Ochrona programów komputerowych w prawie własności intelektualnej

Aktualizowano: lip 3, 2022 @ 18:24

Wstęp

Na stro­nie PARP od pew­ne­go cza­su jest dostęp­ny tekst pod powyż­szym tytu­łem: Ochrona pro­gra­mów kom­pu­te­ro­wych w pra­wie wła­sno­ści inte­lek­tu­al­nej . Autor zaczy­na od słów:

Wraz ze wzro­stem zna­cze­nia pro­gra­mów kom­pu­te­ro­wych w obro­cie gospo­dar­czym, rośnie tak­że potrze­ba ich nale­ży­tej ochro­ny przed naru­sze­nia­mi. Jej obec­ny kształt w pol­skim pra­wie jest rezul­ta­tem dłu­go­let­nich prac, zarów­no na szcze­blu mię­dzy­na­ro­do­wym, jak i krajowym. 

Opracowanie jest god­ne uwa­gi gdyż rze­czo­wo opi­su­je stan praw­ny ryn­ku opro­gra­mo­wa­nia w obsza­rze war­to­ści inte­lek­tu­al­nych. Z uwa­gi na to, że autor doko­nał ana­li­zy z per­spek­ty­wy praw­nej, posta­no­wi­łem na przy­kła­dach prak­tycz­nych poka­zać przy­czy­ny i skut­ki opi­sy­wa­nych praw­nych aspek­tów inży­nie­rii oprogramowania. 

Omówienie

Cytat (wszyst­kie nie­ozna­czo­ne cyta­ty pocho­dzą z powyż­sze­go opracowania):

W toku dys­ku­sji nad wybo­rem ade­kwat­ne­go reżi­mu praw­ne­go dla ochro­ny opro­gra­mo­wa­nia, roz­wa­ża­no trzy roz­wią­za­nia: – ochro­na na grun­cie pra­wa autor­skie­go tj. trak­to­wa­nie pro­gra­mów jako utwo­rów, – ochro­na na pod­sta­wie pra­wa wła­sno­ści prze­my­sło­wej tj. paten­to­wa­nie pro­gra­mów jako wyna­laz­ków, – stwo­rze­nie spe­cjal­ne­go, odręb­ne­go sys­te­mu ochro­ny. Mimo, że intu­icja może pod­po­wia­dać słusz­ność dru­gie­go ze wska­za­nych roz­wią­zań – pro­gram kom­pu­te­ro­wy koja­rzy­my jako roz­wią­za­nie o cha­rak­te­rze tech­nicz­nym i bar­dziej użyt­ko­wym, niż arty­stycz­nym – to w porząd­ku euro­pej­skim jako pod­sta­wo­wy przy­ję­to model ochro­ny prawnoautorskiej.

I wła­śnie intu­icji bym w to mie­szał. Generalnie w każ­dej inży­nie­rii, opro­gra­mo­wa­nia tak­że, utrwa­le­nie okre­ślo­nej kon­struk­cji może zostać wyra­żo­ne w posta­ci: opi­su w for­mie doku­men­ta­cji tech­nicz­nej, spe­cy­fi­ka­cji tech­no­lo­gii wytwa­rza­nia (tak zwa­na recep­tu­ra, to też doku­men­ta­cja) oraz zma­te­ria­li­zo­wa­ne­go osta­tecz­ne­go pro­duk­tu. Są to kolej­no: rysun­ki tech­nicz­ne Projektu Technicznego, pro­ce­du­ry opi­su­ją­ce wytwo­rze­nie: mate­ria­ły, narzę­dzia i czyn­no­ści, oraz pro­dukt, któ­ry osta­tecz­nie powstał. Pierwsze dwa to: doku­men­ty i ich treść chro­nio­ne jest pra­wem autor­skim, bo są to utwo­ry (rysun­ki, sche­ma­ty, opi­sy, wyka­za­nie ich uni­kal­no­ści moim zda­niem nie jest trudne). 

Trzeci to pra­ca wytwór­cza pod dyk­tan­do” (wyko­na­nie imple­men­ta­cji) i mie­ści wyłącz­nie w kate­go­riach sta­ran­ne­go dzia­ła­nia” . Projekt Techniczny jest utwo­rem pier­wot­nym, opra­co­wa­na tech­no­lo­gia wytwa­rza­nia jest utwo­rem zależ­nym, osta­tecz­ny pro­dukt jest rze­mio­słem .

To co wyróż­nia inży­nie­rię opro­gra­mo­wa­nia, to abs­trak­cyj­ność pro­duk­tu koń­co­we­go. Z per­spek­ty­wy filo­zo­fii opro­gra­mo­wa­nia, kom­pu­ter to uni­wer­sal­ny mecha­nizm, kom­pu­ter zaś defi­niu­je­my jako pro­ce­sor, pamięć i pro­gram. Więc ten ostat­ni – opro­gra­mo­wa­nie – z zasa­dy nie jest samo­dziel­nym bytem . Produktem koń­co­wym z zasa­dy jest zawsze dzia­ła­ją­cy kom­pu­ter. Dlatego okre­śle­nie, że pro­gram to:

…zestaw roz­ka­zów lub instruk­cji prze­zna­czo­nych do uży­cia bez­po­śred­nio lub pośred­nio w kom­pu­te­rze w celu osią­gnię­cia okre­ślo­ne­go rezul­ta­tu. Określenia pro­gra­mu kom­pu­te­ro­we­go prze­wi­dzia­ne w usta­wo­daw­stwach innych kra­jów nie odbie­ga­ją zasad­ni­czo od defi­ni­cji wyżej cyto­wa­nej, sku­pia­jąc się na trzech ww. ele­men­tach, czy­li 1) zesta­wie instruk­cji, 2) adre­so­wa­nych do kom­pu­te­ra, 3) któ­rych wyko­na­nie pro­wa­dzi do okre­ślo­nych rezultatów.

wyda­je się jak naj­bar­dziej ade­kwat­ne. Uważam, że utwo­rem z zasa­dy jest każ­dy pro­jekt np. wyra­żo­ny jako rysun­ki tech­nicz­ne (tak jak w budow­nic­twie czy bran­ży lotniczej). 

Czy pro­gram jest wła­sno­ścią prze­my­sło­wą? W Polsce nie moż­na paten­to­wać opro­gra­mo­wa­nia jako takie­go, ale opro­gra­mo­wa­nie będą­ce inte­gral­ną czę­ścią urzą­dze­nia owszem (np. pro­gram ste­ru­ją­cy wtry­skiem sil­ni­ka ben­zy­no­we­go czy kom­pu­te­ro­wy ste­row­nik pral­ki, patrz: mecha­tro­ni­ka). Jednak pro­gram czę­sto nie­sie tak­że know-how (np. opis wspo­mnia­ne­go mechanizmu). 

Popatrzmy na map­kę poniżej:

(źr. https://​open​ca​ching​.pl/​v​i​e​w​c​a​c​h​e​.​p​h​p​?​w​p​=​O​P​8​M3L)

Ta mapa, jako gra­fi­ka, jest chro­nio­na pra­wem autor­skim. Jednak jej treść to know-how pira­ta, któ­ry scho­wał skarb i udo­ku­men­to­wał jak do nie­go dotrzeć: to jest chro­nio­ne know-how. To zna­czy, że powyż­sza mapa to utwór chro­nio­ny pra­wem autor­skim, jej treść (infor­ma­cja jaką nie­sie) to tajem­ni­ca przed­się­bior­stwa, chro­nio­na jako know-how. 

Identycznie to wyglą­da, gdy mamy do czy­nie­nia z rysun­ka­mi tech­nicz­ny­mi czy nawet gra­ficz­ny­mi pro­jek­ta­mi np. buci­ków (pro­du­cen­ci butów, mają pre­cy­zyj­ny pro­jekt każ­de­go nowe­go mode­lu butów: rysun­ki – pro­jek­ty gra­ficz­ne, któ­re coraz czę­ściej natych­miast reje­stru­ją u nota­riu­szy, to chro­ni ich przed nie­uczci­wym kon­ku­ren­tem, któ­ry chciał­by bez zgo­dy pro­du­ko­wać iden­tycz­nie wyglą­da­ją­ce buty, treść i poświad­czo­na nota­rial­nie data powsta­nia takiej doku­men­ta­cji jest dowo­dem na to kto był pierw­szy”, a szcze­gó­ło­wość i uni­kal­ność pro­jek­tu czy­ni go utworem).

Tak więc owszem: pro­duk­ty inży­nie­rii, inży­nie­rii opro­gra­mo­wa­nia tak­że, chro­ni pra­wo autor­skie bo treść (postać) doku­men­ta­cji tech­nicz­nej jest uni­kal­nym utwo­rem. A kod pro­gra­mu? Jeżeli kod jest pierw­szym utrwa­le­niem okre­ślo­nej wie­dzy (tre­ści, opi­su mecha­ni­zmu dzia­ła­nia) to tak. Jeżeli jed­nak sta­no­wi reali­za­cję (imple­men­ta­cję) pro­jek­tu logi­ki wyra­żo­ne­go w posta­ci algo­ryt­mów, wzo­rów mate­ma­tycz­nych i sfor­ma­li­zo­wa­nych sche­ma­tów blo­ko­wych, to jako tekst kodu źró­dło­we­go, sta­no­wić może utwór zależ­ny (o ile pro­gra­mi­sta miał jakąś swo­bo­dę w tej pra­cy), a naj­czę­ściej jedy­nie pro­dukt sta­ran­ne­go dzia­ła­nia, nie­chro­nio­ny już pra­wem autor­skim (dla­te­go czę­sto mówi­my nie pro­gra­mi­sta a koder). 

Dlatego autor słusz­nie zwra­ca uwa­gę na fakt, że 

…nie będzie­my mogli dane­go pro­gra­mu kom­pu­te­ro­we­go uznać za utwór, jeśli został on w peł­ni zde­ter­mi­no­wa­ny przez czyn­ni­ki zewnętrz­ne, takie jak np. zamie­rzo­ny cel opro­gra­mo­wa­nia. Innymi sło­wy, aby móc mówić o speł­nie­niu prze­słan­ki indy­wi­du­al­no­ści”, pro­gra­mi­sta musi dys­po­no­wać odpo­wied­nim stop­niem swo­bo­dy twórczej.

To dla­te­go, pro­gram wytwo­rzo­ny na pod­sta­wie wcze­śniej opra­co­wa­ne­go pro­jek­tu (zde­ter­mi­no­wa­ny), mają­ce­go cha­rak­ter utwo­ru, nie jest samo­dziel­nym utwo­rem. Biorąc pod uwa­gę fakt, że opro­gra­mo­wa­nie reali­zu­je (może), nie raz, zło­żo­ny mecha­nizm dzia­ła­nia czy prze­twa­rza­nia danych, może tak­że sta­no­wić – jako ele­ment kom­pu­te­ra – przed­miot pra­wa wła­sno­ści przemysłowej. 

W kwe­stii dodat­ko­wych regu­la­cji. Moim zda­niem nie ma żad­ne­go powo­du by sys­te­my infor­ma­tycz­ne mia­ły jaki­kol­wiek dedy­ko­wa­ny roz­dział w pra­wie, jest to inży­nie­ria jak każ­da inna. Nie przy­pad­kiem w orze­cze­niach i uza­sad­nie­niach prze­wi­ja­ją się np. ana­lo­gie do pra­wa budow­la­ne­go (pro­jekt, wyko­na­nie, nad­zór autorski). 

Autor pisze:

Gwoli ści­sło­ści trze­ba wyja­śnić, że w ani w usta­wie, ani w orzecz­nic­twie nie usta­lo­no w spo­sób pre­cy­zyj­ny i jed­no­znacz­ny gene­ral­ne­go mini­mal­ne­go pozio­mu indy­wi­du­al­no­ści, któ­ry musi repre­zen­to­wać dany wytwór inte­lek­tu­al­ny, żeby mógł zostać uzna­ny za utwór w rozu­mie­niu pra­wa autorskiego.

Owszem nie ma ści­słe­go kry­te­rium, jed­nak oce­na na ile dru­gi podob­ny” utwór przy­pad­kiem” jest podob­ny do pierw­sze­go, jest dość łatwa. Kilka linii tek­stu lub jeden bar­dzo ogól­ny i nie­for­mal­ny sche­mat blo­ko­wy może budzić wąt­pli­wo­ści (pra­wo nie chro­ni idei), jed­nak jeże­li jest to opis mecha­ni­zmu, to nawet pro­sty szkic może mieć walo­ry uni­kal­no­ści. Poniższe np. trud­no nazwać tyl­ko ideą czy przy­pad­ko­wym rysunkiem:

PODSTAWY CYBERNETYKI REGULACJA PROCESÓW FIZJOLOGICZNYCH - ppt video online  pobierz
Regulator Watt’a, doku­men­ta­cja (sche­mat blo­ko­wy) paten­tu w USA (źr.: Prawo autor­skie w pro­jek­tach IT).

W zasa­dzie iden­tycz­ny mecha­nizm może reali­zo­wać kom­pu­ter wypo­sa­żo­ny w odpo­wied­nie opro­gra­mo­wa­nie, któ­re moż­na zapro­jek­to­wać (ści­śle udo­ku­men­to­wać) nie wska­zu­jąc nawet kon­kret­ne­go języ­ka pro­gra­mo­wa­nia (nazy­wa się to Platform Independent Model, patrz MDA). Nie trud­no też wyka­zać uni­kal­ność powyż­sze­go szki­cu i nie jest trud­nym wyka­za­nie, że to war­tość przemysłowa. 

Bardzo waż­nym ele­men­tem sta­nu praw­ne­go jest to, że idee nie są chro­nio­ne. Innymi sło­wy wyma­ga­nia wyra­żo­ne spi­sem potrzeb: lista wyma­gań funk­cjo­nal­nych i poza-funk­cjo­nal­nych, user sto­ry itp. for­my, nie są chro­nio­ne. Generalnie odkry­cia nauko­we tak­że nie są chro­nio­ne bo to co odkry­to nie jest dzie­łem czło­wie­ka. W nauce dzie­łem czło­wie­ka czło­wie­ka jest zro­zu­mie­nie i udo­ku­men­to­wa­nie mecha­ni­zmu okre­ślo­ne­go zja­wi­ska (efek­tów doko­ny­wa­nych obser­wa­cji). Jednak spe­cy­fi­ka­cje mecha­ni­zmu dzia­ła­nia cze­goś, będą­ce­go wyna­laz­kiem a nie odkry­ciem, są chro­nio­ne. Dla jasno­ści; nauka opi­su­je to co już ist­nie­je, inży­nie­ra two­rzy nowe:

Wiele emo­cji budzą pra­wa mająt­ko­we do opro­gra­mo­wa­nia. Moim zda­niem jest to nie­zro­zu­mie­nie tego, że treść pro­gra­mu kom­pu­te­ro­we­go rozu­mia­na jako utwór lite­rac­ki może być przed­mio­tem roz­wa­żań o uni­kal­no­ści tek­stu, jed­nak isto­tą pro­gra­mu kom­pu­te­ro­we­go jest to, że jako zestaw instruk­cji dla pro­ce­so­ra nie jest nigdy samo­dziel­nym bytem: ma war­tość jedy­nie jako część kom­pu­te­ra (uru­cho­mie­nie go z pomo­cą pro­ce­so­ra i pamię­ci). W zasa­dzie sko­pio­wa­nie tre­ści pro­gra­mu stwa­rza zagro­że­nie tyl­ko gdy pla­no­wa­ne jest wyko­na­nie go w kom­pu­te­rze lub odczy­ta­nie i sko­pio­wa­nie zaim­ple­men­to­wa­ne­go w nim mecha­ni­zmu, mogą­ce­go sta­no­wić war­tość inte­lek­tu­al­na (know-how, rewers-inżynieria). 

Owszem, nie trze­ba rozu­mieć” kodu i zaim­ple­men­to­wa­ne­go w nim mecha­ni­zmu, by odnieść korzy­ści mająt­ko­we z uży­cia go jako dzia­ła­ją­ce­go pro­gra­mu (zna­ko­mi­ta więk­szość opro­gra­mo­wa­nia użyt­ko­we­go), jed­nak gene­ral­nie chro­ni­my mecha­nizm, a pra­wa mająt­ko­we do pro­gra­mu to pra­wa dys­po­no­wa­nia nim (mecha­ni­zmem), bez wzglę­du na for­mę wyra­że­nia: użyt­kow­nik kal­ku­la­to­ra korzy­sta z opro­gra­mo­wa­nia imple­men­tu­ją­ce­go okre­ślo­ne algo­ryt­my, reali­zu­jąc zło­żo­ne ope­ra­cje mate­ma­tycz­ne. Odnosi korzy­ści mimo tego, że nie zna i nie rozu­mie kodu pro­gra­mu wyko­ny­wa­ne­go w tym kal­ku­la­to­rze (któ­ry jest komputerem). 

Autorstwo. Kto jest twór­cą pro­gra­mu kom­pu­te­ro­we­go? Ten kto pierw­szy go zapro­jek­to­wał i utrwa­lił, bez wzglę­du na for­mę wyra­zu (instruk­cje i algo­ryt­my prze­twa­rza­nia danych, wyra­żo­ne jako sche­ma­ty blo­ko­we to też pro­gram). Tak więc pro­gra­mi­sta, któ­ry napi­sze kod w okre­ślo­nym języ­ku pro­gra­mo­wa­nia (Java, C++, .Net, PHP, itp.), na pod­sta­wie pro­jek­tu, nie jest jego twór­cą, podob­nie jak nie jest twór­cą eki­pa budow­la­na budu­ją­ca na pod­sta­wie pro­jek­tu architektonicznego.

Autor i autor­skie pra­wa oso­bi­ste. Autor utwo­ru (oso­ba) jest okre­ślo­ny, autor utwo­ru (jego dane) jest jego – utwo­ru – atry­bu­tem nie­pod­le­ga­ją­cym zmia­nie. Pana Tadeusza napi­sał Adam Mickiewicz, i nic tego nie zmie­ni, jed­nak korzy­ści mająt­ko­we może czer­pać każ­dy inny, komu prze­ka­za­ne zosta­ną pra­wa mająt­ko­we do tego utwo­ru (pierw­szym zby­wa­ją­cym musi być jed­nak autor). 

Autorskie pra­wa oso­bi­ste są bar­dzo waż­ne, ich celem jest gene­ral­nie ochro­na dobre­go imie­nia auto­ra. Co do zasa­dy mamy waż­ne poję­cie inte­gral­no­ści utwo­ru: nie wol­no inge­ro­wać w jego treść bo fir­mu­je ją swo­im imie­niem autor. Za zgo­dą auto­ra mogą powsta­wać utwo­ry zależ­ne, jed­nak nie wol­no zmie­nić tre­ści utwo­ru pier­wot­ne­go, wol­no go cyto­wać, two­rzyć adap­ta­cje, jed­nak tak­że za zgo­dą auto­ra. Zmiana tre­ści utwo­ru, tu jest to zmia­na pro­jek­tu (podob­nie jak w pra­wie budow­la­nym) jest moż­li­wa wyłącz­nie ręka­mi auto­ra”, któ­ry jako jedy­ny zna inten­cję tego co stwo­rzył i pono­si odpo­wie­dzial­ność za skut­ki. Co cie­ka­we pra­wo autor­skie wyłą­cza ten kon­kret­ny zakaz dla kod pro­gra­mu, co tak­że wska­zu­je na to, że osta­tecz­ny pro­dukt: kod, jest raczej rze­mio­słem niż dziełem. 

Autor w zakoń­cze­niu pisze:

Jednak jak to zwy­kle bywa, to, co jed­ni uwa­ża­ją za zale­ty, inni trak­tu­ją jako sła­bo­ści. I tak wła­śnie pośród prze­ciw­ni­ków sys­te­mu praw­no­au­tor­skie­go prze­wa­ża­ją argu­men­ty kry­ty­ku­ją­ce nad­mier­ny libe­ra­lizm w uzy­ski­wa­niu ochro­ny praw­no­au­tor­skiej – tzn. ochro­na przy­zna­wa­na jest rów­nież roz­wią­za­niom wtór­nym z punk­tu widze­nia uży­tecz­no­ści i funk­cjo­nal­no­ści. Prawo autor­skie chro­ni bowiem jedy­nie for­mę wyra­że­nia, a nie pomysł czy wła­śnie okre­ślo­ne funk­cjo­nal­no­ści. Poza tym kry­ty­ka doty­czy rów­nież zbyt dłu­gie­go okre­su ochro­ny autor­skich praw majątkowych.

Z tym aku­rat trud­no mi się zgo­dzić bo: 

  • nie rozu­miem pro­ble­mu roz­wią­zań wtór­nych, bo albo coś jest nie­za­leż­nym odręb­nym utwo­rem albo jest jakąś for­mą utwo­ru zależnego,
  • pra­wo autor­skie chro­ni for­mę wyra­że­nia, ale ta z zasa­dy nie­sie okre­ślo­ną treść, dla­te­go gene­ral­nie isto­tą jest treść, a nie for­ma wyra­że­nia, ta jest wtór­na. Innymi sło­wy nie ma zna­cze­nia czy dany mecha­nizm jest bar­dzo pre­cy­zyj­nie opi­sa­ny tek­stem i wzo­ra­mi mate­ma­tycz­ny­mi, czy pre­cy­zyj­nym sche­ma­tem blo­ko­wym, w ww. przy­kła­dzie chro­nio­ny jest mecha­nizm regu­la­to­ra Watt’a, bez wzglę­du na to czy został wyra­żo­ny takim czyn­nym sche­ma­tem lub opisem. 

W moim oso­bi­stym odczu­ciu, szko­dli­we jest wydzie­le­nie i oddzie­le­nie praw mająt­ko­wych od auto­ra. Ochrona auto­ra to moim zda­niem, przede wszyst­kim jego dobre imię. Prawa do czer­pa­nia bier­nych przy­cho­dów z praw mająt­ko­wych nisz­czą eko­no­mię, powo­du­ją tak­że, że auto­rzy są wyko­rzy­sty­wa­ni (np. pra­wo pra­cy z zasa­dy prze­no­si pra­wa mająt­ko­we do pro­duk­tów pra­cy z auto­ra na jego pra­co­daw­cę). Osoba two­rzą­ca, mają­ca takie zdol­no­ści i umie­jęt­no­ści, powin­na być wyna­gra­dza­na raz za pra­cę jaką wyko­na­ła, pra­wo autor­skie powin­no gwa­ran­to­wać brak moż­li­wo­ści pod­szy­wa­nia się pod cudze dzie­ła oraz chro­nić przed powtór­nym sprze­da­niem” tego same­go, ale cudze­go, efek­tu pra­cy (pla­giat). Na świe­cie od lat toczą się dys­ku­sje na ten temat. 

W przy­pad­ku opro­gra­mo­wa­nia, chro­nio­ne są cechy reali­zu­ją­ce mecha­nizm, np. mecha­nizm nali­cza­nia upu­stu na fak­tu­rze. Pojawiają się czę­sto spo­ry o to czy pro­gram słu­żą­cy do wysta­wia­nia fak­tur (ich treść jest regu­lo­wa­na pra­wem) może być chro­nio­ny pra­wem autor­skim. Otóż owszem, bo fak­tu­ra, jako efekt koń­co­wy dzia­ła­nia pro­gra­mu, może być stwo­rzo­na wie­lo­ma róż­ny­mi mecha­ni­zma­mi, dają­cy­mi jako efekt (pro­dukt) tę samą, zgod­ną z pra­wem fak­tu­rę. Więc wzór na wyli­cze­nie podat­ku VAT nie może być przed­mio­tem ochro­ny, jed­nak wzór na upust wg. pro­gra­mu lojal­no­ścio­we­go, owszem. Do tego spo­sób (meto­da) wytwo­rze­nie tre­ści doku­men­tu (archi­tek­tu­ra opro­gra­mo­wa­nia, uży­te algo­ryt­my i meto­dy) jakim jest fak­tu­ra, nie jest zde­ter­mi­no­wa­ny jego osta­tecz­ną posta­cią (tre­ścią, efek­tem), więc mamy tu pole do indy­wi­du­al­nej twór­czo­ści” auto­ra. W ten spo­sób są np. chro­nio­ne róż­ne tech­no­lo­gie wytwa­rza­nia takie­go same­go pro­duk­tu (sub­stan­cji, itp.). 

Podsumowanie

Własność inte­lek­tu­al­na to efek­ty twór­czej dzia­łal­no­ści ludz­kie­go inte­lek­tu, posia­da­ją­ce cha­rak­ter nie­ma­te­rial­ny, ucie­le­śnio­ne w mate­rial­nej posta­ci. Innymi sło­wy jest to to wszyst­ko, co uni­kal­ne­go i ory­gi­nal­ne­go jest w sta­nie wymy­ślić czło­wiek. Własność inte­lek­tu­al­na jest obec­na we wszyst­kich sfe­rach życia, w edu­ka­cji, roz­ryw­ce i oczy­wi­ście w biz­ne­sie, bez wzglę­du na wiel­kość i zasięg dzia­ła­nia fir­my. W kre­atyw­nych i inno­wa­cyj­nych bran­żach wła­sność inte­lek­tu­al­na czę­sto ma fun­da­men­tal­ne zna­cze­nie, ale jest rów­nie potrzeb­na pod­mio­tom z bar­dziej tra­dy­cyj­nych sek­to­rów. Prawa wła­sno­ści inte­lek­tu­al­nej dzie­li­my na dwie pod­sta­wo­we kate­go­rie:
- pra­wa wła­sno­ści prze­my­sło­wej obej­mu­ją­ce paten­ty na wyna­laz­ki, wzo­ry użyt­ko­we, wzo­ry prze­my­sło­we, zna­ki towa­ro­we, ozna­cze­nia geo­gra­ficz­ne i topo­gra­fie ukła­dów sca­lo­nych;
- pra­wa autor­skie i pra­wa pokrewne. 

Tak więc moż­na stwier­dzić, że:

  • Prawo autor­skie chro­ni utwo­ry, czy­li wszel­kie tre­ści o uni­kal­nym cha­rak­te­rze . Są to więc tak­że wszel­kie­go rodza­ju rysun­ki tech­nicz­ne, sche­ma­ty blo­ko­we, wyra­żo­ne mate­ma­tycz­nie lub gra­ficz­nie algo­ryt­my wraz tek­sta­mi komen­ta­rzy do nich.
  • Własność prze­my­sło­wą, czy­li sze­ro­ko poję­te kon­struk­cje inży­nier­skie, chro­ni Prawo Patentowe, w przy­pad­ku opro­gra­mo­wa­nia nie ma bez­po­śred­nie­go zasto­so­wa­nia, o ile opro­gra­mo­wa­nie to nie jest czę­ścią paten­to­wa­ne­go urządzenia.
  • Treść utwo­ru może nieść infor­ma­cję sta­no­wią­cą tajem­ni­cę przed­się­bior­stwa, zwa­ną tak­że know-how . Informacją tą może być opis wewnętrz­nej kon­struk­cji urzą­dze­nia lub tyl­ko mecha­ni­zmu jego dzia­ła­nia, doty­czy to tak­że archi­tek­tu­ry i mecha­ni­zmu dzia­ła­nia opro­gra­mo­wa­nia (jego pro­jekt techniczny).
  • Oprogramowanie powsta­ją­ce na pod­sta­wie pro­jek­tu tech­nicz­ne­go ma sta­tus utwo­ru zależ­ne­go, nie może więc powstać bez zgo­dy auto­ra pier­wot­ne­go Projektu (wyma­ga­ne pra­wa do two­rze­nia utwo­rów zależ­nych). Wykonawca opro­gra­mo­wa­nia nie ma pra­wa do dys­po­no­wa­nia nim bez zgo­dy auto­ra Projektu.
  • Dostosowanie opro­gra­mo­wa­nia (np. zmia­na lub roz­sze­rze­nie funk­cjo­nal­no­ści), z per­spek­ty­wy praw autor­skich, wyma­ga pod­ję­cia decy­zji o meto­dzie dosto­so­wa­nia i zabez­pie­cze­nia praw autor­skich do tych zmian (patrz arty­kuł: Kastomizacja opro­gra­mo­wa­nia).

Wyczerpujący opis kwe­stii ochro­ny praw autor­skich i know-how w bran­ży infor­ma­tycz­nej zawie­ra moje opra­co­wa­nie na stro­nie: Ochrona war­to­ści inte­lek­tu­al­nych i know-how w orga­ni­za­cji.

Zakończę ten wpis cyta­tem z pew­nej publi­ka­cji nauko­wej z 2019 roku:

Programming is not sole­ly abo­ut con­struc­ting softwa­re — pro­gram­ming is abo­ut desi­gning software.

Dodatek: komputer a chroniony program komputerowy

[2022 – 07-02] Po opu­bli­ko­wa­niu tego arty­ku­łu dosta­łem kil­ka pytań, mię­dzy inny­mi od praw­ni­ków, któ­re to pyta­nia gene­ral­nie doty­czy­ły proś­by o dodat­ko­we uza­sad­nie­nie i wyja­śnie­nie tez jakie tu zapre­zen­to­wa­łem. Drugim powo­dem napi­sa­nia tego dodat­ku była lek­tu­ra świe­żo wyda­nej książ­ki prof. Okonia, szcze­gól­nie Rozdział II: Przedmiotowy zakres ochro­ny .

Komputer to…

Komputer z per­spek­ty­wy kon­struk­cji to: pro­ce­sor, pamięć i pro­gram. Można to zobra­zo­wać jak poniżej:

(https://​ecom​pu​ter​con​cepts​.com/​b​a​s​i​c​-​s​t​r​u​c​t​u​r​e​-​o​f​-​c​o​m​p​u​t​er/)

Powstaje więc pyta­nie co tak napraw­dę jest przed­mio­tem umo­wy na dosta­wę i wdro­że­nie w bran­ży IT? To co powszech­nie nazy­wa­my pro­gra­mem kom­pu­te­ro­wym samo z sie­bie do nicze­go nie słu­ży, jest zwy­kłym cią­giem zna­ków, tek­stem wyra­żo­nym w jakimś języ­ku (pro­gra­mo­wa­nia). Tak więc jak naj­bar­dziej, taki tekst może i powi­nien być trak­to­wa­ny jak dzie­ło lite­rac­kie i nic ponad to. Dopiero pro­gram kom­pu­te­ro­wy umiesz­czo­ny w pamię­ci oraz pro­ce­sor, łącz­nie jako kom­pu­ter, mogą sta­no­wić uży­tecz­ne «urzą­dze­nie». Innymi sło­wy kod maszy­no­wy jest czę­ścią urzą­dze­nia . Na tym tle zda­nie wyra­żo­ne przez praw­ni­ka Komputery, a w zasa­dzie pro­ce­so­ry,” jest po pro­stu fał­szy­we: nie jest praw­dą, że kom­pu­ter = pro­ce­sor. Warto pamię­tać, że prze­cięt­ny np. sys­tem ERP to wła­śnie takie urządzenie. 

Autor ten słusz­nie zwra­ca uwa­gę, że Prawo Autorskie chro­ni dzie­ła prze­zna­czo­ne do per­cep­cji przez czło­wie­ka. Skoro tak, to pro­gram kom­pu­te­ro­wy, jeże­li ma być chro­nio­ny pra­wem autor­skim, musi mieć tak­że postać zro­zu­mia­łą dla czło­wiek, i taką posta­cią jest wła­śnie opis mecha­ni­zmu dzia­ła­nia pro­gra­mu komputerowego.

Oprogramowanie to…

Podkreślić trze­ba tak­że, że: 

  1. sze­ro­ko poję­ty pro­gram (opro­gra­mo­wa­nie kom­pu­te­ra) jest bar­dzo skom­pli­ko­wa­ny, klu­czo­we jego czę­ści to apli­ka­cja reali­zu­ją­ca pożą­da­ny mecha­nizm oraz sys­tem ope­ra­cyj­ny, udo­stęp­nia­ją­cy pro­ce­sor pamięć,
  2. sys­tem ope­ra­cyj­ny, pamięć i pro­ce­sor to ele­men­ty dostar­cza­ne w sta­nie goto­wym, jako tak zwa­na plat­for­ma systemowa,
  3. przed­mio­tem pro­jek­tu potocz­nie zwa­ne­go jako «dosta­wa opro­gra­mo­wa­nia ERP» jest wyłącz­nie apli­ka­cja reali­zu­ją­ca okre­ślo­ny, wyma­ga­ny mechanizm. 

Wymagania lub wyma­ga­ne funk­cje sys­te­mu, potocz­nie zwa­ne wyma­ga­nia­mi na opro­gra­mo­wa­nie, mode­lo­wa­ne są czę­sto jako tak zwa­ne «przy­pad­ki uży­cia sys­te­mu», gra­ficz­nie repre­zen­to­wa­ne np. w nota­cji UML jak poniżej: 

Powyższe jed­nak nic nie mówi o mecha­niź­mie dzia­ła­nia «maszy­ny», jest jedy­nie ideą. I dalej. Z per­spek­ty­wy szer­sze­go poję­cia jakim jest «sys­tem», kom­pu­ter jest defi­nio­wa­ny jako «uni­wer­sal­ny mecha­nizm» . Czym tu jest mecha­nizm? Mechanizm to spo­sób, w jaki coś powsta­je, prze­bie­ga lub dzia­ła (słow­nik j.polskiego PWN). Mamy np. mecha­nizm zega­ro­wy, skut­kiem jego dzia­ła­nia jest wska­za­nie cza­su w usta­lo­nym sys­te­mie (cyfro­wy lub ana­lo­go­wy, 12 lub 24 godzin­ny). Mamy tak­że «mecha­nizm nali­cza­nia upu­stu» czy wręcz «mecha­nizm two­rze­nia faktury».

Poniżej pro­ces powsta­wa­nia opro­gra­mo­wa­nia, będą­ce­go doce­lo­wo czę­ścią sys­te­mu (kom­pu­te­ra):

Etapy two­rze­nia kom­pu­te­ra (dzia­ła­ją­ce­go sys­te­mu, opr. wła­sne autora)

Typowy, spo­ty­ka­ny na ryn­ku, pro­ces dostar­cze­nia opro­gra­mo­wa­nia to: wyma­ga­nia (a raczej potrze­by zama­wia­ją­ce­go), kod pro­gra­mu, kom­pu­ter. Rzadziej spo­ty­ka się pro­ces: wyma­ga­nia, udo­ku­men­to­wa­ny mecha­nizm, kod pro­gra­mu, kom­pu­ter. Rzecz w tym, że kod pro­gra­mu powsta­je z uży­ciem okre­ślo­nej już tech­no­lo­gii, jego napi­sa­nie uru­cho­mie­nie to rola deve­lo­pe­ra. Wymagania nie są opro­gra­mo­wa­niem, jed­nak udo­ku­men­to­wa­ny i sfor­ma­li­zo­wa­ny opis mecha­ni­zmu dzia­ła­nia jest nim . Ten udo­ku­men­to­wa­ny i sfor­ma­li­zo­wa­ny opis mecha­ni­zmu dzia­ła­nia” to pro­jekt opro­gra­mo­wa­nia (funk­cjo­nu­je w bran­ży IT poję­cie Opis Techniczny Oprogramowania). Wykonanie imple­men­ta­cji, pre­cy­zyj­nie opi­sa­ne­go mecha­ni­zmu, w okre­ślo­nej tech­no­lo­gii (z uży­ciem okre­ślo­ne­go języ­ka pro­gra­mo­wa­nia w okre­ślo­nym śro­do­wi­sku) jest dzia­ła­niem wtór­nym (tak jak napi­sa­nie sce­na­riu­sza fil­mu na posta­wie­nie tre­ści powie­ści, czy posta­wie­nie domu na pod­sta­wie pro­jek­tu architekta).

Przedmiot umowy i ochrony to…

Z uwa­gi na trwa­ją­ce spo­ry co do natu­ry pro­gra­mu kom­pu­te­ro­we­go, zaczę­to sku­tecz­nie dowo­dzić, że pro­gram kom­pu­te­ro­wy mozna wyra­zić czy­tel­nie dla czło­wie­ka za pomo­cą: pro­ce­dur, algo­ryt­mów, wzo­rów mate­ma­tycz­nych i sche­ma­tów blo­ko­wych. Zwieńczeniem tego tren­du było opu­bli­ko­wa­nie w latach 90-tych pierw­szej wer­sji sfor­ma­li­zo­wa­nej nota­cji: UML .

Prawo mówi:

Przedmiot pra­wa autor­skie­go. Art. 1. 1. Przedmiotem pra­wa autor­skie­go jest każ­dy prze­jaw dzia­łal­no­ści twór­czej o indy­wi­du­al­nym cha­rak­te­rze, usta­lo­ny w jakiej­kol­wiek posta­ci, nie­za­leż­nie od war­to­ści, prze­zna­cze­nia i spo­so­bu wyra­że­nia (utwór).

Słowo klu­czo­we w tej defi­ni­cji to «usta­le­nie» czy­li np. udo­ku­men­to­wa­nie. Zgodnie z powyż­szym sche­ma­tem pierw­sze «usta­le­nie» (utrwa­le­nie) to albo od razu kod albo udo­ku­men­to­wa­ny sfor­ma­li­zo­wa­ną meto­dą opis mecha­ni­zmu jego działania. 

Oprogramowanie kom­pu­te­ro­we może być trak­to­wa­ne jako utwór o cha­rak­te­rze nauko­wym lub lite­rac­kim (art. 1 § 1 pra­wa autor­skie­go z 1952 r.), jeże­li posia­da ono cechę ory­gi­nal­no­ści twór­czej, speł­nia prze­wi­dzia­ny przez usta­wę wymóg odpo­wied­nie­go usta­le­nia (ver­ba legis: usta­lo­ny w jakiej­kol­wiek posta­ci”) i zawie­ra ele­men­ty indy­wi­du­ali­zu­ją­ce twór­cę programu.

(wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z dn. 29 stycz­nia 1993 r.)

Opis wyma­gań, udo­ku­men­to­wa­ny mecha­nizm oraz treść pro­gra­mu, to utwo­ry. Opis wyma­gań to utwór jed­nak to tak­że tyl­ko idea nie sta­no­wią­ca opi­su tech­nicz­ne­go, więc nie chro­ni tego co nazy­wa­my know-how (nie jest opi­sem tech­nicz­nym). Innymi sło­wy pro­gram kom­pu­te­ro­wy napi­sa­ny od razu na pod­sta­wie samych wyma­gań, jest z zasa­dy wła­sno­ścią programisty.

Podsumowanie

  • Prawa autor­skie chro­ni każ­dy tekst czy sche­mat blo­ko­wy, o ile cechu­je go unikalność. 
  • Programem kom­pu­te­ro­wym jest zestaw instruk­cji dla pro­ce­so­ra, jed­nak moż­na go wyra­zić tak­że w posta­ci kodu w okre­ślo­nym języ­ku pro­gra­mo­wa­nia, lub nawet tyl­ko jako opis mecha­ni­zmu za pomo­cą sche­ma­tów blo­ko­wych, algo­ryt­mów i wzo­rów matematycznych.
  • Kod w okre­ślo­nym języ­ku pro­gra­mo­wa­nia, odwzo­ro­wu­ją­cy udo­ku­men­to­wa­ny mecha­nizm, jest utwo­rem zależnym.

Tak więc opi­su­jąc przed­miot zamó­wie­nia, war­to dopre­cy­zo­wać co nim fak­tycz­nie jest. Chroniąc swo­je know-how war­to je udo­ku­men­to­wać i mieć pra­wa mająt­ko­we do tego doku­men­tu, zanim zle­co­ne zosta­nie wyko­na­nie opro­gra­mo­wa­nia, co sta­no­wi już tak­że wybór tech­no­lo­gii. Nie jest praw­dą, że pro­gra­mi­sta z zasa­dy jest wła­ści­cie­lem kodu jaki napi­sze (dys­po­nu­je nim): jeże­li two­rzy kod na pod­sta­wie udo­ku­men­to­wa­ne­go mecha­ni­zmu jego dzia­ła­nia, nie ma praw do samo­dziel­ne­go dys­po­no­wa­nia tym kodem (tak jak tłu­macz powie­ści nie ma peł­nych praw do tre­ści tłu­ma­cze­nia jakie wykonał).

Wśród praw­ni­ków moż­na spo­tkać dość powszech­ne opi­nie, podob­nych do tej poniżej: 

O ile bowiem w prak­ty­ce nie nastrę­cza pro­ble­mów wska­za­nie oczy­wi­stych desy­gna­tów poję­cia pro­gra­mu kom­pu­te­ro­we­go, takich jak np. sys­te­my ope­ra­cyj­ne, pakie­ty biu­ro­we, pakie­ty do obrób­ki gra­fi­ki czy gry komputerowe4, o tyle próż­no szu­kać w orzecz­nic­twie i piśmien­nic­twie egzem­pli­fi­ka­cji kon­kret­nych roz­strzy­gnięć odno­śnie do desy­gna­tów tego poję­cia w przy­pad­ku np. frag­men­tów kodu źró­dło­we­go, kom­plet­nych klas, frag­men­tów skryp­tów czy zde­kom­pi­lo­wa­nych kodów wyni­ko­wych, co obec­nie może rodzić ogrom­ne pro­ble­my przy wykład­ni zna­mion ustawowych.

Nie ma żad­ne­go z tym pro­ble­mu, nie trze­ba szu­kać orzecz­nic­twa zawie­ra­ją­ce­go lite­ral­nie poję­cia frag­men­tów kodu” i pozo­sta­łych, wymie­nio­nych przez ww. auto­ra. Wystarczy wie­dzieć, czym jest kod pro­gra­mu, nie ma zna­cze­nia jakie mecha­ni­zmy reali­zu­je, zna­cze­nie ma moż­li­wość wska­za­nia okre­ślo­nej i jej auto­ra. To dla­te­go nie­udo­ku­men­to­wa­ne pra­ce zbio­ro­we, kasto­mi­za­cje itp. powo­du­ją pro­ble­my. Nadmierny dogma­tyzm wie­lu praw­ni­ków i uni­ka­nie deduk­cyj­ne­go wywo­dze­nia praw do kon­kret­nych tre­ści pro­wa­dzi do ww. opinni. 

Ten sam autor brnie w kwe­stie kodu maszy­no­we­go, języ­ków pro­gra­mo­wa­nia, biblio­tek. Uważam, że zupeł­nie nie­po­trzeb­nie. Prosta zasa­da two­rze­nia kolej­nych wer­sji wyra­że­nia pro­gra­mu (sche­ma­ty blo­ko­we, język pro­gra­mo­wa­nia wyso­kie­go pozio­mu, kod maszy­no­wy) poka­zu­je, że kolej­ne meto­dy wyra­ża­nia pro­gra­mu kom­pu­te­ro­we­go, udo­ku­men­to­wa­ne­go pier­wot­nie np. z pomo­cą np. sfor­ma­li­zo­wa­nych sche­ma­tów blo­ko­wych, to kolej­ne utwo­ry zależ­ne. Moim zda­niem ww., opra­co­wa­nie poka­zu­je, jak bar­dzo potrzeb­ny jest model kom­pu­te­ra do okre­śla­nia tego co jest pro­gra­mem a co kom­pu­te­rem, i jak bar­dzo potrzeb­ne jest opi­sa­nie mecha­ni­zmu two­rze­nia opro­gra­mo­wa­nia. Bez tego pró­by dogma­ty­zo­wa­nia tech­no­lo­gii infor­ma­tycz­nych w posta­ci norm praw­nych, będa kolej­ny­mi śle­py­mi ulicz­ka­mi jak ta tu opi­sa­na. Programy kom­pu­te­ro­we, w moich oczach, nie wyma­ga­ją żad­ne­go dedy­ko­wa­ne­go trak­to­wa­nia w pra­wie, pra­wo autor­skie oraz rozu­mie­nie tego czym jest kom­pu­ter i pro­gram kom­pu­te­ro­wy, wystar­czą tu w zupełności. 

Patentowanie oprogramowania?

Na zakoń­cze­nie cie­ka­wa rzecz. Komputer, jako reali­za­cja okre­ślo­ne­go mecha­ni­zmu, może być czę­ścią cze­goś więk­sze­go, inne­go urządzenia:

Abstrakcyjne urzą­dze­nie mecha­tro­nicz­ne (opra­co­wa­nie wła­sne autora)

Tu tak­że więc mamy opro­gra­mo­wa­nie, jest ono czę­ścią tego urzą­dze­nia i jego pro­jek­tu. Może być więc tak­że przed­mio­tem paten­tu, jeże­li paten­to­wa­ne jest całe to urzą­dze­nie. Pod warun­kiem, że mecha­nizm reali­zo­wa­ny przez kom­pu­ter, jest wyra­żo­ny jako «opis mecha­ni­zmu» a nie tak zwa­ny «listing pro­gra­mu». W kon­se­kwen­cji uwa­żam, że tech­no­lo­gia kom­pu­te­ro­wa, zbli­ża się coraz bar­dziej to innych dzie­dzin inży­nie­rii, gdzie od daw­na usta­lo­ne są związ­ki pomię­dzy pro­jek­tem urzą­dze­nia i samym tym urzą­dze­niem. Zresztą coraz czę­ściej kom­pu­ter jest czę­ścią nad­rzęd­ne­go urzą­dze­nia nie będą­ce­go kom­pu­te­rem, więc two­rze­nie dla opro­gra­mo­wa­nia innych, niż dla pozo­sta­łych dzie­dzin inży­nie­rii, metod ochro­ny wyda­je się nie­ra­cjo­nal­ne, gdyż dopro­wa­dzi­ło­by do cha­osu, gdy­by uznać, że doku­men­ta­cja tech­nicz­na urzą­dze­nia takie­go jak np. nowo­cze­sna pral­ka, zawie­ra­ją­ca kom­pu­ter w roli pro­gra­ma­to­ra i ste­row­ni­ka, mia­ła­by być jakoś” podzie­lo­na, np. żeby wydzie­lić z niej (pyta­nie jak) sam pro­gra­ma­tor, będą­cy istot­ną czę­ścią tej pral­ki (bez pro­gra­ma­to­ra pral­ka stra­ci część swo­ich funk­cji). Wiele do tej dzie­dzi­ny wniósł ogól­ny trend w nauce, pole­ga­ją­cy na opi­sy­wa­niu isto­ty dzia­ła­nia cze­goś” w posta­ci abs­trak­cyj­ne­go mecha­ni­zmu , któ­ry to opis pre­cy­zyj­nie wyja­śnia ale nadal nie opi­sem kon­kret­nej kon­struk­cji. Tak więc, jeże­li dwa róż­ne kom­pu­te­ry reali­zu­ją taki sam mecha­nizm, mimo że w obu przy­pad­kach uży­to innych języ­ków ich pro­gra­mo­wa­nia, nale­ży uznać że wyko­nu­ją taki sam pro­gram” , podob­niej jak to, że na pod­sta­wie tego same­go pro­jek­tu tech­nicz­ne­go mogą powstać dowie łodzie, dwa domy, dwie prze­kład­nie (itd.) wyko­na­ne w innych tech­no­lo­giach i z innych mate­ria­łów. Niewątpliwie jed­nak idea (dom chro­nia, prze­kład­nia zmie­nia prze­ło­że­nie, łódź pły­wa) nie jest opi­sem mecha­ni­zmu więc nie powin­na pod­le­gać ochro­nie. W kon­se­kwen­cji API jako spe­cy­fi­ka­cja pole­ceń nie będą­ca opi­sem mecha­ni­zmy ich reali­za­cji, tak­że jest jedy­nie ideą. Ochronie jed­nak pod­le­ga (powin­na) nie­try­wial­na archi­tek­tu­ra sys­te­mu skła­da­ją­ce­go się z wie­lu współ­pra­cu­ją­cych kom­po­nen­tów: każ­dy ma swo­je API (jako takie nie chro­nio­ne) ale jako całość archi­tek­tu­ra sta­no­wi już utwór o indy­wi­du­al­nym charakterze.

Źródła

Behan, A. (2018). Pojęcie i praw­no­kar­na ochro­na pro­gra­mu kom­pu­te­ro­we­go. Czasopismo Prawa Karnego i Nauk Penalnych, 22(1), 43 – 65.
Bogdan Stefanowicz. (2010). Informacja. Wyższa Szkoła Informatyki Stosowanej i Zarządzania pod auspi­cja­mi Polskiej Akademii Nauk. https://depot.ceon.pl/bitstream/handle/123456789/4341/Rep’InformacjaCalosc’2014.docx?sequence=1
Craver, C., & Tabery, J. (2019). Mechanisms in Science. In E. N. Zalta (Ed.), The Stanford Encyclopedia of Philosophy (Summer 2019). Metaphysics Research Lab, Stanford University. https://​pla​to​.stan​ford​.edu/​e​n​t​r​i​e​s​/​s​c​i​e​n​c​e​-​m​e​c​h​a​n​i​s​ms/
Dorota Rzążewska, Tomasz Gawliczek, Anna Kupińska-Szczygielska, & Karolina Tołwińska. (2021). Własność inte­lek­tu­al­na dla przed­się­bior­cy. Urząd Patentowy Rzeczypospolitej Polskiej. https://​uprp​.gov​.pl/​s​i​t​e​s​/​d​e​f​a​u​l​t​/​f​i​l​e​s​/​2​021 – 08/W%C5%82asno%C5%9B%C4%87%20intelektualna%20dla%20przedsi%C4%99biorcy%20-%20broszura.pdf
Jezierski, J. (2019, czerw­ca). Ochrona pro­gra­mów kom­pu­te­ro­wych w pra­wie wła­sno­ści inte­lek­tu­al­nej – część I – PARP – Centrum Rozwoju MŚP. PARP. https://www.parp.gov.pl/component/content/article/57199:ochrona-programow-komputerowych-w-prawie-wlasnosci-intelektualnej-czesc‑i
Murawski, R. (Ed.). (2015). Filozofia mate­ma­ty­ki i infor­ma­ty­ki. Copernicus Center Press.
OMG​.org. (2017, December). Unified Modeling Language (UML) [OMG​.org]. UML. https://​www​.omg​.org/​s​p​e​c​/​U​ML/
OMG​.org. (2014, June 18). Model Driven Architecture (MDA). https://​www​.omg​.org/​m​da/
Ozkaya, I. (2020). Building Blocks of Software Design. IEEE Software, 37(2), 3 – 5. https://​doi​.org/​1​0​.​1​1​0​9​/​M​S​.​2​0​1​9​.​2​9​5​9​049
Wolak, G. J. (2019). Umowa o dzie­ło jako zobo­wią­za­nie rezul­ta­tu. https://​doi​.org/​1​0​.​3​4​6​9​7​/​2​451 – 0807-SP-2019 – 1‑006
Zbigniew Okoń. (2022). Prawnoautorska Ochrona Programow Komputerowych (1st ed., Vol. 1 – 1). Wolters Kluwer.

Odpowiedzialność administratora systemu

Wstęp

pra­wie 10 lat temu pisałem:

Często spo­ty­kam się z róż­ny­mi meto­da­mi uwzględ­nia­nia pra­wa w ??doku­men­ta­cji wyma­gań?. Jakim wyma­ga­niem jest ??zgod­ność z obo­wią­zu­ją­cym pra­wem?? I trud­niej­sze pyta­nie: czy zmia­na pra­wa to zmia­na wyma­gań? Inny aspekt pro­ble­mu to ana­li­za i defi­ni­cja (opis) tej zgod­no­ści z pra­wem. Spotkać moż­na się z meto­dą pole­ga­ją­cą na trak­to­wa­niu każ­de­go (mają­ce­go wpływ na sys­tem) para­gra­fu np. usta­wy jako wyma­ga­nia. Problem zgod­no­ści opro­gra­mo­wa­nia z pra­wem ma dwa aspek­ty. Zgodność opro­gra­mo­wa­nia z pra­wem pole­ga na tym, że ??opro­gra­mo­wa­nie nie może ogra­ni­czać sto­so­wa­nia pra­wa to jest nie może wymu­szać swo­imi ogra­ni­cze­nia­mi dzia­łań nie­zgod­nych z pra­wem?. Ja oso­bi­ście reko­men­du­ję roz­cią­gnię­cie tej defi­ni­cji na ??ani nie powin­no pozwa­lać na łama­nie pra­wa?. Tu jed­nak wie­lu uwa­ża, że ??zama­wiam narzę­dzie i uży­wam jak chcę, na swo­ja odpo­wie­dzial­ność?. Coś w tym jest, war­to jed­nak zosta­wić ??włącz­nik?. (źr.: Prawo a wyma­ga­nia … )

Dzisiaj czy­tam:

To admi­ni­stra­tor odpo­wia­da za zabez­pie­cze­nia sys­te­mów ? a więc tak­że za to, że pra­cow­nik zdo­łał sko­pio­wać dane oso­bo­we na zewnętrz­ny nośnik. […] W oce­nie WSA w toku postę­po­wa­nia PUODO pra­wi­dło­wo usta­lił, iż w SGGW dopusz­czo­no się licz­nych uchy­bień, w szcze­gól­no­ści nie prze­pro­wa­dzo­no wła­ści­wej ana­li­zy ryzy­ka i oce­ny zagro­żeń już na eta­pie pro­jek­to­wa­nia sys­te­mów (pri­va­cy by design) oraz nie wdro­żo­no odpo­wied­nich środ­ków zapew­nia­ją­cych bez­pie­czeń­stwo danych, w tym przed moż­li­wo­ścią wyeks­por­to­wa­nia danych z sys­te­mu na zewnątrz.(źr.: Odpowiedzialność admi­ni­stra­to­ra za naru­sze­nie zasa­dy pri­va­cy by design)

Rzecz w tym, że admi­ni­stra­tor, w rozu­mie­niu pra­wa, to tak­że pod­miot zle­ca­ją­cy powsta­nie opro­gra­mo­wa­nia, któ­re go wspie­ra w reali­za­cji jego obo­wiąz­ków, a jed­nym z nich jest egze­kwo­wa­nie usta­lo­nych zasad.

Czytaj dalej… Odpowiedzialność admi­ni­stra­to­ra sys­te­mu”

Kastomizacja oprogramowania standardowego, aspekty ekonomiczne: Recenzja i rekomendacje

Jarosław Żeliński Date. (2021). Metody kasto­mi­za­cji opro­gra­mo­wa­nia stan­dar­do­we­go – aspek­ty eko­no­micz­ne: Recenzja. https://​doi​.org/​1​0​.​1​3​1​4​0​/​R​G​.​2​.​2​.​2​2​2​9​2​.​0​1​927

Wstęp

Publikacja Jędrzeja Wieczorkowskiego (dalej: recen­zo­wa­ne opra­co­wa­nie) o poniż­szym tytu­le uka­za­ła się w 2015 roku:

Jędrzej Wieczorkowski
Instytut Informatyki i Gospodarki Cyfrowej
Szkoła Główna Handlowa w Warszawie
Metody kasto­mi­za­cji opro­gra­mo­wa­nia stan­dar­do­we­go: aspek­ty eko­no­micz­ne.

Autor recen­zo­wa­ne­go tek­stu odno­si sie do skut­ków eko­no­micz­nych, pomi­ja jed­nak cał­ko­wi­cie skut­ki praw­ne kasto­mi­za­cji kodu opro­gra­mo­wa­nia, któ­re mają wpływ na kosz­ty i ochro­nę war­to­ści inte­lek­tu­al­nych. Autor pisze we wstępie:

Celem niniej­sze­go opra­co­wa­nia jest ana­li­za moż­li­wych metod kasto­mi­za­cji sys­te­mów infor­ma­tycz­nych zarzą­dza­nia prze­pro­wa­dzo­na z eko­no­micz­ne­go punk­tu widze­nia, w tym w szcze­gól­no­ści opła­cal­no­ści sto­so­wa­nia opro­gra­mo­wa­nia stan­dar­do­we­go i wyko­rzy­sta­nia poszcze­gól­nych metod jego adap­ta­cji. […] Kastomizację sys­te­mu infor­ma­tycz­ne­go ogól­nie nale­ży rozu­mieć jako jego adap­ta­cję do potrzeb kon­kret­ne­go pod­mio­tu. M. Flasiński okre­ślił kasto­mi­za­cję, jako ?kon­fi­gu­ra­cję sys­te­mu, osa­dze­nie w sys­te­mie za pomo­cą prac pro­gra­mi­stycz­nych dodat­ko­wych funk­cjo­nal­no­ści oraz mody­fi­ka­cję ist­nie­ją­cych funk­cjo­nal­no­ści systemu?

Dostarczanie opro­gra­mo­wa­nia i jego wdra­ża­nie, wią­że się jego ewen­tu­al­nym dosto­so­wa­niem do potrzeb użyt­kow­ni­ka. Autor powyż­sze­go opra­co­wa­nia, sto­su­jąc nie­pre­cy­zyj­ne defi­ni­cje pojęć, wpro­wa­dza czy­tel­ni­ka w błąd, opi­su­jąc przy­czy­ny i kon­se­kwen­cje zwią­za­ne z sze­ro­ko poję­tym dosto­so­wa­niem opro­gra­mo­wa­nia do potrzeb użyt­kow­ni­ka. Niestety z tego doku­men­tu korzy­sta wie­lu praw­ni­ków, nazy­wa­jąc go nie raz nawet wykład­nią”.

Czytaj dalej… Kastomizacja opro­gra­mo­wa­nia stan­dar­do­we­go, aspek­ty eko­no­micz­ne: Recenzja i reko­men­da­cje”

Opracowanie analizy potrzeb i wymagań w zamówieniach publicznych

Niedawno uka­za­ły się Wskazówki dla Zamawiających… (stresz­cze­nie i doku­ment do pobra­nia poniżej). 

Rada Zamówień Publicznych, doce­nia­jąc wagę ana­li­zy potrzeb i wyma­gań, o któ­rej mowa w art. 83 usta­wy z dnia 11 wrze­śnia 2019 r. (Dz.U. z 2019 r. poz. 2019 ze zm.), dla przy­go­to­wa­nia i prze­pro­wa­dze­nia pro­ce­su zaku­po­we­go udzie­le­nia zamó­wień kla­sycz­nych o war­to­ściach rów­nych i prze­kra­cza­ją­cych pro­gi unij­ne zgod­nie z cela­mi nowej usta­wy, jaki­mi są w szcze­gól­no­ści pod­nie­sie­nie efek­tyw­no­ści oraz kon­ku­ren­cyj­no­ści udzie­la­nych zamó­wień, a tak­że otwar­cie na nowe pro­po­zy­cje ryn­ko­we, przy­go­to­wa­ła wska­zów­ki inter­pre­ta­cyj­ne nowe­go prze­pi­su, mając nadzie­ję, iż oka­żą się one przy­dat­ne do jej doko­na­nia. […] Materiał został opra­co­wa­ny w uzgod­nie­niu z Prezesem Urzędu Zamówień Publicznych przez Panią Ewę Wiktorowską, Pana dra hab. Pawła Nowickiego oraz Pana Jana Stylińskiego i przy­ję­ty uchwa­łą przez Radę Zamówień Publicznych.

Jak piszą auto­rzy w Streszczeniu: 

Celem doko­na­nia ana­li­zy potrzeb i wyma­gań, o któ­rej sta­no­wi art. 83 usta­wy z dnia 11 wrze­śnia 2019 r. Prawo zamó­wień publicz­nych (Dz.U. 2019 r. poz. 2019 ze zm.), dalej jako ?Pzp?, jest przy­go­to­wa­nie zama­wia­ją­ce­go publicz­ne­go do racjo­nal­ne­go i efek­tyw­ne­go eko­no­micz­nie wydat­ko­wa­nia środ­ków publicznych. 

Moim zda­niem jest to waż­ny mate­riał, bo teraz żaden urząd nie może powie­dzieć, ze nie wie­dział, że tak moż­na i że tak sie zale­ca”. Autorzy zwra­ca­ją uwa­gę, że: 

zobo­wią­za­nie zama­wia­ją­cych do doko­ny­wa­nia ana­li­zy potrzeb i wyma­gań ma słu­żyć reali­za­cji jed­ne­go z głów­nych celów pro­jek­tu, tj. zwięk­sze­niu efek­tyw­no­ści sys­te­mu zamó­wień publicznych.

Istotna jest poda­na definicja:

Jak wska­zu­je Komisja Europejska w opra­co­wa­niu ?Wytyczne dla osób odpo­wie­dzial­nych za udzie­la­nie zamó­wień publicz­nych doty­czą­cych uni­ka­nia naj­częst­szych błę­dów popeł­nia­nych w pro­jek­tach finan­so­wa­nych z euro­pej­skich fun­du­szy struk­tu­ral­nych i inwe­sty­cyj­nych?, potrze­ba nie jest pro­duk­tem lub usłu­gą, któ­rą zama­wia­ją­cy chce uzyskać.

Potrzebę sta­no­wi nato­miast funk­cja, któ­rej bra­ku­je do osią­gnię­cia celu lub wyko­na­nia działania.

Nie było tu moją ambi­cją powie­la­nie tego co napi­sa­li już eks­per­ci UZP. Celem tego wpi­su jest zain­te­re­so­wa­nie Państwa, szcze­gól­nie tych któ­rych Ustawa doty­czy bez­po­śred­nio, zale­ce­nia­mi któ­re – dla uła­twie­nia – przy­ta­czam poni­żej. Uważam, że war­to je znać i propagować. 

Źródło: Wskazówki dla zama­wia­ją­cych publicz­nych do opra­co­wa­nia ana­li­zy potrzeb i wyma­gań – Urząd Zamówień Publicznych

Dozwolony użytek programów komputerowych czyli o interfejsach

Wstęp

Dzisiejszy wpis to efekt lek­tu­ry arty­ku­łu Pani Mec. Marty Pasztaleniec na stro­nie IP Procesowo. Kluczowe dla dzi­siej­sze­go wpi­su jego frag­men­ty to:

Programy kom­pu­te­ro­we w świe­tle kra­jo­we­go pra­wa autor­skie­go korzy­sta­ją ze szcze­gól­nej ochro­ny. Z uwa­gi na ich spe­cy­fi­kę wyłą­czo­no sto­so­wa­nie nie­któ­rych regu­la­cji z ogól­nej czę­ści pra­wa autor­skie­go, w szcze­gól­no­ści prze­pi­sów doty­czą­cych dozwo­lo­ne­go użyt­ku, któ­ry umoż­li­wia w ści­śle okre­ślo­nych oko­licz­no­ściach korzy­sta­nie z utwo­rów bez zgo­dy twór­cy, a nawet wbrew takiej zgo­dzie. Co do zasa­dy zatem jakie­kol­wiek zwie­lo­krot­nie­nie pro­gra­mu kom­pu­te­ro­we­go wyma­ga zgo­dy twór­cy. […]
Spór ma swą gene­zę w 2005 r. kie­dy to Google nabył star­tup Android Inc i roz­po­czął sta­ra­nia by wejść na rynek smart­fo­nów, two­rząc plat­for­mę do budo­wy sys­te­mów dla urzą­dzeń mobil­nych. Platforma w swym zało­że­niu mia­ła być nie­od­płat­na po to by popu­la­ry­zo­wać śro­do­wi­sko Google. Jako że język pro­gra­mi­stycz­ny Java był wów­czas jed­nym z naj­bar­dziej popu­lar­nych i powszech­nych wśród pro­gra­mi­stów, Google pod­jął roz­mo­wy z Sun Microsystems ? twór­cą Java ? na temat licen­cjo­no­wa­nia całej plat­for­my Java. Ostatecznie zde­cy­do­wał się jed­nak na budo­wę wła­snej plat­for­my. Aby jed­nak zapew­nić jej powszech­ność i łatwość sto­so­wa­nia wśród pro­gra­mi­stów zasto­so­wa­no w nim nazwy funk­cji i for­ma­tów danych cha­rak­te­ry­stycz­ne dla języ­ka Javy. Google de fac­to opra­co­wał wła­sne odpo­wied­ni­ki funk­cji Javy i nadał im nazwy takie same jak w Javie. Oracle, po prze­ję­ciu spół­ki Sun Microsystems, pozwał w 2010 r. Google o naru­sze­nie przy­słu­gu­ją­cych Oracle praw autor­skich i paten­tów. Zarzucono Google sko­pio­wa­nie bli­sko 11 500 linii dekla­ra­cji API pro­gra­mu Java (co sta­no­wi­ło 0,4 % dekla­ra­cji). […]
Sąd uznał, że dzia­ła­nie Google było ?zgod­ne z kre­atyw­nym ?postę­pem?, któ­ry jest pod­sta­wo­wym kon­sty­tu­cyj­nym celem same­go pra­wa autor­skie­go?. Według sądu dozwo­lo­ny uży­tek peł­ni więc istot­ną rolę w roz­wo­ju opro­gra­mo­wa­nia, a pra­wo autor­skie nie powin­no hamo­wać tego roz­wo­ju. (żr.: Dozwolony uży­tek pro­gra­mów kom­pu­te­ro­wych ? jak Google poko­nał Oracle w USA).

Powyższy tekst wska­zu­je na dwa cie­ka­we aspek­ty opro­gra­mo­wa­nia, o któ­rych dzi­siaj napi­szę. Pierwszy to tak zwa­ny dozwo­lo­ny uży­tek, bar­dzo czę­sto przy­wo­ły­wa­ny w spo­rach o bez­płat­ne uży­cie opro­gra­mo­wa­nia i zakres tego uży­cia. Najczęściej doty­czy gier kom­pu­te­ro­wych ale nie tyl­ko. Drugi to cha­rak­ter opro­gra­mo­wa­nia, jakim jest kod źró­dło­wy będą­cy tek­stem, oraz efekt osta­tecz­ny, jakim jest kom­pu­ter reali­zu­ją­cy okre­ślo­ny mecha­nizm”, gdzie kom­pu­ter defi­niu­je­my jako pro­ce­sor, pamięć i pro­gram” . Warto tu zwró­cić uwa­gę na pewien dro­biazg”: autor­ka (jak wie­lu innych praw­ni­ków) trak­tu­je treść pro­gra­mu jako tekst” i nie raz sto­su­je ana­lo­gię do typo­wych utwo­rów pisa­nych takich jak pro­za czy poezja, co jest poważ­nym błę­dem. Fragmenty tek­stów (esej, pra­ca dok­tor­ska, powieść, itp.) bar­dzo czę­sto mają war­tość, cze­go o nie moż­na powie­dzieć o opro­gra­mo­wa­niu (nie dzia­ła w kawał­kach). Owszem, moż­na potrak­to­wać frag­men­ty kodu lite­ra­tu­ro­wo”, jako przy­kła­dy jego struk­try i skład­ni (np. lite­ra­tu­ra na temat wzor­ców pro­jek­to­wych w inży­nie­rii opro­gra­mo­wa­nia), jed­nak nie moż­na mówić o frag­men­cie kodu, że to opro­gra­mo­wa­nie”, gdyż to z zasa­dy musi dzia­łać”, a jest to moż­li­we tyl­ko wte­dy gdy do kom­pu­te­ra zała­du­je­my kom­plet­ny pro­gram a nie cyto­wa­ny fragment”.

Czytaj dalej… Dozwolony uży­tek pro­gra­mów kom­pu­te­ro­wych czy­li o inter­fej­sach”

WISHFUL THINKING RZĄDZI W IT

Powyższy tytuł to ory­gi­nal­ny tytuł jed­ne­go z cyto­wa­nych poni­żej arty­ku­łów. Wybrałem go, bo obra­zu­je pewien pro­blem na ryn­ku IT (ale nie tyl­ko na tym ryn­ku). Ten pro­blem to wła­śnie tak zwa­ne życze­nio­we myśle­nie”. Dotyczy ono zarów­no ocze­ki­wań jak i zobo­wią­zań, tak dostaw­ców jak i nabyw­ców opro­gra­mo­wa­nia. Celowo nie piszę usłu­go­daw­ców IT, bo zna­ko­mi­ta więk­szość tak zwa­nych pro­jek­tów IT” ma za cel tyl­ko to, by nabyw­ca zyskał opro­gra­mo­wa­nie, któ­re­go uży­je jako narzę­dzia w pro­wa­dzo­nej przez sie­bie dzia­łal­no­ści. To czy kupi goto­we i wdro­ży, czy zle­ci jego stwo­rze­nie dla sie­bie, czy też wydzier­ża­wi, ma zna­cze­nie dru­go­rzęd­ne, róż­ni­ca jest tyl­ko w ryzy­ku takie­go projektu. 

teza, że dewe­lo­per to gru­pa eks­per­tów, ludzi dobrej woli, któ­rym wszyst­ko się uda­je bo obie­ca­li, to nie­ste­ty myśle­nie życzeniowe… 

Wprowadzenie

Wszelkie pro­jek­ty w obsza­rze inży­nie­rii są zwią­za­ne z pro­jek­to­wa­niem. Powstają pro­jek­ty roz­wią­zań, potem zaś owe roz­wią­za­nia. Interdysplinarność inży­nie­rii (mało co dzi­siaj skła­da sie tyl­ko z jed­ne­go mate­ria­łu i wyko­na­ne jest z uży­ciem jed­nej tyl­ko tech­no­lo­gii) powo­du­je, że mówi­my raczej o sys­te­mach (sys­tem, mecha­tro­ni­ka) niż o urzą­dze­niach czy przed­mio­tach jak kie­dyś. Jednak inży­nie­ria opro­gra­mo­wa­nia wyróż­nia się w pew­nym aspek­cie na tle innych: jej pro­duk­ty są nie­ma­te­rial­ne. W kon­se­kwen­cji są one dla więk­szo­ści ludzi, z poza tej bran­ży, nie­mie­rzal­ne i nie­zro­zu­mia­łe, a ich wytwa­rza­nie jest rela­tyw­nie łatwe, bo nie wyma­ga żad­nych mate­rial­nych (mie­rzal­nych dla innych ludzi) surow­ców. Zaryzykuje tezę, że kom­pu­ter i opro­gra­mo­wa­nie dla wie­lu ludzi to wręcz magia. Konsekwencją tego jest to, że wie­le umów zawie­ra­nych jest na dostar­cze­nie cze­goś, cze­go nikt nie rozu­mie, a już kupu­ją­cy na pew­no ;), z cze­go skrzęt­nie nie raz korzy­sta­ją dostaw­cy opro­gra­mo­wa­nia. Doskonale ilu­stru­je to zna­ne w bran­ży IT powiedzenie:

?Klient ma rację do momen­tu pod­pi­sa­nia umo­wy wdro­że­nio­wej. Po jej pod­pi­sa­niu ? racja jest wyłącz­nie po stro­nie dostawcy?

(tu pole­cam poprzed­ni arty­kuł: Zamawiający jest zawsze win­ny swo­jej poraż­ki.

Dlaczego to robisz? Bo mogę.

Tak w skró­cie moż­na opi­sać i zamknąć temat dostaw­ców opro­gra­mo­wa­nia i pro­ble­mów z tym zwią­za­nych. Prawdę mówiąc ja nie spo­tka­łem się nigdy z sytu­acją, by sądo­wy spór o jakość dostar­czo­ne­go opro­gra­mo­wa­nia prze­grał (i zwró­cił pie­nia­dze) dostaw­ca reali­zu­ją­cy pro­jekt T&M (czy­li agile).

Pamiętacie baj­kę o żabie i skor­pio­nie? Za chwi­lę się oka­że jaki ma zwią­zek z IT. Nad brze­giem rze­ki spo­tka­ła się żaba i skor­pion. Oboje chcie­li prze­do­stać się na dru­gą stro­nę. Żaba oby­ta ze śro­do­wi­skiem wod­nym nie mia­ła żad­nych obaw. Gorzej ze skor­pio­nem, nie potra­fił prze­miesz­czać się w wodzie. Postanowił prze­ko­nać żabę, aby mu pomo­gła i prze­pły­nę­ła z nim na grze­bie­cie. Żaba w pierw­szym odru­chu odmó­wi­ła. Obawiała się, że skor­pion ją uką­si swo­im śmier­cio­no­śnym żądłem w cza­sie tej prze­pra­wy. ((1) ZASKAKUJĄCE ODKRYCIE: WISHFUL THINKING RZĄDZI W IT | LinkedIn)

Popatrzmy na to co opi­su­je autor­ka tek­stu. Cały arty­kuł jasno poka­zu­je, że (IT) robią co chcą i to bez­kar­nie”. Dlaczego? Moim zda­niem z pro­ste­go powo­du: bo mogą. Dlaczego mogą? Bo im klient pozwala!

Negocjacje to cie­ka­wy etap pro­jek­tów IT: dwie stro­ny dys­ku­tu­ją o czymś o czym tak na praw­dę nie mają poję­cia, bo kupu­ją­cy nie rozu­mie czym jest pro­ces two­rze­nia opro­gra­mo­wa­nia a dostaw­ca opro­gra­mo­wa­nia, w dniu pod­pi­sa­nia umo­wy, nie wie co ma robić opro­gra­mo­wa­nie. Dlaczego? No bo nie ist­nie­je opis przed­mio­tu zamó­wie­nia. Umowy w rodza­ju będzie­my się bar­dzo sta­ra­li i bie­rze­my XXX zł za godzi­nę pro­gra­mi­sty” nie zawie­ra­ją ani celu a nie opi­su tego co powsta­nie. Tezy jako­by celem pro­gra­mi­stów był suk­ces ich klien­ta mozna wło­żyć mię­dzy baj­ki, co wyka­za­ła autor­ka cyto­wa­ne­go tekstu.

Dostawca ma dobre refe­ren­cje i jest dłu­go na ryn­ku, więc to się musi udać. Nic bar­dziej myl­ne­go. Jeden z wie­lu fak­tów oba­la­ją­cych tę tezę opi­sa­łem w tek­ście Porażka za 2 mld zł. Lidl wyco­fu­je się z wdro­że­nia SAP. Więcej argu­men­tów w rapor­cie Chaos Report .

Płacę wiec dosta­nę to cze­go chcę. Owszem, ale pyta­nie brzmi czy to będzie to cze­go potrze­bu­jesz”? To tak­że dokład­nie opi­sa­łem w nie­daw­nym tek­ście o winie zama­wia­ją­ce­go.

To moje opro­gra­mo­wa­nie i mogę z nim zro­bić co chcę. W przy­pad­ku tak zwa­nych war­to­ści nie­ma­te­rial­nych, prze­świad­cze­nie że coś jest moje” może być bar­dzo trud­ne do wyka­za­nia, a nie raz jest po pro­stu ułu­dą. Więcej w dal­szej części. 

Autorka bar­dzo dobrze opi­sa­ła fak­ty, z jaki­mi się spo­ty­ka. Tu obo­je mamy prak­tycz­nie iden­tycz­ne doświad­cze­nie (a jak to mówią: gdy dwóch mówi to samo to już nie jest to samo). Pozostaje jed­nak kwe­stia praw autor­skich i tego co tak na praw­dę jest tu przed­mio­tem pra­wa autor­skie­go i co fak­tycz­nie jest dzie­łem w tych umowach. 

A kto tu coś w ogóle tworzy?

Tego typu tek­sty pra­wie zawsze zaczy­nam od usta­wo­wej defi­ni­cji poję­cia utwór :

Przedmiot pra­wa autorskiego

Art. 1. 1. Przedmiotem pra­wa autor­skie­go jest każ­dy prze­jaw dzia­łal­no­ści
twór­czej o indy­wi­du­al­nym cha­rak­te­rze, usta­lo­ny w jakiej­kol­wiek posta­ci,
nie­za­leż­nie od war­to­ści, prze­zna­cze­nia i spo­so­bu wyra­że­nia (utwór).
2. W szcze­gól­no­ści przed­mio­tem pra­wa autor­skie­go są utwo­ry:
1) wyra­żo­ne sło­wem, sym­bo­la­mi mate­ma­tycz­ny­mi, zna­ka­mi gra­ficz­ny­mi
(lite­rac­kie, publi­cy­stycz­ne, nauko­we, kar­to­gra­ficz­ne oraz pro­gra­my
kom­pu­te­ro­we);
2) pla­stycz­ne;
3) foto­gra­ficz­ne;
4) lut­ni­cze;
5) wzor­nic­twa prze­my­sło­we­go;
6) archi­tek­to­nicz­ne, archi­tek­to­nicz­no-urba­ni­stycz­ne i urbanistyczne;

Kluczem jest sfor­mu­ło­wa­nie każ­dy prze­jaw dzia­łal­no­ści
twór­czej o indy­wi­du­al­nym cha­rak­te­rze, usta­lo­ny w jakiej­kol­wiek posta­ci, nie­za­leż­nie od war­to­ści, prze­zna­cze­nia i spo­so­bu wyra­że­nia” a może być np. wyra­żo­ne sło­wem, sym­bo­la­mi mate­ma­tycz­ny­mi, zna­ka­mi gra­ficz­ny­mi”. Generalnie jaka­kol­wiek przy­dat­ność do cze­go­kol­wiek nie ma tu żad­ne­go zna­cze­nia. Ma zna­cze­nie uni­kal­ność i fakt utrwa­le­nia (usta­le­nie). Kolejna rzecz: kon­se­kwen­cją jest jed­nak to, że pra­ca pod dyk­tan­do” nie jest dzia­łal­no­ścią twór­czą, gdyż ta z zasa­dy nie jest pra­cą samo­dziel­ną. Jeżeli dopusz­cza­my tu (albo jest to celem) pew­ną samo­dziel­ność, to powsta­je tak zwa­ne utwór zależ­ny (ta sama ustawa): 

Art. 2. 1. Opracowanie cudze­go utwo­ru, w szcze­gól­no­ści tłu­ma­cze­nie,
prze­rób­ka, adap­ta­cja, jest przed­mio­tem pra­wa autor­skie­go bez uszczerb­ku dla pra­wa do utwo­ru pier­wot­ne­go.
2. Rozporządzanie i korzy­sta­nie z opra­co­wa­nia zale­ży od zezwo­le­nia twór­cy utwo­ru pier­wot­ne­go (pra­wo zależ­ne), chy­ba że autor­skie pra­wa mająt­ko­we do utwo­ru pier­wot­ne­go wyga­sły. W przy­pad­ku baz danych speł­nia­ją­cych cechy utwo­ru zezwo­le­nie twór­cy jest koniecz­ne tak­że na spo­rzą­dze­nie opra­co­wa­nia.
3. Twórca utwo­ru pier­wot­ne­go może cof­nąć zezwo­le­nie, jeże­li w cią­gu pię­ciu lat od jego udzie­le­nia opra­co­wa­nie nie zosta­ło roz­po­wszech­nio­ne. Wypłacone twór­cy wyna­gro­dze­nie nie pod­le­ga zwro­to­wi.
4. Za opra­co­wa­nie nie uwa­ża się utwo­ru, któ­ry powstał w wyni­ku inspi­ra­cji cudzym utwo­rem.
5. Na egzem­pla­rzach opra­co­wa­nia nale­ży wymie­nić twór­cę i tytuł utwo­ru pierwotnego.

Kluczem są tu pkt. 2. i 5. mówią­ce, że autor dzie­ła pier­wot­ne­go zacho­wu­je peł­nie kon­tro­li nad dzie­łem zależ­nym. Tu pierw­sza waż­na kon­klu­zja, nie raz opi­sy­wa­na na moim blo­gu: jeże­li opro­gra­mo­wa­nie powsta­je na bazie ogól­ne­go opi­su funk­cjo­nal­no­ści, jest ono samo­dziel­nym utwo­rem inspi­ro­wa­nym. Jeżeli jed­nak opro­gra­mo­wa­nie powsta­nie pod dyk­tan­do” pro­jek­tu tech­nicz­ne­go (jest on z zasa­dy samo­dziel­nym utwo­rem), wyra­żo­ne­go za pomo­cą wzo­rów mate­ma­tycz­nych, algo­ryt­mów i sche­ma­tów blo­ko­wych, to jest ono (to opro­gra­mo­wa­nie) dzie­łem zależ­nym, podob­nie jak tłu­ma­cze­nie książ­ki z inne­go języ­ka czy dom zbu­do­wa­ny na pod­sta­wie pro­jek­tu archi­tek­to­nicz­ne­go. Pewna burzę w sie­ci wywo­łał pra­wo­moc­ny wyrok z 2017 roku: 

Sąd Najwyższy uznał, że jed­no­ra­zo­we wyko­na­nie kon­cer­tu przez skrzy­pacz­kę, któ­ra nie była solist­ką, obję­te jest umo­wą zle­ce­nia, a nie umo­wą o dzie­ło. Nawet jeśli wyko­na­nie było arty­stycz­ne. Nakazał od takiej umo­wy odpro­wa­dzić skład­ki na ubez­pie­cze­nie spo­łecz­ne. Przedmiotem umo­wy było przy­go­to­wa­nie i wyko­na­nie cudze­go utwo­ru. Czytaj: WSA: twór­cy na eta­cie trze­ba wyod­ręb­nić autor­skie wyna­gro­dze­nie (źr.: Wykonanie kon­cer­tu nie zawsze jest dzie­łem).

Pełne uza­sad­nie­nie sądu zawie­ra tak­że opis mecha­ni­zmu kwa­li­fi­ka­cji tego co jest utwo­rem i jakim, któ­ry wyżej opisałem. 

Niestety dostaw­cy opro­gra­mo­wa­nia czę­sto wyko­rzy­stu­ją nie­wie­dzę swo­ich klien­tów (i ich praw­ni­ków tak­że). Standardem są tak­że zale­ce­nia jakie deve­lo­pe­rzy dają swo­im klien­tom: pro­szę nie zle­cać niko­mu ana­li­zy, my sami ją wyko­na­my za dar­mo. W kon­se­kwen­cji dostaw­ca opro­gra­mo­wa­nia, pod dyk­tan­do swo­je­go klien­ta (agi­le itp.) naj­pierw two­rzy dość ogól­ną listę wyma­gań (to ta dar­mo­wa ana­li­za), a potem two­rzy opro­gra­mo­wa­nie. Klient dostar­czył wszyst­kich nie­zbęd­nych infor­ma­cji o sobie i swo­ich potrze­bach, pokrył 100% wszyst­kich kosz­tów (i mar­żę) powsta­nia tego opro­gra­mo­wa­nia (słyn­ne i mitycz­ne zara­zem men­dej­sy) i na koniec sły­szy, że ma jesz­cze dodat­ko­wo zapła­cić za pra­wa mająt­ko­we do tego kodu, jeże­li chce nim dys­po­no­wać. Brzmi to dokład­nie tak samo, jak sta­ra aneg­do­ta o kon­sul­tan­cie, któ­ry na pyta­nie swo­je­go klien­ta: Która jest godzi­na”, pro­si klien­ta o jego zega­rek, odpo­wia­da na pyta­nie Która godzi­na, i doda­je, że odda mu zega­rek ale wraz z płat­ną licen­cją na jego dal­sze uży­wa­nie. Więcej o tym napi­sa­łem mię­dzy inny­mi w 2012 roku w tek­ście Sprzedam Ci pra­wa do kodu czy­li wiel­ka ście­ma.

Drugim, jesz­cze bar­dziej nie­uczci­wym zapi­sem w umo­wach, jest ten mówią­cy, że wszel­kie war­to­ści inte­lek­tu­al­ne, jakie powsta­ną w toku reali­za­cji pro­jek­tu, prze­cho­dzą na wła­sność dostawcy/wykonawcy opro­gra­mo­wa­nia”. W obu przy­pad­kach jest to ordy­nar­na kra­dzież know-how. 

Body leasing czyli co?

Wynajem pro­gra­mi­stów, czy ogól­nie spe­cja­li­stów IT”, to kolej­ny pro­blem w obsza­rze praw autor­skich. Pojęcie pra­wa autor­skie­go i sfor­mu­ło­wa­nie tego co kon­kret­nie jest przed­mio­tem pra­cy (świad­czo­nej usłu­gi) szcze­gól­nie tu wyma­ga precyzji.

Programistę moż­na zatrud­nić (wyna­jąć) na umo­wę o dzie­ło, wte­dy w tej bran­ży naj­praw­do­po­dob­niej będzie ono (dzie­ło) utwo­rem w rozu­mie­niu Ustawy. Można tak­że na umo­wę zle­ce­nie, i wte­dy już nie koniecz­nie. Specyfikę róż­ni­cy mię­dzy reali­za­cją usłu­gi jako umo­wy sta­ran­ne­go dzia­ła­nia a umo­wy efek­tu, opi­sa­łem w tek­ście Kto winien poraż­ki pro­jek­tu?

Na czym pole­ga wyna­jem pro­gra­mi­sty? Poniższy dia­gram, poka­zu­je model takiej usługi:

Body leasing (opra­co­wa­nie wła­sne auto­ra, nota­cja UML)

Kluczem jest tu jest sfor­mu­ło­wa­nie przed­mio­tu umo­wy. Umowa na pośred­nic­two jest pro­sta: pośred­nik bie­rze pro­wi­zje za pośred­nic­two w zaan­ga­żo­wa­niu (wyna­jem) np. pro­gra­mi­sty. Współpraca ma miej­sce pomię­dzy Zleceniodawcą a Wynajmowanym do pra­cy pro­gra­mi­stą. To ich współ­pra­ca pro­wa­dzi do powsta­nia opro­gra­mo­wa­nia. Niewątpliwie powsta­nie tu utwór. Kto i jakie ma do nie­go pra­wa? I tu poja­wia sie słyn­ne to zale­ży”. Od cze­go? W 100% od tre­ści komu­ni­ka­cji w toku współ­pra­cy, pomię­dzy Zleceniodawcą a Wynajętym programistą. 

Jeżeli pro­gra­mi­sta dosta­je szcze­gó­ło­we instruk­cje (pro­jekt) co ma zako­do­wać”, wte­dy spra­wa jest pro­sta: roz­li­cze­nie jest godzi­no­we (zle­ce­nie czy­li umo­wa sta­ran­ne­go dzia­ła­nia) i jest on wyłącz­nie dobrym rze­mieśl­ni­kiem” (pole­cam lite­ra­tu­rę na temat softwa­re cra­ft­sman­ship). Autorskie pra­wa mająt­ko­we i oso­bi­ste ma twór­ca pro­jek­tu czy­li szcze­gó­ło­wych instruk­cji dla pro­gra­mi­sty (podob­nie jak na budo­wie: pra­wa autor­skie mająt­ko­we i oso­bi­ste do pro­jek­tu budow­li zacho­wu­je archi­tekt a nie wyko­naw­ca inwe­sty­cji). Programista albo nie ma żad­nych praw do tego co napi­sał pod dyk­tan­do”, albo jest twór­cą dzie­ła zależ­ne­go (co może tu mieć miejsce). 

Jeżeli pro­gra­mi­sta dosta­je ogól­ne infor­ma­cje i sam roz­wią­zu­je pro­ble­my, sta­je się tak­że pro­jek­tan­tem, jest on więc auto­rem utwo­ru pier­wot­ne­go, któ­ry stwo­rzył (tu ma miej­sce pier­wot­ne usta­le­nie utwo­ru). Tak więc koniecz­ne jest (o ile chce tego Zleceniodawca), prze­nie­sie­nie praw mająt­ko­wych do kodu wraz z pra­wem zle­ca­nia two­rze­nia dzieł zależ­nych (bez tego roz­wój opro­gra­mo­wa­nia może być nie­moż­li­wy, migra­cja do innej tech­no­lo­gii na pew­no nie będzie moż­li­wa, war­to tu jed­nak zwró­cić uwa­gę na to, że pra­wa do kodu mogą być bez­war­to­ścio­we, jeże­li jest on nie­udo­ku­men­to­wa­ny lub niskiej jakości). 

Tak więc sam fakt wyna­ję­cia” pro­gra­mi­sty abso­lut­nie nie rodzi kon­se­kwen­cji w posta­ci powsta­nia obo­wiąz­ku zby­cia praw mająt­ko­wych do pro­duk­tu pra­cy tego programisty:

Jak wyja­śnił Sąd Apelacyjny w Krakowie w wyro­ku z dnia 22 lute­go 2017 r. (I ACa 1061/16) przed­mio­tem umo­wy body leasing w IT jest wyko­na­nie usług out­so­ur­cin­gu kadro­we­go pra­cow­ni­ków pole­ga­ją­cych na udo­stęp­nie­niu pra­cow­ni­ków będą­cych wykwa­li­fi­ko­wa­ny­mi infor­ma­ty­ka­mi ? pro­gra­mi­sta­mi w spo­sób i na warun­kach prze­wi­dzia­nych tą umo­wą.
W związ­ku z powyż­szym, w oce­nie Sądu, nie ma zatem żad­nych pod­staw do przy­ję­cia, że umo­wy taka jest umo­wą na wyko­na­nie dzie­ła w posta­ci wytwo­rze­nia okre­ślo­ne­go opro­gra­mo­wa­nia. Dalej Sąd wyja­śnił, że przed­się­bior­ca dele­gu­ją­cy pra­cow­ni­ków do inne­go przed­się­bior­cy w związ­ku z wyko­na­niem umo­wy leasin­gu pra­cow­ni­cze­go nie jest odpo­wie­dzial­ny za rezul­tat świad­czo­nych przez te oso­by usług, w szcze­gól­no­ści powsta­nie i funk­cjo­no­wa­nie pro­gra­mu komputerowego.

(źr. https://​pra​wo​dla​biz​ne​su​.eu/​i​t​/​b​o​d​y​-​l​e​a​s​i​n​g​-​w​-​it/)

Moim zda­niem naj­lep­szym roz­wią­za­niem pro­ble­mu praw autor­skich, jest dodat­ko­wa (opcjo­nal­na) odręb­na umo­wa pomię­dzy Zleceniodawcą a Programistą, na prze­nie­sie­nie praw mająt­ko­wych, w ramach wyna­gro­dze­nia jakie ten otrzy­mu­je. Wariant, w któ­rym w prze­ka­za­niu praw mająt­ko­wych mię­dzy Zleceniodawcą a Programistą pośred­ni­czył­by Pośrednik, jest bar­dzo skom­pli­ko­wa­ny i z tego powo­du chy­ba najgorszy.

W przy­pad­ku takiej umo­wy (prze­nie­sie­nie praw mająt­ko­wych do kodu) poja­wia się jed­nak dodat­ko­wy pro­blem autor­skich praw oso­bi­stych: są one nie­zby­wal­ne. Bardzo rze­czo­wo opi­su­je to autor­ka tego tekstu:

Tego typu klau­zu­le sto­su­je­my bar­dzo czę­sto w przy­pad­ku prze­no­sze­nia praw do utwo­rów two­rzo­nych na zamó­wie­nie, lub prze­zna­czo­nych do przy­pi­sa­nia innej oso­bie już na eta­pie jego two­rze­nia. Klauzula pouf­no­ści W przy­pad­ku usta­le­nia przez stro­ny, że twór­ca zobo­wią­zu­je się do nie­wy­ko­ny­wa­nia autor­skich praw oso­bi­stych jed­no­cze­śnie zawie­ra się posta­no­wie­nia doty­czą­ce pouf­no­ści. Mogą mieć one cha­rak­ter dodat­ko­wej umo­wy, lub sta­no­wić część umo­wy o prze­nie­sie­nie praw autor­skich. Takie umo­wy czę­sto okre­śla się skró­to­wo NDA lub CDA od angiel­skich nazw umów o zacho­wa­nie pouf­no­ści. Obowiązek zacho­wa­nia tajem­ni­cy rów­nież naj­czę­ściej zabez­pie­cza się wyso­ką karą umow­ną. W efek­cie twór­ca otrzy­mu­je wyna­gro­dze­nie, ale zobo­wią­zu­je się to nie­wy­ko­ny­wa­nia autor­skich praw oso­bi­stych oraz jed­no­cze­śnie zacho­wa­nia peł­nej tajem­ni­cy. Dotyczy ona zarów­no tego co stwo­rzył jak i dla kogo, kto nabył pra­wa mająt­ko­we itd. Nie może więc pochwa­lić się swo­im dorob­kiem przed przy­szły­mi klien­ta­mi, nie rośnie też jego reno­ma. (źr. Zobowiązanie do nie­wy­ko­ny­wa­nia praw autor­skich – Legalni Twórcy).

Pozostaje tu jedy­nie moral­na oce­na takich klauzul/umów (zrze­ka­nie się wyko­ny­wa­nia autor­skich praw oso­bi­stych). I mamy tu dwa aspek­ty: wymu­sza­nie takich zapi­sów na auto­rach gdy zle­ce­nio­daw­ca ma prze­wa­gę nego­cja­cyj­ną (masz tę robo­tę albo nie masz), oraz świa­do­ma zgo­da na pod­szy­wa­nie się innych ludzi pod wła­sną pra­cę, czy­li świa­do­me okła­my­wa­nie innych co do tego kto tak na praw­de to wymy­ślił”. I ten wątek, ety­ki, pozo­sta­wię czy­tel­ni­kom, bo jest to indy­wi­du­al­na spra­wa każ­de­go z nas. W moim Regulaminie świad­cze­nia usług” prze­czy­ta­cie, że nie zrze­kam się wyko­ny­wa­nia autor­skich praw oso­bi­stych”. O umo­wach o pouf­no­ści wię­cej pisa­łem w tek­ście Czy umo­wy o pouf­no­ści mają sens.

Kwestie umów o zaka­zie kon­ku­ren­cji są tu tak­że wąt­pli­we, gdyż umo­wa taka wyma­ga wska­za­nie rodza­ju zaka­za­nych” prac na rzecz dane­go pod­mio­tu, bo nie mozna komuś zaka­zać jakiej­kol­wiek pra­cy” na rzecz kogoś. Zakaz kon­ku­ren­cji na wyso­kich sta­no­wi­skach mene­dżer­skich jest dość powszech­ny i doty­czy umów o pra­cę lub kon­trak­tów mene­dżer­skich. Jego sku­tecz­ne egze­kwo­wa­nie jest jed­nak bar­dzo wąt­pli­we (podob­nie jak umo­wy NDA), gdyż nie da się sku­tecz­nie zaka­zać ludziom jakich­kol­wiek kon­tak­tów (oczy­wi­ście pozo­sta­je jak zawsze kwe­stia uczci­wo­ści, ale tej nie da sie egze­kwo­wać umową).

Na zakończenie

Wielu praw­ni­ków, nie zna i nie rozu­mie bran­ży inży­nier­skiej (pro­jek­to­wa­nie itp.) mimo, że wie­le lat poma­ga w tego typu umo­wach. Większość zna­nych mi praw­ni­ków z zasa­dy uzna­je pisa­nie opro­gra­mo­wa­nia za twór­czość, co nie zawsze jest praw­dą. Jestem pro­jek­tan­tem opro­gra­mo­wa­nia, w 100% przy­pad­ków pro­gra­mi­ści w moich pro­jek­tach albo po pro­stu piszą imple­men­ta­cję (to pra­ca rze­mieśl­ni­cza pod dyk­tan­do, pro­gra­mi­sta nie ma tu żad­nej swo­bo­dy, a więc nie powsta­je żad­ne JEGO dzie­ło o indy­wi­du­al­nym cha­rak­te­rze). Jeżeli pro­gra­mi­sta fak­tycz­nie autor­sko roz­wią­zu­je jakieś pro­ble­my tech­no­lo­gicz­ne, wte­dy two­rzy tak zwa­ny utwór zależ­ny (podob­nie jak tłu­macz tłu­ma­czą­cy cudzą książkę).

Nie pla­no­wa­łem tu wykła­du z ety­ki biz­ne­su, jed­nak uwa­żam, że ety­ka jest waż­na. Zainteresowanym niu­an­sa­mi umów sta­ran­ne­go dzia­ła­nia i o dzie­ło pole­cam opra­co­wa­nie: Umowa o dzie­ło jako zobo­wią­za­nie rezul­ta­tu .

Na koniec w kwe­stii zło­żo­no­ści i życze­nio­we­go myśle­nia pole­cam tak­że opra­co­wa­nie: BOILING FROGS? Technology orga­ni­sa­tions need to chan­ge radi­cal­ly to survi­ve incre­asing tech­ni­cal and busi­ness disrup­tion. .

Etyka jest czymś co wymy­ka się pra­wu: jest jedy­nie dobra wolą. Oczywistym jest, że jest ona waż­na, tak­że w biz­ne­sie, jed­nak to tyl­ko dobra wola. Budowanie mode­lu biz­ne­so­we­go na dobrej woli jest nie­wąt­pli­wie szczyt­ne, ale życie uczy że tak­że bar­dzo ryzy­kow­ne. Możliwe jest wyro­bie­nie sobie dobrej mar­ki i zaufa­nia na ryn­ku, ale trwa to dłu­go. Taką mar­kę może sobie np. wyro­bić pośred­nik, ale ocze­ki­wa­nie, że rze­sze przy­pad­ko­wych klien­tów pośred­ni­ka zawsze zacho­wa­ją ety­kę jest nie­ste­ty wyso­ce naiwne. 

Tak więc teza, że dewe­lo­per to gru­pa ludzi dobrej woli, któ­rym wszyst­ko się uda­je w myśl zasa­dy chcieć to móc, to nie­ste­ty fak­tycz­nie myśle­nie życze­nio­we. Wiara w ety­kę wszyst­kich na ryn­ku, także. 

Źródła

Wolak, G. J. (2019). Umowa o dzie­ło jako zobo­wią­za­nie rezul­ta­tu. https://​doi​.org/​1​0​.​3​4​6​9​7​/​2​451 – 0807-SP-2019 – 1‑006
Russ B, Mike M, & Steve H. (2016). BOILING FROGS? Technology orga­ni­sa­tions need to chan­ge radi­cal­ly to survi­ve incre­asing tech­ni­cal and busi­ness disrup­tion. GCHQ.