechowywanie danych to ich utrwa­le­nie na okre­ślo­nym nośni­ku, ale nie ozna­cza ono, że te dane są udo­stęp­nia­ne czy prze­kształ­ca­ne, czy­li prze­twa­rza­ne, w zna­cze­niu jakie i potocz­nie i wg. słow­ni­ka języ­ka pol­skie­go, nada­je­my temu poję­ciu. Osoba posia­da­ją­ca nośnik z dany­mi może nie mieć moż­li­wo­ści ich odczy­ta­nia (zapo­zna­nia się z dany­mi i prze­kształ­ca­nia ich w jaki­kol­wiek spo­sób). Zwróćmy uwa­gę na fakt, że każ­dy kom­pu­ter to opro­gra­mo­wa­nie i zapa­mię­ta­ne dane, co powo­du­je, że mimo ist­nie­nia mecha­ni­zmów kon­tro­li dostę­pu do danych, czy­ni z każ­de­go jego użyt­kow­ni­ka oso­bę prze­twa­rza­ją­cą dane, co jest absurdem.

Kolejne zagad­nie­nie to poję­cie pry­wat­no­ści. Sł. języ­ka pol­skie­go: pry­wat­ny czy­li doty­czą­cy czy­ichś spraw oso­bi­stych i rodzin­nych. Jest to jed­nak sze­ro­ka i potocz­na defi­ni­cja. Czy spra­wą oso­bi­stą jest kłót­nia z człon­kiem rodzi­ny na środ­ku ryn­ku? Opisany wcze­śniej model jasno wska­zu­je, że fak­ty zacho­dzą­ce w prze­strze­ni publicz­nej są publicz­ne, i nie ma już zna­cze­nia cze­go doty­czą, bo to coś zaist­nia­ło w prze­strze­ni publicz­nej. Jeżeli to doty­czy­ło (było zwią­za­ne z) spra­wy oso­bi­stej czy rodzin­nej, nie zmie­nia już nicze­go. Pan Wiewiórowski przy­wo­łu­je arty­kuł pew­ne­go praw­ni­ka opu­bli­ko­wa­ny w USA w 1890, w pod­su­mo­wa­niu jego autor powo­łu­je się na uzna­wa­ne pra­wo” natu­ral­ne (!) mówią­ce, że dom był zawsze nie­do­stęp­nym zam­kiem męż­czy­zny (The com­mon law has always reco­gni­zed a man’s house as his castle, impre­gna­ble, often, even to his own offi­cers enga­ged in the exe­cu­tion of its com­mand.). Czy na pew­no jest to dobra dro­ga? Owszem dom, rozu­mia­ny jako prze­strzeń chro­nio­na, to miej­sce gdzie nie powsta­ją fak­ty publicz­ne. Jeżeli isto­tą tego prze­ka­zu jest to, by publi­ko­wa­nie zdjęć wyko­na­nych w domu było poten­cjal­nie karal­ne, to jest to ogól­nie słusz­ne, jed­nak nie brnął bym w stro­nę bez­względ­nej ochro­ny, bo zabrnie­my w ochro­nę prze­mo­cy domo­wej, o ile tyl­ko docho­dzi do niej w zam­ku mężczyzny”.

Pojęcie pry­wat­no­ści, w moich oczach zosta­ło już dość poważ­nie wypa­czo­ne. Na stro­nie 10 mate­ria­łu, przy­to­czo­no kil­ka defi­ni­cji pry­wat­no­ści, cie­ka­we jest to, że wszyst­kie one zasa­dza­ją się na pra­wie do zbie­ra­nia i prze­twa­rza­nia infor­ma­cji i nic nie mówią o tym, w jakich warun­kach powsta­ły (patrz model poję­cio­wy wyżej). Prowadzi to do absur­du jakim jest uzna­nie, że ja mam pra­wo decy­do­wać o tym, co ktoś inny robi z dany­mi o fak­tach mnie doty­czą­cych, jakie zaszły w prze­strze­ni publicz­nej. Jest to kla­sycz­ne życze­nio­we myśle­nie. Tak więc mówie­nie o pry­wat­no­ści, defi­niu­jąc ją tyl­ko jako coś co doty­czy oso­by, pro­wa­dzi do absur­dów takich jak uzna­nie za moją rzecz pry­wat­ną tego, że pośli­zgną­łem się i wywi­ną­łem orła na środ­ku ulicy.

Kolejna kwe­stia to poję­cie danych oso­bo­wych. RODO (Art. 4. Definicje):

1) ?dane oso­bo­we? ozna­cza­ją infor­ma­cje o ziden­ty­fi­ko­wa­nej lub moż­li­wej do ziden­ty­fi­ko­wa­nia oso­bie fizycz­nej (?oso­bie, któ­rej dane doty­czą?); moż­li­wa do ziden­ty­fi­ko­wa­nia oso­ba fizycz­na to oso­ba, któ­rą moż­na bez­po­śred­nio lub pośred­nio ziden­ty­fi­ko­wać, w szcze­gól­no­ści na pod­sta­wie iden­ty­fi­ka­to­ra takie­go jak imię i nazwi­sko, numer iden­ty­fi­ka­cyj­ny, dane o loka­li­za­cji, iden­ty­fi­ka­tor inter­ne­to­wy lub jeden bądź kil­ka szcze­gól­nych czyn­ni­ków okre­śla­ją­cych fizycz­ną, fizjo­lo­gicz­ną, gene­tycz­ną, psy­chicz­ną, eko­no­micz­ną, kul­tu­ro­wą lub spo­łecz­ną toż­sa­mość oso­by fizycznej;
2) ?prze­twa­rza­nie? ozna­cza ope­ra­cję lub zestaw ope­ra­cji wyko­ny­wa­nych na danych oso­bo­wych lub zesta­wach danych oso­bo­wych w spo­sób zauto­ma­ty­zo­wa­ny lub nie­zau­to­ma­ty­zo­wa­ny, taką jak zbie­ra­nie, utrwa­la­nie, orga­ni­zo­wa­nie, porząd­ko­wa­nie, prze­cho­wy­wa­nie, adap­to­wa­nie lub mody­fi­ko­wa­nie, pobie­ra­nie, prze­glą­da­nie, wyko­rzy­sty­wa­nie, ujaw­nia­nie poprzez prze­sła­nie, roz­po­wszech­nia­nie lub inne­go rodza­ju udo­stęp­nia­nie, dopa­so­wy­wa­nie lub łącze­nie, ogra­ni­cza­nie, usu­wa­nie lub niszczenie;

Innymi sło­wy dane oso­bo­we to uni­kal­ne cechy lub zestaw cech, danej oso­by. Jednak uzna­nie, że prze­cho­wy­wa­nie jest prze­twa­rza­niem, czy­li zrów­na­nie utrwa­la­nia danych z ich czy­ta­niem, mody­fi­ko­wa­niem i nisz­cze­niem, zno­wu pro­wa­dzi do absur­dów jakie opi­sa­łem już wyżej. Bo jak rozu­mieć takie fak­ty: zapi­sa­nie danych na CDROM, prze­no­sze­nie tego CDROM w tecz­ce, znisz­cze­nie CDROM w nisz­czar­ce mimo tego, że oso­ba wła­da­ją­ca tym CDROM ich nie czy­ta­ła czy­li nie posia­dła infor­ma­cji tam utrwalonych?

Temat sztucz­nej inte­li­gen­cji (AI) cał­ko­wi­cie pomi­jam, jak na razie AI to nic inne­go jak mniej lub bar­dziej wyra­fi­no­wa­ne, deter­mi­ni­stycz­ne sys­te­my podej­mo­wa­nia decy­zji. AI nie jest pod­mio­tem prawa.

Temat tak zwa­ne­go pro­fi­lo­wa­nia to temat na inny arty­kuł. Dużo szu­mu poja­wi­ło się na ten temat po ostat­nich wybo­rach pre­zy­denc­kich w USA i domnie­ma­nym wpły­wie prze­twa­rza­nia danych oso­bo­wych na dobór i adre­so­wa­nie haseł wybor­czych. Przypomnę tyl­ko wcze­śniej­szą uwa­gę: pew­ne dane mogą być two­rzo­ne dro­gą deduk­cji z pozna­nych już fak­tów i dywa­ga­cje na temat tego czy tej deduk­cji zabro­nić (i jak) uwa­żam tak­że za myśle­nie życze­nio­we.

Podsumowanie

Jak poka­za­łem, defi­ni­cje uży­te w usta­wie oraz nor­my powsta­łe z uży­ciem tych defi­ni­cji, nie­jed­no­krot­nie mają cha­rak­ter życze­nio­wy i nie raz bar­dzo repre­syj­ny. Świat fizycz­ny jest taki jaki jest i nie mamy na nie­go wpły­wu. Poszerzanie defi­ni­cji w spo­sób pro­wa­dzą­cy do koli­zji z ich desy­gna­ta­mi (fak­tycz­nym sta­nem tego co defi­niu­ją) i two­rze­nie norm z uży­ciem pojęć mają­cych takie defi­ni­cje, pro­wa­dzi do wie­lu pro­ble­mów z inter­pre­ta­cją tych norm. Do tego docho­dzi kla­sycz­na życze­nio­wość w rodza­ju: pro­szę mi nie robić zdję­cia na uli­cy. Zrównanie pojęć utrwa­la­nia i prze­twa­rza­nia to w moich oczach prze­my­co­ne życze­nie posia­da­nia pra­wa do żąda­nia usu­wa­nia np. nie­wy­god­nych danych na swój temat. Zwieńczeniem tego absur­du jest życze­nio­we Prawo do zapo­mnie­nia5. Bo nawet jeże­li doszło do opu­bli­ko­wa­nia fał­szy­wych infor­ma­cji to mle­ko się wyla­ło”. Coś co nazwę zacie­ra­niem śla­dów, ma sens o ile nie czy­ni­my z tego pra­wa, czy­li cze­goś co nam się bez­względ­nie nale­ży. Tak zwa­ne fej­ki w Internecie sta­ły się powszech­ne, ich usu­wa­nie jest jak naj­bar­dziej potrzeb­ne i moż­li­we, ale już teza, że ktoś ma pra­wo żąda­nia usu­nię­cia WSZYSTKICH, jest co naj­mniej życze­niem, fizycz­nie nie­moż­li­wym. Przetwarzanie to nie tyl­ko nośni­ki elek­tro­nicz­ne na cen­tral­nych ser­we­rach, to tak­że ogrom­ne ilo­ści wydru­ko­wa­nych i roz­dy­stry­bu­owa­nych na papie­rze tek­stów i zdjęć, jak je wszyst­kie usu­nąć? Moim zda­niem wła­ściw­sze jest fran­cu­skie podej­ście, czy­li wpro­wa­dze­nie do pra­wa obo­wiąz­ku umiesz­cza­nia w pod­pi­sach zdjęć fak­tu ich ewen­tu­al­ne­go retuszu.

Niestety nie mogłem być obec­ny na pre­zen­ta­cji zor­ga­ni­zo­wa­nej przez PTI. Jednak treść pli­ku z pre­zen­ta­cją Pana Wiewiórowskiego zawie­ra ogrom­ną ilość zebra­nych, war­to­ścio­wych infor­ma­cji i do niej się odno­si­łem. Myślę, że będzie­my się bory­kać z dużą ilo­ścią pro­ble­mów inter­pre­ta­cyj­nych, któ­rych roz­strzy­ga­nie będzie zapew­ne nie raz uzna­nio­we. Starałem się poka­zać, że two­rze­nie norm praw­nych na bazie nie­pre­cy­zyj­nych pojęć, norm koli­du­ją­cych cza­sa­mi z pra­wa­mi przy­ro­dy, pro­wa­dzi do powsta­wa­nia złe­go pra­wa. Najbliższe mie­sią­ce poka­żą na ile się myli­łem … oba­wiam się, że wie­le spo­rów będzie dało się roz­strzy­gać jedy­nie spro­wa­dza­niem skarg i wnio­sków do absurdu.

__________________
1.
GIODO. GIODO. https://​gio​do​.gov​.pl/​p​l​/​5​6​9​/​9​276. Published June 3, 2018. Accessed June 3, 2018.
2.
Wiedza o RODO rekor­do­wo pil­nie poszu­ki­wa­na – Aktualności / Oddział Mazowiecki PTI. Oddział Mazowiecki PTI. http://​mazow​sze​.pti​.org​.pl/​1​3​,​a​k​t​u​a​l​n​o​s​c​i​/​a​r​t​i​c​l​e​:​273. Published June 3, 2018. Accessed June 3, 2018.
3.
Dziedzinowe mode­le poję­cio­we i struk­tu­ral­ne są pod­sta­wą ana­li­zy sys­te­mo­wej orga­ni­za­cji, pań­stwa, pra­wa itp. Każda ana­li­zę zaczy­nam od opra­co­wa­nia mode­lu bada­nej dziedziny.
4.
Myślenie życze­nio­we (ang. wish­ful thin­king) ? spo­sób rozu­mo­wa­nia i podej­mo­wa­nia decy­zji opie­ra­ją­cy się na wizji ?opty­mi­stycz­ne­go sce­na­riu­sza? w miej­sce odwo­ły­wa­nia się do dowo­dów i racjonalności.

RODO Ochrona danych osobowych czyli ochrona czego? Cz. I

Temat ochro­ny danych oso­bo­wych cho­dzi za mną od dłuż­sze­go cza­su, do tej pory mówi­łem sobie: jutro napi­szę. I mówi­łem tak codzien­nie rano od kil­ku lat :). Jednak nad­cho­dzi RODO1, posta­no­wi­łem więc zając się tym bli­żej, tym bar­dziej, że dotych­cza­so­we prze­pi­sy już nastrę­cza­ły wie­lu problemów.

Dzisiaj o obec­nym sta­nie praw­nym, na dniach o RODO…

Generalnie pra­wo to nor­my praw­ne czy­li regu­ły. Reguły w każ­dym języ­ku budo­wa­ne są z pojęć o okre­ślo­nym zna­cze­niu i pre­dy­ka­tów. Tym razem posta­no­wi­łem wska­zać przy­czy­ny pro­ble­mów jakie są z obec­nym pra­wem i jakie nad­cho­dzą, ze sto­so­wa­niem nowe­go pra­wa o ochro­nie danych osobowych.

Kluczem są poję­cia i ich zna­cze­nia, bo one i ich defi­ni­cje, wska­zu­ją na okre­ślo­ne desy­gna­ty, czy­li to cze­go (jakie­go pod­mio­tu lub przed­mio­tu) te poję­cia doty­czą. Przykład: jeże­li ktoś usta­no­wi nor­mę mówią­cą, że (nigdy) nie wol­no wpro­wa­dzać psów na teren szpi­ta­la, to sto­so­wa­nie tej nor­my (lub uka­ra­nie za nie zasto­so­wa­nie się) wyma­ga rozu­mie­nia i inter­pre­ta­cji pojęć: wpro­wa­dzić, pies i szpi­tal (nigdy i nie wol­no to pre­dy­ka­ty). Definicje tych pojęć muszą być ści­słe, czy­li muszą pozwa­lać na bez­względ­ne odróż­nia­nie np. psów od nie­psów czy szpi­ta­la od nie­szpi­ta­la. Bez tego sto­so­wa­nie nor­my sta­je się prak­tycz­nie nie­moż­li­we lub bar­dzo trud­ne z powo­du trud­ne­go kla­sy­fi­ko­wa­nia zda­rzeń (czy­nów) i przedmiotów.

Popatrzmy więc na wybra­ne defi­ni­cje i nor­my, w któ­rych ich uży­to. Na począ­tek jed­nak kil­ka defi­ni­cji słow­ni­ko­wych (sjp​.pwn​.pl):

dane: 2. ?infor­ma­cje prze­twa­rza­ne przez komputer?
infor­ma­cja: 1. ?to, co powie­dzia­no lub napi­sa­no o kimś lub o czymś, tak­że zako­mu­ni­ko­wa­nie czegoś?
oso­ba: 1. ?jed­nost­ka ludzka?,
oso­ba fizycz­na: ?wobec pra­wa: każ­dy czło­wiek od chwi­li uro­dze­nia do chwi­li śmierci?
prze­cho­wy­wać: 3. ?uchro­nić coś przed zapomnieniem?
prze­twa­rzać: 3. ?opra­co­wać zebra­ne dane, infor­ma­cje itp., wyko­rzy­stu­jąc tech­ni­kę komputerową?
pry­wat­ny: 2. ?nie­pod­le­ga­ją­cy pań­stwu ani żad­nym insty­tu­cjom publicz­nym?, 3. ?doty­czą­cy czy­ichś spraw oso­bi­stych i rodzinnych?

GIODO, w kwe­stii ochro­ny danych oso­bo­wych, przy­wo­łu­je dwa niżej wymie­nio­ne arty­ku­ły Konstytucji z 1997 r., te sta­no­wią jedynie:

Art. 47. Każdy ma pra­wo do ochro­ny praw­nej życia pry­wat­ne­go, rodzin­ne­go, czci i dobre­go imie­nia oraz do decy­do­wa­nia o swo­im życiu osobistym.

Art. 51.
1. Nikt nie może być obo­wią­za­ny ina­czej niż na pod­sta­wie usta­wy do ujaw­nia­nia infor­ma­cji doty­czą­cych jego osoby.
2. Władze publicz­ne nie mogą pozy­ski­wać, gro­ma­dzić i udo­stęp­niać innych infor­ma­cji o oby­wa­te­lach niż nie­zbęd­ne w demo­kra­tycz­nym pań­stwie prawnym.
3. Każdy ma pra­wo dostę­pu do doty­czą­cych go urzę­do­wych doku­men­tów i zbio­rów danych. Ograniczenie tego pra­wa może okre­ślić ustawa.
4. Każdy ma pra­wo do żąda­nia spro­sto­wa­nia oraz usu­nię­cia infor­ma­cji nie­praw­dzi­wych, nie­peł­nych lub zebra­nych w spo­sób sprzecz­ny z ustawą.
5. Zasady i tryb gro­ma­dze­nia oraz udo­stęp­nia­nia infor­ma­cji okre­śla ustawa.

Życie pry­wat­ne to to, co robi­my poza prze­strze­nią publicz­ną, infor­ma­cje (wie­dza) o tym życiu to ele­ment naszej prywatności.

W rze­czo­nej Ustawie, są jed­nak pro­ble­my. Ustawodawca definiuje:

Art. 6.
1. W rozu­mie­niu usta­wy za dane oso­bo­we uwa­ża się wszel­kie infor­ma­cje doty­czą­ce ziden­ty­fi­ko­wa­nej lub moż­li­wej do ziden­ty­fi­ko­wa­nia oso­by fizycznej.

Jeżeli wszel­kie, to nie tyl­ko te doty­czą­ce życia pry­wat­ne­go ale tak­że te, doty­czą­ce jej prze­by­wa­nia w prze­strze­ni publicz­nej czy funk­cjo­no­wa­nia w życiu publicz­nym i gospo­dar­ce. To pro­wa­dzi do pew­ne­go pro­ble­mu: np. ktoś był w miej­scu publicz­nym i został zare­je­stro­wa­ny na zdję­ciu lub fil­mie, jest to repor­ter­ska rela­cja, któ­ra przede wszyst­kim będzie prze­cho­wy­wa­na w redak­cji, mate­riał może być wyko­rzy­sta­ny w pra­sie lub tele­wi­zji. Ktoś zło­żył rekla­ma­cje doty­czą­ca przed­mio­tu lub usłu­gi, któ­ra kupił, to fakt jaki miał miej­sce. A to tyl­ko frag­ment typo­wej rze­czy­wi­sto­ści. Jest bar­dzo wie­le nie­szko­dli­wych ankiet ulicz­nych, pety­cji itp. gdzie mamy dane oso­by, dane cza­su i miej­sca zło­że­nia podpisu.

2. Osobą moż­li­wą do ziden­ty­fi­ko­wa­nia jest oso­ba, któ­rej toż­sa­mość moż­na okre­ślić bez­po­śred­nio lub pośred­nio, w szcze­gól­no­ści przez powo­ła­nie się na numer iden­ty­fi­ka­cyj­ny albo jeden lub kil­ka spe­cy­ficz­nych czyn­ni­ków okre­śla­ją­cych jej cechy fizycz­ne, fizjo­lo­gicz­ne, umy­sło­we, eko­no­micz­ne, kul­tu­ro­we lub społeczne.

Możliwość iden­ty­fi­ka­cji oso­by mamy nie­mal­że zawsze, zapi­sa­nie imie­nia i nazwi­ska, zdję­cie, adres pocz­ty elek­tro­nicz­nej i numer tele­fo­nu są unikalne.

3. Informacji nie uwa­ża się za umoż­li­wia­ją­cą okre­śle­nie toż­sa­mo­ści oso­by, jeże­li wyma­ga­ło­by to nad­mier­nych kosz­tów, cza­su lub dzia­łań.2

Tu mój konik: jak brzmi defi­ni­cja nad­mier­no­ści”?

Art. 7. Ilekroć w usta­wie jest mowa o:
1) zbio­rze danych ? rozu­mie się przez to każ­dy posia­da­ją­cy struk­tu­rę zestaw danych o cha­rak­te­rze oso­bo­wym, dostęp­nych według okre­ślo­nych kry­te­riów, nie­za­leż­nie od tego, czy zestaw ten jest roz­pro­szo­ny lub podzie­lo­ny funkcjonalnie;

Nie mam poję­cia skąd ta potrze­ba by dane mia­ły jaką­kol­wiek struk­tu­rę, czyż­by spe­cja­li­sta od rela­cyj­nych baz danych maczał pal­ce w two­rze­niu tych defi­ni­cji? Jeżeli opi­sze jakąś oso­bę z uży­ciem nie­struk­tu­ral­nej pro­zy, to już nie są to dane osobowe?

2) prze­twa­rza­niu danych ? rozu­mie się przez to jakie­kol­wiek ope­ra­cje wyko­ny­wa­ne na danych oso­bo­wych, takie jak zbie­ra­nie, utrwa­la­nie, prze­cho­wy­wa­nie, opra­co­wy­wa­nie, zmie­nia­nie, udo­stęp­nia­nie i usu­wa­nie, a zwłasz­cza te, któ­re wyko­nu­je się w sys­te­mach informatycznych;

Tu nie­ste­ty kolej­ny pro­blem: zrów­na­no poję­cie prze­twa­rza­nia z prze­cho­wy­wa­niem. Ten zapis masa­kru­je wszel­kie usłu­gi outsourcingu.

2a) sys­te­mie infor­ma­tycz­nym ? rozu­mie się przez to zespół współ­pra­cu­ją­cych ze sobą urzą­dzeń, pro­gra­mów, pro­ce­dur prze­twa­rza­nia infor­ma­cji i narzę­dzi pro­gra­mo­wych zasto­so­wa­nych w celu prze­twa­rza­nia danych;

To ten moment, gdy nie rozu­miem celu: po co umiesz­czać w usta­wie wska­za­nie na tech­no­lo­gię i meto­dę prze­twa­rza­nia i prze­cho­wy­wa­nia? Generalnie nie­ja­sny jest cel tej usta­wy, tym bar­dziej, że w pew­nych obsza­rach jest prak­tycz­nie nie­moż­li­wa do egze­kwo­wa­nia, głów­nie z tego powo­du, że poję­cie prze­cho­wy­wa­nia i prze­twa­rza­nia doty­czy tak­że metod ope­ru­ją­cych np. na papie­ro­wym nośni­ku, że nie wspo­mnę o ludz­kim umyśle.

Mam świa­do­mość, że powsta­nie tej usta­wy w obec­nym kształ­cie to efekt zabie­gów lob­by­stów, szcze­gól­nie osób i orga­ni­za­cji for­su­ją­cych idee pry­wat­no­ści w prze­strze­ni publicz­nej a tak­że rze­szy zwo­len­ni­ków usu­wa­nia danych o histo­rii, co jest nie­ste­ty absur­dal­ne. Skutkiem dzia­łań tych lob­by­stów są nie­spój­no­ści logicz­ne norm zawar­tych w tej usta­wie i ogrom­ne trud­no­ści w jej sto­so­wa­niu. Poniżej model poję­cio­wy dla dzie­dzi­ny danych osobowych:

Dane to infor­ma­cje, mogą doty­czyć oso­by i wte­dy nazy­wa­my jej dany­mi oso­bo­wy­mi. Jednak war­to mieć świa­do­mość, że dane są prze­cho­wy­wa­ne na nośni­kach, co do któ­rych nie zawsze mamy wie­dzę o ich miej­scu prze­cho­wy­wa­nia i nie zawsze dane są z nich usu­wal­ne. Dane oso­bo­we to gene­ral­nie infor­ma­cje o cechach osób i fak­tach ich doty­czą­cych. Cechy np. ludzi są ich imma­nent­nym ele­men­tem i są (raczej) nie­zmien­ne, jed­nak fak­ty to zapis tego co zaszło i przy­by­wa ich w cza­sie, to co zaszło to nie­zmien­na histo­ria. Fakty mogą doty­czyć zda­rzeń publicz­nych lub pry­wat­nych (ogól­nie nie­pu­blicz­nych) usu­wa­nie opi­sów wybra­nych fak­tów z histo­rii to jej fał­szo­wa­nie (cen­zu­ro­wa­nie). Warto nie zapo­mi­nać, że intym­ne cechy cia­ła czło­wie­ka tak­że nie są dany­mi publicz­ny­mi (np. zdję­cia nago) jed­nak to na tym czło­wie­ku spo­czy­wa odpo­wie­dzial­ność za ich pre­zen­ta­cję w miej­scach publicznych.

Podstawowe pro­ble­my z jaki­mi spo­ty­ka­ją się pod­mio­ty prze­twa­rza­ją­ce dane to sto­so­wa­nie się do tej usta­wy w obsza­rach danych pozy­ska­nych w miej­scach publicz­nych, pozy­ska­nych w toku legal­nej dzia­łal­no­ści, zare­je­stro­wa­nych danych o fak­tach jakie zaszły w miej­scach publicz­nych oraz kwe­stie usu­wa­nia infor­ma­cji o histo­rii. Przestrzeń publicz­na z natu­ry nie two­rzy fak­tów o pry­wat­no­ści, są one – infor­ma­cje o tym co zaszło w prze­strze­ni publicz­nej – powszech­nie dostęp­ne, szcze­gól­nie dla ludzi obec­nych w tym samym miej­scu i cza­sie. W efek­cie posia­da­nie danych publicz­nych o danej oso­bie jest moż­li­we, nie wyma­ga ani jej zgo­dy ani łama­nia pra­wa, by dane te posia­dać. Kolejny pro­blem to kwe­stia tak zwa­ne­go pra­wa do zapo­mnie­nia. Jeden z wie­lu przy­kła­dów pro­ble­mu opi­sa­ła rok temu Gazeta Prawna:

Choć por­tal ten jest lustrza­nym odbi­ciem infor­ma­cji zawar­tych w KRS, to coraz wię­cej osób doma­ga się usu­wa­nia swo­ich danych. Co naj­mniej raz w tygo­dniu ktoś albo bez­po­śred­nio, albo poprzez kan­ce­la­rię praw­ną prze­sy­ła taki wnio­sek. Powód zawsze jest ten sam ? nie chce być koja­rzo­ny z jakąś dzia­łal­no­ścią z prze­szło­ści. Rodzi się pyta­nie, czy ma pra­wo do bycia zapo­mnia­nym? (źr. : Prawo do bycia zapo­mnia­nym nie ma cha­rak­te­ru abso­lut­ne­go – Prawo i wymiar spra­wie­dli­wo­ści – GazetaPrawna​.pl)

Opisane w tym arty­ku­le żąda­nia wręcz prze­czą pra­wom fizy­ki. Prawo do zapo­mnie­nia jest prak­tycz­nie nie­moż­li­we do reali­za­cji w ludz­kiej pamię­ci czy set­kach papie­ro­wych kopii ist­nie­ją­cych doku­men­tów. Pisałem już o tym pro­ble­mie już w 2014 roku:

?Założyciel Wikipedii, Jimmy Wales nie owi­ja w baweł­nę ? jego zda­niem ?pra­wo do bycia zapo­mnia­nym? to po pro­stu cen­zu­ra?. I moim zda­niem ma tro­chę racji, ale to ?pra­wo? to po pro­tu pró­ba ?łama­nia praw fizy­ki?, histo­rii nie zmieniamy?W kwe­stii chciej­stwa ludzi: Amerykański kon­cern Google poin­for­mo­wał w czwar­tek, że w cią­gu mie­sią­ca otrzy­mał 70 tys. wnio­sków od euro­pej­skich użyt­kow­ni­ków chcą­cych usu­nię­cia pew­nych wyni­ków poda­wa­nych przez jego wyszu­ki­war­kę w ramach zagwa­ran­to­wa­nia ?pra­wa do bycia zapo­mnia­nym? (Google otrzy­mał 70 tys. wnio­sków o ?bycie zapo­mnia­nym? ? It). Niestety real­nie, w natu­rze, i tak nikt nie ma gwa­ran­to­wa­ne­go ?pra­wa do bycia zapo­mnia­nym?. (źr. : Praw fyzy­ki Pan nie zła­miesz i nie bądź Pan głąb | | Jarosław Żeliński IT-Consulting) 

Wprowadzanie do pra­wa sta­no­wio­ne­go norm gwał­cą­cych pra­wa przy­ro­dy, to brak logi­ki któ­ry zawsze pro­wa­dzi do nad­użyć i pato­lo­gicz­ne­go sto­so­wa­nia tego prawa.

Co przed nami? W RODO np. czy­ta­my, że Ochrona osób fizycz­nych w związ­ku z prze­twa­rza­niem danych oso­bo­wych jest jed­nym z praw pod­sta­wo­wych. Art. 8 ust. 1 Karty praw pod­sta­wo­wych Unii Europejskiej” ale już trzy aka­pi­ty dalej czy­ta­my, że Prawo do ochro­ny danych oso­bo­wych nie jest pra­wem bez­względ­nym;”, więc mamy to pra­wo czy go nie mamy? Dokument Rozporządzenie 2016/679 o ochro­nie danych oso­bo­wych (RODO) ROZPORZĄDZENIE PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2016/679 z dnia 27 kwiet­nia 2016 r. w spra­wie ochro­ny osób fizycz­nych w związ­ku z prze­twa­rza­niem danych oso­bo­wych i w spra­wie swo­bod­ne­go prze­pły­wu takich danych oraz uchy­le­nia dyrek­ty­wy 95/46/WE w znacz­nej mie­rze sta­no­wi sobą listę enu­me­ra­tyw­nie wyszcze­gól­nio­nych przy­pad­ków prze­twa­rza­nia danych i ich ochro­ny, sto­so­wa­nie tego pra­wa będzie bar­dzo trudne.

Za zakoń­cze­nie. Nie było tu moim celem dawa­nie wska­zó­wek, jak wdra­żać RODO, jest wie­le publi­ka­cji na ten temat. Celem moim było zro­zu­mie­nie i poka­za­nie dla­cze­go jego wdra­ża­nie nie będzie łatwe… Należy życzyć powo­dze­nia i cier­pli­wo­ści admi­ni­stra­to­rom ser­we­rów oraz inwen­cji stro­nom praw­ni­ków w nad­cho­dzą­cych spo­rach… Mi pozo­sta­je ubo­le­wa­nie nad tym, że pra­wo współ­two­rzą lobbyści…

c.d.n.

Przypisy

1.
GIODO. GIODO. https://​gio​do​.gov​.pl/​p​l​/​5​6​9​/​9​276. Published May 4, 2018. Accessed May 4, 2018.
2.
Ustawa z 29 sierp­nia 1997 r. o ochro­nie danych oso­bo­wych (tekst jed­no­li­ty, Dz.U. z 2016 r. poz 922),.

GIODO: ceną za rozwój technologii nie może być handel danymi

Zrobienie zdję­cia czło­wie­ko­wi odbie­ra mu dusze”, tak przy­naj­mniej nadal uwa­ża­ją przed­sta­wi­cie­le wie­lu kul­tur nazy­wa­nych pier­wot­ny­mi”, któ­rzy boją się foto­gra­fów, ale to ludy pier­wot­ne i mogą tak myśleć. Dzisiaj, jak co dzień, zali­czam prze­gląd pra­sy czy­li prze­glą­dam swo­je sub­skryp­cje RSS i co czytam:

Ceną za roz­wój nowych tech­no­lo­gii komu­ni­ka­cyj­nych nie może być han­del dany­mi oso­bo­wy­mi, któ­ry jest nowo­cze­sną for­mą han­dlu ludź­mi – mówi w roz­mo­wie z PAP Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych Wojciech Wiewiórowski.

Zdaniem GIODO Unia Europejska powin­na w cią­gu trzech lat wypra­co­wać nowe prze­pi­sy o ochro­nie danych oso­bo­wych, bo obec­nie nie są dopa­so­wa­ne do współ­cze­snych wyzwań. W ponie­dzia­łek w Warszawie roz­pocz­nie się mię­dzy­na­ro­do­wa kon­fe­ren­cja, poświę­co­na zagad­nie­niom ochro­ny danych oso­bo­wych i pry­wat­no­ści. (GIODO: ceną za roz­wój tech­no­lo­gii nie może być han­del dany­mi. wnp​.pl)

Rzeczą od pra­dzie­jów iden­ty­fi­ku­ją­cą czło­wie­ka była jego twarz (postać), w mia­rę roz­ro­stu licz­by popu­la­cji, z uwa­gi na rosną­ce praw­do­po­do­bień­stwo podo­bień­stwa, poja­wi­ło się imię, następ­nie dodat­ko­wo, do imie­nia doda­wa­no skąd pocho­dzi np. Zbyszko z Bogdańca. Rosnąca licz­ba ludzi oraz wymóg bez­błęd­no­ści iden­ty­fi­ka­cji zro­dził potrze­bę uży­cia cze­goś bar­dziej wyra­fi­no­wa­ne­go: poja­wi­ły się nume­ry oby­wa­te­li” (w Polsce PESEL).

Funkcjonuje rów­no­le­gle poję­cie prze­strze­ni publicz­nej, któ­rej naj­prost­sza moim zda­niem defi­ni­cja to opar­ta na pra­wie wyłą­czo­ne­go środ­ka” brzmią­ca: prze­strzeń publicz­na to każ­da prze­strzeń nie będą­ca zastrze­żo­ną prze­strze­nią pry­wat­ną” (prze­strzeń pry­wat­na to ta, któ­rą mamy pra­wo dys­po­no­wać i ogra­ni­czać do niej dostęp, żad­na zaś z nich nie jest prze­strze­nią niczy­ją). Definicje inne są moim zda­niem pró­ba­mi wyli­cze­nia czym prze­strzeń publicz­na jest”, co z góry ska­zu­je tę defi­ni­cje na potrze­bę ich aktu­ali­za­cji za każ­dym razem, gdy kto­kol­wiek wynaj­dzie” nowe zasto­so­wa­nie prze­strze­ni publicz­nej. Przykładem takiej sła­bej” defi­ni­cji jest moim zda­niem ta z usta­wy o zago­spo­da­ro­wa­niu prze­strzen­nym (to jako przy­kład, ta usta­wa to inny temat ;)):

?obszar prze­strze­ni publicz­nej? ? nale­ży przez to rozu­mieć obszar o szcze­gól­nym zna­cze­niu dla zaspo­ko­je­nia potrzeb miesz­kań­ców, popra­wy jako­ści ich życia i sprzy­ja­ją­cy nawią­zy­wa­niu kon­tak­tów spo­łecz­nych ze wzglę­du na jego poło­że­nie oraz cechy funk­cjo­nal­no-prze­strzen­ne, okre­ślo­ny w stu­dium uwa­run­ko­wań i kie­run­ków zago­spo­da­ro­wa­nia prze­strzen­ne­go gmi­ny; (źr. USTAWA, z dnia 27 mar­ca 2003 r. o pla­no­wa­niu i zago­spo­da­ro­wa­niu przestrzennym)

Każdy czło­wiek znaj­du­ją­cy się w prze­strze­ni publicz­nej jest w niej dostęp­ny”: wol­no się na nie­go patrzeć, wol­no zapa­mię­tać jego twarz (o to pyta­my potem świad­ków wyda­rzeń). Postęp tech­nicz­ny pozwo­lił zastą­pić ulot­ną pamięć czło­wie­ka, nie­ulot­ną i znacz­nie dokład­niej­szą foto­gra­fią. Nie zmie­nia to jed­nak fak­tu, że poja­wie­nie się foto­gra­fii nie zmie­nia defi­ni­cji prze­strze­ni publicz­nej. Tam gdzie zacho­dzi ryzy­ko, że nie zapa­mię­ta­my wszyst­kich twa­rzy, (np. nie zapa­mię­ta­my oso­by, któ­ra nam nie odda­ła poży­czo­nej książ­ki) poza twa­rzą”, żąda­my dodat­ko­wych danych iden­ty­fi­ku­ją­cych (zawar­tość kar­to­te­ki czy­tel­ni­ka w biblio­te­ce) oraz reje­stru­je­my je (utrwa­la­my, pamięć ludz­ka jest zawod­na). Należy zwró­cić uwa­gę, że Biblioteka Publiczna to tak­że prze­strzeń publicz­na podob­nie jak muzea czy stadiony.

Do rze­czy. Bardzo mi się nie spodo­ba­ła meta­fo­ra” uży­ta przez GIODO: han­del dany­mi oso­bo­wy­mi, któ­ry jest nowo­cze­sną for­mą han­dlu ludź­mi”. Jest ona w moich oczach świa­dec­twem zupeł­ne­go nie­zro­zu­mie­niem przez GIODO opi­sy­wa­ne­go zja­wi­ska. Handel ludź­mi to for­ma (ele­ment) nie­wol­nic­twa. To ostat­nie zaś, to zmu­sza­nie ludzi do rze­czy, któ­rych z wła­snej woli by nie czy­ni­li (w szcze­gól­no­ści do nie­wol­ni­czej pra­cy). Nikt nie może mi zaka­zać opo­wia­da­nia o tym kogo widzia­łem na spa­ce­rze w par­ku. Nikt nie może mi zaka­zać poka­za­nia komu­kol­wiek moich zdjęć z tego spa­ce­ru, na któ­rych uwiecz­ni­łem innych spa­ce­ro­wi­czów. Gdzie GIODO dostrze­ga tu jakie­kol­wiek nie­wol­nic­two? Rozumiem, że ktoś może nie chcieć, by wyda­ło się”, że był w tym par­ku ale to pro­blem tego kogoś: wsty­dzi się tego, że był? Okłamał kogoś, że był w tym cza­sie w innym miej­scu? To pro­blem ety­ki (cza­sem psy­chi­ki) tych kon­kret­nych osób, ale na pew­no nie jest to – rela­cja z wizy­ty w par­ku – upra­wia­niem nie­wol­nic­twa. Kto tu jest tym nie­wol­ni­kiem i dla­cze­go? Ja nie mam pojęcia.

Pojawiają się gło­sy, że tech­no­lo­gia dopro­wa­dzi­ła do sytu­acji, w któ­rej łatwość zapa­mię­ta­nia i prze­twa­rza­nia ogrom­nych ilo­ści takich fak­tów jest zła. Zła? Technologia tyl­ko uła­twi­ła tyl­ko to, co do nie­daw­no było tyl­ko bar­dzo trud­ne, cza­sem nie­moż­li­we, dla czło­wie­ka ale to – te moż­li­wo­ści – to tyl­ko więk­sza sku­tecz­ność z nie nowy byt”.

Handel dany­mi oso­bo­wy­mi (zbio­ra­mi takich danych) to była kwe­stia cza­su. To zwy­kły” han­del wie­dzą. Owszem, poja­wia się moim zda­niem pro­blem ety­ki w przy­pad­ku, gdy pewien bank ogła­sza, że zacznie han­dlo­wać dany­mi swo­ich klien­tów. Ale czy bank to prze­strzeń publicz­na? Myślę, że dekla­ra­cja prze­strze­ga­nia tajem­ni­cy ban­ko­wej przez bank, czy­ni z nie­go jed­nak prze­strzeń pry­wat­ną. Owszem, zapew­ne bank może prze­kwa­li­fi­ko­wać obszar swo­je­go dzia­ła­nia w prze­strzeń publicz­ną”, ale powi­nien to ogło­sić w nowym regu­la­mi­nie i prze­strze­gać zasa­dy, że nie dzia­ła on wstecz (regu­la­min jest ele­men­tem umo­wy z ban­kiem). Bank (nie tyl­ko) ma wie­dzę o nas, jed­nak nie jest wła­ści­cie­lem tej wie­dzy a jej depo­zy­ta­riu­szem. Nie ma więc pra­wa swo­bod­ne­go nią dys­po­no­wa­nia. Nasze dane w ban­ku nie są wła­sno­ścią ban­ku, są nadal naszą wła­sno­ścią. Dotyczy to każ­dej insty­tu­cji (fir­my) któ­rej powie­rza­my nasze dane (oso­bo­we) w celu uwia­ry­god­nie­nia swo­jej oso­by, w tym umoż­li­wie­nia kon­tak­tu z nami.

Moim zda­niem nicze­go nie trze­ba tu regu­lo­wać ani ogra­ni­czać. Fakty zare­je­stro­wa­ne na uli­cach (np. moni­to­ring w prze­strze­ni publicz­nej) nie pod­le­ga­ją dys­ku­sji, poja­wia­my się w prze­strze­ni publicz­nej i nie może zaka­zać reje­stro­wa­nia tego fak­tu. Dane oso­bo­we prze­ka­za­ne w okre­ślo­nym celu np. zało­że­nia rachun­ku ban­ko­we­go nie są publicz­ne. Nasze dane w Urzędzie mel­dun­ko­wym tak­że. Nie ma tu co dodat­ko­wo regulować.

Przyznam się, że nie rozu­miem celu reje­stro­wa­nia baz danych oso­bo­wych w GIODO czy opo­ru wie­lu ludzi przez moni­to­rin­giem miej­skim. Być może Ci ostat­ni to Ci, któ­rzy mają pro­blem z uczci­wo­ścią (bo psy­cho­zy wie­lu ludzi to odręb­ny temat). Nie rozu­miem jaki zwią­zek ma nie­wol­nic­two z postę­pem tech­nicz­nym (poza tym, ze wszy­scy w jakimś sen­sie jeste­śmy nie­wol­ni­ka­mi tech­no­lo­gii, ale każ­dy w takim zakre­sie w jakim do tego dopusz­cza). Rozumiem jed­nak, że nale­ży nas – oby­wa­te­li – chro­nić przez pozba­wio­ny­mi ety­ki kor­po­ra­cja­mi, dla któ­rych osią­ga­nie zysku uspra­wie­dli­wia każ­de dzia­ła­nie. Tu jed­nak mam na myśli spo­sób zmia­ny warun­ków umo­wy (bank i han­del dany­mi) a nie sam fakt, że bank te dane ma, bo ma je za naszą zgodą.