Dom bez planów

Podatkowy słownikowy kłopot

Ty razem pew­na cie­ka­wost­ka, poka­zu­ją­ca jak waż­ne są ści­słe dzie­dzi­no­we, logicz­ne ana­li­zy poję­cio­we oraz jak waż­ne jest by nor­my (regu­ły biz­ne­so­we) budo­wać w spo­sób zgod­ny z regu­ła­mi logi­ki i w opar­ciu o popraw­nie zde­fi­nio­wa­ne poję­cia. Tą cie­ka­wost­ką jest nie­daw­ne orze­cze­nie Trybunału Konstytucyjnego:

W wyro­ku z 13 grud­nia Trybunał Konstytucyjny orzekł, że art. 1a ust. 1 pkt 2 usta­wy z 12 stycz­nia 1991 r. o podat­kach i opła­tach lokal­nych w zakre­sie, w jakim umoż­li­wia uzna­nie za budow­lę obiek­tu budow­la­ne­go, któ­ry speł­nia kry­te­ria bycia budyn­kiem, prze­wi­dzia­ne w art. 1a ust. 1 pkt 1 powo­ła­nej usta­wy, jest nie­zgod­ny z zasa­dą szcze­gól­nej okre­ślo­no­ści regu­la­cji dani­no­wych, wywo­dzo­ną z art. 84 w związ­ku z art. 217, w związ­ku z art. 64 ust. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.1

Zamieszanie było spo­wo­do­wa­ne poję­cia­mi uży­ty­mi w Ustawach. Najpierw przy­ta­czam spor­ne poję­cia w brzmie­niu z ustaw:

Art. art. 1a wspo­mnia­nej usta­wy brzmi2:

Art. 1a. 1. Użyte w usta­wie okre­śle­nia oznaczają:
1) budy­nek ? obiekt budow­la­ny w rozu­mie­niu prze­pi­sów pra­wa budow­la­ne­go, któ­ry jest trwa­le zwią­za­ny z grun­tem, wydzie­lo­ny z prze­strze­ni za pomo­cą prze­gród budow­la­nych oraz posia­da fun­da­men­ty i dach;

2) budow­la ? obiekt budow­la­ny w rozu­mie­niu prze­pi­sów pra­wa budow­la­ne­go nie­bę­dą­cy budyn­kiem lub obiek­tem małej archi­tek­tu­ry, a tak­że urzą­dze­nie budow­la­ne w rozu­mie­niu prze­pi­sów pra­wa budow­la­ne­go zwią­za­ne z obiek­tem budow­la­nym, któ­re zapew­nia moż­li­wość użyt­ko­wa­nia obiek­tu zgod­nie z jego prze­zna­cze­niem;

Prawo budow­la­ne:

Art. 3. Ilekroć w usta­wie jest mowa o:
1) obiek­cie budow­la­nym ? nale­ży przez to rozu­mieć budy­nek, budow­lę bądź obiekt małej archi­tek­tu­ry, wraz z insta­la­cja­mi zapew­nia­ją­cy­mi moż­li­wość użyt­ko­wa­nia obiek­tu zgod­nie z jego prze­zna­cze­niem, wznie­sio­ny z uży­ciem wyro­bów budowlanych;
2) budyn­ku ? nale­ży przez to rozu­mieć taki obiekt budow­la­ny, któ­ry jest trwa­le zwią­za­ny z grun­tem, wydzie­lo­ny z prze­strze­ni za pomo­cą prze­gród budow­la­nych oraz posia­da fun­da­men­ty i dach;
2a) budyn­ku miesz­kal­nym jed­no­ro­dzin­nym ? nale­ży przez to rozu­mieć budy­nek wol­no sto­ją­cy albo budy­nek w zabu­do­wie bliź­nia­czej, sze­re­go­wej lub gru­po­wej, słu­żą­cy zaspo­ka­ja­niu potrzeb miesz­ka­nio­wych, sta­no­wią­cy kon­struk­cyj­nie samo­dziel­ną całość, w któ­rym dopusz­cza się wydzie­le­nie nie wię­cej niż dwóch loka­li miesz­kal­nych albo jed­ne­go loka­lu miesz­kal­ne­go i loka­lu użyt­ko­we­go o powierzch­ni cał­ko­wi­tej nie­prze­kra­cza­ją­cej 30% powierzch­ni cał­ko­wi­tej budynku;
3) budow­li ? nale­ży przez to rozu­mieć każ­dy obiekt budow­la­ny nie­bę­dą­cy budyn­kiem lub obiek­tem małej archi­tek­tu­ry, jak: obiek­ty linio­we, lot­ni­ska, mosty, wia­duk­ty, esta­ka­dy, tune­le, prze­pu­sty, sie­ci tech­nicz­ne, wol­no sto­ją­ce masz­ty ante­no­we, wol­no sto­ją­ce trwa­le zwią­za­ne z grun­tem tabli­ce rekla­mo­we i urzą­dze­nia rekla­mo­we, budow­le ziem­ne, obron­ne (for­ty­fi­ka­cje), ochron­ne, hydro­tech­nicz­ne, zbior­ni­ki, wol­no sto­ją­ce insta­la­cje prze­my­sło­we lub urzą­dze­nia tech­nicz­ne, oczysz­czal­nie ście­ków, skła­do­wi­ska odpa­dów, sta­cje uzdat­nia­nia wody, kon­struk­cje opo­ro­we, nad­ziem­ne i pod­ziem­ne przej­ścia dla pie­szych, sie­ci uzbro­je­nia tere­nu, budow­le spor­to­we, cmen­ta­rze, pomni­ki, a tak­że czę­ści budow­la­ne urzą­dzeń tech­nicz­nych (kotłów, pie­ców prze­my­sło­wych, elek­trow­ni jądro­wych i innych urzą­dzeń) oraz fun­da­men­ty pod maszy­ny i urzą­dze­nia, jako odręb­ne pod wzglę­dem tech­nicz­nym czę­ści przed­mio­tów skła­da­ją­cych się na całość użytkową;
3a) obiek­cie linio­wym ? nale­ży przez to rozu­mieć obiekt budow­la­ny, któ­re­go cha­rak­te­ry­stycz­nym para­me­trem jest dłu­gość, w szcze­gól­no­ści dro­ga wraz ze zjaz­da­mi, linia kole­jo­wa, wodo­ciąg, kanał, gazo­ciąg, cie­pło­ciąg, ruro­ciąg, linia i trak­cja elek­tro­ener­ge­tycz­na, linia kablo­wa nad­ziem­na i, umiesz­czo­na bez­po­śred­nio w zie­mi, pod­ziem­na, wał prze­ciw­po­wo­dzio­wy oraz kana­li­za­cja kablo­wa, przy czym kable w niej zain­sta­lo­wa­ne nie sta­no­wią obiek­tu budow­la­ne­go lub jego czę­ści ani urzą­dze­nia budowlanego;
4) obiek­cie małej archi­tek­tu­ry ? nale­ży przez to rozu­mieć nie­wiel­kie obiek­ty, a w szczególności:
a) kul­tu reli­gij­ne­go, jak: kaplicz­ki, krzy­że przy­droż­ne, figury,
b) posą­gi, wodo­try­ski i inne obiek­ty archi­tek­tu­ry ogrodowej,
c) użyt­ko­we słu­żą­ce rekre­acji codzien­nej i utrzy­ma­niu porząd­ku, jak: pia­skow­ni­ce, huś­taw­ki, dra­bin­ki, śmietniki;
5) tym­cza­so­wym obiek­cie budow­la­nym ? nale­ży przez to rozu­mieć obiekt budow­la­ny prze­zna­czo­ny do cza­so­we­go użyt­ko­wa­nia w okre­sie krót­szym od jego trwa­ło­ści tech­nicz­nej, prze­wi­dzia­ny do prze­nie­sie­nia w inne miej­sce lub roz­biór­ki, a tak­że obiekt budow­la­ny nie­po­łą­czo­ny trwa­le z grun­tem, jak: strzel­ni­ce, kio­ski ulicz­ne, pawi­lo­ny sprze­da­ży ulicz­nej i wysta­wo­we, prze­kry­cia namio­to­we i powło­ki pneu­ma­tycz­ne, urzą­dze­nia roz­ryw­ko­we, bara­ko­wo­zy, obiek­ty kon­te­ne­ro­we;3

Po tej lek­tu­rze zapo­znaj­my się z opi­sem orzeczenia:

Trybunał Konstytucyjny stwier­dził, że za akcep­ta­cją kwe­stio­no­wa­ne­go zapa­try­wa­nia mia­ły prze­ma­wiać dwa nie­zbyt kla­row­ne argu­men­ty ? języ­ko­wy i celo­wo­ścio­wy. Ich kry­tycz­na ana­li­za dopro­wa­dzi­ła do wnio­sku, iż są one nie­uza­sad­nio­ne. Argument języ­ko­wy opie­rał się na przy­ję­ciu, że sko­ro usta­wo­daw­ca nie zastrzegł w defi­ni­cji poję­cia budyn­ku warun­ku, iż nie może on być budow­lą, czy­niąc jedy­nie zastrze­że­nie w defi­ni­cji poję­cia budow­li, iż nie może być ona budyn­kiem, to nie jest wyklu­czo­ne, by pew­ne budyn­ki uznać za budow­le, z czym osta­tecz­nie nie spo­sób się zgo­dzić ze wzglę­du na twier­dze­nia samej logi­ki ? rela­cja wyklu­cza­nia się zbio­rów jest bowiem syme­trycz­na. Argument celo­wo­ścio­wy, powią­za­ny wprost z argu­men­tem języ­ko­wym, opie­rał się z kolei na kon­sta­ta­cji, że sko­ro nie­któ­re budyn­ki moż­na uznać za budow­le, to doko­nu­jąc takiej rekwa­li­fi­ka­cji nale­ży odwo­łać się do ? nie­prze­wi­dzia­nej przez usta­wo­daw­cę ? prze­słan­ki funk­cji dane­go obiek­tu, bio­rąc pod uwa­gę, przy­kła­do­wo, jego prze­zna­cze­nie, wypo­sa­że­nie oraz spo­sób i moż­li­wość wyko­rzy­sta­nia. Uwzględnienie tej prze­słan­ki pro­wa­dzi­ło­by jed­nak do roz­sze­rza­ją­cej wykład­ni defi­ni­cji budow­li, powo­du­jąc zara­zem zwę­ża­ją­cą wykład­nię defi­ni­cji budyn­ku. W kon­se­kwen­cji, taki zabieg sta­no­wił­by nie­ak­cep­to­wal­ną na grun­cie pol­skiej kul­tu­ry praw­nej inge­ren­cję w treść defi­ni­cji legal­nej, a co wię­cej skut­ko­wał­by funk­cjo­nal­ną rein­ter­pre­ta­cją regu­la­cji podat­ko­wej na nie­ko­rzyść podat­ni­ka. 4

Po powyż­szym wywo­dzie słow­nym” (patrz wytłusz­cze­nia) popa­trz­my na poniż­szy diagram.

Jest to model poję­cio­wy zbu­do­wa­ny na grun­cie semio­ty­ki (trój­kąt semio­tycz­ny), sto­so­wa­nej w sys­te­mo­wej meto­dzie budo­wa­nia reguł biz­ne­so­wych, w któ­rej poję­cia (ter­mi­ny) sto­so­wa­ne do budo­wy norm (reguł), muszą mieść ści­słe defi­ni­cje. Definicje pojęć muszą speł­niać logicz­ne zasa­dy, w szcze­gól­no­ści regu­łę wyłą­czo­ne­go środ­ka (brzmią­cą jeże­li coś jest czymś to nie jest niczym innym”). Poniżej tak­so­no­mia poję­cia obiekt budow­la­ny zbu­do­wa­na na bazie tre­ści przy­ta­cza­nych ustaw ustawy:

Pojęcie obiekt budow­la­ny ma dwa typy kate­go­rii: (1) wg. trwa­ło­ści: tym­cza­so­wy i trwa­ły obiekt budow­la­ny, (2) wg. rodza­ju: budy­nek, budow­la, obiekt małej archi­tek­tu­ry. Z zasa­dy logi­ki two­rze­nia prze­strze­ni poję­cio­wych wywo­dzi­my, że każ­dy obiekt budow­la­ny moż­na zakwa­li­fi­ko­wać wyłącz­nie do jed­nej z kate­go­rii w ramach typu. Innymi jeże­li coś jest budyn­kiem, to nie jest niczym innym, jeże­li coś jest budow­lą, to nie jest niczym innym, więc budyn­kiem też nie jest.

Powyższy model tre­ści usta­wy (w obsza­rze defi­ni­cji pojęć) wska­zuj na pew­ną w niej wadę: otóż co do zasa­dy jeże­li poję­cie ma typy to muszą musi być co naj­mniej dwa. Jeżeli poję­cie ma jeden dodat­ko­wy typ, z zasa­dy oba są syno­ni­ma­mi. Zakładam (muszę tak zało­żyć, jeże­li wie­rzę w popraw­ność tych defi­ni­cji, a chce wie­rzyć), że inten­cją pra­wo­daw­cy jest wła­śnie wska­za­nie kate­go­rii. Tak więc nale­ży wywieść, że budyn­ki dzie­li­my na budyn­ki miesz­kal­ne jed­no­ro­dzin­ne oraz budyn­ki miesz­kal­ne nie będą­ce budyn­ka­mi jed­no­ro­dzin­ny­mi (co moż­na spo­tkać w posta­ci poję­cia budow­nic­twa wie­lo­ro­dzin­ne­go). Analogicznie budow­le mogą być obiek­ta­mi linio­wy­mi oraz inny­mi obiek­ta­mi. Jeżeli usta­wo­daw­ca defi­niu­je tym­cza­so­wy obiekt budow­la­ny, ozna­cza to że ist­nie­ją nie­tym­cza­so­we” czy­li trwa­łe obiek­ty budow­la­ne. To jed­nak mate­riał na inny spór…

Dziwi mnie, że trze­ba było aż TK by to roz­strzy­gnąć, jed­nak z dru­giej stro­ny nie­ste­ty spo­ty­kam nie raz u praw­ni­ków, zarów­no repre­zen­tu­ją­cych urzę­dy, jaki i repre­zen­tu­ją­cych podat­ni­ków i przed­się­bior­ców, owe celo­wo­ścio­we” (nie­ste­ty pozba­wio­ne logi­ki) wywo­dy, któ­re w moich oczach, moż­na zali­czyć do ery­stycz­nych zabie­gów praw­ni­ków obu stron tego typu sporów.

Jako uzu­peł­nie­nie przy­to­czę frag­ment swo­je­go tek­stu sprzed dwóch lat:

To dla­te­go regu­ły biz­ne­so­we są ?regu­ła­mi postę­po­wa­nia? a nie ?regu­ła­mi podej­mo­wa­nia decy­zji?. Decyzja to kon­kret­ne posta­no­wie­nie, zacho­wa­nie się w kon­kret­nej sytu­acji i kon­kret­nych warun­kach. Podejmowanie decy­zji może być opi­sa­ne pro­ce­du­rą, sekwen­cją kro­ków, moż­na je zapi­sać w posta­ci tabli­cy decyzyjnej.Bardzo waż­ne jest poję­cie ?ter­min?, jest to defi­ni­cja pozwa­la­ją­ca na zakla­sy­fi­ko­wa­nie cze­goś jako tego co okre­ślo­no nazwą ?ter­min? (ter­min czy­li poję­cie w słow­ni­ku ter­mi­nów, pojęć). Słownik pojęć to lista ter­mi­nów będą­cych kla­sy­fi­ka­to­ra­mi. Np. ter­min pismo musi mieć defi­ni­cję pozwa­la­ją­ca odróż­niać pisma od ?nie­pism? a spam od ?nie­spa­mu?. 5

Tak więc usta­wo­daw­ca, uży­wa­ją pojęć zde­fi­nio­wa­nych, two­rzy nor­my postę­po­wa­nia, nie ma tu miej­sca na podej­mo­wa­nie decy­zji (np. o kwa­li­fi­ka­cji budow­li), takie decy­zje zapa­da­ją w momen­cie two­rze­nia defi­ni­cji pojęć uży­tych w nor­mie (two­rze­nia samej nor­my). Tak zwa­ne celo­wo­ścio­we inter­pre­ta­cje” to pró­by inge­ro­wa­nia w decy­zje pra­wo­daw­cy, któ­ry – umiesz­cza­jąc w nor­mie defi­ni­cje uży­tych w niej pojęć – pod­jął już wyma­ga­ne decyzje.

Dla porząd­ku przy­wo­ły­wa­ne wyżej zapi­sy Konstytucji:

Art. 64. 1. Każdy ma pra­wo do wła­sno­ści, innych praw mająt­ko­wych oraz pra­wo dziedziczenia.
2. Własność, inne pra­wa mająt­ko­we oraz pra­wo dzie­dzi­cze­nia pod­le­ga­ją rów­nej dla wszyst­kich ochro­nie prawnej.
3. Własność może być ogra­ni­czo­na tyl­ko w dro­dze usta­wy i tyl­ko w zakre­sie, w jakim nie naru­sza ona isto­ty pra­wa własności.
Art. 84. Każdy jest obo­wią­za­ny do pono­sze­nia cię­ża­rów i świad­czeń publicz­nych, w tym podat­ków, okre­ślo­nych w ustawie.
Art. 217. Nakładanie podat­ków, innych danin publicz­nych, okre­śla­nie pod­mio­tów, przed­mio­tów opo­dat­ko­wa­nia i sta­wek podat­ko­wych, a tak­że zasad przy­zna­wa­nia ulg i umo­rzeń oraz kate­go­rii pod­mio­tów zwol­nio­nych od podat­ków nastę­pu­je w dro­dze ustawy.

Przypisy

1.
Podatkowy kło­pot. Firmy będą mogły żądać od gmin milio­nów zło­tych z tytu­łu nad­pła­co­ne­go podat­ku od nie­ru­cho­mo­ści. PAP. . Accessed December 22, 2017.
2.
USTAWA z dnia 12 stycz­nia 1991 r. o podat­kach i opła­tach lokalnych.
3.
USTAWA z dnia 7 lip­ca 1994 r. Prawo budowlane.
4.
Ważny wyrok TK. Budynek to nie budow­la – Aktualności, NL Aktualności – Czytaj – podat​ki​.abc​.com​.pl. Wolters Kluwer Podatki. http://​www​.podat​ki​.abc​.com​.pl/​c​z​y​t​a​j​/​-​/​a​r​t​y​k​u​l​/​w​a​z​n​y​-​w​y​r​o​k​-​t​k​-​b​u​d​y​n​e​k​-​t​o​-​n​i​e​-​b​u​d​o​wla. Accessed December 22, 2017.
5.
Zelinski J. Reguły biz­ne­so­we, decy­zje i poję­cia | | Jarosław Żeliński IT-Consulting. Jarosław Żeliński IT-Consulting – Analiza Biznesowa i Systemowa, Wymagania. https://it-consulting.pl//2015/11/01/reguly-biznesowe-decyzje-i-pojecia/. Published November 1, 2015. Accessed December 25, 2017.

Inżynieria wymagań

W grud­niu 2011 roku napi­sa­łem na zakoń­cze­nie pew­ne­go arty­ku­łu o wymaganiach:

Większość pro­jek­tów takich jak np. wdra­ża­nie nowych metod kon­tro­lin­gu, zrów­no­wa­żo­nej kar­ty wyni­ków, nowych sys­te­mów IT itp. cier­pi głów­nie z powo­du posia­da­nia nad­mia­ru infor­ma­cji z jed­nej stro­ny i kom­plet­ne­go jej nie­zro­zu­mie­nia z dru­giej. Sławne już w bada­niach ?złe i nie­kom­plet­ne wyma­ga­nia? czy ?zmia­ny zakre­su pro­jek­tu w trak­cie jego trwa­nia? to kla­sycz­ne skut­ki złej (a czę­sto pomi­ja­nia!) ana­li­zy biz­ne­so­wej. Koszty tych pora­żek wie­lo­krot­nie prze­wyż­sza­ją koszt takich ana­liz. (Analiza biz­ne­so­wa ? sku­tecz­ne mode­lo­wa­nie a ryzy­ko pro­jek­tu).

Specyfikowanie wyma­gań, zarzą­dza­nie wyma­ga­nia­mi, inży­nie­ria wyma­gań, to jak widać bar­dzo trud­ny etap pro­jek­tu. Trudność bie­rze się stad, że dostęp­ne zale­ce­nia okre­śla­ją, że wyma­ga­nia maja być np. spój­ne i kom­plet­ne ale zupeł­nie nie opi­su­ją jak to osią­gnąć (a nawet jak to spraw­dzić).

Często moż­na się spo­tkać z poję­ciem inży­nie­ria wyma­gań”. Budzi ono mój opór z dwóch powo­dów: zna­cze­nie sło­wa inży­nie­ria w j.polskim i nie­ade­kwat­ność tego sło­wa do dzie­dzi­ny jaką jest spe­cy­fi­ko­wa­nie wyma­gań, któ­re są po pro­tu listą warunków.

Zajrzyjmy do słow­ni­ka języ­ka polskiego:

inży­nie­ria ?pro­jek­to­wa­nie i kon­stru­owa­nie obiek­tów oraz urzą­dzeń technicznych?

wyma­ga­nie ?waru­nek lub zespół warun­ków, któ­rym ktoś lub coś musi odpowiadać?

Więc jak rozu­mieć zło­że­nie inży­nie­ria wyma­gań”? Ja nie wiem, chy­ba, że ktoś uwa­ża, że wyma­ga­nia się kon­stru­uje”, i że są to zagad­nie­nia tech­nicz­ne. Za to ma sens inży­nie­rii sys­te­mów”. Mamy def. poję­cia system:

sys­tem ?układ ele­men­tów mają­cy okre­ślo­ną struk­tu­rę i sta­no­wią­cy logicz­nie upo­rząd­ko­wa­ną całość?

Gdyby defi­ni­cje sło­wa inży­nie­ria” okro­ić z tech­nicz­nych” albo uznać, że sys­te­my są tak­że nie tech­nicz­ne (bo są np. spo­łecz­ne) to mamy wdzięcz­na definicję:

inży­nie­ria sys­te­mów ?pro­jek­to­wa­nie i kon­stru­owa­nie ukła­dów ele­men­tów mają­cych okre­ślo­ną struk­tu­rę i sta­no­wią­cy logicz­nie upo­rząd­ko­wa­ną całość?

Jeden z moich ulu­bio­nych auto­rów aka­de­mic­kich, Ian Sommeville (lubię go tak­że za to, że książ­ki pisze w pubach popi­ja­jąc piwo ;)) defi­niu­je inży­nie­rię wyma­gań tak:

Requirements engi­ne­ering (RE) refers to the pro­cess of for­mu­la­ting, docu­men­ting and main­ta­ining softwa­re requ­ire­ments (źr. Kotonya G. and Sommerville, I. Requirements Engineering: Processes and Techniques. Chichester, UK: John Wiley & Sons)

(poję­cie inży­nie­rii wyma­gań odno­si do pro­ce­su for­mu­ło­wa­nia, doku­men­to­wa­nia i zarzą­dza­nia wymaganiami)

Tak więc uzna­jąc, że wyma­ga­nia na sys­te­my to ele­ment inży­nie­rii tych sys­te­mów, niniej­szym godzę się uży­wać poję­cia inży­nie­ria wyma­gań” w zna­cze­niu jakim opi­sał to Sommerville :).

Po co tyle glę­dze­nia o sło­wach i ich zna­cze­niach? Poza szu­ka­niem” ali­bi dla ist­nie­nia poję­cia inży­nie­ra wyma­gań” chcę poka­zać, że sło­wa mają zna­cze­nie, zanie­dby­wa­nie tego pro­wa­dzi do wie­lu nie­po­ro­zu­mień (nie­jed­no­znacz­ność) a po dru­gie zwra­cam uwa­gę, że ana­li­za poję­cio­wa to jeden z klu­czo­wych ele­men­tów ana­li­zy w ogó­le (i czę­sto zaniedbywana).

Skoro wyma­ga­nia to warun­ki, to aż pro­si się by te warun­ki spraw­dzać. Patrzmy do słownika:

spraw­dzać ?skon­tro­lo­wać, zba­dać, czy coś jest zgod­ne z praw­dą, czy coś zosta­ło zro­bio­ne prawidłowo?

Tak więc wnio­sek jest pro­sty: wyma­ga­nie (każ­de!) powin­no być spraw­dzal­ne! Bez tego nie jeste­śmy w sta­nie okre­ślić czy coś” speł­nia te wyma­ga­nia, czy­li czy zda­nie: dostar­czo­ny pro­dukt jest zgod­ny z wyma­ga­nia­mi” jest praw­dzi­we czy nie (a nie chce­my oddać roz­strzy­ga­nia tego prawnikom ;)).

Inżynieria wymagań

Skoro więc ugią­łem się i uzna­łem poję­cie inży­nie­rii wyma­gań, popa­trz­my na to sys­te­mo­wo. Jak zawsze pro­ste jest pięk­ne więc co ana­li­zu­je­my w inży­nie­rii sys­te­mo­wej i inży­nie­rii wymagań:

Granice systemu

matrioszkaPojęcie sys­tem” to tak­że super­sys­tem (sys­tem nad­rzęd­ny) i pod­sys­tem (sys­tem pod­rzęd­ny, część sys­te­mu). To trosz­kę jak zna­ne wam, być może, matriosz­ki 🙂 (figur­ki jed­na w drugiej…).

Jest to, nazew­nic­two, bar­dzo waż­ne, bo w jed­nym pro­jek­cie (doku­men­ta­cji) nale­ży zacho­wać bez­względ­ną dys­cy­pli­nę poję­cio­wą, czy­li sło­wo System powin­no się odno­sić wyłącz­nie do kon­kret­ne­go pozio­mu opi­su, resz­ta to ele­men­ty sys­te­mu nad­rzęd­ne­go lub podrzędnego.

Mianem sys­tem okre­śla się zwy­cza­jo­wo spe­cy­fi­ko­wa­ne opro­gra­mo­wa­nie, jed­nak pro­blem poja­wi się natych­miast, gdy dotknie­my takich pojęć jak wyma­ga­nia funk­cjo­nal­ne na opro­gra­mo­wa­nie i wyma­ga­nia biz­ne­so­we. To ostat­nie nie­sie pew­ną nie­ja­sność. Bo nie wiem czy cho­dzi o wyma­ga­nia wobec (w sto­sun­ku do) biz­ne­su (np. popra­wa jako­ści obsłu­gi klien­ta o 5% w naj­bliż­szym bada­niu jako­ści ISO) czy wyma­ga­nia biz­ne­su wobec (w sto­sun­ku do) opro­gra­mo­wa­nia (np. mini­ma­li­za­cja do zera otrzy­ma­nych i zagu­bio­nych zapy­tań ofertowych).

Popatrzmy na powyż­szy dia­gram. Mamy tu dwa Systemy:

  1. Organizacja jest pod­sys­te­mem, jest ele­men­tem sys­te­mu, któ­rym tu jest rynek na jakim ta orga­ni­za­cja funkcjonuje.
  2. Organizacja jest ana­li­zo­wa­nym sys­te­mem, opro­gra­mo­wa­nie jest jed­nym z zaso­bów tej orga­ni­za­cji (opro­gra­mo­wa­nie jest tu podsystemem).

Wymagania może­my tu odno­sić w sto­sun­ku do Organizacji i w sto­sun­ku do Oprogramowania. To dla­te­go jasno wyod­ręb­nia­my ana­li­zę biz­ne­so­wą (pro­duk­tem są mode­le biz­ne­so­we i wyma­ga­nia biz­ne­so­we) od ana­li­zy wyma­gań na opro­gra­mo­wa­nie (mode­le i wyma­ga­nia na opro­gra­mo­wa­nie). Jak widać wyma­ga­nia na opro­gra­mo­wa­nie to wyma­ga­nia, któ­rych źró­dłem jest biz­nes, któ­ry ma kon­kret­ne cele do osią­gnię­cia. Nie powin­ny być one poboż­ny­mi życze­nia­mi użyt­kow­ni­ków, aż do momen­tu gdy spon­sor pro­jek­tu nie powie np.: moim celem jest wygo­da pra­cy moich pra­cow­ni­ków. Oczywiście, ta wygo­da jest zawsze wyma­ga­na ale nie musi ona być celem samym w sobie i nie musi mieć naj­wyż­sze­go priorytetu.

Wymagania inte­re­sa­riu­szy. Moja defi­ni­cja inte­re­sa­riu­sza (jed­na z wie­lu): oso­ba (pod­miot) zain­te­re­so­wa­na zaist­nie­niem pro­duk­tu, na któ­rą poja­wie­nie się pro­duk­tu ma wpływ. Nie raz jestem pyta­ny czy inte­re­sa­riusz ma pra­wo zgła­sza­nia wyma­gań. Jeżeli ma coś do powie­dze­nia pod­czas odbio­ru pro­duk­tu to zna­czy, że ma wyma­ga­nia. One mogą być jed­nak nie­jaw­ne czy­li taki inte­re­sa­riusz nie zgła­sza wyma­gań ale ma wpływ na odbiór pro­duk­tu, nale­ży go koniecz­nie ziden­ty­fi­ko­wać. Jeżeli zaś ktoś nie ma nic do gada­nia przy odbio­rze pro­duk­tu nie jest inte­re­sa­riu­szem (ang. sta­ke­hol­der, klu­czem jest tu «hol­der» czy­li dys­po­nent mają­cy coś do powie­dze­nia, mają­cy wpływ). Tak wiec inte­re­sa­riusz to ktoś kto, na swo­im pozio­mie ogól­no­ści, tak­że musi umieć okre­ślić, kie­dy uzna, że pro­dukt speł­nia jego wyma­ga­nia. Jak nie potra­fi, ktoś musi mu pomóc…analityk :)).

I tu rola ana­li­ty­ka. Interesariusz spi­su­je co mu przyj­dzie do gło­wy swo­im języ­kiem, ana­li­tyk upew­nia się, że zro­zu­miał, dopro­wa­dza je do posta­ci testo­wal­nej i kla­sy­fi­ku­je wyma­ga­nia” jako źró­dło: kon­kret­ny inte­re­sa­riusz” (bo każ­de wyma­ga­nie musi mieć wła­ści­cie­la). Proszę zwró­cić uwa­gę, że inte­re­sa­riu­szem jest tak­że użyt­kow­nik jeże­li tyl­ko ma coś go powie­dze­nia w projekcie :).

Popatrzmy na wymaganie:

Wymagania

Wymaganie jest jed­no (waru­nek jaki coś musi speł­nić) ale może ono mieć wie­le atry­bu­tów i tu widzę zło­żo­ność” wyma­gań (ich [[tak­so­no­mia]]). Zarówno wysta­wia­nie fak­tur VAT” jak i dostęp­ność 99,99% cza­su” to rów­no­praw­ne wyma­ga­nia bo opro­gra­mo­wa­nie np. wspo­ma­ga­ją­ce sprze­daż jest bez­war­to­ścio­we zarów­no gdy nie pozwa­la wysta­wiać fak­tur jak wte­dy, gdy czę­sto się psu­je. Owszem, jed­no jest funk­cjo­nal­ne dru­gie jest poza-funk­cjo­nal­ne ale jed­no i dru­gie to rów­no­praw­ny waru­nek przy­dat­no­ści” czy­li Wymaganie wobec oprogramowania.

Jak wspo­mnia­łem, wyma­ga­nia są (war­to tak robić) kla­sy­fi­ko­wa­ne za pomo­cą atry­bu­tów. Najczęściej spo­ty­ka­ne to: rodzaj (Kind), źró­dło wyma­ga­nia (Source), pole­cam tak­że prio­ry­tet, meto­dę wery­fi­ka­cji (np. test, audyt zgod­no­ści z opi­sem w doku­men­ta­cji), sta­tus (pla­no­wa­ne, zaakc­pe­to­wa­ne, odrzu­co­ne, …) i inne, zależ­nie od wyma­gań i typu projektu.

Ważna uwa­ga i zale­ce­nie IIBA: zarzą­dza­nie wyma­ga­nia­mi zabra­nia” ich usu­wa­nia (albo renu­me­ra­cji po usu­nię­ciu). usu­wa­nie powo­du­je to nie­spój­ność wer­sjo­no­wa­nej doku­men­ta­cji, któ­ra tak­że ma swój cykl życia. Ja od dłuż­sze­go cza­su sto­su­ję dodat­ko­wy sta­tus odrzu­co­ne”, co daje mi cią­głość doku­men­ta­cji a tak­że pozwa­la na odwie­sze­nie” wcze­śniej zde­fi­nio­wa­ne­go wyma­ga­nia, gdy ktoś jed­nak uzna, że coś co było zbęd­ne nagle zno­wu sta­je się konieczne :).

Liczba pytań i suge­stii (tak­że na kil­ku forach dys­ku­syj­na) skło­ni­ła mnie do pod­ję­cia pró­by zbu­do­wa­nia tak­so­no­mii wyma­gań. Jak już wspo­mnia­łem wyżej, zale­ce­nia takie jak FURPS to nie­ste­ty tyl­ko pła­ska lista cech” (i nie wszyst­kich). Wydaje mi się, że struk­tu­ra wyma­gań, ich tak­so­no­mia wza­jem­ne zależ­no­ści oraz rela­cje do udzia­łow­ców pro­jek­tu (inte­re­sa­riu­sze) i przy­szłych użyt­kow­ni­ków roz­wią­za­nia, wyma­ga­ją bar­dziej for­mal­ne­go podej­ścia. Celem jest uzy­ska­nie moż­li­wo­ści spraw­dza­nia czy wyma­ga­nia – jako przed­miot inży­nie­rii wyma­gań – speł­nia­ją jakieś, trze­ba je stwo­rzyć, wymagania.

Taksonomia wymaganPowyżej pró­ba usys­te­ma­ty­zo­wa­nia wyma­gań” na bazie wyżej cyto­wa­nych defi­ni­cji tego pojęcia.

Na koniec jesz­cze kolej­na waż­na rzecz. Warto wska­zy­wać, któ­re ele­men­ty logi­ki biz­ne­so­wej (Model) odpo­wia­da­ją (są powią­za­ne) z danym wyma­ga­niem bo np. szcze­gó­ło­wo opi­su­ją wyma­ga­ny spo­sób reali­za­cji dane­go wyma­ga­nia (np. sys­tem upu­stów albo kon­kret­ny przy­pa­dek uży­cia, tak­że Model). Warto tak­że, jeże­li opis wyma­ga­nia nie jest testem, zapro­jek­to­wać test (przy­pa­dek testo­wy), któ­ry potwier­dzi speł­nie­nie wyma­ga­nia np. opro­gra­mo­wa­nie ma pozwa­lać na wyli­cza­nie pier­wiast­ków dru­gie­go i trze­cie­go stop­nia”. Tu war­to podać kil­ka kon­kret­nych danych wej­ścio­wych wraz z pra­wi­dło­wy­mi wyni­ka­mi (może to doty­czyć nap. tabe­li upu­stów, sys­te­mu sko­rin­gu klien­tów itp.).

Tego typu meto­dy maja nazwę deklaratywnych:

Programowanie dekla­ra­tyw­ne ? rodzi­na para­dyg­ma­tów pro­gra­mo­wa­nia, któ­re nie są z natu­ry impe­ra­tyw­ne. W prze­ci­wień­stwie do pro­gra­mów napi­sa­nych impe­ra­tyw­nie, pro­gra­mi­sta opi­su­je warun­ki, jakie musi speł­niać koń­co­we roz­wią­za­nie (co chce­my osią­gnąć), a nie szcze­gó­ło­wą sekwen­cję kro­ków, któ­re do nie­go pro­wa­dzą (jak to zro­bić). Programowanie dekla­ra­tyw­ne czę­sto trak­tu­je pro­gra­my jako pew­ne hipo­te­zy wyra­żo­ne w logi­ce for­mal­nej, a wyko­ny­wa­nie obli­czeń jako ich dowo­dze­nie. Programowanie dekla­ra­tyw­ne jest szcze­gól­nym przed­mio­tem zain­te­re­so­wa­nia naukow­ców, gdyż dzię­ki mini­ma­li­za­cji lub eli­mi­na­cji skut­ków ubocz­nych może zna­czą­co upro­ścić two­rze­nie pro­gra­mów współ­bież­nych. Paradygmat pro­gra­mo­wa­nia dekla­ra­tyw­ne­go obej­mu­je sze­ro­ką gamę języ­ków pro­gra­mo­wa­nia i bar­dziej szcze­gó­ło­wych para­dyg­ma­tów pod­rzęd­nych. (Programowanie dekla­ra­tyw­ne ? Wikipedia, wol­na ency­klo­pe­dia).

Analiza danych i podejmowanie decyzji: pięta achillesowa współczesnych organizacji

Zaczęło się od pro­wo­ka­cyj­ne­go arty­ku­łu Chrisa Andersona ?The End of Theory: The Data Deluge Makes the Scientific Method Obsolete? . Redaktor naczel­ny mie­sięcz­ni­ka Wired udo­wad­niał w nim, że zalew dany­mi (okre­śla­ny po angiel­sku mia­nem ?data delu­ge? lub ?big data?) wywo­ła­ny, z jed­nej stro­ny sta­łym spad­kiem kosz­tów prze­cho­wy­wa­nia infor­ma­cji, a z dru­giej, upo­wszech­nie­niem ser­wi­sów Web 2.0, słu­żą­cych kre­owa­niu i współ­dzie­le­niu wie­dzy, wkrót­ce zmu­si nowo­cze­sne orga­ni­za­cje do rezy­gna­cji z wyra­fi­no­wa­nych narzę­dzi do ana­li­zy sta­ty­stycz­nej. A w dal­szej per­spek­ty­wie może ozna­czać wery­fi­ka­cję dotych­cza­so­wych metod nauko­wych i badaw­czych. (źr. Blog Jacka Murawskiego dyrek­to­ra gene­ral­ne­go pol­skie­go oddzia­łu Microsoft.)

Jest to kolej­ny głos mówią­cy o zale­wie śmie­cio­wych danych. Pisałem swe­go cza­su o pro­ble­mach z migra­cją danych pod­czas wdra­ża­nia nowych sys­te­mów. Problemem nie jest sama migra­cja (prze­nie­sie­nie danych ze sta­re­go sys­te­mu do nowe­go) a to, co prze­nieść. Niestety naj­czę­ściej z bra­ku pomy­słu” prze­no­si się wszyst­ko” co powo­du­je, że rośnie licz­ba śmie­ci zaś rela­tyw­nie spa­da odse­tek danych fak­tycz­nie przydatnych.

W efek­cie ma miej­sce para­dok­sal­ne zja­wi­sko: rosną kosz­ty zarzą­dza­nia dany­mi a ich war­tość (przy­dat­ność) male­je. Np. dane księ­go­we i podob­ne – struk­tu­ral­ne – moż­na prze­no­sić do hur­tow­ni danych. Tu pro­ces ich czysz­cze­nia roz­wią­zu­je część pro­ble­mu, bo to tyl­ko ich porząd­ko­wa­nie. Pozostaje pro­blem cze­go nie prze­no­sić”. Dochodzi pro­blem danych nie­struk­tu­ral­nych takich jak róż­ne­go rodza­ju doku­men­ty (ofer­ty, robo­cze doku­men­ta­cje pro­jek­to­we itp.).

Cały ten pro­blem ma nazwę: [[reten­cja danych]]. Pojawiają się gło­sy by w fir­mach wpro­wa­dzić pro­ces zna­ny z urzę­dów i sys­te­mu Archiwów Państwowych: nada­wa­nie kate­go­rii archi­wal­nej każ­dej dokumentacji.

Problem nie jest pro­sty, mam wra­że­nie, że czę­sto igno­ro­wa­ny bo dys­ki twar­de tanie­ją”, jed­nak nie ma pro­ble­mu z tym by coś wynieść na strych, pro­blem w tym by to po kil­ku latach odna­leźć”. Kolejny pro­blem to psy­cho­lo­gia i czy­sta ludz­ka wyobraź­nia: po latach mamy nie raz wra­że­nie, że coś co zacho­wa­li­śmy kie­dyś nadal ma war­tość taką jak w dniu zacho­wa­nia, co z regu­ły oka­zu­je się nie­praw­dą. Rzecz w tym, że war­tość danych ope­ra­cyj­nych male­je z upły­wem cza­su (dez­ak­tu­ali­zu­ją się dane o cenach, warun­kach han­dlo­wych itp.). Można zary­zy­ko­wać tezę, że po roku więk­szość z nich (szcze­gó­ły) jest nie­przy­dat­na. Co naj­wy­żej war­tość ma sam fakt, że do jakichś kon­tak­tów docho­dzi­ło, jaki był ich cel itp.

Jak sobie z tym radzić? Narzędzie poma­ga­ją­ce w tym, zawar­te jest w więk­szo­ści dobrych sys­te­mów zarzą­dza­nia prze­pły­wem pra­cy i doku­men­tów. Każdy taki sys­tem ma tak zwa­ne [[repo­zy­to­rium doku­men­tów]]. Jest to archi­wum pli­ków (doku­men­ty, zdję­cia, pli­ki źró­dło­we, itp.), dużą war­to­ścią repo­zy­to­riów jest to, że maja tak zwa­ny sys­tem meta­da­nych. [[Metadane]] to struk­tu­ral­ny opis nie­struk­tu­ral­nej zawar­to­ści prze­cho­wy­wa­nych plików.

Właściwy pro­jekt tych meta­da­nych ([[tak­so­no­mia]]) pozwa­la na stwo­rze­nie dwóch dodat­ko­wych cech przy­dat­nych w sys­te­mach [[busi­ness inteligence]]:

  1. meta­da­ne (jako dane struk­tu­ral­ne) mogą być migro­wa­ne do hur­tow­ni danych,
  2. meta­da­ne nadal zacho­wu­ją klu­czo­we infor­ma­cje po usu­nię­ciu pli­ków źró­dło­wych (z regu­ły dużych i nie­przy­dat­nych, np. po latach nadal będzie­my wie­dzie­li jak czę­sto kon­tak­to­wał się z nami klient i po co, mimo bra­ku dostę­pu do już bez­war­to­ścio­wych danych o szcze­gó­łach tych kontaktów).

Warto two­rzyć dobrze prze­my­śla­ne sys­te­my meta­da­nych dla sys­te­mów archi­wi­za­cji doku­men­tów, gdyż pozwa­la to z jed­nej stro­ny spiąć” archi­wum doku­men­tów z hur­tow­nią danych z dru­giej pozbyć się” śmie­ci. Tempo przy­ro­stu danych sta­le rośnie gdyż biz­ne­so­we opro­gra­mo­wa­nie, auto­ma­ty­zu­jąc wie­le naszych czyn­no­ści, wytwa­rza je w tem­pie w jakim czło­wiek nigdy nie był by w sta­nie. Po dru­gie nara­sta zja­wi­sko powie­la­nia, co nazy­wam to syn­dro­mem copy&paste”. Wiele doku­men­tów (o zgro­zo tak­że tych podob­no autor­skich”) powsta­je coraz czę­ściej meto­dą powie­la­nia tego co znaj­dzie się w fir­mo­wych archi­wach (wie­dza kor­po­ra­cyj­na czy­li po pro­stu jej zanik, bo wie­dza to umie­jęt­ność napi­sa­nia cze­goś a nie sko­pio­wa­nia) czy w sieci.

Moja prak­ty­ka (to co dosta­je do audy­tu u klien­tów) poka­zu­je, że doku­men­ty wytwo­rzo­ne od zera” prak­tycz­nie zawsze mają więk­szą war­tość mery­to­rycz­ną niż te wytwo­rzo­ne na bazie tak zwa­nej wie­dzy kor­po­ra­cyj­nej”. Do tego docho­dzi ryzy­ko prze­nie­sie­nia, pod­czas kopio­wa­nia, tre­ści nie­chcia­nych. Kopiując dzie­siąt­ki stron sta­rej ofer­ty” lub poprzed­nie­go opra­co­wa­nia dorad­cze­go”, two­rząc w ten spo­sób kolej­ne indy­wi­du­al­ne autor­skie opra­co­wa­nie” nara­zić się moż­na nie tyl­ko na ujaw­nie­nie tajem­ni­cy, ale tak­że na zwy­kłe ośmie­sze­nie. Dlatego nie tyl­ko sys­tem zarzą­dza­nia doku­men­ta­mi i wie­dzą nale­ży dobrze zapro­jek­to­wać, ale tak­że pro­ces two­rze­nia nowych tre­ści. W prze­ciw­nym wypad­ku nara­ża­my się na budo­wę wiel­kie­go, ośmie­sza­ją­ce­go fir­mę, śmietnika.

Terminem bli­sko sko­ja­rzo­nym z ana­li­zą dzie­dzi­ny i pro­jek­to­wa­niem tak­so­no­mii jest [[onto­lo­gia]]. Tu dla uła­twie­nia cytat z wikipedii:

Termin onto­lo­gia” w infor­ma­ty­ce i podej­ściu systemowym

Termin onto­lo­gia” cie­szy się coraz to wiek­szą popu­lar­no­ścią w infor­ma­ty­ce (np. w budo­wie sie­ci seman­tycz­nych) oraz bada­niach nad sztucz­ną inte­li­gen­cją gdzie ozna­cza to co jest” i może slu­życ jako plat­for­ma ter­mi­no­lo­gicz­na do for­mal­nej budo­wy infor­ma­cji, pre­fe­ren­cji i wie­dzy (Model IPK).

Ontologia” w kon­tek­ście infor­ma­tycz­nym poja­wi­ła się już w roku 1967 w bada­niach doty­czą­cych mode­lo­wa­nia danych, ale dopie­ro w dobie zale­wu infor­ma­cją dostęp­ną w Internecie i koniecz­no­ścią jej prze­twa­rza­nia zysku­je szer­sze zain­te­re­so­wa­nie. Według Gadomskiego, onto­lo­gia w uogól­nio­nym sen­sie sys­te­mo­wym zaj­mu­je się opi­sy­wa­niem ?tego co jest? lub ?moze być? w danej dzie­dzi­nie zain­te­re­so­wa­nia Meta-teo­ria TOGA, w pew­nym frag­men­cie rze­czy­wi­sto­ści lub w ramach jakiejs teo­rii, mniej lub bar­dziej dokład­nie okre­ślo­nym dla dane­go agen­ta inte­li­gent­ne­go lub robo­ta dla osia­gnie­cia zada­ne­go celu. Aby zapew­nić jed­no­znacz­ność prze­ka­zu wie­dzy na temat okre­ślo­nej rze­czy­wi­sto­ści, na zada­nym pozio­mie og?lnosci, wyko­rzy­stu­je się kate­go­ry­za­cję oraz hie­rar­chi­za­cję. W niniej­szym kon­tek­ście, poję­cia te moż­na zde­fi­nio­wać następująco:

  • kate­go­ry­za­cja ? zdol­ność przy­po­rząd­ko­wa­nia sym­bo­lu wystę­pu­ją­ce­go w komu­ni­ka­cie do okre­ślo­nej gru­py obiek­tów wystę­pu­ją­cych w zada­nej dzie­dzi­nie np. ?kot? ? kla­sa kotów, poję­cie kot.
  • hie­rar­chi­za­cja ? umiej­sco­wie­nie okre­ślo­nej kla­sy w hie­rar­chicz­nej struk­tu­rze. Instancja kla­sy poza oczy­wi­sty­mi cha­rak­te­ry­sty­ka­mi wyni­ka­ją­cy­mi z przy­na­leż­no­ści do kla­sy posia­da tak­że cechy dzie­dzi­czo­ne z klas nadrzędnych.

W uje­ciach sys­te­mo­wym, kogni­tyw­nym i infor­ma­tycz­nym poję­cie «onto­lo­gia» jest poję­ciem rela­tyw­nym, naj­ogol­niej, dana onto­lo­gia zale­ży od dzie­dzi­ny, agen­ta inte­li­gent­ne­go kto­ry ją uży­wa i jego celu.

Aby wyraź­niej pod­kre­ślić cechy cha­rak­te­ry­stycz­ne tzw. top-onto­lo­gii (onto­lo­gii uniwersalnej/ogolnej, onto­lo­gii świa­ta), nale­ży przed­sta­wić kil­ka obec­nie dys­ku­to­wa­nych postu­la­tów doty­czą­cych jej funk­cjo­nal­nych cech :

  1. nie sta­no­wi listy, kata­lo­gu czy tak­so­no­mii obiek­tów, stwa­rza nato­miast for­mal­ne prze­słan­ki, wedle któ­rych tako­we mogą być budowane
  2. jest ode­rwa­na od teo­rii pozna­nia (epi­ste­mo­lo­gii), powią­za­na jest z obiek­tem, a nie jego subiek­tyw­nym odbiorem
  3. musi uchwy­cić rze­czy­wi­stość na róż­nych pozio­mach ato­mi­za­cji, jak rów­nież rela­cje pomię­dzy tymi warstwami
  4. uzna­nie bra­ku moż­li­wo­ści stwo­rze­nia jed­nej ogól­nej onto­lo­gii, ist­nie­nie wie­lu ontologii
  5. w prze­ci­wień­stwie do nauki rela­cje mię­dzy obiek­ta­mi nie są uję­te funk­cyj­nie (zależ­no­ści nie są ilościowe)
  6. nauka roz­po­czy­na pro­ces od mie­rze­nia i pre­dyk­cji, onto­lo­gia zaś od budo­wa­nia taksonomii

(za Ontologia ? Wikipedia, wol­na ency­klo­pe­dia.)