Przesyłki sądowe dostarczane przez internet czyli e‑dokumenty c.d.

Sprawdzam pra­sę i czytam:

W przy­szłym roku w dwóch sądach ma ruszyć pilo­ta­żo­wy pro­gram dorę­cza­nia prze­sy­łek sądo­wych dro­gą elek­tro­nicz­ną1

Czyżby kolej­ny ruch do przo­du po rezy­gna­cji z pod­pi­su elek­tro­nicz­ne­go w dekla­ra­cjach podat­ko­wych? O e‑podpisie pisa­łem nie raz, małe pod­su­mo­wa­nie w 2015 roku zro­bi­łem w arty­ku­le Jak moja pro­gno­za się spra­wu­je czy­li e‑podpis po 13 latach (pole­cam zain­te­re­so­wa­nym cały ten wpis przed dal­szą lek­tu­rą tego artykułu).

Ten arty­kuł to jedy­nie zwró­ce­nie uwa­gi na wybra­ne ryzy­ka zwią­za­ne z pro­jek­ta­mi wdra­ża­nia elek­tro­nicz­ne­go obie­gu doku­men­tów nie tyl­ko w sądow­nic­twie (nadal nie rozu­miem dla­cze­go sądow­nic­two zosta­ło wyróż­nio­ne w kwe­stii doku­men­tów). Nie jest tu moim celem roz­wią­zy­wa­nie tych pro­ble­mów, ale też uwa­żam, że są one moż­li­we do roz­wią­za­nia na co zwra­cam tu uwa­gę wska­zu­jąc na meto­dy. Najpierw nie­co pod­staw komu­ni­ka­cji i defi­ni­cja doku­men­tu, potem uwa­gi do tre­ści cyto­wa­ne­go artykułu.

Komunikacja

Słownik języ­ka pol­skie­go2 o komu­ni­ka­cji w rozu­mie­niu wymia­ny infor­ma­cji mówi:

komu­ni­ka­cja
2. ?prze­pływ infor­ma­cji mię­dzy urzą­dze­nia­mi, np. tele­fo­na­mi lub komputerami?
3. ?prze­ka­zy­wa­nie i odbie­ra­nie infor­ma­cji w bez­po­śred­nim kon­tak­cie z dru­gą osobą?

Generalnie więc komu­ni­ku­ją się ludzie lub urzą­dze­nia, jeże­li komu­ni­ku­ją się ludzie (tak­że zdal­nie), wyko­rzy­stu­ją (mogą) do tego celu urzą­dze­nia (roz­mo­wa dwóch osób przez tele­fon to tak­że roz­mo­wa bez­po­śred­nia). Można to zobra­zo­wać tak:

Definicja komu­ni­ka­cji (sche­mat poglądowy)

Przepływ infor­ma­cji jako taki nie deter­mi­nu­je medium jej prze­ka­za­nia. Dlatego, by to dopre­cy­zo­wać, będzie­my w dal­szej czę­ści uży­wa­li poję­cia doku­ment (defi­ni­cja tak­że w dal­szej czę­ści). Kwestia nośni­ka i uży­tej tech­no­lo­gii, jak się oka­że, prze­sta­je być istotna.

Pojęcie kwa­li­fi­ko­wa­ne­go pod­pi­su elek­tro­nicz­ne­go moim zda­niem prze­sta­nie mieć zna­cze­nie w komu­ni­ka­cji elek­tro­nicz­nej z powo­dów opi­sa­nych we wspo­mnia­nym na począt­ku arty­ku­le (kosz­ty, trud­no­ści w uży­ciu itp.). W celu unik­nię­cia zbęd­nej kom­pli­ka­cji tego wywo­du zigno­ru­ję kwe­stie kodo­wa­nia (utaj­nia­nia tre­ści doku­men­tu) a sku­pię się na komu­ni­ka­cji i jej wia­ry­god­no­ści. Jest to bez­piecz­ne uprosz­cze­nie, gdyż uży­cie tech­no­lo­gii SSL (kodo­wa­nie trans­mi­sji przez inter­net) jest trans­pa­rent­ne dla użyt­kow­ni­ków (np. komu­ni­ka­cja z moim blo­giem jest od ponad mie­sią­ca kodo­wa­na z uży­ciem SSL, nie wiem nawet czy moi sta­li czy­tel­ni­cy to zauważyli).

Komunikacja, a więc tak­że wymia­na doku­men­tów, może się odby­wać na dwa pod­sta­wo­we spo­so­by: bez­po­śred­nio pomię­dzy nadaw­cą i odbior­cą oraz za pośred­nic­twem trze­cie­go pod­mio­tu. Innymi sło­wy doku­ment może­my sobie prze­ka­zać z ręki do ręki” (tak­że środ­ka­mi komu­ni­ka­cji elek­tro­nicz­nej) lub za pośred­nic­twem np. Poczty (lub ser­we­ra zarzą­dza­ją­ce­go prze­pły­wem doku­men­tów). Problem wia­ry­god­no­ści prze­ka­zu spro­wa­dza się wyłącz­nie do pyta­nia: czy odbior­ca otrzy­mał treść iden­tycz­ną z tą, jaką nadał (wysłał) nadaw­ca, i czy ewen­tu­al­nie wska­za­ny w tre­ści doku­men­tu nadaw­ca jest fak­tycz­nie tą oso­bą, któ­ra nada­ła wia­do­mość. To czy doku­ment zawie­ra (opi­su­je) praw­dę jest kwe­stią skła­da­nia (fał­szy­wych) oświad­czeń. Tu war­to zwró­cić uwa­gę na waż­ny fakt: jeże­li doku­ment zawie­ra w tre­ści dane nadaw­cy to stwier­dze­nie, że treść doku­men­tu jest praw­dą, ozna­cza tak­że, że oso­ba wska­za­na w jego tre­ści jako nadaw­ca fak­tycz­nie jest nadaw­cą (a nie raz i auto­rem) doku­men­tu. Posługuję się tu uprosz­cze­niem, zakła­dam, że nadaw­ca doku­men­tu i autor jego tre­ści to ten sam pod­miot, zało­że­nie takie w niczym jed­nak nie zmie­nia tego o czym tu piszę.

Komunikacja bez­po­śred­nia jest pro­sta, a po zakoń­cze­niu pro­ce­su obie stro­ny dys­po­nu­ją iden­tycz­ną tre­ścią prze­sła­ne­go doku­men­tu. Komunikacja pośred­nia pole­ga na dostar­cze­niu doku­men­tu Trzeciej stro­nie, poin­for­mo­wa­niu adre­sa­ta o tym, że cze­ka na nie­go prze­sył­ka (monit), Trzecia stro­na dorę­cza doku­ment lub adre­sat sam go odbie­ra po otrzy­ma­niu moni­tu. Po zakoń­cze­niu pro­ce­su obie stro­ny tak­że dys­po­nu­ją tre­ścią doku­men­tu, może go mieć tak­że Trzecia stro­na. Świadomie nie uży­wam poję­cia ory­gi­na­łu i kopii, gdyż nie ma to zna­cze­nia (o czym za chwi­lę), usta­wo­daw­ca tak­że zre­zy­gno­wał z poję­cia kopii i ory­gi­na­łu doku­men­tu (w przy­pad­ku doku­men­tu elek­tro­nicz­ne­go nie ma to zna­cze­nia np. fak­tu­ry). Owszem są przy­pad­ki, gdy wska­zy­wa­ne jest źró­dło pier­wot­ne (master data), ale to źró­dło a nie egzem­plarz (tych może być wie­le i nie panu­je­my nad tym ile, zakła­dam że nie sto­su­je­my sys­te­mów opar­tych na kodo­wa­niu i kluczach).

Powyższe moż­na zobra­zo­wać tak:

Przekazanie doku­men­tu (UML, dia­gram obiek­tów, pro­fil własny)

W pierw­szym przy­pad­ku (sche­mat w gór­nej czę­ści) potwier­dze­nie wia­ry­god­no­ści komu­ni­ka­cji wyma­ga porów­na­nia tre­ści doku­men­tów u nadaw­cy i u adre­sa­ta, ewen­tu­al­ne róż­ni­ce świad­czą o fał­szer­stwie (może to zro­bić po komu­ni­ka­cji każ­da ze stron). Porównania mogą doko­nać bez­po­śred­nio nadaw­ca i odbior­ca razem (to może nie być moż­li­we lub nie­chcia­ne) lub np. organ kon­tro­lu­ją­cy, np. tak są obec­nie uwia­ry­gad­nia­ne fak­tu­ry z pomo­cą JPK (doku­men­ty są wysy­ła­ne w to samo miej­sce przez nadaw­cę i odbior­cę fak­tu­ry). Sposobem uwia­ry­god­nie­nia tre­ści takiej komu­ni­ka­cji może być usta­le­nie (umo­wa pomię­dzy nadaw­cą i odbior­cą), że doku­ment wysła­ny będzie zawie­rał treść nie zna­ną niko­mu poza nadaw­cą i odbior­cą, np. skła­da­nie rocz­nej dekla­ra­cji podat­ko­wej do urzę­du skar­bo­we­go uwia­ry­gad­nia poda­nie w zezna­niu kwo­ty podat­ku z poprzed­nie­go roku, któ­rą to for­mal­nie zna tyl­ko podat­nik i Urząd Skarbowy.

W dru­gim przy­pad­ku (dol­ny sche­mat na powyż­szym dia­gra­mie) Trzecia stro­na peł­ni rolę obiek­tyw­ne­go pośred­ni­ka i (lub) gwa­ran­ta, dla­te­go nazy­wa­na jest Trzecią stro­ną zaufa­nia (nie może mieć żad­ne­go inte­re­su w zmia­nie tre­ści doku­men­tu i musi być nie­za­leż­na od komu­ni­ku­ją­cych się stron). Tu Trzecia stro­na, jako zaufa­ny pośred­nik, uwia­ry­gad­nia dostar­czo­ny doku­ment (gwa­ran­tu­je, że nie doszło do fał­szer­stwa w dro­dze pomię­dzy nadaw­cą a odbiorca).

Formą mie­sza­ną takiej komu­ni­ka­cji jest Trzecia stro­na zaufa­nia w roli gwa­ran­ta tre­ści, wte­dy peł­ni role nota­riu­sza. Nadawca wysy­ła doku­ment do Notariusza (Trzecia stro­na) i do adre­sa­ta, Notariusz poświad­cza zgod­ność doku­men­tów w wypad­ku spo­ru (na żąda­nie). Innymi sło­wy wysy­ła­jąc doku­ment depo­nu­je­my go u Notariusza i wysy­ła­my do adre­sa­ta, w razie spo­ru o treść doku­men­tu, Notariusz posia­da jego nie­na­ru­szo­ny egzem­plarz. Role nota­riu­sza (zaufa­na trze­cia stro­na) może tak­że peł­nić pośred­nik w poprzed­nim opisie.

Tego typu meto­dy zabez­pie­cze­nia (tak zwa­ne sys­te­mo­we, w prze­ci­wień­stwie do tech­nicz­nych jaką jest kwa­li­fi­ko­wa­ny pod­pis elek­tro­nicz­ny), są opar­te na zało­że­niu, że sfał­szo­wa­nie tre­ści doku­men­tu jest nie­moż­li­we (lub jest wykry­wal­ne w 100%) przy zacho­wa­niu usta­lo­nej pro­ce­du­ry dorę­cze­nia doku­men­tu (patrz: Zasada Kerckhoffs’a). Wymagania nakła­da­ne for­mal­nie na pod­miot sta­no­wią­cy Trzecią stro­nę zaufa­nia (nota­riusz) powo­du­ją, że ryzy­ko nie­wy­kry­cia fał­szer­stwa jest bli­skie zeru.

Opisane powy­żej meto­dy wymia­ny doku­men­tów nie wyma­ga­ją kosz­tow­ne­go i trud­ne­go w uży­ciu kwa­li­fi­ko­wa­ne­go pod­pi­su elek­tro­nicz­ne­go (tak dzia­ła pro­fil zaufa­ny zastę­pu­ją­cy kwa­li­fi­ko­wa­ny pod­pis elektroniczny).

Dokument

Wiele emo­cji w pro­jek­tach budzi poję­cie doku­men­tu. Raz jest ona (jego defi­ni­cja) opie­ra­na na nośni­ku, innym razem na tre­ści. Nasze pra­wo zawie­ra taki dualizm. Kodeks Cywilny mówi3:

Art. 772. Do zacho­wa­nia doku­men­to­wej for­my czyn­no­ści praw­nej wystar­cza zło­że­nie oświad­cze­nia woli w posta­ci doku­men­tu, w spo­sób umoż­li­wia­ją­cy usta­le­nie oso­by skła­da­ją­cej oświadczenie.
Art. 773. Dokumentem jest nośnik infor­ma­cji umoż­li­wia­ją­cy zapo­zna­nie się z jej tre­ścią.
Art. 78. § 1. Do zacho­wa­nia pisem­nej for­my czyn­no­ści praw­nej wystar­cza zło­że­nie wła­sno­ręcz­ne­go pod­pi­su na doku­men­cie obej­mu­ją­cym treść oświad­cze­nia woli. Do zawar­cia umo­wy wystar­cza wymia­na doku­men­tów obej­mu­ją­cych treść oświad­czeń woli, z któ­rych każ­dy jest pod­pi­sa­ny przez jed­ną ze stron, lub doku­men­tów, z któ­rych każ­dy obej­mu­je treść oświad­cze­nia woli jed­nej ze stron i jest przez nią podpisany.
§ 2. (uchy­lo­ny)
Art. 781. § 1. Do zacho­wa­nia elek­tro­nicz­nej for­my czyn­no­ści praw­nej wystar­cza zło­że­nie oświad­cze­nia woli w posta­ci elek­tro­nicz­nej i opa­trze­nie go kwa­li­fi­ko­wa­nym pod­pi­sem elek­tro­nicz­nym.
§ 2. Oświadczenie woli zło­żo­ne w for­mie elek­tro­nicz­nej jest rów­no­waż­ne z oświad­cze­niem woli zło­żo­nym w for­mie pisemnej.

Ale już Ustawa z dnia 17 lute­go 2005 r. o infor­ma­ty­za­cji dzia­łal­no­ści pod­mio­tów reali­zu­ją­cych zada­nia publicz­ne4:

Art. 3. Użyte w usta­wie okre­śle­nia oznaczają:
1) infor­ma­tycz­ny nośnik danych ? mate­riał lub urzą­dze­nie słu­żą­ce do zapi­sy­wa­nia, prze­cho­wy­wa­nia i odczy­ty­wa­nia danych w posta­ci cyfrowej;
2) doku­ment elek­tro­nicz­ny ? sta­no­wią­cy odręb­ną całość zna­cze­nio­wą zbiór danych upo­rząd­ko­wa­nych w okre­ślo­nej struk­tu­rze wewnętrz­nej i zapi­sa­ny na infor­ma­tycz­nym nośni­ku danych;

Obie te usta­wy mia­ły w cią­gu ostat­nich lat nowe­li­za­cje i mimo to nadal jest w nich ten roz­dź­więk. Czym więc jest obec­nie doku­ment? Co do zasa­dy, w pra­wie (i czyn­no­ściach pro­ce­so­wych) nie powin­no być róż­ni­cy mię­dzy doku­men­tem elek­tro­nicz­nym i papie­ro­wym (istot­na jest jest jedy­nie infor­ma­cja jaką nio­są), bo pra­wo posłu­gu­je się ogól­nym poję­ciem for­my pisem­nej (czy­li utrwa­lo­nej w jakimś” doku­men­cie). Z teo­rii pra­wa wie­my, że nor­my pra­wa są domyśl­nie połą­czo­ne spój­ni­kiem i” (czy­li obo­wią­zu­ją obie przy­to­czo­ne defi­ni­cje razem jako suma a nie alter­na­ty­wa), z tego powo­du od dłuż­sze­go cza­su, z powo­dze­niem w pro­jek­tach dla admi­ni­stra­cji pań­stwo­wej sto­su­ję, nie tyl­ko w doku­men­tach OPZ (Opis Przedmiotu Zamówienia), nastę­pu­ją­cą definicję:

doku­ment: zestaw danych o okre­ślo­nej zawar­to­ści mają­cy okre­ślo­ną logicz­ną struk­tu­rę, meta­da­ne oraz pre­zen­ta­cję (for­mat, fizycz­ny układ, itp.), zapis (bez wzglę­du na postać) będą­cy świa­dec­twem fak­tu5.

Pierwsza, głów­na część defi­ni­cji to nie­mal­że pro­ste połą­cze­nie dwóch wyżej wymie­nio­nych usta­wo­wych, doda­tek o fak­tach jest jed­nak bar­dzo istot­ny, gdyż reje­stry (w tym tak zwa­ne logi sys­te­mo­we) to tak na praw­dę zapi­sy fak­tów, i tu for­mal­nie odręb­nym doku­men­tem jest każ­dy zapis, podob­nie jak każ­dy wiersz w tabli­cy bazy danych (metry­ka doku­men­tu jest tak­że dokumentem).

Poważną kon­se­kwen­cją tre­ści tych prze­pi­sów dla pro­jek­tan­tów opro­gra­mo­wa­nia jest to, że for­mu­larz (łącz­na treść jego pól wraz z ich ety­kie­ta­mi) utrwa­lo­ny posta­ci w kil­ku odręb­nych powią­za­nych logicz­nie tablic rela­cyj­nej bazy danych, po zapi­sa­niu w takiej bazie, nie jest już doku­men­tem w myśl pra­wa (i powyż­szej defi­ni­cji tak­że), jest nim dopie­ro to co powsta­nie w wyni­ku zapy­ta­nia do tej bazy i zobra­zo­wa­nia rezul­ta­tu tej ope­ra­cji, a to ozna­cza, że każ­do­ra­zo­wo po takim zapy­ta­niu powsta­je nowy doku­ment, osob­ną kwe­stią jest to, czy kolej­ne wyni­ki tych samych ale odle­głych w cza­sie zapy­tań do bazy, dadzą iden­tycz­ną treść (pomi­jam, że nie jest moż­li­we zło­że­nie pod­pi­su elek­tro­nicz­ne­go pod sys­te­mem zesta­wu wier­szy rela­cyj­nie powią­za­nych tablic).

Przesyłki sądowe mają być doręczane przez internet. Na razie na próbę

Od pew­ne­go cza­su toczą się pra­ce nad dorę­cze­nia­mi pism sądo­wych dro­gą elek­tro­nicz­ną, o czym wspo­mi­na cyto­wa­ny na począt­ku arty­kuł. Zobaczmy z czym wal­czy rząd.

Przesyłki sądo­we przez inter­net to tyl­ko jeden z ele­men­tów cyfry­za­cji kra­ju. Jednak na dro­dze do cyfro­wej rewo­lu­cji stoi brak odpo­wied­nich prze­pi­sów.1

To jest pod­sta­wa, bez zmian legi­sla­cyj­nych (pra­wo nadal wyma­ga pod­pi­su kwa­li­fi­ko­wa­ne­go) nie ruszy­my do przo­du. Warto tu tak­że pamię­tać, że sądy nadal mają pra­wo odmo­wy przy­ję­cia do akt spra­wy doku­men­tu w posta­ci elek­tro­nicz­nej. Problem jaki widzę to spo­sób two­rze­nia tego pra­wa i to co w efek­cie powsta­je. Ale, czy­ta­my dalej, że:

Oprócz obsłu­gi sądów Poczta wal­czy też o dorę­cza­nie urzę­do­wych e‑maili. Wiele wska­zu­je na to, że kon­kurs wygra i osta­tecz­nie zosta­nie też Narodowym Operatorem Cyfrowym.

Coś cze­go od daw­na nie rozu­miem w poli­ty­ce Rządu (Ministra Cyfryzacji) to odręb­ne, wyjąt­ko­we trak­to­wa­nie pocz­ty ema­il. Żadna defi­ni­cja doku­men­tu nie daje pod­staw do takie­go wyróż­nie­nia. Problem jest do roz­wią­za­nia w bar­dzo pro­ty spo­sób: albo cały plik np. xxx.eml uzna­je­my za doku­ment, albo pocz­ty elek­tro­nicz­nej uży­wa­my jako nośni­ka załącz­ni­ków czy­li załą­cza­nych doku­men­tów. Ta dru­ga meto­da nie wyma­ga żad­nych dodat­ko­wych zabie­gów, w ePUAP doku­men­ty to tak­że załączniki.

Dlatego gdy czy­tam, że:

W IV kwar­ta­le tego roku świa­tło dzien­ne ma ujrzeć pro­jekt usta­wy e‑Doręczenia, nad któ­rym pra­cu­je resort cyfry­za­cji przy współ­pra­cy z mini­ster­stwa­mi: spra­wie­dli­wo­ści, roz­wo­ju i finan­sów oraz Centralnym Ośrodkiem Informatyki.1

zaczy­nam się bać, że powsta­nie kolej­ny tech­no­kra­tycz­ny bubel legi­sla­cyj­ny. Umieszczanie jakiej­kol­wiek kon­kret­nej tech­no­lo­gii w pra­wie uwa­żam za bar­dzo szko­dli­we zja­wi­sko dla jako­ści pra­wa. Ustawa o pod­pi­sie elek­tro­nicz­nym z 2001 roku zabe­to­no­wa­ła w roz­wo­ju nasz kraj na ponad 15 lat (usta­wa uchy­lo­na w 2016).

Skutki?

Model kon­tak­tu z admi­ni­stra­cją zmie­nia się w Polsce, ale powo­li. W wie­lu kra­jach – takich jak w Estonii – funk­cjo­nu­je z powo­dze­niem. Tam – jak zazna­czał w Krynicy Jerzy Kalinowski, Doradca Zarządu KPMG w Polsce aż 99 pro­cent usług admi­ni­stra­cji publicz­nej dostęp­nych jest onli­ne.1

Od lat obser­wu­ję, że Minister Cyfryzacji (w tym ostat­nio pod­le­głe mu COI) to legi­sla­cyj­ny tech­no­kra­ta. Technokratyczne podej­ście do legi­sla­cji zaś to ogrom­ne pole do popi­su dla lob­by­stów dostaw­ców technologii.

Czytamy, że:

Ministerstwo wdra­ża­jąc pro­gram e‑Doręczenia, będzie musia­ło powie­rzyć obsłu­gę sys­te­mu trze­ciej stro­nie. Pytanie, kto nią będzie.1

Czyli zde­cy­do­wa­no o wybo­rze meto­dy z Trzecią stro­na zaufa­nia. Z jed­nej stro­ny jest to bez­piecz­ne dla Państwa, z dru­giej jed­nak rodzi poważ­ne ryzy­ko i wąt­pli­wo­ści: jeże­li będzie to uryn­ko­wio­ny pod­miot jakim jest Poczta Polska (o co ta wal­czy) i admi­ni­stra­cja będzie zobli­go­wa­nia do powta­rza­nia prze­tar­gów na tę usłu­gę, to zna­czy że pod­miot będą­cy (mają­cy peł­nić rolę!) Trzecią stro­ną zaufa­nia, będzie się co kil­ka lat zmie­niał. Biorąc pod uwa­gę to, że będzie pro­wa­dził archi­wum, wyglą­da to wręcz kurio­zal­nie: kon­kurs na nota­riu­sza wygry­wa­ją kolej­ne, nasta­wio­ne na zyski, pod­mio­ty ryn­ko­we. Wystarczy przy­po­mnieć sobie jakie pro­ble­my zafun­do­wał nam i sądom InPost po wygra­niu prze­tar­gu na dorę­cze­nia aby osza­co­wać ryzy­ka i skutki.

Słusznie Poczta Polska zwra­ca uwa­gę na fakt, że:

To, co nas wyróż­nia na tle ryn­ku to zaufa­nie i fakt, że jeste­śmy pań­stwo­wą insty­tu­cją. To z kolei ozna­cza , że dane oby­wa­te­li będą chro­nio­ne o wie­le bar­dziej, bo nie będą udo­stęp­nia­ne niko­mu z zewnątrz.1

Ale fakt, że i pomysł i Poczta Polska pod­le­ga­ją pra­wu Zamówień Publicznych, czy­ni tę obiet­ni­cę pustym fra­ze­sem: będzie, o ile wygra prze­targ a nie musi.

Monity o doku­men­tach to tak­że doku­men­ty. Czytam:

Ministerstwo pla­nu­je też wpro­wa­dze­nie sys­te­mu e‑awizo, ale to mogło­by nastą­pić w cią­gu kil­ku lat, bo – jak zazna­cza Sypniewski, wyma­ga to zmian w pra­wie, któ­re zagwa­ran­tu­ją, że elek­tro­nicz­ny sys­tem powia­do­mie­nia o piśmie z urzę­du, będzie skuteczny.

I tu nie rozu­miem dla­cze­go awi­zo mia­ło by być jakimś innym doku­men­tem”. Jeżeli uzna­my, że awi­zo­wa­ny jest doku­ment do ode­bra­nia na Poczcie, a awi­zo to (tak­że) doku­ment, to po co two­rzyć spe­cjal­ną kate­go­rię awi­zo” sko­ro nicze­go to nie zmie­nia, nie wpro­wa­dza żad­nej war­to­ści doda­nej a nie­po­trzeb­nie kom­pli­ku­je sys­tem komu­ni­ka­cji i prawo.

Mam świa­do­mość, że w sądach awi­zo (i tak zwa­ne zwrot­ki) są trak­to­wa­ne róż­nie: raz jako odręb­ne doku­men­ty a raz jako inte­gral­na część doku­men­tów, któ­rych doty­czą. Awizacje i zwrot­ki to tak na praw­dę doku­men­ty opi­su­ją­ce fak­ty (dla­te­go je wyróż­ni­łem w defi­ni­cji) zmie­nia­ją­ce sta­tus doku­men­ty (np. z nada­ne­go na awi­zo­wa­ny czy dorę­czo­ny). Awizo to doku­ment zawie­ra­ją­cy opis fak­tu i tyl­ko tyle.

Obawiam się, że bez poważ­nej ana­li­zy poję­cio­wej i sys­te­mo­wej, a na taką się jak widzę nie zano­si, sko­ro już są dekla­ro­wa­ne rze­czy jak wyżej, powsta­nie kolej­ny bubel legi­sla­cyj­ny i wyda­ne zosta­ną pie­nią­dze na bubla podob­ne­go do ePUAP’u. Tym bar­dziej, że nie dostrze­gam, by rząd pochy­lał się nad pro­ble­mem praw­nej kom­pa­ty­bil­no­ści sys­te­mu komu­ni­ka­cji wstecz, i jed­no­cze­sne­go funk­cjo­no­wa­nia w obie­gu, doku­men­tów elek­tro­nicz­nych i papie­ro­wych. Sam fakt, że nadal ist­nie­ją­ca sku­tecz­ność praw­na pod­pi­su odręcz­ne­go, na tle uży­tej tech­no­lo­gii i wyma­gań tech­nicz­nych dla pod­pi­su kwa­li­fi­ko­wa­ne­go elek­tro­nicz­ne­go, czy­ni pomysł na ten dru­gi, pomy­słem wręcz kuriozalnym.

__________________
2.
Słownik Języka Polskiego PWN. Słownik Języka Polskiego PWN. https://​sjp​.pwn​.pl. Published September 9, 2018. Accessed September 9, 2018.
3.
Kodeks cywil­ny Dz.U.2017.0.459 t.j. – Ustawa z dnia 23 kwiet­nia 1964 r. – Kodeks cywil­ny . Baza Internetowy System Aktów Prawnych – ISAP. http://​pra​wo​.sejm​.gov​.pl/​i​s​a​p​.​n​s​f​/​D​o​c​D​e​t​a​i​l​s​.​x​s​p​?​i​d​=​w​d​u​1​9​6​4​0​1​6​0​093. Published September 9, 2018. Accessed September 9, 2018.
4.
Ustawa z dnia 17 lute­go 2005 r. o infor­ma­ty­za­cji dzia­łal­no­ści pod­mio­tów reali­zu­ją­cych zada­nia publicz­ne. Baza Internetowy System Aktów Prawnych – ISAP. http://​pra​wo​.sejm​.gov​.pl/​i​s​a​p​.​n​s​f​/​D​o​c​D​e​t​a​i​l​s​.​x​s​p​?​i​d​=​w​d​u​2​0​0​5​0​6​4​0​565. Published September 9, 2018. Accessed September 9, 2018.

Język czy notacja czyli co?

Od cza­su do cza­su jestem pyta­ny czy UML, BPMN, itp.. to nota­cje czy języ­ki, a pada­ją nawet pyta­nia czy to meto­dy. Otóż meto­dy na pew­no nie… (np. mamy dwie meto­dy mode­lo­wa­nia pro­ce­sów biz­ne­so­wych: z uży­ciem nota­cji BPMN i nota­cji eEPC). A pozo­sta­łe dwa?

Nie jest to pro­ste. Dzisiaj pój­dę może nie­co na skró­ty dla­te­go wni­kli­wym pole­cam lek­tu­rę przede wszyst­kim na temat semio­ty­ki, logi­ki i rachun­ku zdań.

Język i znaczenie

Na począ­tek kil­ka defi­ni­cji ogól­nych (wszyst­kie sł. j. pol­skie­go PWN):

język
5. ?utrwa­lo­ny spo­łecz­nie zespół zna­ków doty­czą­cych jakichś dzia­łań czło­wie­ka lub wyra­ża­ją­cych jego emo­cje oraz każ­dy układ ele­men­tów rze­czy­wi­sto­ści, któ­re­mu czło­wiek nadał jakąś treść?

Język jest więc okre­ślo­nym zespo­łem norm, są nimi jed­nak nie tyl­ko zna­ki ale tak­że to, co zna­czą i jaką treść nio­są. Wyrażanie emo­cji czy myśli w ogó­le, rzad­ko jest moż­li­we z uży­ciem tyl­ko jed­ne­go zna­ku. Dlatego w toku ich wyra­ża­nia ope­ru­je­my raczej zdaniami:

zda­nie
1. ?myśl wyra­żo­na słowami?
4. log. ?sen­sow­ne wyra­że­nie oznaj­mia­ją­ce pod­le­ga­ją­ce falsyfikacji?

Tu zaczy­na­my powo­li iść w porząd­ko­wa­nie tego o czym piszę. Każde zda­nie (w logi­ce) może być praw­dzi­we lub nie (tau­to­lo­gia jest zda­niem zawsze praw­dzi­wym, czy­li jest zna­ny fakt je fal­sy­fi­ku­ją­cy ale wie­my, że nigdy taki nie wystą­pi). Jeżeli więc, że treść naj­czę­ściej wyra­ża­my sło­wa­mi (a raczej rzad­ko nie jed­nym sło­wem) to zna­czy, że nale­ży umieć odczy­tać zna­cze­nie zło­że­nia wie­lu słów w jed­nym zda­niu. Jak wie­my o zro­zu­mia­ło­ści (zro­zu­mia­łość ozna­cza, że zda­nie ma dla czy­ta­ją­ce­go okre­ślo­ne zna­cze­nie) decy­du­je układ słów w zda­niu, zna­ki inter­punk­cyj­ne itp.

przecinek

Nawet prze­ci­nek ma zna­cze­nie (jest on ele­men­tem języ­ka) w zda­niu złożonym.

Jednoznaczność (zro­zu­mia­łość, zna­cze­nie) zdań jest tak­że efek­tem kontekstu:

kon­tekst
1. ?frag­ment tek­stu potrzeb­ny do dokład­ne­go rozu­mie­nia danych wyra­zów lub wyrażeń?
3. ?zespół jed­no­stek języ­ko­wych, któ­re sta­no­wią oto­cze­nie danej jednostki?
4. ?zespół odnie­sień nie­zbęd­nych do zro­zu­mie­nia utwo­ru lite­rac­kie­go, dzie­ła nauko­we­go itp.?

zakaz dobijania dziobem niejednoznacznoscJeżeli napi­szę Te dwie kro­wy są paskud­ne” to nadal nie ma pew­no­ści o czym mowa. Bez wie­dzy o tym, czy to roz­mo­wa dwóch rol­ni­ków o inwen­ta­rzu, czy też dwóch kole­ża­nek o dwóch innych, nie wie­my. Słowo palant” tak­że ma wię­cej niż jed­no zna­cze­nie i bez kon­tek­stu jego uży­cia nie wie­my o jakie zna­cze­nie cho­dzi (kole­ga czy mało już popu­lar­na gra) :). Bardzo czę­sto to wła­śnie kon­tekst nada­je znaczenie.

Jak widać zro­zu­mie­nie prze­ka­zu nie musi być pro­ste, a komu­ni­ka­cja pro­sta i łatwa (każ­dy kto się choć raz pokłó­cił z powo­du nie­po­ro­zu­mień o tym wie). Kontekstem zaj­mu­je się:

prag­ma­ty­ka
1. ?dział języ­ko­znaw­stwa, któ­re­go przed­mio­tem są spo­łecz­ne i sytu­acyj­ne warun­ki funk­cjo­no­wa­nia języ­ka oraz cele, jakie mówią­cy chce osią­gnąć przez uży­cie okre­ślo­nych wyra­zów i wyrażeń?

Należy pamię­tać, że zna­cze­nie mają nie tyl­ko poje­dyn­cze sło­wa (zna­ki) ale tak­że ich zło­że­nia („pro­ces biz­ne­so­wy” to jed­no poję­cie ale dwa sło­wa). Innymi sło­wy kon­kret­ne poję­cie może być zapi­sa­ne z uży­ciem jed­ne­go lub wię­cej znaków.

sło­wo
1. ?znak języ­ko­wy mają­cy jakieś znaczenie?

Dlatego zło­że­nie kil­ku zna­ków (słów) tak­że jest zna­kiem (defi­ni­cja sło­wa i słowo/pojęcie przez nią defi­nio­wa­ne, nio­są toż­sa­me zna­cze­nie). Słowo (rozu­mia­ne jako zapis: zło­że­nie liter) moż­na zastą­pić sym­bo­lem gra­ficz­nym (iko­na). O tym traktuje

semio­ty­ka
1. ?ogól­na teo­ria zna­ku w pro­ce­sie poro­zu­mie­wa­nia się ludzi?

w tym:

seman­ty­ka
1. ?dział języ­ko­znaw­stwa, któ­re­go przed­mio­tem jest ana­li­za zna­czeń wyrazów?
2. ?dział semio­ty­ki zaj­mu­ją­cy się bada­niem związ­ków, jakie zacho­dzą mię­dzy wyra­że­nia­mi języ­ka a przed­mio­ta­mi, do któ­rych się one odnoszą?

syn­tak­ty­ka
2. ?dział semio­ty­ki bada­ją­cy wza­jem­ne sto­sun­ki i wła­ści­wo­ści budo­wy wyra­żeń języ­ka w pro­ce­sie poro­zu­mie­wa­nia się ludzi?

Zapisując coś: treść, w celu prze­ka­za­nia jej dru­giej oso­bie komu­ni­ku­je­my się:

komu­ni­ka­cja
2. ?prze­pływ infor­ma­cji mię­dzy urzą­dze­nia­mi, np. tele­fo­na­mi lub komputerami?
3. ?prze­ka­zy­wa­nie i odbie­ra­nie infor­ma­cji w bez­po­śred­nim kon­tak­cie z dru­gą osobą?

treść
1. ?to, co jest zawar­te w czy­jejś wypo­wie­dzi; też: to, co prze­ka­zu­je odbior­cy dzie­ło sztu­ki, w prze­ciw­sta­wie­niu do formy?
2. ?to, co sta­no­wi isto­tę, sens czegoś?

Do komu­ni­ka­cji uży­wa­my znaków:

znak
1. ?kształt, któ­re­mu przy­pi­su­je się okre­ślo­ne znaczenie?
2. ?dźwięk, spoj­rze­nie, gest itp. słu­żą­cy do prze­ka­za­nia informacji?

Znak zna­czy, czy­li ma okre­ślo­ne znacz­nie (pamię­ta­my o kon­tek­ście). Znakiem może być wie­le rze­czy (tak­że gest). Znak ma (nie­sie) zna­cze­nie, znak lub ich zło­że­nie tak­że, prze­ka­zu­je okre­ślo­ną treść:

zna­cze­nie
1. ?myśl zawar­ta w czy­jejś wypo­wie­dzi, w czy­imś zacho­wa­niu itp.?
3. ?treść, któ­rej zna­kiem jest wyraz lub wyrażenie?

zna­czyć
1. ?być zna­kiem czegoś?
3. ?umiesz­czać na czymś lub na kimś znak?
4. ?zosta­wiać na czymś znak, ślad?

Na koniec zosta­wi­łem, spor­ne słowo:

nota­cja ?ozna­cze­nie cze­goś umow­ny­mi zna­ka­mi; też: zbiór takich znaków?

Notacja to zbiór zna­ków. Przypomnę też, że język to mie­dzy inny­mi okre­ślo­ny zbiór zna­ków wraz z opi­sem ich zna­czeń (seman­ty­ka) oraz tym, jakie mają zna­cze­nia ich okre­ślo­ne zło­że­nia (syn­tak­ty­ka). Wiemy już, że zna­cze­nie (treść) mają nie tyl­ko poje­dyn­cze sło­wa (to rzad­ko) ale ich kon­kret­ne zło­że­nia (zda­nia). Przekazanie kon­kret­nych, jed­no­znacz­nych tre­ści, poza rzad­ki­mi wyjąt­ka­mi, wyma­ga więc zbu­do­wa­nia kon­kret­nych zdań czy­li zło­żeń słów (zna­ków)”. Innymi sło­wy, nikt chy­ba nie powie, że książ­ka jaką jest słow­nik języ­ka pol­skie­go, wraz z zasa­da­mi gra­ma­ty­ki, to jest język pol­ski”. Język to jed­nak coś wię­cej”. Słowo język jest dość nie­pre­cy­zyj­ne i ozna­cza wręcz pewien zespół norm i spo­so­bów poro­zu­mie­wa­nia się (w tym idio­my, zespo­ły słów mają­ca inne zna­cze­nie niż każ­de z nich z osob­na). Poprawne (sku­tecz­ne) posłu­gi­wa­nie się danym języ­kiem ozna­cza, że adre­sat zro­zu­miał” treść nadaw­cy (mówią­ce­go).

Porządkujemy to wszystko

Zrobiło się cięż­ko :). Poniżej model poję­cio­wy: dia­gram w nota­cji SBVR poka­zu­ją­cy poję­cia i związ­ki mię­dzy nimi. Jednym z klu­czo­wych narzę­dzi w ana­li­zie jest wła­snie ana­li­za poję­cio­wa i budo­wa­nie słow­ni­ka pojęć dla okre­ślo­nej dzie­dzi­ny (tu wię­cej o tym czy jest dia­gram fak­tów opi­sa­ny w nota­cji SBVR).

jezyk-i-notacja-model-pojeciowy

Powyższy model obra­zu­je związ­ki pomię­dzy opi­sa­ny­mi wyżej poję­cia­mi, pre­cy­zu­je tak­że ich zna­cze­nia. Model poję­cio­wy dla danej dzie­dzi­ny (tu mowa o języ­kach i nota­cjach) powi­nien się cecho­wać mię­dzy inny­mi tym, że zna­cze­nia poszcze­gól­nych pojęć powin­ny być roz­łącz­ne, czy­li speł­niać ary­sto­te­le­sow­ską zasa­dę wyłą­czo­ne­go środ­ka” w logi­ce, brzmią­cą: jeże­li coś jest czymś, to nie jest niczym innym”. Dla zacho­wa­nia jed­no­znacz­no­ści zdań, defi­ni­cje pojęć muszą się więc wza­jem­nie wyklu­czać, tak zbu­do­wa­ny słow­nik nazy­wa­my prze­strze­nią nazw” (ang. namespace).

UML i BPMN to język czy notacja?

Skrót UML zawie­ra w sobie sło­wo lan­gu­age” (ang. język). Historycznie tłu­ma­czyć to moż­na tym, że obec­ne 14 typów dia­gra­mów to kon­kret­ne kon­tek­sty oraz narzu­co­ne kon­struk­cje, któ­re moż­na nazwać zda­nia­mi” (widać to szcze­gól­nie w przy­pad­ku dia­gra­mów Przypadków uży­cia czy Rozlokowania). Jednak obec­na spe­cy­fi­ka­cja UML 2.5 porząd­ku­je i to, sło­wo lan­gu­age” w zasa­dzie nie jest w niej sto­so­wa­ne wobec tego co nazwa­no tam mia­nem UML (W zasa­dzie dzi­siaj mogła by nosić nazwę Object-orien­ted Modeling and Notation 🙂 ).

Tak więc język czy nota­cja? To zale­ży od tego czy dana spe­cy­fi­ka­cja” opi­su­je wyłącz­nie sym­bo­le czy też ich okre­ślo­ne, i zale­ca­ne w okre­ślo­nych sytu­acjach, kon­struk­cje oraz ich zna­cze­nie. OMG (chy­ba) sta­ra się to ostat­nio jasno sygna­li­zo­wać: UML to jesz­cze lan­gu­age” ale BPMN to już nota­tion”. Specyfikacja UML zawie­ra okre­ślo­ne, seman­tycz­ne (nazwa­ne) kon­struk­cje, mają­ce okre­ślo­ne zna­cze­nia, zwią­za­ne z kon­kret­ny­mi dia­gra­ma­mi (nazwa dia­gra­mu nada­je kon­tekst uży­tym na nich sym­bo­lom, jest to potrzeb­ne bo pamię­taj­my, że w UML wszyst­ko jest kla­są”). W BPMN nie ma cze­goś takie­go (nawet poję­cie pro­ces biz­ne­so­wy” nie jest czę­ścią BPMN, jest ono zde­fi­nio­wa­ne dopie­ro w Dodatku A jako obja­śnie­nie i dodat­ko­wy kon­tekst, w nota­cji zaś BPMN nie ma sym­bo­lu pro­ces biz­ne­so­wy” 🙂 ). To czy dana spe­cy­fi­ka­cja to tyko opis nota­cji czy tak­że języ­ka, zale­ży więc od kon­kret­ne­go przypadku.

usuwanie dwuznaczosci i niejasnosciNiewątpliwie UML, BPMN, CMMN, SBVR, BMM itp., to wszyst­ko są nota­cje, bo są to spe­cy­fi­ka­cje sym­bo­li, ich zna­czeń oraz okre­ślo­na syn­tak­ty­ka. Natomiast o tym co i jak wyra­ża­ją (i czy w ogó­le ;)) two­rzo­ne z ich pomo­cą dia­gra­my, to już inna kwe­stia… To leży w gestii twór­cy dia­gra­mów. A testem jest mie­dzy inny­mi sku­tecz­ność komu­ni­ka­cji: porów­na­nie tego jaką kon­kret­ną treść chciał prze­ka­zać twór­ca dane­go dia­gra­mu i jaką treść ode­brał czy­ta­ją­cy… Analityk zaczy­na od ana­li­zy poję­cio­wej by unik­nąć nie­jed­no­znacz­no­ści w samym prze­ka­zie. Potem dopie­ro doku­men­tu­je, z uży­ciem mode­li two­rzo­nych z pomo­cą nota­cji, to co zastał oraz pro­jek­tu­je to, co chciał­by by, by powsta­ło spo­sób roz­wią­za­nie pro­ble­mu (tu pole­cam lek­tu­rę arty­ku­łu gdzie pisa­łem o tym, że wyma­ga­nia to pro­jekt).

Niewątpliwie więc wszyst­kie języ­ki pro­gra­mo­wa­nia” są języ­ka­mi: mają skład­nię i każ­de zda­nie coś wyra­ża (rozu­mie to i kole­ga pro­gra­mi­sta i kom­pi­la­tor). Wiele nota­cji jed­nak języ­kiem nie jest. O języ­ku moż­na mówić tyl­ko wte­dy, gdy jest samo­wy­star­czal­ny do wyra­ża­nia okre­ślo­nych myśli i tre­ści, do komu­ni­ko­wa­nia ich. Nie może­my tego raczej powie­dzieć o nota­cjach. Diagramy i mode­le wyko­na­ne z pomo­cą w. nota­cji wyma­ga­ją sto­so­wa­nia np. języ­ka” pol­skie­go, do nada­wa­nia nazw sym­bo­lom i dia­gra­mom, bez cze­go dia­gra­my te były by nie­zro­zu­mia­łe. Uważam więc, że uży­wa­nie wobec nota­cji obli­ga­to­ryj­nie nazwy język, jest poważ­nym nad­uży­ciem… Niektóre nota­cje mają swo­ją wer­sję wyko­ny­wal­ną (tu nawią­zu­je do tego że języ­ki pro­gra­mo­wa­nia są” języ­ka­mi”) o czym nie­daw­no pisa­łem (Analityczne i wyko­ny­wal­ne mode­le) jed­nak pamię­tać, nale­ży nota­cja jako taka nie jest języ­kiem pro­gra­mo­wa­nia”, jest tu raczej for­mą budo­wa­nia mecha­ni­zmu (mode­lo­wa­nie), któ­ry dopie­ro po doda­niu wie­lu para­me­trów (czy­li wpro­wa­dze­niu wie­lu słów” z poza nota­cji) pozwa­la taki model uru­cho­mić”.